Niewidzialny target

Obrazek użytkownika Gadający Grzyb
Gospodarka

...czyli o "wykluczeniu konsumenckim" i zagłodzeniu prawicowych mediów słów kilka.

I. Wykluczenie konsumenckie.

Nie wiem, czy Państwo zdają sobie z tego sprawę, ale w naszym kraju istnieje wielosettysięczna, a może nawet i wielomilionowa rzesza ludzi, którzy niczego nie kupują – nie używają kosmetyków, nie jeżdżą samochodami, nie korzystają z telefonów komórkowych, nie jedzą, nie piją a mieszkają zapewne w ziemiankach. To jak funkcjonują, ktoś zapyta. Głowy nie dam, ale przypuszczam, że żyją czystą nienawiścią skondensowaną w czarnych, okrytych moherem duszach.

Tą grupą są czytelnicy prawicowych gazet. Jeżeli weźmiemy do ręki taki „Newsweek” czy inną „Politykę” a nawet, niech tam, coraz bardziej dołujący „Przekrój”, ujrzymy szpalty nafaszerowane reklamami dóbr wszelakich, bez których wedle rozeznania reklamodawców czytelnik tychże mediów obejść się nie może. Gdy z kolei zajrzymy do „Gazety Polskiej”, czy „Uważam Rze” zobaczymy strony zapełnione wyłącznie treściami wychodzącymi spod ręki redaktorów, reklam zaś albo wcale, albo co najwyżej kilka.

Nie może być inaczej – reklamodawcy uznali, że telefony komórkowe, środki higieny, pojazdy mechaniczne, napoje gazowane, komputery i cała reszta akcesoriów adresowanych do MWzWM jest tym średniowiecznym moherom doskonale zbędna.

II. Niewidzialny „target”.

Przedstawiciele domów mediowych gdy ich o to zapytać zbywają kwestię gładką formułką, że czytelnicy gazet reprezentujących wrażliwość, nazwijmy to, konserwatywno-niepodległościową, to „nie te ten target”, zupełnie jakby milcząco zakładali prawdziwość obiegowego schematu o „starszych, gorzej wykształconych, biedniejszych z małych ośrodków”.

Jest to oczywisty fałsz i ci łgarze od reklamy doskonale o tym wiedzą. Owszem, z punktu widzenia reklamodawcy najatrakcyjniejszym konsumentem jest, z tego co pamiętam, osoba między 20 a 50 rokiem życia, nieźle zarabiająca i nie obciążona zbyt liczną rodziną – taka, której chce się używać życia, za które to „używanie” uznaje się nie wiedzieć czemu kupowanie miliona najróżniejszych pierdół. Tyle, że wystarczy spojrzeć na demonstrację z 10.04, by przekonać się, że tzw. „mohery” reprezentują pełen przekrój społeczny i wiekowy, zaś telewizyjne obrazki prezentujące w kadrze wzorem Macieja Szczepańskiego garstkę staruszek mają się do rzeczywistości jak pięść do nosa.

Domy mediowe oczywiście muszą dysponować odpowiednimi badaniami, z których wynika absurdalność tezy, że czytelnicy np. takiego „Uważam Rze” to biedna wiocha, którą stać co najwyżej na alpagę. Zresztą, w każdym normalnym kraju sukces na niełatwym prasowym rynku tygodnika, który zaraz po debiucie przebojem wdarł się na podium, skutkowałby automatycznie sypnięciem się ofert. To samo tyczy się również „Gazety Polskiej”, która w ciągu roku wyskoczyła z niszy i doszlusowała nakładem do krajowej czołówki. Nie wspomnę już o największym tygodniku - „Gościu Niedzielnym” dzierżącym sprzedażową palmę pierwszeństwa.

III. Zagłodzić prawicowe media.

W zasadzie można by się cieszyć, że reklamowy kit nie zapycha naszych cennych mózgów, gdyby nie jeden szkopuł: otóż we współczesnych realiach sprzedaż to jedynie fragment dochodów gazety i to wcale nie największy, lwią część natomiast generują reklamy. Bez stabilnej pozycji na tym rynku żadne pismo nie ma co marzyć o rozwoju. I tu dotykamy sedna procederu, którego istotą jest „zagłodzenie” nieprawomyślnych mediów.

Jak zwykle bowiem, gdy dzieją się rzeczy niewytłumaczalne zdroworozsądkowo należy pamiętać o tym, że w Polsce, z jej systemem kartoflanej demokracji, interesy może robić ten, kto żyje dobrze z władzą i szeroko rozumianym establishmentem III RP zakorzenionym jeszcze w PRL-owskich „układach” - a na układy, wiadomo, nie ma rady. Natomiast wymienione wyżej pisma wspierają poglądy i postawy zagrażające najbardziej żywotnym interesom tegoż establishmentu, toteż odcięcie ich od reklam jest naturalną konsekwencją przyjętej linii programowej.

