Operacja „Przeniesienie”.

Obrazek użytkownika Gadający Grzyb
Kraj

Opowieść o walce z pewną samowolą budowlaną.

A miało być tak pięknie... Wyprane z pamięci eliciarstwo miało pod przewodem salonowszczyzny powtarzać mantrę o winie Lecha Kaczyńskiego w smoleńskiej katastrofie, odczuwać fizyczną odrazę na widok – cóż za nieszczęście - wciąż żyjącego jego brata i rechotać z wysilonych konceptów Wojewódzkiego, tudzież innego Palikota. Tymczasem, sprawa uległa niespodziewanym komplikacjom... A wszystko przez ciąg wydarzeń, który pozwoliłem sobie określić łącznym mianem Operacji „Przeniesienie”.

I. Etap pierwszy.

Plan był prosty.

1) Urobić organizacje harcerskie i Kościół co do przeniesienia smoleńskiego Krzyża „w bardziej godne miejsce". Niesie wprawdzie to niewygodny podtekst, jakoby teren Pałacu Prezydenckiego nie był dostatecznie „godnym" miejscem dla Krzyża, ale trudno. Przyjaciele z prywatnych stacji dopomogą, by nikt nie zwrócił uwagi na ów drobny dysonans.

2) Operację „Przeniesienie" należy wykonać w dzień powszedni, w godzinach pracy, tak by możliwie niewielu oszołomów zdzierało gardła i wymachiwało krucyfiksami podczas uroczystości. Nieliczną garstkę obecnych strażników krzyża łatwo będzie przedstawić jako oszalałych z nienawiści awanturników i sterowanych politycznie mąciwodów (co też zrobiono, wedle wypracowanego jeszcze za Urbana a praktykowanego po dziś dzień wzorca).

3) Wykorzystać propagandowo do maksimum głosy przyjaznych nam przedstawicieli kleru, w celu upowszechnienia wśród szerokich mas wrażenia, że samozwańczy tzw. „obrońcy krzyża” oscylują na pograniczu sekciarstwa i schizmy.

Coś poszło jednak nie tak. To, co wydarzyło się 3 sierpnia pokazało, że twórców planu po raz kolejny totalnie zaskoczyła siła społecznej mobilizacji. Znów nie docenili potrzeby pamięci, przed którą tak przemożny strach odczuwa nadwiślańskie parnasiarstwo i postępujący wedle jego wytycznych bezwolni eliciarze.

Sądzili zapewne, że ów żar, który po dziesiątym kwietnia wybuchł im z taką mocą prosto w opuchłe od samozadowolenia mordy, wygasł. Że pamięć wyblakła, uniesienia zaś rozeszły się po kościach. A tu – nie. Nie przyszła bronić smoleńskiego krzyża garstka moherowych staruszek z parasolkami, jak zapewne się spodziewano. Pod Pałacem był cały przekrój społeczny – świadomi swych praw obywatele, którzy doskonale widzieli, że ktoś próbuje zrobić ich w konia, zadeptać pamięć i że nie jest to PiS, czy Jarosław Kaczyński.

Krzyża nie przeniesiono.

II. Etap drugi.

Przez chwilę w szeregach „Polski jasnej” zapanowała dezorientacja. Poskrobano się jednak w mądre głowy i postanowiono kontynuować operację „Przeniesienie” nieoficjalnymi, na poły improwizowanymi metodami, obliczonymi na zniechęcenie garstki stróżujących. Rozpoczął się conocny festiwal „spontanicznego” nękania obrońców smoleńskiego krzyża przez wielkomiejskich wychowanków antypedagogiki tolerancjonizmu. Wszystko przy bierności Policji Państwowej i absencji Straży Miejskiej, a współanimowane przez gangstera Zbigniewa S., pseudonim „Niemiec”.

Punktem kulminacyjnym była nocna demonstracja zorganizowana przez niejakiego Dominika Tarasa, przy owacyjnej wrzawie tolerancjonistycznych mediodajni i cichej aprobacie władz miasta, którym na tę okoliczność przestały przeszkadzać militarystyczne fotki. Wiadomo – militarysta prawicowy być zły, militarysta lewicowy być przepełnionym troską o neutralność światopoglądową obywatelem, który dawać wyraz swym poglądom we właściwy dla swego pokolenia sposób. Było głośno, hucznie i ze wsparciem autorytetów („parnasiarzy”).

