Dom dla każdej rodziny

Obrazek użytkownika Wuj Mściwój
Blog

W czasach PRLu nierozwiązywalnym problemem był deficyt mieszkań. Wtedy były dwie drogi uzyskania własnego miejsca zamieszkania: oczekiwanie latami na przydział mieszkania spółdzielczego od wielce łaskawego państwa lub budowa własnego domu. Drugi wariant nie był dla tych co ledwo żyli od pierwszego do pierwszego.

Obecnie sytuacja jest nieco lepsza, o tyle że można dostać kredyt hipoteczny na kupno lub budowę, ale to raczej oferta dla lubiących być niewolnikami banku do końca życia. Zatrudnieni na umowach śmieciowych mogą tylko pomarzyć o własnym M. Jak na dwie dekady od czasu zmiany ustroju, to rewolucyjnej poprawy nie ma.

Często w amerykańskich filmach można zobaczyć osiedla domów jednorodzinnych. Po obu stronach ulicy znajdują się domy jeden przy drugim, a z lotu ptaka widać, że jest ich przynajmniej kilkadziesiąt, czasem kilkaset.

Gdyby po roku 1989 obejmowali władzę ludzie myślący o przyszłości Polski i społeczeństwa, to podobne osiedla mogłyby powstawać i u nas. Ale do władzy ciągle dorywają się jakieś szemrane typy robiące nocne interesy na cmentarzach z inwestorami katarskimi i dlatego musimy się gnieździć w obskurnych blokach z wielkiej płyty.

Kiedyś przechodząc w pobliżu ogródków działkowych zauważyłem na jednej z działek, zamiast tradycyjnej altanki, mały, piętrowy domek. Miał on przekrój kwadratu o boku ok. 4 metrów, co dawało powierzchnię mieszkalną około 30 m2, czyli tyle ile najmniejsze mieszkanie w bloku. Było to z dala od miasta, w pobliżu lasu i zbiornika wodnego, z doprowadzoną wodą i linią energetyczną, a więc idealne miejsce do zamieszkania.

W mojej okolicy zwiedziłem dokładnie tereny w promieniu ok. 25 km. Wygląda to mniej więcej tak: jest sobie jakaś wieś (kilkadziesiąt lub kilkaset domów) a wokół po horyzont łąki, pola i lasy. Kilka kilometrów dalej kolejna wieś albo małe miasteczko i identyczna sytuacja - olbrzymie, „puste” tereny między nimi. Tak więc jest spora przestrzeń do zasiedlenia, ale żeby nie marnować łąk i pól, to można pod budowę osiedla domków zająć jakieś nieużytki, które zapewne znajdują się w każdej gminie.

Przyjmijmy, że byłyby do domy piętrowe o przekroju kwadratu o boku 10 m, co daje powierzchnię mieszkalną 200 m2. Powierzchnia działki 500 m2: szerokość 20 m i długość 25 m (po bokach i z przodu domu po 5 metrów działki, z tyłu 10 metrów).

Jak wyglądają koszty?

Gdyby budowa takich osiedli była programem państwowym, zamiast obecnych "rodzina na swoim" czy "mieszkanie dla młodych", to koszty mogłyby być mniejsze niż oferują deweloperzy. Ale przyjmijmy do obliczeń obecne ceny rynkowe.

Działki na obrzeżach dużych miast (np. Gliwic i Kędzierzyna-Koźla) kosztują 70 zł za m2. Koszt budowy domu to ok. 3000 zł za m2 (cena netto, stan "pod klucz").
Czyli w podanym powyżej przykładzie mielibyśmy koszty:
— gotowy projekt domu: 2500-3000 zł
— działka: 70 zł × 500 m2 = 35 000 zł
— dom: 3000 zł × 200 m2 = 600 000 zł.
Za taką kwotę w dużym mieście można kupić najwyżej 100-metrowe mieszkanie.

Z danych GUS za rok 2011 (spis powszechny) wynika, że w Polsce było 5 970 tys. budynków mieszkalnych, w tym budynki jednorodzinne – 5 522 tys. i budynki wielomieszkaniowe – 447 tys. Łącznie spisano prawie 13,6 mln mieszkań.