W ten sposób np. zagłodzono skutecznie w latach 90-tych „Czas Krakowski” - dziennikarze do dziś wspominają, jak potencjalni reklamodawcy sumitowali się mówiąc, że owszem, dali by reklamę, ale chcą mieć spokój w interesach, bo „waadzy” takie wspieranie prawicowej gazety by się nie spodobało. A że „waadza” gdy chce, może uziemić każdego, przekonał się Roman Kluska i wielu innych. Inny przykład, to przypadek „Gazety Polskiej”, kiedy to zawarła kontrakt reklamowy z państwowym wówczas „Hortexem” - wkrótce potem były wybory, do władzy doszło SLD, zmieniono szefostwo spółki i podpisany już kontrakt zerwano, narażając firmę na wypłacenie dużego odszkodowania, zaś managera odpowiedzialnego za umowę wywalono z roboty. „Życie” Wołka (cokolwiek byśmy o nim dziś nie sądzili) również padło po tym, jak reklamodawcy zaczęli uciekać w popłochu po opublikowaniu „Wakacji z agentem”. Dziś podobny mechanizm obserwujemy na przykładzie czarnego pijaru wokół SKOK-ów, które śmią od czasu do czasu zamieszczać reklamy w „Gazecie Polskiej” jako bodaj jedyna duża firma.

Jak widać, realia się nie zmieniły ani o jotę, zaś proceder „głodzenia” prawicowych mediów trwa w najlepsze. I żaden mityczny „target” ani biznesowa kalkulacja nie mają z tym nic wspólnego.

***

Pan Arłukowicz Bartosz został niedawno pełnomocnikiem d/s wykluczonych, których to wykluczonych ma być w Polsce cała masa. Proponuję zatem cel pierwszej kampanii, gdy już pan minister zadomowi się w nowym gabinecie: walka z wykluczeniem konsumenckim czytelników prawicowej prasy. Reklama dla każdego!

Gadający Grzyb

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

To się dzieje od dwudziestu lat i nie tylko w reklamie ale przede wszystkim w biznesie. Dlatego uważam ze jakakolwiek walka z ta ośmiornicą ma jedynie szanse gdy prawica będzie się wspierać od najniższych szczebli, począwszy od sąsiedzkich poprzez pracownicze, biznesowe a kończąc na partyjnych. Ale gdy obserwuje wierchuszkę to dostrzegam jedynie prywatę. To skąd obywatel ma brać przykład? Nie stworzymy fundamentów nie zmienimy Polski.

W rozgoryczeniu pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#159851

Przegląd
Wytłumacz mi w takim razie reklamy SKOK w "Przeglądzie"

Czy to nie przypomina tego:

:..Celem urabiania opinii i światopoglądu narodu
polskiego w pożądanym dla nas kierunku, w rękach
naszych musi się znaleźć w pierwszym rzędzie
propaganda z jej najważniejszymi działami – prasą,
filmem, radiem..."
i tego:
"..Uznać antysemityzm za zdradę główną i tępić go
na każdym kroku...
oraz tego
"..Kwestia żydowska jeszcze jakiś czas będzie
zajmowała umysły Polaków, lecz ulegnie to zmianie
na naszą korzyść, gdy zdołamy wychować choć dwa
pokolenia polskie.."

Luzik

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Luzik

#159865

SKOK zachowuje się normalnie, tzn. daje reklamy w najróżniejszych mediach, w tym pozostających na przeciwległych biegunach, tak jak "Przegląd" i "Gazeta Polska". Stoi to w jaskrawej sprzeczności z wybiórczą polityką innych reklamodawców.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#159868

Abstrahując od innych kwestii, ludzie w znacznej mierze zwyczajnie się boją - przyznawanie się do "moherów" nie popłaca...

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#159867

Jest taka akcja o której gdzieś słyszałem, że wysyłane są maile do reklamodawców o nie kupowaniu ich produktów dlatego, że reklamują je w danym tytule.

Poza tym nie ustosunkowałeś się do drugiej części mojego posta.

Pozdrawiam
Luzik

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Luzik

#159873

Nie ustosunkowałem się, bo nie wiem jak się ma do treści notki. Mój umysł podróżuje prostszymi ścieżkami.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#159883

Prosta ścieżka tak mocno ukrywana to interesy Żydów.

Proste no nie?

Luzik

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Luzik

#159888

Dziękuję za podzielenie się tą informacją.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#159916

W Polsce nie ma żadnego żydowskiego interesu, to wszystko, to tylko wolny handel, liberalizm gospodarczy i dynamiczna konkurencja występująca pomiędzy korporacjami, efektem, której pieniądze publiczne wpływają na prywatne konta ITI i poszczególnych komunistycznych rodzin żydowskich, których w Polsce tak naprawdę przecież nie ma. Niektórzy Polacy w ogóle do tej pory uważają, że w Polsce nie ma żadnych żydów, przecież wszystkich wymordowali Niemcy w czasie II wojny światowej przy dużym udziale w tym polskich antysemitów. No przecież wiadomo, że pani Gronkiewicz-Walc oraz rodzina Walterów to rodowici Polacy, którzy brzydzą się niesprawiedliwością a przede wszystkim nieuczciwością i na pewno nie kierują się przy robieniu swoich interesów biznesowych swoimi wspólnymi nieżydowskimi narodowymi korzeniami.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#160704

Postkomunistyczna sitwa nie zważa na przynależność etniczną - jej członkami są zarówno Żydzi jak i Polacy. No, chyba, że każdego aferzystę automatycznie uznajesz za Żyda, ale to już Twój problem.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#160710

Samo nawet pojawienie się wśród moherów stanowi o wykluczeniu (spośród jasnogrodu) pojawiającego się.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#159961

