Godność

Obrazek użytkownika Redakcja
Idee

Kolejny tekst pana Pawła Zyzaka. 

_______

Godność

Wiele jest definicji godności. Można je mnożyć, wychodząc z epoki biblijnej i klasycznej, a przystając na współczesnych zapisach prawnych.

Zarys historyczny

Ascetyczni filozofowie greccy, za Sokratesem i Arystotelesem, godność postrzegali jako cnotę, złoty środek między zarozumialstwem i służalczością. Zaliczali ją do zbioru wartości duchowych.
Chrześcijanie przypisywali godności własność nadprzyrodzoną, sytuując jeszcze wyżej od pionierów antyku. Stanowiła i stanowi dlań dziedzictwo Boże. Encyklika Dignitatis Humanae, ogłoszona przez papieża Pawła VI w grudniu 1965 roku, łączy godność ludzką z poszukiwaniem prawdy.
O godności wyjątkowo dużo rozprawiali myśliciele oświeceniowi. Za ich to sprawą zyskała ona nową, hedonistyczną formułę, dopasowaną zresztą do trybu życia myślicieli.
W oświeceniu, w którym człowiek stał się celem samym w sobie, godność zdegradowano do zbioru emocjonalnych i fizycznych doznań. Umarł duch.

Godność centralnie planowana.

W epoce totalitaryzmów godność była niczym innym, jak tylko statystyką. Jak cała zmaterializowana rzeczywistość podlegała centralnemu planowaniu. Olbrzymią popularność zyskało w tamtych czasach powiedzenie: „godnie żyć”. Zadomowiło się ono w mowie potocznej, jako wyraz statusu majątkowego. Wyparło właściwe znaczenie godności, ponieważ zaczęła był mylona z bytem. Jeszcze dziś można się spotkać ze zdaniem, że „poseł to może sobie pozwolić na godne życie”. Dlaczego?
W realiach, w których godność została pozbawiona cech ponadczasowych, sprawowane stanowisko mogło uchodzić za wystarczający warunek ludzkiej godności. Z czasem taka godność stawała się synonimem wyższości. Godność w rozumieniu klasycznym stała się patologią, anomalią osobowościową.
Niedawno w aktach pewnego funkcjonariusza wywiadu PRL pochodzących z lat 50., w rubryce „wartości moralne” wyczytałem: „Wysoko rozwinięte ambicje. Posiada autorytet wśród przełożonych i podwładnych jako oficer posiadający zamiłowanie techniczne. Jako towarzysz i wychowawca nie posiada dostatecznego autorytetu w środowisku podwładnych ze względu na […] wysokie poczucie własnej godności. Pracowity i staranny”. Była to opinia, która zaciążyła na karierze owego funkcjonariusza. Kilka miesięcy później nie pracował już na swym stanowisku.

Personalna godność

Honor definiuje się właśnie jako osobistą godność człowieka. Opisują go walory moralne. Honor jest więc godnością w ujęciu klasycznym. Delikwent pozbawiony majątku, nie stracił automatycznie godności. Stracił go być może, jeśli majątek swój przepił lub naumyślnie spalił.
W świecie godności klasycznej, zatem w świecie ideałów, godność swą można odzyskać. W świecie godności chrześcijańskiej jeszcze lepiej – nie można jej stracić. Jest zjawiskiem niezbywalnym, nieskończonym. Jest godnością samą w sobie, w odróżnieniu od poczucia godności. W świecie godności hedonistycznej, godność umiera pod butem strażnika GUŁAG-u, a honor budzi zdziwienie i nienawiść.

Lustrzane odbicie

Godność można opisać w prosty sposób. Pewien były dowódca opowiedział mi, jak tłumaczył kiedyś godność swym podwładnym: „Panowie, godność jest wtedy, kiedy jesteście w stanie spojrzeć w lustro bez odrazy”. Dowódca zaznaczał w ten sposób subtelną różnicę pomiędzy sprawowaną przez siebie godnością komendanta, a godnością jako taką.
Ale nie tylko. Wywoływał pytanie o sens naszego istnienia. Bo cóż znaczy przeżyć swoje życie godnie? Na jachcie i w butach z krokodylej skóry, czy też może z podniesionym czołem, w poczuciu spełnienia? O samym spełnieniu, przyjdzie nam rozprawiać kiedy indziej.

Istota człowieczeństwa

Każdy może zagłuszyć swą moralność, zastępując poczucie godności, poczuciem władzy, sukcesu, piękna, geniuszu, ale i alkoholem oraz substancjami psychoaktywnymi.
Lecz to tylko daremna próba ucieczki od poczucia czasu, który nam ucieka. Wyrzuty sumienia zawsze powracają i dowodzą, że godność nie umiera nigdy.
Walka z godnością jest walką z istotą człowieczeństwa. Pionierami takiej walki byli naturalnie bolszewicy walczący z człowieczeństwem „dla człowieka”.
Dziś przecież też mamy polityków sprawujących godność urzędnika państwowego pod takimi właśnie sztandarami: „dla ludzi”, „ludziom”, „obywatelom”. Ilu z nich sprawuje swoje funkcje w poczuciu godności, a ilu myli godność z pogodnością?

Paweł Zyzak

(tekst opublikowany w "Gazecie Obywatelskiej", 23.08.2013)

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Trudno podzielać optymizm Pawła Zyzaka, kiedy spojrzymy chociażby na postać "późnego" Urbana (jakie tam wyrzuty sumienia w tej twarzy?)... czy nawet Wałęsy, o którym Autor ma tak wiele do powiedzenia.

"Nasze miejsce po stronie odwagi bezbronnej" - Jan Pietrzak

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Nasze miejsce po stronie odwagi bezbronnej" - Jan Pietrzak

#377736

Nazywa się "pycha". Łatwo jest je pomylić.
Poddane próbie ukazują różnice.

Ciekawy tekst. Daje do myślenia.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#377759

 To jest słuszne, jeśli denat wie, czuje, co to ta godność, ma lub miał ją :)

Tak se idę myśleć, że to innym słowem wyrażona rycerskość, mylona niekiedy z usłużnością wobec dam.

A w temacie rycerskość fascynujące jest zjawisko raubritterów. Niemcy do tego stopnia je poważają, że po hekatombie I i IIWś nadal mają czelność nas pouczać np. w kwestii tolerancji. Podobnie Szwedzi i generalnie Skandynawowie, Szwajcarzy na temat równości płci, Anglicy o religii, itd.
Trza mieć choć odrobinę godności, poczucia własnej wartości, żeby nie pouczać innych. C'nie?

 

pees 

chyba za dużo rebelki czytam ostatnio :(

 
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#377760