Wrogie mocarstwo i Barcelona

Obrazek użytkownika AgataCz
Kraj

Mijający właśnie tydzień jest koronnym dowodem na to, że polska polityka z całą pewnością nie należy do nudnych.
Akurat tak się złożyło, że od jakichś kilku tygodni ani razu nie włączyłam telewizora, nie otworzyłam żadnej gazety, co najwyżej sporadycznie zaglądałam do sieci, żeby sprawdzić, jak wygląda sytuacja ze wściekłymi ogórkami, pomidorami i kiełkami, i czy aby gdzieś w okolicy nie wybuchła wojna.

No, tak więc wczoraj i dziś, mając odrobinę wolnego czasu, dowiedziałam się kilku następujących rzeczy:

- Donald Tusk zmizerniał i zmienił krawat z niebieskiego na czerwony;

- prokurator nadzorujący śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej został odwołany za współpracę z wrogim mocarstwem, czyli USA (rany, jak pewne rzeczy się w ogóle nie zmieniają...). To informacja podana wczoraj przez Wiadomości TVP, które ani słowem nie wspomniały o możliwym postawieniu zarzutów członkom partii rządzącej przez owego prokuratora i innych takich drobiazgach. Ale po co zawracać widowni głowę pierdołami, skoro wiadomo, że był pro-amerykańskim pisowcem, i że powinien się cieszyć, ze jeszcze nie wylądował w łagrze;

- pewna pani, która odeszła z partii nr 1 i stworzyła partię nr 2, żeby jak najdalej odsunąć się od partii 1 i móc należycie krytykować partię 3, przystąpiła do partii nr 3, żeby móc krytykować partie nr 1 i 2. Niestety, pewien ornitolog z partii numer 2 kompletnie tego nie rozumie i oskarża panią o połaszenie się na kasę i jakąś tam jedynkę;

- owa pani, podobnie jak pewien „wykluczony” pan wcześniej (tyle tylko, że on był z partii nr 4) nagle doceniła uroki życia w Polsce pod rządami Partii Najważniejszej i cieszy się niezmiernie, że dorwała się do jej koryta. O, pardon, do jej szeregów...;

- przewodniczący Partii Najważniejszej porównał swoje 10-letnie dzieło do Barcelony. Najpierw nie wiedziałam, czy chodzi mu o miasto czy o drużynę, ale znając dziedzinę zainteresowań premiera (jedyną zresztą) nie trudno było się domyślić, o co mu chodziło. Moja koleżanka słysząc te przechwałki uznała, że to nie Barcelona, tylko polska drużyna, gdzie biorą każdego jak leci, czyli wszystkich, których nie chcieli już w innych miejscach;

- przewodniczący powiedział też, że nie będzie klękał przed księdzem, tylko przed Bogiem. A na religii to nie nauczyli go, że przed księdzem się klęka, bo on jest tu niejako w zastępstwie? Swoją drogą, skąd takie oszołomsko-fundamentalistyczno-katolskie wywody u lidera najnowocześniejszej partii z samego serca Europy? I jak się później Bogu wytłumaczy ze ślubu po dwudziestu latach i pisania Biblii na nowo w związku z legalizacją związków partnerskich (czytaj: homoseksualnych)?

- prezydent, nasze dobro narodowe, które przez ostatnie lata miało być bezpartyjne, jak gdyby nigdy nic pojawiło się na partyjnej konwencji i wspierało nie-partyjnych kolegów swym dobrym słowem;

- Dariusz Rosati, który najpierw swą obecnością zaszczycał PZPR, aż w końcu dostał od ich bliskich znajomych pseudonim „Buyer” (choć jak twierdzi, wcale o tym nie wiedział i nawet był zły, że dostał taki przydomek) razem z pewną panią przystąpił do Partii Najważniejszej i ucieszył się, że od teraz Polska będzie nowoczesna i nie lunatyczna i nie będzie zaglądać do esbeckich teczek. Faktycznie, cóż za nowoczesny i w pełni europejski kraj! Z taką doświadczoną kadrą w Komisji Europejskiej przywitają nas na klęczkach. W końcu wszyscy pochodzą z jednego miejsca...;

- drogi miały być, ale ich nie będzie, bo mieli być Chińczycy, ale ich nie będzie, bo mieli mieć pieniądze, ale ich nie mieli (chociaż służby ostrzegały) i po trzykroć nie będzie niczego;

- (informacja, którą przekazał mi warszawski autobus) Cezary Grabarczyk, dzięki któremu beztrosko siedziałam sobie ostatnio na pociągowej podłodze, może wylecieć z PO. Powód? Skumał się z Grzesiem Schetyną, a tego przewodniczący nie wybacza;

- Radek Sikorski stwierdził, że w 2007 roku (kiedy dołączył do PO) partia dołowała w sondażach i wszyscy przestrzegali go przed tym straceńczym krokiem.

I niech mi ktoś powie, ze polityka jest nudna, a politycy poważni i zupełnie nieśmieszni...

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#163965