Smutno, że tak sytuacja wygląda, pocieszające, że ktoś to dostrzega + że takie coś można znaleźć w zalewie blagierskiej piany.
Trzymcie się!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#159960

za tygodnik bez reklam, niż mniej a za to z Redakcją dopasowującą się do oczekiwań reklamodawców. Dodatkowy plus, to "elitarność" pisma. Z czasem Redakcja będzie mogła wybrzydzać co do zleceń i cen.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#159930

gość z drogi

niewidzialny target,niewidzialny wróg,czyli ludzie z różowego "salonu"

to już zaraz ,która upodabnia się do epiedemii

ale szare szeregi Moherów są i TAK potężne i Stabilne

pozdrowienia z dyszką od mohera z dużego miasta,czytającego Tylko Elitarne Gazety

:))))

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#159968

Nie tak dawno Biedronka zaczęła się reklamować w "Gazecie Polskiej" i wszyscy wiemy, czym się to skończyło ;)

Tak poważnie zaś, to może warto też spróbować podejść do zjawiska od drugiej strony - prawicowcy jako target. Wydawnictwa z jednej strony, jakieś monety z drugiej (które musisz mieć, bo to najpiękniejsza pamiątka po Janie Pawle II/Lechu Kaczyńskim...), niszowe firemki wyspecjalizowane w obsłudze tych, których inni nie chcą, a ich całkiem sporo przecież. Można to próbować obrócić na korzyść.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#159971

Słusznie prawisz, bo nisza konsumencka jest ogromna - tylko jakoś dziwnym trafem nikt w nią nie chce wejść...

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#160304

Głodzenie prawicowych mediów trwa właściwie od początku ich powstania. Wszyscy, którzy ośmielili się mieć inne zdanie niż Gazeta Solidarność (obecnie Gazeta Wybiórcza)byli wyśmiewani piórami usłużnych "dziennikarzy".
Fakt, redakcjom niezależnych pism było i jest trudno utrzymać się na rynku bez reklam, ale właśnie dlatego powinniśmy mieć satysfakcję, że takie tygodniki jak np. Gazeta Polska przetrwały wbrew głodzeniu i dzięki coraz większej rzeszy czytelników mają się coraz lepiej.
Świadomi czytelnicy (jak widać jest ich coraz więcej) szukają prawdy a nie darmowych gadżetów podnoszących sprzedaż.
W tym cała nadzieja (raklamodawcy sami przyjdą)
germario

"Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
Do tych, co mają tak za tak - nie za nie,
Bez światło-cienia...
Tęskno mi, Panie..."
CKNorwid

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

germario

POLSKOŚĆ to NORMALNOŚĆ !!!

#159992

"GP" przetrwała o mały włos - nakład zaczął rosnąć dopiero po Katastrofie. Za "Uważam Rze" stoi Presspublica, ale trudno powiedzieć, na ile sprzedaż pokrywa koszty utrzymania pisma. Na dłuższą metę bez reklam trudno pociągnąć. "GaPola" do tej pory nie stać na zmianę formatu na "tygodnikowy", mimo 80 tys nakładu.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#160305

Witam,

Przeczytałem ten artykuł i dziwię się, że ktoś pisze takie bzdury na temat, o którym nie ma pojęcia!!!

Może najpierw wyjaśnię... Jestem media plannerem (z kilkuletnim stażem), pracuję w domu mediowym i zajmuję się m.in. zamieszczaniem reklam w prasie.

Przyczyną, dla której 'Uważam Rze' ma jeszcze mało reklam jest... młodość tytułu. Co to oznacza? Planując prasę posługujemy się badaniami czytelnictwa (Polskie Badania Czytelnictwa -> PBC), dzięki którym wiemy, jaki profil czytelnika ma dany tytuł. Oczywiście można powiedzieć, że intuicyjnie czujemy, że 'Galę' czytają kobiety o takich zainteresowaniach, a tygodnik 'Auto Świat' trochę inni czytelnicy. Ale nasza praca polega na jak najlepszym zaplanowaniu budżetu klienta i trafieniu do jak najszerszego grona tych czytelników, których chcemy 'złapać' (bo po co reklamować męską golarkę w piśmie 'Pani Domu'?).
Z tego co wiem, 'Uważam Rze' jest zgłoszone do PBC, ale nim pojawią się wyniki muszą się uzbierać fale z trzech miesięcy (a zanim będą one wrzucone do programu minie kolejne 1,5 miesiąca), czyli tak naprawdę ten tytuł będzie 'łatwy' do planowania dopiero w lipcu.
Podobnie rzecz ma się z ZKDP - czyli danymi z kontroli dotyczącymi sprzedaży danego tytułu.
Czyli: POTRZEBA NA TO CZASU!!!

Możliwe, że jest to trudne do zrozumienia, ale plannerzy rozliczają się z różnych wskaźników. Dość nieudolnie może, ale korzystając z różnych mediów (prasa, internet, TV, radio, OOH) staramy się ujednolicić niektóre wskaźniki. Bardzo istotnym wskaźnikiem jest CPP, czyli koszt dotarcia do jednego punktu procentowego naszej grupy celowej (to trochę inaczej wygląda, ale teraz upraszczam).

W 'Uważam Rze' reklamy będą się pojawiać (choć trochę zmieniłbym pracę biura reklamy tego tytułu! Właśnie... biuro reklamy... tutaj jest problem Gazety Polskiej, która takiego profesjonalnego biura reklamy w moim przekonaniu nie posiada. A to jest ważne, zresztą jest specyfika rynku (na którą nie można się obrażać) i czasem zamiast biadolić, warto się do niej dostosować.
W Polsce - o czym mało kto pamięta - jest ponad 2000 tytułów prasowych! Plannerzy zazwyczaj planują 50-100 podstawowych tytułów (to jest wystarczające i efektywne!). Jeśli jakiś mały/niszowy tytuł chce pozyskać reklamodawców, to musi się prezentować osobom decyzyjnym! Bo my nie mamy możliwości poznać dobrze każdy tytuł i być ze wszystkim na bieżąco. Owszem, takie prezentacje to są koszty, ale to się zwraca. Duże wydawnictwa na to stać i z GW spotykam się co jakiś czas i mimo, że nie czytam tego tytułu (a fuj!), wiem co się w nim dzieje!

