Niedzielna refleksja nad sobotnimi argumentami Jacka Karnowskiego

Obrazek użytkownika MD
Kraj

Jacek Karnowski we wczorajszym komentarzu na wpolityce.pl udowadnia oryginalność "Uważam Rze" względem "Gazety Polskiej.
http://wpolityce.pl/view/15120/Piec_sobotnich_argumentow__Szczerze_uwazam__ze__Gazety_Polskiej__nie_da_sie_podrobic_.html

Jednym z argumentów redaktora J. Karnowskiego na odmienność "URz" jest szeroki opis kultury i popkultury na jego łamach. "GP" wg opinii autora wcale tego nie czyni. Czy rzeczywiście?

Ton "Urz" w opisie sytuacji w kraju dwa razy spokojniejszy niż "GP" bardziej nakierowany na analizę niż na mobilizację. Zgoda. Jeżeli nie jest tak źle jak przekonani są dziennikarze GP to po co i do czego mobilizować czytelników. Obserwować i analizować.

"URz" ma inną od "GP" linię. Fakt. A do tego, co ma chyba być wielką zaletą tygodnika, piszą w nim ludzie również sprzecznie z tąż linią. Czyżby to była jakaś oaza wolności tolerancji i mi...?

Nikt nie sugeruje, że panowie Wildstein, Ziemkiewicz, Semka, Zaremba, Lisicki, Czabański, Pyza, Pawlicki, Memches, Michał Karnowski podrabiają "GP". Mało tego, wydaje mi się, że wrzucenie do jednego worka przez redaktora Karnowskiego Panów Piotra Semki, czy Bronisława Wildsteina z Pawłem Lisickim i Rafałem Ziemkiewiczem jest trochę krzywdzące dla dwóch pierwszych. To kampania reklamowa starała się wmówić czytelnikom, że powstaje nowoczesny prawicowy tygodnik. Sam redaktor Karnowski przyznaje, że linia "URz" jest inna. Chyba nie skrajnie prawicowa? Więc, czyżby ktoś tu kłamał?

Wg Jacka Karnowskiego blisko 140 tys czytelników woli nowy tytuł od "oryginału od tylu lat dostępnego w każdym kiosku, o tytule znanym w każdym chutorku". W tym przypadku sprawa jest poważniejsza. Nie pisze tego amator, lecz osoba która dobre kilka lat funkcjonuje w mediach. Zatem zna się na rzeczy. Nie zająknął się Jacek Karnowski kampanii reklamowej jaką przeprowadzono nowemu tygodnikowi. "GP" może o takiej pomarzyć. Nie napisał dlaczego dziwnym trafem nowy tytuł zdobył od razu masę reklam a będąca od dawna na rynku "GP" jakoś ich nie ma. Na jakiej podstawie stwierdził, że tygodnik Sakiewicza jest znany i dostępny w każdym zakątku? Bardzo chciałbym zobaczyć wyniki badania na temat znajomości i dostępności tytułów prasowych w Polsce. Tylko prawdziwe.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Przykład z życia wzięty. O istnieniu GP wiejski sklepikarz dowiedział się ode mnie niecały rok temu! Miał kłopot z zamówieniem, na szczęście się udało. URZ przyjechało "samo" od pierwszego numeru.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#170713

W jednym z pobliskich kiosków dostają GP dopiero od niedawna, muszę sprawdzić, jak jest z "Nowym Państwem" (ja kupuję gdzie indziej). W pobliskich sklepach spożywczych na stelażach z prasą tez ich nie ma. Nie ma tez w markecie, gdzie przeróżnego prasowego badziewia jest zatrzęsienie.

Niech więc Karnowski nie opowiada bredni o tej dostępności.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#170846

Chyba nie muszę dodawać, że "URze" wszędzie tam jest.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#170848