Wojna domowa w X'56 roku (1) ?

Obrazek użytkownika Godziemba
Historia

W październiku 1956 roku w obliczu ewentualnej interwencji sowieckiej, część dowódców Korpusu Bezpiecznego Wewnętrznego zamierzała przeciwstawić się próbom narzucenia przez Moskwę swojego kandydata na szefa partii komunistycznej. 

Po śmierci Bieruta, w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej nasilił się konflikt pomiędzy dwiema frakcjami – tzw. Natolińczykami oraz Puławianami. Pierwsi z nich domagali się powrotu do rządów „twardej ręki” oraz postulowali „odżydzenie” partii. Generał Witaszewski, wiceminister obrony narodowej i szef Głównego Zarządu Politycznego WP podczas narady aktywu w Łodzi zapowiedział walke z elementamni wrogimi w partii nawet przy pomocy „gazrurki”, czym zyskał sobie natychmiast przydomek „Generał-Gazrurka”. Drudzy proponowali przeprowadzenie reform gospodarczych i politycznych. Obie grupy łączył sprzeciw wobec prób ukarania winnych zbrodni stalinowskich. Członkowie obu grup byli bowiem w dużej mierze odpowiedzialni za te zbrodnie.
 
            W celu uspokojenia walk frakcyjnych, w lipcu 1956 roku do Warszawy przybyli premier ZSRS Nikołaj Bułganin oraz marszałek Georgij Żukow. Bułganin podczas obchodów 22 lipca, mając na uwadze niedawne powstanie poznańskie, wskazał, iż źródłem wszelkich kłopotów są „imperialiści zachodni”. Skrytykował także ”liberalizm„ peerelowskiej prasy, wspierając Natolińczyków. Ci od razu przystąpili do ofensywy, a ich nieformalny przywódca Zenon Nowak zażądał ograniczenia swobody prasy, utrzymania kołchozów, zmniejszenia liczby Żydów w kierownictwie PZPR, zwolnienia Prymasa Wyszyńskiego oraz dokonania podwyżki płac o 50%. Postulaty te nie zyskały wsparcia większości członków KC PZPR.
 
            I sekretarz KC PZPR Edward Ochab w trakcie zjazdu KPCh zyskał wsparcie Chińczyków dla swych planów. Torańskiej relacjonował, iż „zdawałem sobie sprawę z tego, że jeżeli dojdzie do poważnego konfliktu w Polsce, to Związek Radziecki, mimo ciężkich komplikacji, nie będzie się w stosunku do nas wahał. Dlatego starałem się nie dopuścić do sytuacji kryzysowej, a równocześnie przeciwdziałać izolowaniu PZPR w ramach naszego socjalistycznego obozu. Szczególnie znaczenie przywiązywaliśmy do dobrego informowania chińskiej partii (….) o naszej niezłomnej woli zachowania socjalistycznego kursu naszej narodowej i międzynarodowej polityki. (…) Sen moich wypowiedzi sprowadzał się do tego, że my chcemy w Polsce własne sprawy załatwiać sami. (…) Chińscy towarzysze z dużą sympatią odnieśli się do naszych spraw i wyczuwałem, że osobiście do mnie mieli partyjne zaufanie”.
 
Z początkiem października 1956 roku sytuacja w kraju dojrzała do wybuchu. Coraz więcej Polaków domagało się przeprowadzenia gruntownych reform gospodarczych i politycznych, przestrzegania praworządności oraz zmiany charakteru, dotychczas wasalnych, stosunków z Moskwą.
 
Obie frakcje w PZPR próbowały pozyskać b. przywódcę partii, odsuniętego w 1948 roku, Władysława Gomułkę, który zażądał objęcia przez siebie funkcji szefa partii oraz miejsc w kierownictwie dla swoich ludzi. Dotychczasowy I sekretarz KC PZPR Edward Ochab zgodził się na to, a Biuro Polityczne PZPR wyznaczyło na 19 października 1956 roku termin VIII plenum KC, na którym miano formalnie przeprowadzić te zmiany.
 
Zaniepokojeni Natolińczycy wysłali alarmujące depesze do Moskwy, w których szczególny nacisk położyli na zamiar usunięcia z władz partii, marszałka Rossowskiego, co miało ich zdaniem dowodzić antysowieckiego charakteru planowanych zmian. W odpowiedzi Kreml wezwał całe polskie Biuro Polityczne do Moskwy na 17 października. Ochab zaproponował przełożenie wizyty na termin późniejszy, po zakończeniu plenum. Sytuacja coraz szybciej zmierzała do starcia. 18 października 1956 roku ambasador ZSRS w Warszawie Pantalejmon Ponomarienko powiadomił kierownictwo PZPR, że następnego dnia przybędzie do Polski specjalna delegacja sowiecka „celem omówienia bieżącej sytuacji w Partii i kraju” W nocy z 18 na 19 października niektóre jednostki sowieckie stacjonujące w Polsce rozpoczęły powolny marsz w kierunku Warszawy, a głównodowodzący Północnej Grupy Wojsk Armii Sowieckiej, gen. Kużma Galicki, rozlokował swój sztab w Łęczycy. Na lotniskach w Łasku i Środzie znalazły się grupy sowieckich oficerów. Okręty sowieckiej floty w Świnoujściu, także na wodach Zatoki Gdańskiej zostały postawione w stan gotowości bojowej. Przestrzeń powietrzna nad polskim wybrzeżem patrolowały sowieckie samoloty ze związków taktycznych armii rozlokowanej w Polsce. Na dodatek w stan gotowości bojowej postawiono niektóre jednostki Okręgów Wojskowych - Kijowskiego i Białoruskiego.
 