Poza tym, z tego co pamiętam, GP nie ma w PBC, co dla niektórych klientów wyklucza ten tytuł (nie dlatego, że jest prawicowy!, tylko dlatego, że nie można przeliczyć kosztów dotarcia, a zatem wykazać w korporacyjnych tabelkach, że decyzja o zamieszczeniu reklamy w tym piśmie jest korzystna).

Owszem, ostatnio wzrasta Gazecie Polskiej sprzedaż (mam przed sobą dane), ale nie jest to komunikowane plannerom (którzy przecież mogą tej gazety nie czytać).

Kolejna sprawa - grupy celowe... Jest przekonanie, że liczą się tylko młodsze grupy (do tego miejskie itp). To prawda - jest to racjonalny wybór, bo rzeczywiście te grupy najlepiej (i najbardziej bezmyślnie) konsumują, a więc na nich najłatwiej można zarobić. Jeśli ktoś ma pretensje do tego, to są one tak samo uzasadnione, jak pretensje, że niebo jest niebieskie a nie zielone! Firmy muszą zarabiać i tak ukierunkowują swoją strategię, by osiągnąć swój cel.
Ale też nie tylko młode grupy są atakowane reklamami. Jest wiele produktów, które kierujemy do osób dojrzalszych. Np. luksusowe samochody są kierowane do grup wiekowych (w uproszczeniu) 40-60. Leki, to grupa 50+. Ale wybaczcie... nie skieruję do tej grupy reklamy gumy do żucia. Nie popadajmy w paranoję!

Jeszcze jeden aspekt: kontekst. Gdy zamieszczamy reklamę w piśmie, zależy nam na obecności na prawej stronie, w pierwszej części pisma. Ale ważne jest też to, jakie są obok artykuły. Jeśli np. zamieszczam w reklamę 'Polityce', to zakładam, że obok nie będzie kontrowersyjnego tematu, albo takiego, który budzi negatywne emocje (bo tym samym negatywny kontekst wpływa na negatywne postrzeganie produktu... ot, zwykła psychologia, działanie naszej podświadomości). W GP o dobry kontekst jest niestety trudno. Dlatego potrzeba dobrego biura reklamy, które będzie walczyć z redakcją o interesy reklamodawców (tak to wygląda we wszystkich tytułach wysokonakładowych).

Oczywiście są przypadki patologiczne, że jakiś reklamodawca nie zamieszcza reklam, bo nie lubi jakiejś opcji politycznej (dotyczy to zwłaszcza spółek i instytucji zależnych od polityków). Ale w przypadku prywatnych koncernów i firm liczy się zysk. Jeśli będziemy mogli obliczyć, że opłaca nam się zamieścić w danym tytule jakąś reklamę, to tak zrobimy. Ale musicie nam to ułatwić, dać narzędzia! A nie biadolić i tworzyć absurdalne teorie... Bo przypisywanie złej woli innym jest łatwym wytłumaczeniem, ale często jest to zbyt tani chwyt.
W biznesie zazwyczaj nie liczą się poglądy, tylko liczą się zyski! Reklama jest inwestycją i ma się ona zwrócić...

Pozdrawiam

PS> W 'Nie' Urbana też nie ma zbyt wielu reklam...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#160476

na temat. Dzięki. Ale na tym pochwały się kończą. mam bowiem przekonanie oparte na obserwacjach i zachowaniach moich bliski, przyjaciół i znajomych że reklama, zwłaszcza w prasie to raczej wielka ściema. I że jedynym prawdziwym beneficjentem tego procederu jest właśnie owo buro reklamy. Czy "planner" jest w stanie wykazać na ile i czy wogóle płacenie za reklamę gazecie przekłada się w jakikolwiek mierzalny sposób na ekonomię przedsięwzięcia samego tytułu? Bo ja reklam w gazetach wogóle nie widzę. Nie zauważam ich również w telewizji. Stałem się zupełine nieprzemakalny dla tego typu "towaru" jaki wciska mi przez ekran TV. Wyrobiłem w sobie odruch odwracania uwagi od radia czy TV w momencie gdy wchodzi reklama. Kosztuje mnie to trochę strat gdy z pewnym opóźnieniem na powrót muszę "załapać" że film znów sięzaczął, ale mam tzw święty spokój z reklamami. Ale może jestem nietypowy,czy też raczej niestatystyczny? Podejżewam że jest tak iż w ramach tzw ekonomii ktoś "sprzedał" nam opracowaną dawno temu na zachodzie formułę zarabiania na reklami i to poprostu robi sięw Polsce na zasadzie "tak ma być", bez oglądania sięna rzeczywisty sens. Chodzi jedynie o kasę. A że w końcu konsument i tak ma w cenę wliczone koszty tego niepotrzebnego nikomu "medialnego produktu" to nikogo tak naprawdę nie obchodzi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#160486

A zyski to udział w rynku reklam, a by mieć ten udział 3a być prawo... tfuuuj!! lewomyślnym w tym kraju skażonym magdalenkowym "dogoworem"!!

