Wielka Próba Donalda

Obrazek użytkownika tonymld
Kraj

Są w historii każdego kraju chwile, kiedy naród czuje się jednością, kiedy od prawa do lewa jest jedno zdanie co do kwestii najistotniejszych. Nasz zacny premier, który niedawno został dziadkiem, będzie musiał sprostać ważnej kwestii. Otóż leży mi na sercu sprawa centrum wypędzonych, Eriki Steinbach i pewnej niebezpiecznej próby relatywizacji historii ze strony Niemiec. Uważam, że tutaj nie powinno być różnicy zdań, co do stanowiska jakie należy zająć.

Sam Cudotwórca deklarował, że będzie realizował politykę historyczną. Polska ma bogatą i chlubną historię, dlatego mamy moralne prawo i obowiązek o tym mówić! Polityka poklepywania po plecach, uścisków dłoni i uśmiechów jest ważna, ale czasem najzwyczajniej trzeba pokazać zęby, aby odeprzeć możliwe przyszłe ataki i nie pozwolić wejść sobie na głowę. W tej kwestii należy się uczyć od konsekwencji państwa Izrael, który choć geograficznie odległy, wydaje mi się bliski jeśli chodzi o dbanie o dobre imię swojego kraju i szacunek do historii.

Nie bez przypadku pojawiają się w mediach (w sumie co to za media, skoro historii nie znają) wypowiedzi zakłamujące przeszłość. Moim zdaniem nie są to przypadki, a celowa robota pewnego lobby (może nawet kilku), które skutecznie zabiegają o własne interesy.

Także w interesie samego Donalda jest, pokazać, że nie tylko Kaczyńscy mają “monopol na historię” - może połączyć w tym także zyskanie kapitału politycznego na przyszłość.Jako historyk i jakby nie było premier mojego kraju (Bananowej Republiki, lub jak kto woli III RP)jest wręcz do tego zobligowany.

Co do centrum wypędzonych mam zdanie wyrobione. Nie rozumiem dziwnej przewagi katów nad ofiarami, bo któż wybrał NSDAP i Hitlera? Chyba nie krasnoludki… III Rzesza jako agresor poniosła konsekwencje swoich czynów, co jest normalnym następstwem. Polska została nie dość, że napadnięta, to wymordowano prócz ludności żydowskiej także wielu Polaków, w tym kwiat naszej inteligencji. To właśnie my jesteśmy tymi poszkodowanymi, my zapłaciliśmy cenę za stabilność kontynentu po II. WŚ - jakby nie było konflikt Wschód - Zachód na swój sposób coś takiego gwarantował.

Inna rzecz, że pani Steinbach żadną wypędzoną nie jest. Jej rodzice to osiedleńcy, a fakt że urodziła się w Rumi wynika z przypadku. Dla mnie to po prostu najeźdźcą, obcy, wróg Polski który naszym kosztem próbuje zbić zarówno kapitał polityczny jak i się dorobić. Nie bez kozery za Związkiem Wypędzonych stoją ludzie, którzy mają (mieli) powiązania z nazistami, co tym bardziej podważa wiarygodność jak i dobre intencje tej Instytucji. Następna sprawa. to owa postać jest stronnicza - jak może pomóc budować dobre stosunki z Polską (na podst. poparcia Bp. Pieschla), skoro głosowała przeciw uznaniu wschodnich granic Niemiec?

Ponadto dziwi mnie, że niemiecki KK zabiera zdanie w tak ważnej i budzącej kontrowersje kwestii. Pamiętam jak dziś, kiedy to Merkelowa osobiście zrugała papieża, za wypowiedź jednego z lefebrystów. Także przypominam, że Izrael sobie by nie pozwolił na coś takiego. A na Polsce można najwidoczniej pluć ile wlezie.

Już słyszę szczekanie lewactwa, mówiące o tragedii wypędzonych, trudnych losach etc. Ja powiem tak, czegóż się bali, skoro uciekli? Przecież jak się z ruskimi umawiali, że Polskę wspólnie z Niemcami wyswobodzą, to było to ok, a teraz nie?

Inna sprawa, że “wypędzeni” sami uciekali bojąc się armii czerwonej, a powinni się cieszyć, że w ogóle przeżyli, w przeciwieństwie do wielu Polaków, którzy w różny sposób, ponieśli konsekwencje walki o Polskę, którzy po wojnie nie mogli żyć we własnym kraju, a zrobiono z nich wrogów systemu (np. rotmistrz Witold Pilecki). Pikanterii dodaje fakt, że za wypędzonych uznaję się “kolonistów” z lat 1939 - 45 co już wzbudza moją pogardę dla tej organizacji. Także kwestia finansowania - ok. 90% pochodzi z budżetu federalnego! Więc można śmiało nazwać Związek Wypędzonych (BdV - Bund der Vertriebenen) swoistym lobby rządu niemieckiego.

