Ściema wieku emerytalnego

Obrazek użytkownika Wuj Mściwój
Blog

W czasach PRLu były tylko dwa programy telewizyjne. Nie było wtedy reklam. Zamiast nich czasem pojawiała się siermiężna plansza z napisem typu "Zgaś zbędną żarówkę" lub "Oszczędzaj prąd".
Apel niby słuszny, bo jeśli tysiące ludzi wyłączą niepotrzebne żarówki np. 40-watowe, to oszczędności są tak duże jakby wyłączyć jakieś jedno silnie prądożerne urządzenie typu piec hutniczy.
Problem w tym, że gdy tysiące frajerów gasiło zbędne oświetlenie, to w tym samym czasie nadajniki o mocy 200-300 kilowatów - excuse le mot - napierdalały szumem zagłuszającym "Radio Wolna Europa" i "Głos Ameryki".
Tak więc oszczędności prądu szły się bzykać, bo kierowano go do innych celów, ale tłumaczono to oszczędnością energii oraz surowców, podczas gdy w rzeczywistości chodziło o odcięcie ludzi od prawdziwych informacji.

Podobnie wygląda to z oszczędnościami obecnej ekipy czy z zamieszaniem wokół wieku emerytalnego.
Szukają na gwałt drobnych oszczędności, obniżają zasiłki pogrzebowe i zajmują się drobiazgami, a tymczasem gdzie indziej są marnotrawione gigantyczne kwoty, np. mamy najdroższe na świecie autostrady i stadiony. Stadion narodowy jest taki, że Mucha nie siada (tylko biega wokół), a gostek od tego nieczynnego stadionu dostaje premię w wysokości blisko 600 tys. zł. Gdyby stadion oddano w terminie i bez wpadki to pewnie dostałby milion albo i dwa – jak dawniej w reklamie lotto: milion w środę, milion w sobotę.

Jak wygląda taka skromna premia z punktu widzenia osoby zarabiającej 2 tys. złotych na rękę?
Przez rok taki obywatel zarobi 24 tysiące, dla ułatwienia obliczeń przyjmijmy 25 000 rocznie. Po dwóch latach mamy 50 tysięcy, czyli 500 tysięcy (10 razy więcej) zarobimy po równych 20 latach harówki. I to pod warunkiem, że nic z tego nie wydamy na opłaty (mieszkanie, żywność, odzież), a przecież te opłaty pożerają większość naszych dochodów.

Jeszcze gorzej wygląda to z perspektywy osoby na umowach śmieciowych lub z płacą minimalną (do niedawna 1100 zł). Taki delikwent musi pracować 40 lat, czyli całe swoje życie zawodowe, aby zarobić tyle, ile stadionowemu menedżerowi dano lekką rączką jednorazowo. I zapewne nie była to jego pierwsza ani ostatnia taka premia. Facet wiedział na kogo głosować w wyborach "by żyło się lepiej".

Zwykłym ludziom takie premie się nie trafiają, więc żeby i im żyło się lepiej zaplanowano podniesienie wieku emerytalnego. W zasadzie to nie ma alternatywy, bo jeśli nie ta zmiana, to grozi nam bieda, jak straszy "wyborcza" ("albo 67 lat, albo bieda!"), albo grożą nam niższe emerytury i wyższy vat, jak straszy premier. Socjalizm albo śmierć, jak dodałby Fidel.

Podwyżka wieku emerytalnego może i da większe emerytury (czyli 550 zł zamiast 500), ale cały ten zysk pewnie i tak przepadnie, bo jakiś minister zrobi zamieszanie z lekami i ich ceny wzrosną, albo ktoś zawrze "korzystną" umowę gazową czy też koszty energii elektrycznej pójdą w górę i mimo wyższych emerytur będzie to takie samo dziadowanie jak obecnie.

Zresztą co mi po wyższej emeryturze skoro czas życia na niej będzie krótszy a środki i tak nie są dziedziczone.
Poza tym nigdy nie ma pewności czy za chwilę coś się nie zmieni, bo stało się u nas tradycją łamanie wcześniej zawartych umów. Dochowuje się tylko tej klepniętej przy okrągłym stole (pacta sunt servanta).

Tak było na przykład z II filarem. Kiedy przystąpiłem do OFE wartość jednostki rozliczeniowej wynosiła 10 zł. Po ok. 10 latach urosła do 30 zł, więc wpłacane tam co miesiąc każde 100 złotych zamieniło się w 300. W miarę ładnie rosło, ktoś to zauważył i zrobili skok na tę kasę.

Gdyby każdy sam dbał o swoją przyszłość, to wtedy państwu zniknęłoby wiele problemów: rewaloryzacja rent i emerytur, zadłużony zus byłby niepotrzebny, nie byłoby obecnych kombinacji przy wieku emerytalnym.

Bo to wszystko to są problemy, które pojawiły się po wprowadzeniu ubezpieczeń. Jest jak w opinii Kisiela o socjaliźmie - trzeba rozwiązywać problemy, które system ubezpieczeń sam stworzył i które gdzie indziej nie występują.

Na koniec mam apel do drogich rządzących - penisy sobie możecie wydłużać, a nie wiek emerytalny.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

WOJ-CIECH Ł
według PO to ludzie powinni pracować do śmierci a nawet dzień po - tylko celebryci powinni pracować do góra 45 lat bo potem niezbyt ładnie wyglądają i psują obraz raju na ziemi !!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

WOJ-CIECH Ł

#228473

Zgadzam się z tobą,a POdatki płacić będziemy nawet rok PO śmierci,aby kolesiom żyło się lepiej

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#228552

"Gdyby stadion oddano w terminie i bez wpadki to pewnie dostałby milion albo i dwa."

Czy ja wiem, przecież nie liczy się efekt, liczą się intencje. Zwłaszcza w polskiej polityce. Ważne, by wiedzieć, kto te intencje doceni. Całkiem możliwe zatem, że niezależnie od efektów dostałby tyle samo.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#228589