Prawda jest taka, że GazWyb jako organ neo-bolszewickiego Układu ma pełny dostęp do tego rynku a niejednokrotnie były przykłady, że kampania opluwcza ogłoszona przez agorowych kacyków skutkowała w 1szej kolejności odebraniem "podpadniętym" publikatorom dostępu do reklam!

Wmawianie nam, że właśnie rynek reklam jest wolny jak wsio wkoło skorumpowane do cna, to już trochę hucpą traca ;/

A za przewrotną tezę i atrakcyjne jego przedstawienie (apel do Arłukowicza o wsparcie medialnie wykluczonych) dałem Autorowi tego wątku 10-kę ;)

"Nie odzywając się w towarzystwie ryzykujesz uznanie za głupka, odzywając się rozwiejesz wszelkie wątpliwości" O. Wilde

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, a*ldd meg a Magyart

#160498

Patrz - moja polemika z plannerem niżej.

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#160511

Urban jest na doli od "służb" za sterowane przecieki. Kiedyś cyklicznie przeglądałem tę szmatę - 90% durne chamskie bluzgi a te 10% całkiem ciekawe wrzutki SBków i WSIoków...

"Nie odzywając się w towarzystwie ryzykujesz uznanie za głupka, odzywając się rozwiejesz wszelkie wątpliwości" O. Wilde

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, a*ldd meg a Magyart

#160503

Dziękuję za szczery i rzeczowy komentarz. Odniosę się na początek do wątku owego "kontrowersyjnego kontekstu", który ma sprawiać, że czytelnik będzie źle odbierał reklamowany obok produkt. Niby racja, ale... proszę łaskawie zwrócić uwagę, że dla czytelników prawicowej prasy "kontrowersyjny" temat, czy jego ujęcie wcale nie jest kontrowersyjne! Przeciwnie - ci ludzie kupują "GP" tydzień w tydzień dlatego, że pismo to wyraża ich postawy, myśli, emocje... Temat może być kontrowersyjny co najwyżej dla jednego czy drugiego mediaplannera...

Idźmy dalej - narzeka Pan na profesjonalizm "GP" w kwestii reklam. Być może, niemniej w ciągu roku tytuł ten doszlusował nakładem do czołówki tygodników opinii. Nie wspomnę już o "Gościu Niedzielnym", który w tejże czołówce jest od dawna. Wymienia Pan wiele korporacyjnych uregulowań z wypełniania których pracownicy domów mediowych są rozliczani - oznacza to, że sztywne korporacyjne procedury nie nadążają za dynamiczną rzeczywistością rynku - trudno o gorszy grzech... Nawet, jeżeli okaże się, że w/w tytuły kupują i czytają biedniejsi, gorzej wykształceni, starsi...itd, to nie znaczy jeszcze, że są bezwartościowym targetem! Po prostu należy skierować do nich reklamy odpowiedniego asortymentu produktów. Czy domy mediowe nie robią odpowiednich badań?

Co do potrzeby czasu - patrz moje słowa o nienadążaniu za dynamiczną rzeczywistością. Ten "czas" to rok dynamicznego, skokowego rozwoju "GP" i portalu Niezalezna.pl. Jeśli chodzi o "Uważam Rze" - ogłuszający debiut chyba daje do myślenia...

Odnoszę wrażenie, że świat reklamy zasłaniając się procedurami korporacyjnymi idzie po najmniejszej linii oporu, poza tym... nie wiem jak wysoko jest Pan w środowiskowej hierarchii, ale czy jest Pan absolutnie pewien, że Pańscy szefowie kierują się wyłącznie biznesową kalkulacją? A może te całe procedury w odniesieniu do prawicowych mediów są tylko pretekstem?

Podam przykład z nieco innej bajki - gdyby koncern ITI kierował się wyłącznie interesem i oglądalnością, to już dawno wyemitowałby murowany hit - czyli film o Wałęsie - pamiętajmy jakim sukcesem był dokument "Trzech kumpli"... Tymczasem film o "Bolku" gnije gdzieś w piwnicach. Może podobny mechanizm działa również w Pańskiej branży?

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#160508

Witam,

Widzę, że najłatwiej jest zakładać, że świat jest zły, a nie rozmawiać z argumentami.

Najpierw 'stronnik' zakłada że skoro on nie czyta reklam, to znaczy, że inni też tak robią. Czyli łatwiej jest obrazić nas i naszą pracę twierdząc, że robimy coś bez sensu, co nie przynosi efektów? Zaręczam, że na reklamę są wydawane takie pieniądze, że niemal nikt nie robi tego charytatywnie, albo po to by kogoś wesprzeć czy pognębić (oczywiście są patologiczne wyjątki!). Są wydawane ogromne pieniądze na badania skuteczności reklam. Poza tym klienci (działy marketingu danych firm) często są rozliczani z wydanego budżetu poprzez dane dotyczące wzrostu sprzedaży produktu po kampanii. Efekty często są niesamowite. Oczywiście jest wiele czynników. Są też różne produkty.
Także proszę z nas nie robić małp kopiujących zachodnie wzorce (korzystamy z narzędzi zarówno polskich, jak i zagranicznych), bo proszę uwierzyć, że Polacy są ludźmi myślącymi i nie przyjmują bezkrytycznie wszystkiego!
Jeszcze takie zaprzeczanie sobie: "Chodzi jedynie o kasę" a potem sugestia, że te pieniądze są wydawane z jakiejś ideologii. Tak, chodzi "jedynie o kasę", co oznacza, że koncern wydający 10 czy 100 mln złotych rocznie na reklamę(!!!) bardzo poważnie się zastanawia nad tym budżetem i inwestuje te pieniądze tylko po to, by zarobić jeszcze więcej!