Przyjmijmy, że rodzin 2+1 i 2+2 jest około 10 milionów. Z tego 1 milion ma w miarę duże dochody i stać ich na spłacanie i utrzymanie domu.
Z ciekawości warto obliczyć jaką powierzchnię zajęłyby działki na milion domów, żeby się nie okazało, że będzie to np. pół powierzchni kraju. 1 milion działek o wielkości 500 m2 to 500 km2. Powierzchnia Polski to 312 679 km2, czyli te 500 km2 stanowi 0,16% powierzchni kraju. Aby wszystkie rodziny mieszkały we własnych domach należałoby poświęcić 1% powierzchni Polski.
Posiadanie domku z małym ogrodem powoduje, że znika potrzeba posiadania ogródka działkowego, a tych mamy kilka milionów.

Gdyby od dwóch dekad działał taki program budowy domów, to nie byłoby teraz braku mieszkań oraz byłaby praca na terenie całego kraju, nie tylko dla ekip budowlanych. Budownictwo nakręca koniunkturę w całej gospodarce. Do własnych domów przenosiliby się bogatsi, zwolnione miejsca w blokach zajmują wtedy ci, którzy mieszkają z teściami/rodzicami lub w jakichś hotelach. Ponadto wolne mieszkania na wynajem ułatwiłyby migrację ludności za pracą.

Mogło być tak pięknie, ale niestety żyjemy w "dzikim kraju", gdzie domy, a właściwie wypasione wille mają tylko Miro, Rychu i Zdzichu, a reszta narodu, z płacą poniżej średniej krajowej, może sobie o własnym domu jedynie pomarzyć.

 

Projekt ze strony http://www.dobredomy.pl

Projekt ze strony http://www.domoweklimaty.pl/

 

Źródła danych:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Polska
http://www.dobredomy.pl/projekt/merkury
http://www.domoweklimaty.pl/
http://www.stat.gov.pl/gus

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wszystko idzie "po linii i na bazie"... Planowy problem mieszkaniowy oraz bezrobocie mają zmusić Polaków, szczególnie młodych do emigracji. Brak perspektywy zapewnienia bytu rodzinie, przede wszystkim domu, jest podstawą programu wyludnienia ziem (jeszcze chwilowo) polskich.

Takie są owoce obcej agentury, dla której pracuje cały rząd nie-rząd, cały system państwowy w jeszcze Polsce.

I co im zrobimy?

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ość

-----------------------------------

gdy prawda ponad wszystko, życie bywa piękne

wtedy żyć się nie boisz i śmierci nie zlękniesz

#316056

jaka jest różnica między Polską a innymi krajami dobrze widać w USA

przyjeżdżamy na Florydę i pracujemy na przysłowiowym zmywaku za płacę minimalną - wystarcza to na przeżycie i jeszcze można coś odkładać; mieszkamy w domu wynajętym z kilkoma innymi osobami i jeździmy tanim samochodem kupionym na raty

w tym czasie robimy jakieś kursy i po pewnym czasie zmieniamy pracę i lokum na lepsze; i to wszystko w czasie znacznie krótszym niż w Polsce

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#316070

Bardzo przejrzyste!!! Nie jestem ekonomistą, ale myślę na chłopski rozum, że jest jeszcze prościej??? BO, gdyby Polska Była niepodległym państwem, gdyby władze tego państwa, pracowały dla dobra tego społeczeństwa(dziwne, kto wybiera władzę w Polsce?), niepodlełe państwo, które wprowadza do obiegu przez siebie drukowane, we własnym państwowym BP, pieniądze, które służą społeczeństwu??? Przecież takie pieniądze, mogą wybudować domy, mieszkania na wynajem, na hipotekę w państwowym, nisko oprocentowanym, specjalnym kredycie??? Takie pieniądze, budując dom, zyskują tak zwane, pokrycie w towarze(wybudowany dom, przedszkole), to nie są puste pieniądze??? Takie pieniądze, mogą zasilić, budżety rodziny w różnych formach np. zasiłek na dziecko 300zł., na każde następne, 500zł, państwowy fundusz na darmowe przedszkole, poza tym budowy dróg, budowa zakładów produkujących na lokalne potrzeby??? Mnóstwo możliwości, w niepodległym, suwerennym, wolnym kraju wolnych ludzi??? To tylko takie moje przemyślenia, bo nikt jakoś, nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego tak nie może być??? Przecież ilość pieniędzy, zależy od ilości towaru na jego pokrycie, więc jeżeli nadrukujemy pieniędzy, na towar(np.dom), który wytworzymy, wybudujemy, to taki pieniądz jest czysty??? Nie wiem czy mam rację, ale nikt jakoś mnie nie chce oświecić??? Bo tak jak wyżej, niewolnikowi nic się nie należy, niewolnik nie może mieć żadnej własności, niewolnik ma tylko pracować i umierać??? Niewolnik musi się zawsze bać o byt, o życie??? Oczywiście, dzisiaj może sobie zrobić glila i wypić piwo a najlepiej pięć albo pół litra wódki, żeby nie musiał myśleć??? Ktoś nam cały czas wmawia, że jest jakiś postęp, że jest lepiej??? Jasne, że jest lepiej, świat przecież nie stoi w miejscu, ale zasadniczo, jest bez zmian? Wdrukowana, mentalność niewolnika, nie zmieniła się??? Najważniejsze, że jest ciepła woda, prawda???

