Czy pies łańcuchowy jest ważniejszy od katolika?

Obrazek użytkownika Dariusz Zalewski
Blog

Katolicy giną w Indiach, Iraku i w Wietnamie. Organizacje międzynarodowe jeśli w ogóle protestują, to jakoś tak nieporadnie, bez werwy (ot trzeba, to trzeba, żeby tylko „katole” się nie czepiali…). Gdy już odrobią “pańszczyznę” zaraz wracają do swoich ulubionych fok, wielorybów, psów w schroniskach (co to dostają za małą michę), ewentualnie psów na łańcuchach (co to się stresują).

No i oczywiście do prześladowanych niewiast, gotujących mężom “zupę przesoloną” oraz do tych, których “nietolerancja boli”, czyli homoseksualistów.

Czy pies łańcuchowy jest ważniejszy od katolika? Pytanie niewątpliwie zasadne. (Bo że inne prześladowane grupy są ważniejsze, to nie ulega wątpliwości.) Niestety, podobnie niekorzystne rozstrzygnięcie czeka katolików w zestawieniu z psami łańcuchowymi. Co tu dużo pisać: wielu “aktywistów”, mając do wyboru powyższą alternatywę, preferuje psy łańcuchowe. Choć oczywiście ze względów taktycznych głośno tego nie powiedzą. Preferencje ujawniają się poprzez inicjatywy i konkretne czyny.

Odpowiedź dlaczego tak się dzieje jest prosta. Katolicy to ludzie z innej bajki, odwieczni, mityczni prześladowcy sił postępu. Sposób myślenia działaczy przeróżnych organizacji, walczących o prawa człowieka i zwierząt, łatwiej można zrozumieć przytaczając wypowiedź jednego z naukowców, który odpowiadając na przypadki profanacji hostii na portalu Youtube wypalił, jakoby były one usprawiedliwioną reakcją na agresję katolików.

Katolik jest bowiem agresywny ze swej istoty. Gdy broni się – jest agresywny, gdy się nie broni – jest potencjalnie agresywny. Tak czy inaczej jest odpowiedzialny za Inkwizycję, wyprawy krzyżowe i konkwistę. Z tego powodu jest historycznie naładowany (a może raczej naznaczony) agresywnością. Ginąc w Indiach, Iraku, Wietnamie niejako ponosi zasłużoną karę, spłaca dług za swoje historyczne grzechy.

Czy je kiedykolwiek odpokutuje? Wątpliwe. Nie jest on bowiem w stanie odkupić swoich win (są one zbyt ogromne) i dlatego musi pokutować do końca czasów.

Los katolika, jak widać, jest losem tragicznym. Musi cierpieć bez szans na oczyszczenie. Przed psem łańcuchowym zaś rysuje się świetlana przyszłość. Już wkrótce “aktywiści” wywalczą mu wolność.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dzięki za uświadomienie.
Jestem psem.
Jestem z tego dumny.
kael

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kael

#9868