Ktoś kto widzi korupcję wszędzie... ma problem. Najlepiej zwalać swoją nieudolność na innych, którzy są źli.
Tak, korupcja jest na styku państwo-biznes. Co więcej, w biznesie są kliki (byli SB-cy i WSI) i ja też to traktuję jako (obrzydliwą) korupcję! Ale przy międzynarodowych koncernach ta korupcja jest inna...

Nie poruszałem tematu, skąd Urban ma pieniądze... to chyba jest dla wszystkich oczywiste (i niesmaczne). Zauważyłem tylko, że nie jest tak, że reklam nie ma tylko w prawicowych pismach... Nie ma ich po prostu w pismach niszowych lub niebadanych/niekontrolowanych!

Kolejny ważny temat - czytelnicy np. portalu niepoprawni, często potrafią myśleć bardziej przenikliwie, niż np. czytelnicy gazeta.pl. My nie jesteśmy bezmyślnie konsumpcyjną chordą, tylko ludźmi myślącymi krytycznie. Tym samym trudniej nas przekonać do produktu, bo nie jesteśmy podatni na pewnego typu propagandę (ale - przyznajmy szczerze, że na pewien wymiar propagandy, jak każdy człowiek, my też jesteśmy dość podatni). To jest nasza siła i nas wyróżnia, ale z drugiej strony przez to jesteśmy nieatrakcyjni dla reklamodawców, bo być wydane na reklamę pieniądze się nie zwrócą!

A propos kontrowersyjnych tematów.. tutaj nie chodzi o to, że dla czytelników danego pisma te tematy są kontrowersyjne. Tylko chodzi bardziej o przyjazny kontekst. Trudno to określić. Zauważcie, jak we wszystkich dużych mediach artykuły są płaskie, szmatławe, lekkie (tabloidyzacja mediów) - to jest lekkie. Przy tym łatwiej przyswaja się reklamy niż przy rzeczowej analizie, czy skomplikowanym tekście (zobaczcie, że w lewackiej Krytyce Politycznej także nie ma reklam!).

Tak, narzekam na brak profesjonalizmu biura reklamy GP. Na początku pracy plannerskiej dziwiłem się, po co tyle kasy wydają wydawnictwa na biura reklamy... Ale zaręczam, że to się opłaca. To że tytuł ma taką sprzedażą będzie sukcesem, jeśli tą sprzedaż będzie się mocniej komunikować do tej grupy decyzyjnej. Może to wygląda na to, że jesteśmy matołami i nie wiemy co się dzieje, ale uwierzcie, że nasza praca jest skomplikowana, większość czasu poświęcamy na inne niż prasa media (które są zazwyczaj efektywniejsze)! I ktoś, kto nie czyta prawicowych wydań, nie wie, jak wielki sukces osiąga GP. Wracając do biura reklamy, gdybym chciał zamieścić w GP jakąś reklamę, to nie wiem, do kogo miałbym się zwrócić, a skoro na rynku jest 2000 innych pism, to spośród nich szybciej wybiorę sobie jakieś inne. My w grupach celowych nie mamy opisów typu poglądy polityczne/społeczne. Badania nie pokazują nam kto jest liberałem, a kto konserwatystą. Bazujemy bardziej na grupach konstruowanych pod metrykę (wiek, płeć, dochody, wykształcenie, wielkość miejsca zamieszkania).

Można krytykować nasze procedury... ale planowanie kampanii 'na czuja' krytykowalibyście jeszcze bardziej. Warto zainwestować w badania.

Teraz trudny temat "Gość Niedzielny". Tak, jest on kontrolowany, odnosi sukces. Strasznie żałuję, że nie ma w nim wielu reklam. Tutaj też jest kwestia biura reklamy... niestety. Ale nie tylko.
Nie pamiętam, czy ten tytuł jest w PBC. Jeśli nie, trudno nam sprawdzić strukturę czytelników pisma. Ale załóżmy (stereotypowo), że jest to grupa starsza, raczej kobiety, brak przewagi dużych miast. Wiele produktów jest adresowanych do innych grup. Ale część pasuje, jak ulał. Niemniej nigdy nie widziałem żadnej prezentacji tego tytułu wysłanej do nas... a szkoda!

"Nawet, jeżeli okaże się, że w/w tytuły kupują i czytają biedniejsi, gorzej wykształceni, starsi...itd, to nie znaczy jeszcze, że są bezwartościowym targetem! Po prostu należy skierować do nich reklamy odpowiedniego asortymentu produktów." Ten wpis świadczy o braku zrozumienia, jak funkcjonują domy mediowe. Jeśli do naszego produktu nie pasuje tytuł, bo czytają go ludzie inni, niż w nasza grupa celowa, to po prostu szukamy innego tytułu. Planner obsługuje od 1 do kilku klientów. Nie będzie szukał klienta, tylko dlatego że chce zamieścić reklamę w GP - przecież to byłoby bez sensu. Nasza praca nie polega na sponsorowaniu pism. Niezależnie czy chodzi o GP, czy GW. Nas interesy tytułów teoretycznie nie obchodzą! Jeśli jesteśmy grupą niekonsumpcyjną, to nie narzekajmy na to. Albo mamy reklamy Providenta i bierzemy głupie pożyczki, albo jesteśmy ponad to i nie mamy tych reklam! Raczej nie dajemy się złapać na takie chwyty - prawda? To czemuż provident miałby się reklamować?