http://www.eioba.pl/a/1yi3/scisle-tajne-moskwa-instrukcja-nk00347
Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#316066

takie domy budowane na masową skalę byłyby tańsze;
jest też możliwy montaż domów z gotowych elementów z drewna (jak w krajach skandynawskich), "budowa" trwa wtedy kilka dni

mogłyby istnieć rozwiązania prawne wspierające budownictwo, np. brak vat na materiały budowlane lub ulgi podatkowe

a w naszej rzeczywistości jest tak, że trzeba zdobywać pozwolenia na budowę, użerać się z urzędasami; a jak już mamy własną posesję to trzeba mieć pozwolenie, żeby wyciąć tam jakiś głupi krzak

postęp mamy, ale w zdzieraniu podatków — kiedyś średniowieczny chłop był w lepszej sytuacji, bo zapłacił dziesięcinę i resztę miał dla siebie, a my płacimy podatek dochodowy, vat, przymusowe składki na zus, razem pewnie 70% dochodów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#316069

gdyby Polska była niepodległym państwem, gdyby władze tego państwa, pracowały dla dobra tego społeczeństwa

O tego trzeba zacząć! Od oswobodzenia.

A potem budować. Budownictwo kreuje miejsca pracy, które kreują następne miejsca pracy - materiały budowlane, transport, cały serwis wokół - koło zaczyna się kręcić w dobrą stronę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ość

-----------------------------------

gdy prawda ponad wszystko, życie bywa piękne

wtedy żyć się nie boisz i śmierci nie zlękniesz

#316074

Ja w swoim komentarzu, cały wywód, przeprowadziłem w trybie przypuszczającym, to tak jak piszesz, że najpierw niepodelgła Polska, prawdziwi Polacy dla Polaków, prawdziwie demokratycznie wybranych przedstawicielach??? Tutaj"prawdziwi polacy", to niekoniecznie z narodu polskiego, dla mnie Prawdziwy Polak, to taki tubylec, który dla Polski i jej wszystkich mieszkańców, jest wszystko poświęcić??? Co dzieje się, gdy Kraj, państwo jest niepodległe, suwerenne, to mamy przykłady: Anglia, Niemcy, Francja, Szwecja, Norwegia, Dania, Holandia, Austria, Szwajcaria, Wymieniłem tylko w Europie. Wszystkie te kraje to prawie nasi sąsiedzi, blisko nas??? Czy myślicie, że oni więcej i ciężej pracują, że zarabiają realnie 5 razy więcej niż przeciętny Polak??? Wcale nie więcej, tam poprostu, nikomu z rządzących, nie przyszłoby na myśl. by zakpić z własnych obywateli, by cięmiężyć swoich obywateli??? Z tego pięć razy więcej, to tylko 1/5 jest z pracy, to dokładnie tyle ile my zarabiamy??? Tylko, że my, mamy tylko tą jedną piątą, a w suwerennym kraju, mają jeszcze 4/5, na inne wydatki??? Jak, tam rządy, jakimsystemem, potrafią oddać ludziom, takie pieniądze to ich tajemnica, którą zdobyli nieprzerwanym dążeniem do dobrobytu swoich obywateli??? Myślę, że to jest możliwe również w Polsce??? Pełne nasycenie rynku towarami, do tego ograniczanie produkcji z powodu braku popytu, jest na to dowodem??? Bo, co jest potrzebne, żeby to wszystko się kręciło???, ludzie potrzebują pieniądze??? Nie dajmy UNI, zamknąć się w tej niewoli, regulacjami, gdzie z góry wiadomo, ile pieniędzy może być na naszym rynku??? Nie pozwólmy, żeby odebrano nam, prawo do drukowania pieniędzy według naszej narodowej racji stanu??? Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#316096