Nic z tego, fundamentalni „katole” trwali w swym zapiekłym, nienawistnym uporze, miast wynieść się do kruchty. Szerzej pisałem o tym w notce „Egzamin”.

III. Etap trzeci (akcja "Tablica").

Cóż począć - trzeba było uruchomić etap trzeci. Rozpoczął się od pozornego ustępstwa i „aktu dobrej woli”, jakim było upamiętnienie w pół – konspiracyjnej formie setek tysięcy ludzi, którzy gromadzili się w dniach żałoby na Krakowskim Przedmieściu. Zwróćmy uwagę – podobnie jak w etapie pierwszym, odbyło się to w dzień powszedni i w godzinach pracy. Różnica jest taka, że tym razem akcję zachowano w głębokim sekrecie. To interpretacja przy maksimum dobrej woli (i naiwności).

Interpretacja realna ponurej hecy z przedpołudnia 12.08.2010 jest taka, że Platformę i prezydenta Komorowskiego osobiście, nie mówiąc już o eliciarsko – parnasiarskich „władcach opinii”, wciąż trawi dojmujący strach. Są na tyle owładnięci psychozą możliwego „kultu Lecha Kaczyńskiego” i pamięci o nie rokującej szans na rzetelne wyjaśnienie smoleńskiej katastrofie, że gotowi są na wszystko, by ten dręczący ich koszmar zadeptać wszelkimi sposobami.

Pomnik na dziedzińcu jednego z najważniejszych miejsc w Polsce promieniujący pamięcią o niewyjaśnionej tragedii, to bomba pod tyłkami rządzących, która może wybuchnąć w najmniej spodziewanym momencie. I oni doskonale o tym wiedzą. Martwy Lech Kaczyński (a właściwie – pamięć o nim) stał się groźnym przeciwnikiem.

Wmurowano więc chyłkiem – boczkiem to „coś”, nie informując nikogo i poszło przesłanie: „mata tę waszą tabliczkę i spierdalajta”. Przesłanie owo, wyrażane rzecz jasna w innej formie, podchwyciły mediodajnie – te niezawodne pasy transmisyjne, wciąż pamiętające gorycz wstydu z kwietniowych dni, gdy pokazano im gdzie ich miejsce. Starannie ignoruje się przy tym fakt, że tablica owa nie służy upamiętnieniu ofiar, tylko żałobników. Że akcję przeprowadzono w sposób haniebnie wręcz skryty, jak na rangę wydarzenia, które ma upamiętniać. Że demonstracyjnie zlekceważono rodziny ofiar.

Szczytem cynizmu było oświadczenie, że para prezydencka owszem, będzie miała swoją tablicę, ale... w kaplicy Pałacu Prezydenckiego! Czytaj – tak, aby nikt z zewnątrz, a ciemny „motłoch” w szczególności nie miał do niej dostępu.

Kościół hierarchiczny, który wbrew medialnemu stereotypowi, wcale nie jest „propisowski”, ponadto, niezależnie od aktualnej władzy, każdorazowo zdradza ciągoty do sojuszu z „tronem” też ma tu do odegrania swoją rolę w rozmywaniu obrazu wydarzeń.

***

Przygnębiającym widokiem było oglądanie konferencji prasowej obrońców krzyża, gdzie obstąpieni przez mediodajnianą swołocz ludzie z wypisanym na twarzy zmęczeniem, zmuszeni byli odgryzać się dziennikarskiej psiarni, która na tę okoliczność porzuciła resztki pozorów nie tyle obiektywizmu (tego nikt przytomny nie oczekuje od dawna) ile zwykłej, ludzkiej empatii. Mówi się, że tłum pozbawiony jest uczuć wyższych i zachowuje się w sposób właściwy psychopatom. Dotyczy to także działających tłumnie dziennikarzy, których pytania, zadawane z coraz większą natarczywością, sprowadzały się do jednego: kiedy dacie sobie spokój i przestaniecie kłuć w oczy swoją obecnością?