"Uważam Rze" będzie miało reklamy w najbliższym czasie. Może nie będzie ich bardzo dużo, ale będą. Motoryzacja, telefonia komórkowa, banki itp. Tytuł ma potencjał.

"nie wiem jak wysoko jest Pan w środowiskowej hierarchii" - nie jestem wysoko. Jestem na średnim szczeblu... (określiłbym swoje stanowisko jako średnie-wyższe). Mam 6 letnie doświadczenie (co w tej branży jest przyzwoitym wynikiem... pracuje tutaj bardzo dużo młodych ludzi).
Mam intensywny kontakt z działami odpowiedzialnymi za negocjacje itp. Uwierzcie, że najważniejszy jest biznes. Łatwiej jest dużym wydawnictwom, bo negocjuje się większe pieniądze i więcej poświęca się im uwagi. Gdy taka grupa typu Agora ma kilka silnych produktów i kilka słabych, to te słabe pchają, wiążąc nas deklaracjami, aby dać większe rabaty na silne produkty (typu GW czy gazeta.pl) - my przeliczamy, czy to się opłaca... i wybieramy najlepszą dla naszych klientów (a więc i dla nas) opcję.
Na naszym rynku jest ogromna konkurencja, walka o wielkie pieniądze i budżety! Gdyby coś można byłoby osiągnąć taniej, korzystniej, na pewno ktoś by się na to połasił. Na szczęście też np.grupa 50+ (moim zdaniem bardzo atrakcyjna dla niektórych reklamodawców ale niestety często pomijana) jest coraz lepiej odkrywana. To fakt, że wiele jest stereotypów, które trzeba przełamywać... Ale to nie jest po prostu walka naszego środowiska przeciw 'prawicowcom'... nie jesteśmy komunistyczną międzynarodówką! Jak każda branża, pewne zmiany absorbujemy wolno, inne szybciej.

"A może te całe procedury w odniesieniu do prawicowych mediów są tylko pretekstem?" tylko proszę mi powiedzieć... pretekstem do czego?

ITI działa trochę inaczej. Wiadomo, że ta stacja jest powiązana z PO i pewnymi środowiskami. To jest nie tylko ideologia, ale i forma biznesu... wszak dzięki temu taka Hania daje nagle 100 mln złoty na stadion (na który swoją drogą później 'groźny Tusk' nie chce wpuszczać kibiców - ironia losu? zobaczymy, jak ugnie się pod naciskiem ITI).

Pozdrawiam

PS> Przepraszam za skrótowe i trochę chaotyczne pisanie... ale niestety czasem trudno znaleźć czas na rzeczy wartościowe...
Warto widzieć spiski, zmowy, złe procedury (które też występują w reklamie, choć nie w takiej formie, jak się sugeruje w tekście 'Niepoprawny target" - ale to temat na inną opowieść) - tylko trzeba uważać, aby nie widzieć czegoś, czego nie ma (przynajmniej nie w takim stopniu... bo zastrzegłem na początku, że są wyjątki).
Jeszcze jedna rzecz... przyznaję, że często prasę traktuje się mało poważnie (pasuje tylko do niektórych produktów) i część plannerów planuje ją stereotypowo. Dlatego badania dadzą biurom reklamy odpowiednie argumenty, by mogły te stereotypy zwalczać. Tylko musi się tym biurom reklamy chcieć. Warto w nie zainwestować... i (co brzmi może nieciekawie) dostosować się do rynku w tej kwestii. Ech... to jest naprawdę niezłe wyzwanie, które warto zrealizować (a nie narzekać, że świat nie jest łatwiejszy).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#160694

Dziękuję za wyjaśnienia dotyczące funkcjonowania rynku reklamy. Mała uwaga: wspomniał Pan o tym, że "gdybym chciał zamieścić w GP jakąś reklamę, to nie wiem, do kogo miałbym się zwrócić". Podaję namiary ze strony internetowej "GP" i stopki redakcyjnej:

Reklama i ogłoszenia:
Anita Czerwińska
tel./faks             (+48 22) 825-7-94      ,
tel.             0608-283-198      
reklama@gazetapolska.pl

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#160715

dziękuję... ale naprawdę to nie wystarcza w codziennej pracy plannera. Tzn. mi starczy (sam zresztą mogę znaleźć takie namiary) - ale odkąd tytuł tak urósł w siłę, to naprawdę powinno to inaczej działać. Pani Anita powinna mieć indywidualny adres mailowy, kontaktować się z plannerami z własnej inicjatywy, tworzyć sieć kontaktów, przypominać o swoim i swego pisma istnieniu, spotykać się itp. Są pewne normy na rynku! I obrażanie się na te zwyczaje niewiele da... A zainwestowanie w biuro reklamy przynosi efekty (zresztą tak jest w wielu branżach, gdzie istnieje konkurencja).

Pozdrawiam...