Wszelkie pretensje “Wypędzeni”, powinni mieć sami do siebie i swojego rządu a nie do Polski. Jeśli chodzi o sprawy utraconych majątków, to Polska o granicach nie decydowała, to się działo nad naszymi głowami, więc pretensje proszę do Wielkiej Trójki (USA, Wielka Brytania i obecna Rosja). Inna sprawa, że rząd niemiecki zaoferował dobre warunki i pomoc, dla tych co pozostawili swój dobytek, wobec czego byłoby to nieuczciwe - nie dość że dostali pomoc od swojego państwa to teraz odzyskali by majątki. To jest nie fair!

Sam Donald najwidoczniej boi się, jak sprawy pójdą dalej, wobec czego pałeczkę przejął Bartoszewski, który chyba wyjdzie jednak na “dyplomatołka” aniżeli na skutecznego polityka. Ale to trzeba docenić, gdzie Cudowny Donek może stracić tam wysyła kogoś innego. W razie klapy to nie jego wina, natomiast gdy dojdzie do sukcesu to szybko się pojawi na miejscu.

Tylko w tym wypadku tu nie może chodzić o głupi PR. Tu chodzi o rolę Polski i prestiż. Jeśli teraz nie powiemy stanowczo NIE, to jutro (czy tam za 50. lat) może się okazać, że II. WŚ to wina głupich i upartych Polaków, którzy nie umieli szanować praw mniejszości w Europie, co potwierdzało ich prymitywizm i dawało prawo do eksterminacji, wykorzystania i sklasyfikowania jako “podludzi”.

Natomiast, gdyby podobny Rewizjonizm, prowadzony był by ze strony Polski, np. Niemcy są winni komunizmowi w Polsce, wielkiej tragedii naszego narodu i w związku z powyższym powinni nam zagwarantować prawnie, że nie naruszą i nie zanegują nigdy naszych granic, a także wszelkie roszczenia terytorialne, będą finansowane z budżetu niemieckiego oraz wypłacone zostanie nam godziwe odszkodowanie za zbrodnie z przeszłości, uznane by to było za polski nacjonalizm, który byłby porównywany z niemiecką NPD albo i dalej. Czemuż tak nie jest w tym wypadku? Co sprawia, że Steinbach ma takie wielkie poparcie, czyżby sponsorzy centrum to także donatorzy kampanii CDU/CSU?

Gdzie jest rząd, gdzie MSZ Sikorski i Premier? Powinniśmy zbojkotować lub grozić bojkotem w wypadku wyboru Steinbach! I wcale nie trzeba robić wielkiej trąby. Wystarczy zwykły przeciek do prasy. Będzie to ważny sygnał. EU nie bała się bojkotować Austrii po dojściu skrajnej prawicy do władzy, my musimy dbać o swoje interesy, bo nikt za nas o nie nie zadba. Co z tego, że dla nas przewidziane są pieniądze w budżecie EU skoro nie potrafimy ich wykorzystać?

Inna rzecz, że Polska nie umie się sprzedawać ani wykorzystywać swojej historii, do prowadzenia polityki. Izrael aż za bardzo to wykorzystuje, a my wcale… A szkoda, bo mamy do tego prawo. I niech nikt mi nie wciska kitu, że teraz integracja europejska etc. Kryzys ewidentnie pokazuje, że jak umiesz liczyć, licz na siebie, a rzekoma solidarność to tylko kolejny przykład “europejskiej pustomowy”.

Niestety ale jest niewielu europejskich polityków, którzy rozumieją jak należy rozumieć kwestię wypędzeń na terenie Polski. Cieszy fakt, że prezydent Koehler stwierdza w FAZ: “Wypędzeni zostali Polacy, w których domu moi rodzice zostali wtedy zakwaterowani“.

Gdybym był jednak na tyle bezczelny, co Erika Steinbach, powinienem zarejestrować w Niemczech Centrum Zamordowanych przez Niemiecki reżim w czasie 1939 - 45 i równie bezczelnie domagać się praw osób tych, którzy utracili życie. Szkoda tylko, że o nich się zapominana i za większą klęskę uznaje się dramaty ludzi, których naród jest za to wszystko odpowiedzialny!

Przecież w Polsce także wielu utraciło bliskich, nierzadko będąc świadkiem ich egzekucji. Co z nimi?

W związku z powyższym, uważam, że podejście do tej kwestii będzie dla nas wszystkich katalizatorem, ile tak na prawdę wart jest Donald Tusk i jego paczka.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

wszak to nieobliczalny cymbał.

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#15007

Zobaczymy właśnie czy będą to tylko puste Słowa czy jednak Czyny.

Moim zdaniem będzie podobnie jak w wypadku stoczni, niestety.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#15008