Odpowiedzi były często emocjonalne, ostre. Nie dziwię się – poczucie krzywdy, osamotnienia, fizyczne wyczerpanie i zszarpane nerwy nie służą wyważaniu opinii. Dała się zresztą zauważyć wśród obrońców różnica zdań i podział, umownie rzecz ujmując, na „umiarkowanych” i „radykałów”. I kto wie, czy uwidocznienie owego podziału nie było jednym z celów akcji „tablica”...

Dziś jednak nurtuje mnie inne pytanie: Jaki będzie czwarty etap operacji „Przeniesienie”?

Gadający Grzyb

P.S. Jako ilustracji użyłem miniatury fotomontażu autorstwa Akiko. Pozwoliłem sobie zapisać go pod tytułem „Egzamin”.

P.S. II. Wmurowana tablica ma upamiętniać dni żałoby i żałobników. Jako jeden z żałobników dziękuję, czuję się usatysfakcjonowany. Tylko, że będzie mi trochę głupio, gdy przybędę któregoś dnia do Warszawy i stanę przed tą tablicą. Bo co – kwiaty mam samemu sobie złożyć, czy świeczkę zapalić?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wtedy, podczas Powstania Listopadowego we wrześniu 1831 roku, obrona Warszawy przeciwko rosyjskiemu zaborcy. Teraz, obrona Krzyża – przeciwko napierającym zewsząd siłom postmodernizmu. Tak wtedy jak i teraz – wyraźne starcie dobra i zła.

Tam - obraz cara, nie liczącego się z prawami narodów. Który ukradł Polsce koronę, rozwścieczając opór Polaków. Cara, co był ponadto, nie wychodził do napadniętych i nie narażał swojego dobra fizycznego. Był jak „szatan złośliwy”. Tutaj – rządzący też są w ukryciu. Lecz widać ich armie: z gazem łzawiącym, ze spolegliwymi środkami masowego przekazu i ogłupiałą publiką co „wciąż łyka i łyka”. Jak we fraszce Norwida:

„Ogromne wojska, bitne generały,
Policje – tajne, widne i dwupłciowe –
Przeciwko komuż tak się pojednały?
Przeciwko kilku myślom ... co nienowe!”

I osamotnienie. Tamtejsi patrioci, tak jak i obecni obrońcy krzyża, byli osamotnieni w swoim oporze:

„Warszawa jedna twojej mocy się urąga,
Podnosi na cię rękę i koronę ściąga,
Koronę Kazimierzów, Chrobrych z twojej głowy,
Boś ją ukradł i skrwawił synu Wasilowy.”

Perspektywa ... Też, zaiście Mickiewiczowska. Tam - katastrofa na miarę kosmiczną. Tutaj – stopniowa, demograficznie sterowana anihilacja narodu. Narodu, któremu z wolna, ale uparcie odbiera się jego historię. I ten Znak, będący warunkiem jego istnienia ...

Z poważaniem,
kassandra

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kassandra

#79221

To już jest walka krzyżem. Obrona to była w pierwszych wiekach chrześcijaństwa (co prawda wtedy zamiast krzyża używano ryby), w tej chwili bardziej przypomina to wyprawy krzyżowe.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#79231

Jakie wyprawy krzyżowe, co ty gadasz? Obecnie, wbrew pozorom sytuacja przypomina pierwsze wieki chrześcijaństwa. Na Zachodzie zabrania się np. noszenia krzyża w szkołach i innych instytucjach. Ten "wojujący laicyzm" pomału dociera również do Polski.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#79244

Zwłaszcza Francja, ale to co robią pod "naszym" krzyżem, jest taką samą przesadą. Dają się manipulować zarówno PO jak i PiSowi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#79424

dziś poseł Platformy Obywatelskiej, Janusz Palikot, powiedział w TVN: "pozostawmy obrońcom krzyza 3 dni"

tymczasem na facebooku możemy znaleźć zapowiedź kolejnej wesołej imprezy organizowanej przez "Akcję Krzyż", pod hasłem "Lany Poniedziałek - Wykurzamy Fanatyków Kubkiem Wody i Balonami":

[quote]
O godzinie 20-nastej zbieramy się przy pomniku Piłsudskie nieopodal Pałacu Prezydenckiego.