PS> Jeszcze jedna uwaga - bardzo istotna jest szata graficzna. Np. w takiej Angorze, która ma najwyższą sprzedaż wśród tzw. tygodników opinii (choć są uzasadnione wątpliwości co do klasyfikowania w ten sposób tego tytułu), to jednak znajdziemy niewiele reklam...
Gdy pojawiło się "Uważam Rze" najpierw ten tytuł miał kiepską szatę graficzną. Po sukcesie (który zaskoczył wydawcę) szata została zmieniona (co ma duże znaczenie). Na layouty prasowe klienci wydają duże pieniądze w agencjach reklamowych (dla niewtajemniczonych... to one tworzą reklamy, domy mediowe tylko je zamieszczają w odpowiednio dobranych mediach), stąd ważne jest na jakim pojawią się one papierze, jaka jest jakość zdjęć w piśmie itp.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#160730

Co do szaty graficznej "GP" i np zmiany formatu na "tygodnikowy", to barierą są pieniądze, a tych brak bo nie ma reklam - i koło się zamyka.
Swoją drogą, warto by z Pańskimi uwagami zapoznać "GP".

pozdrowienia

Gadający Grzyb

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

pozdrowienia

Gadający Grzyb

#160737

gość z drogi

warto skorzystać,dzięki 

i pozdrowienia wraz z dyszką za reklamę :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#161117

Przeprszam, moją intencją nie było kogokolwiek obrażać. Ale bardzo dobrze że temat został "pociągnięty". Niewiedza - w tym przypadku moja - została w jakiś sposób uzupełniona. Moja reakcja na reklamy wzięła się z długiego przebywania w pracy gdzie miałem niestety cały czas kontakt z telewizją. Zalew reklam, który był dla mnie wówczas nowym zjawiskiem był nie do wytrzymania. Wyćwiczyłem odruch obronny.

Ale reklama w prasie zawsze budzi moje wątpliwości. Dużo czytam, także i GW - w końcu ktoś musi wiedzieć co tam wróg knuje :) Mamy chyba w prasie styk dwu różnych światów. Jeden to ten kreowany przez same gazety i biura reklamy. Drugi to świat cztelników. Są tytuły które chcą pokryć swoim oddziaływaniem mozliwie największą sferę czytelników z racji misji nazwijmy to szerzenia jedynie słusznej ideologi. Nie sadzę aby rynek mediów a ściślej prasy był rynkiem typowym, w tym sensie iż polityczna propaganda oraz nazwijmy to eufemistycznie: podskórne wpływy kapitału zagranicznego, mają znaczący wpływ na profil zdecydowanej większości publikatorów.Tak się niestety składa że większość tytułów o dużych nakładach to własność zdecydownie nie polska. To samo dotyczy reklamodawców. Nie trzeba uzasadniać daleko idących konsekwencji tego i wpływu jaki na społeczeństwo ma taka sytuacja. ITI jest tylko jaskrawym i bardzo skrajnym przykładem. GW także, ale fenomenem z pewnością jest przykładowy Gość NIedzielny. Tylko że widzę pewien dysonans w tym iż sukces autentyczny jakim jest ów tytuł, według plannera powinien mieć więcej reklam. Właśnie o to chodzi. Niszowe pismo bez reklam staje się celem biura reklam. A potem mamy to co się działo np z Życiem. Reklamodawcom nie jest obojętne ani u kogo zamieszczają ogłoszenia ani kogo zatrudniają. Gdyby było inaczej nie byłoby problemów z ukazywaniem się prasy prawicowej. Przypominam że mówimy o Polsce i warunkach jakie tu panują. Powołujesz się na zwyczaje i stereotypy dotyczące tego kto powinien być z punktu widzenia zysku celem reklamy. Prawda jest bardziej okrutna niż potocznie sądzimy. Bardzo wielu ludzi w Polsce nie stać na kupno gazety czy tygodnika. Sukces GP opiera się zatem głównie na sukcesie linii politycznej gazety i gdy wejdzie jakieś biuro wietrzące krociowe zyski okazać się może, iż ideologia prawicowa musi ulec marginalizacji bo standardy narzucane gazecie pośrednio a więc też poprzez biuro reklamy mają większą siłę niż siła determinacji osób tworzących gazetę. Nalezy tylko przyzwyczaić twórców do lepszego życia a potem odpowiednio wymanewrować za pomocą biura reklamy. Tak zamyka się publikator wrogiej opcji politycznej. Dlatego dopóki sytuacja w Polsce nie znormalnieje, dopóty będziemy mieli do czynienia z naciskami idącymi z każdego możliwego kierunku. Także poprzez ostracyzm w reklamie. I nic tego nie zmieni. Chyba że samo biuro będzie miało dość siły by powstrzymać się od nacisków. Ale wtedy relamodawcy się wyniosą gdzie indziej. Nie róbmy sobie złudzeń. Ale byłoby fajnie gdyby było normalnie!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#160750

gość z drogi

re Gazety Polskiej,jestem z Nią zaprzyjażniona od niepamiętnych lat

przeżywałam z Nią trudne Chwile,gdy przed laty pewni "panowie"

nomen omen przypominający mi ludzi z nfi ,rózne kingi i td

próbowały przejąć moją Gazetę,więc

śmiało mogę powiedzieć iż przyjażń z Moją Gazetą,TRWA

od lat....i nic jej nie zmieniło,ani nie wpłynęło na moje przywiązanie do Niej

a więc

nie jest TO sprawa reklamy,lecz osobistego,bardzo świadomego Wyboru :)

Świadomego

i dlatego nie brudzę sobie rąk gw,ani jego "tforami"

mimo SUPER reklamy z ichnej strony

serd pozdr

wraz z oświadczniem:nie wydaję pięniedzy na gw

wolę je wydać na :

Gazetę Polską,Naszą Polskę,Nasz Dziennik i Najwyższy CZAS,są też i inne bardziej "fachowe" ale to nie 

dzieki "sprawnej reklamie" ;)

pozdr z dyszką :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#161120