"Angliku, na EURO na własne ryzyko!"

Obrazek użytkownika Adr_Nitka
Sport

Angielskie gazety to nie propagandowe szmatławce tuska, jak „polska, niezależna” prasa i o naszych przygotowaniach do Mistrzostw mają mało pochlebne zdanie, ostrzegając fanów przed przyjazdem do Polski.
Przerażeni reporterzy relacjonują ostatni mecz kadry z Francją na stadionie Legii. Bilety na zawody wykupił komplet fanów, ale nie wszyscy byli w stanie obejrzeć mecz od pierwszego gwizdka. 7 tysięcy fanów, stłoczonych w wąskim obszarze, bez żadnych stewardów i informacji o tym, co się dzieje, czekało na wpuszczenie na stadion. Zastanawiają się także, jaka będzie efektywność w obsłudze 55 tysięcznego Stadionu Narodowego, skoro wpuszczenie 7 tysięcy ludzi jest dla organizatorów problemem.
Gazeta porównuje wydarzenia z Warszawy do tragedii na Hillsborough, gdzie w skutek stratowania śmierć poniosło 96 osób. U nas na szczęście do takiej tragedii nie doszło, ale zdaniem Anglików niewiele zabrakło, a obraz grozy dopełniają krzyczące, płaczące i przerażone kobiety.
Reporterzy nie mają również dobrego zdania o policjantach i ochroniarzach. „Traktują oni fanów jak bandytów, byli głusi na prośby o otwarcie bramek i ich możliwości komunikacyjne ograniczają się do rozmów w języku polskim, więc zagranicznym fanom nie będą raczej służyć pomocą”. Czyżby Anglicy nie wiedzieli, że teraz policja zmienia się w bojówkę tuska, której głównym zadaniem jest karanie niepokornych? A co ich obchodzą jacyś zagraniczni turyści…
Podkreślone zostało także nieprzygotowanie na czas stadionu w Gdańsku, na którym pierwotnie miał odbyć się mecz i problemy z bazą hotelową. Dziennikarze retorycznie pytają, gdzie mają spać kibice, skoro wszystkie hotele w Warszawie będą zajęte przez żurnalistów i oficjeli. Najwidoczniej przylecieli na mecz samolotem, że przemilczeli temat naszych dróg…
Bardzo ciekawe i trafne jest podsumowanie zachowania odpowiedzialnych za organizację tego meczu, dla których wszystko przebiegło pomyślnie i nie mają sobie nic do zarzucenia. „W polskich władzach panuje odziedziczony po komunistycznym reżimie oficjalny optymizm” Nie tylko to, szanowni Brytyjczycy! Po komunizmie odziedziczyliśmy także elity polityczne, które wyłącznie zmieniły nazwę formacji, a także protektorat ze strony wschodniego sąsiada i wolne media, które mówią, co jest dla władzy korzystne.
Ciekawe, jaka będzie reakcja na ten artykuł. Zapewne zaborcza napisze, jak to u nas jest wspaniale, w sondażach biedny, poniewierany „rząd” dostanie kolejne 5% poparcia na osłodę, a działacze spółek powiązanych z EURO kolejne kilkanaście tysięcy podwyżki.
Czy my naprawdę musimy robić z siebie takie pośmiewisko za granicą?!

http://www.dailystar.co.uk/posts/view/196699/Euro-2012-chaos-fears/

Ocena wpisu: 
Brak głosów