-organizator przynosi plastikowe kubeczki i balony
-każdy kupuje mała wodę 0,5l w plastikowej butelce
-dmuchamy balony
...-rysujemy własne hasła na balonach
-nalewamy wodę do kubeczków
-podchodzimy do barierek
-rzucamy balony
-oblewamy wodą
-uciekamy każdy w inną stronę

*możemy oszczędzić mocno siwe głowy i pomarszczone twarze
*aa polanie kubkiem wody policja nie powinna nam nic zrobić[/quote]

http://www.facebook.com/event.php?eid=110223419033306&ref=search

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#79229

Co za sk...syny. Napisałem im na facebooku, co o nich sądzę.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#79248

"Dziś jednak nurtuje mnie inne pytanie: Jaki będzie czwarty etap operacji „Przeniesienie”?" - regularny wpierdol poprzedzony jeszcze paroma dniami seansów nienawiści pod adresem garstki spod Pałacu.

„mata tę waszą tabliczkę i spierdalajta” - będzie tłuczone tak długo, aż przeciętny odbiorca będzie wymiotować na hasło "obrońcy krzyża" i z ulgą powita niewsa o akcji OMONu, przepraszam, Policji.

Zwróciłem uwagę na jedną dość interesującą rzecz.
Jedna ze stacji TV, która dotąd, od czasu do czasu, jeszcze potrafiła w całym tym zamęcie przekazywać informacje, po raz pierwszy wysłała w dniu hucpy z tablicą swoją najgorszą ścierkę. To taka lwica zlewicy, która wsławiła się "przesłuchaniami" a la Olejnik niewłaściwych polityków.
To oznacza, że relacjonowanie przejmują narzędzia do wyjątkowo brudnej roboty, to po to żeby przygotować nastroje społeczne pod "akcję porządkową".

I wcale bym się nie zdziwił gdyby ta akcja była już zaplanowana z wyznaczoną datą i godziną. 15 sierpnia byłby idealną datą.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#79232

Też się obawiam, że dojdzie do rozwiązania siłowego. Nie będą czekać na deszcze i mrozy.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#79249

Już wcześniej o tym pisałem - gdzie ci obrońcy krzyża. Górnicy, hutnicy i inni, o których wcześniej czytałem na forach, że nie pozwolą ruszyć krzyża.

Czy potrafimy tylko kibicować z boku? Czy w Polsce jest tylko kilkanaście osób broniących krzyża?

Kilkanaście osób broniących prawdy?

Kilkanaście osób którym zależy na odkryciu faktów tragedii z 10.04.2010?

germario

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

germario

POLSKOŚĆ to NORMALNOŚĆ !!!

#79234

Zasadne to pytania.

I brak, jak dotąd, godnych na nie odpowiedzi.

Z poważaniem,
kassandra

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kassandra

#79252

Policja na rozkaz BOR przeniosła (dosłownie) obrońców krzyża na dalsze miejsce. Za Radiem Maryja.

Onformuję i zapraszam

 

http://img708.imageshack.us/img708/4083/lazur.jpg

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

  Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart
----------------------------------
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków

#79338

Cholera, właśnie się o tym dowiedziałem. Zobaczymy, czy po niedzielnych uroczystościach pozwolą ludziom wrócić pod krzyż. Ale nie wygląda to dobrze.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#79343

Bez zdecydowanej Boskiej interwencji Polski już nie odzyskamy. Nie ma już takiego kraju. Tutaj gdzie żyjemy Polski już nie ma. I nie ma Polaków...odważnych Polaków.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

________________________________________________________________ "Nie martwcie się, jeśli nie stanowimy większości. Wszystko czego potrzebujemy, to mniejszość zamiłowana w rozpalaniu ognia wolności w umysłach ludzi." - Samuel Adams

#79431