Równolegle minister obrony narodowej marszałek Konstanty Rokossowski nakazał szefowi Sztabu Generalnego gen. Jerzemu Bordzikowskiemu postawienie podległych mu jednostek w stan pogotowia oraz przeprowadzenie przesunięć niektórych oddziałów w pobliże Warszawy lub wejścia do samego miasta. W ciągu 19 października 1956 roku do Warszawy przybył oddział 1 pułku 1 Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej, dwa bataliony saperów z 2 Ciężkiej Brygady Saperów z Kazunia, batalion szkolny 5 pułku łączności. Kilkadziesiąt czołgów z 1 Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej z Zambrowa skierowano do Jabłonny oraz Legionowa.
 
W tym samym czasie postawiono w stan gotowości jednostki akademii wojskowych, w tym WAT, którego zadaniem był „wyjazd na miasto, gdy zajdzie ku temu potrzeba i niedopuszczenie tłumów do KC”. Taki sam rozkaz otrzymała Akademia Sztabu Generalnego, która miała wytypować 300 oficerów, zorganizować ich w plutony i kompanie, następnie wydać uzbrojenie.
 
Analogiczne działania od 17 października wykonywały jednostki Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który został utworzony został w marcu 1945 roku i do którego zadań należało zwalczanie „band”, czyli niepodległościowej polskiej partyzantki.
Na mocy rozkazu z 19 września 1956 roku KBW otrzymał nowe zadania – „zwalczanie grup sił specjalnych bazujących na krajowej organizacji” oraz „likwidacja zamieszek w dużych skupiskach ludzkich” . Jednostki Korpusu miały być podporą reżimu i stanowić jego bezpośrednią osłonę, a ówczesny dowódca KBW gen. Muś uznał, iż „KBW stanowił zwartą i karną siłę, przy pomocy której w ciągu jednej nocy można było dokonać zmian w całym państwie”
.
Wprowadzenie stanu gotowości w jednostkach KBW motywowano wrastającymi niepokojami społecznymi. W rzeczywistości dowództwo Korpusu obawiało się zamachu stanu, dokonanego przez Natolińczyków wspieranych przez Rokossowskiego. „Przed plenum – relacjonował Muś - na żądanie Marszałka wycofano warte z kwatery głównej dotąd pełnioną prze KBW. Trudne stawały się kontakty ze Sztabem Generalnym i Sztabem WOW. W przeddzień plenum, do Warszawy przybyła grupa generałów radzieckich zakwaterowana w Al. I Armii 16. Na 19-go zarządzono odprawę oficerów na Cytadeli”. Plan opracowany przez szefostwo Korpusu przewidywał więc „wzmocnienie warty wokół gmachu ówczesnej Rady Państwa, silnej grupy rozmieszczonej wewnątrz gmachu, odwód w sile kompanii w parku Łazienkowskim. Poza tym główne siły interwencyjne były rozmieszczone w koszarach przy ul. Podchorążych i 29 Listopada oraz w siedzibie KBW przy ul. Rakowieckiej-Puławskiej. Zaplanowano dyskretne obsadzenie w nocy wojskiem takich obiektów jak gmach KC, gmach Polskiego radia przy ul. Myśliwieckiej i centrali telefonicznej przy ul. Poznańskiej, wzmocniono wartę przy mieszkaniach członków Biura Politycznego”.
 
Dla przeprowadzenia tej operacji użyto I Nadwiślańskiej Brygady, batalionu wartowniczego, batalionu dział pancernych oraz batalionu z Góry Kalwarii. W sumie ponad 2 tysiące żołnierzy  Propozycja ściągnięcia pułków z Lublina i Kielc nie została przeprowadzona wobec sprzeciwu szefa MSW Władysława Wichy oraz Edwarda Ochaba, z którymi konsultowano wszelkie plany.
 
Sam Ochab w rozmowie z Torańską stwierdza, iż „nie miałem konkretnych dowodów, że szykuje się, jak pani nazywa, <zamach> i przygotowywane są listy proskrypcyjne, chociaż można było rejestrować różne niepokojące symptomy. Towarzysz Rokossowski natarczywie domagał się wszczęcia energicznych kroków przeciw <rozwydrzonej prasie> i nawet, w pewnym momencie zaczął bić pięścią w stół. Musiałem mu powiedzieć, że to nie odprawa dla wojskowych, tylko posiedzenie Biura Politycznego i nie ma tutaj ludzi płochliwych, którzy dadzą się zastraszyć. (…) W kraju wytwarzała się jednak sytuacja, która była szczególnie dla niego trudna i dramatyczna”.
 
Równocześnie profilaktyczne przygotowania KBW uzasadniał grą polityczną z „radzieckimi towarzyszami”, którym chciał uświadomić, że „my tylko załatwiamy swoje sprawy wewnętrzne, gorzej, lepiej, ale załatwiamy. I do głowy nam nie przychodzi to, co wam, by coś wam narzucić, albo pytać was, co chcecie robić”.         
 
Rozpoczynała się gra nerwów, której wynik zależał od determinacji obu stron.
 
 
Cdn.
 
 
 
Ocena wpisu: 
Brak głosów