DONIKĄD - Aleksander Ścios

Obrazek użytkownika Jadwiga Chmielowska
Kraj

Wartość słów publicysty i polityka mierzy się stopniem wiarogodności. Od jednego i drugiego trzeba wymagać analiz rzetelnych i wspartych na faktach, co oznacza również możliwość zweryfikowania ich w czasie i poddania powtórnej ocenie.

Odbiorca, który nie potrafi zapamiętać, co polityk mówił przed kilkoma miesiącami lub jaką diagnozę stawiał wówczas publicysta – jest zapewne pożądanym partnerem dla obecnego reżimu. Na ludziach dotkniętych poważną amnezją pasożytuje dziś aparat propagandy, oni są podporą dla najgłupszych hipotez i medialnych dywagacji. Podążą za wszystkim, co zostanie im podsunięte i bez cienia refleksji przyjmą największą brednię.

Mechanizm tych zachowań nie jest skomplikowany. Wystarczy, że odbiorca słyszy to, co w danej chwili chce usłyszeć, a przekaz pochodzi ze źródła, które uznaje za wiarygodne i bliskie swojej wizji. Nowa (choćby sprzeczna z poprzednią) treść, natychmiast zastępuje dotychczasowe opinie i bezboleśnie wytycza obszar zabobonnej wiary.
Wydawałoby się, że hodowanie takich odbiorców nie powinno leżeć w interesie opozycji i „naszych” mediów. Człowiek podatny na manipulację, pozbawiony wiedzy o świecie i oddany na pastwę medialnych demiurgów, nigdy nie będzie dokonywał wolnych wyborów i nie stanie się obywatelem wolnego państwa.

Jak miliony sympatyków obecnego reżimu – jest zaledwie bezmyślną marionetką, rozstawioną w spektaklu politycznych cwaniaków, uczestnikiem gry, której reguł nie zna i nie potrafi ocenić. Wydaje się „bezużyteczny” dla celów opozycji – jeśli chce ona obalenia reżimu i zburzenia gmachu kłamstwa i obłudy.
Nie wykluczam, że dla niektórych partyjnych opozycjonistów taki odbiorca może być łakomym „materiałem wyborczym”, a dla zawodowych publicystów - wręcz idealnym czytelnikiem. Zakładam jednak, że po „naszej” stronie są to nadal postawy patologiczne, niemające nic wspólnego z troską o sprawy polskie i tezą, że „Polacy zasługują na więcej”. Zakładam tak, bo ludzie odpowiedzialni za słowa i traktujący Polaków serio nie muszą uciekać się do prostackiej kazuistyki ani sięgać po narzędzia manipulacji. Są gotowi postawić najtrudniejszą diagnozę i zdobyć na najtwardsze słowa – byle niosły prawdę o naszej rzeczywistości.

Zjawiskiem ostatnich dni jest wysyp publikacji, w których pojawia się, nienowy przecież, temat strategii, mającej doprowadzić nas do rychłego zwycięstwa. Najkrócej problem można streścić pytaniem - DŁUGI MARSZ CZY KRÓTKI BIEG ? – czyli tytułem, jaki nadałem jednemu z tekstów z marca br. Tamten artykuł powstał w reakcji na ówczesne wypowiedzi posłów PiS-u oraz publikacje, w których pojawiały się sugestie, że czas rządów Donalda Tuska dobiega końca, a w najbliższej perspektywie powinniśmy spodziewać się przyspieszonych wyborów parlamentarnych i upadku grupy rządzącej.

Bez cienia satysfakcji, jestem gotów przypomnieć szereg artykułów i analiz, których autorzy z namaszczeniem głosili, że „Platforma płonie i rozsadzają ją konflikty”, wieścili „wcześniejsze wybory”, pisali o czekającym nas wkrótce „nowym rządzie” i „wracającym do gry” Schetynie, nawoływali do „wiosny ludu”, pytali – „kto za Tuska” i „jak skończy PO”.

Żadna to bowiem satysfakcja, że upływ czasu zweryfikował te oceny i nadał im wymiar medialnego bełkotu. Ich autorzy nie przyznają się do błędu i nie zdobędą na głębszą refleksję. Być może rozgrzesza ich intencja, z jaką wypowiadali te sądy, może usprawiedliwia brak wiedzy i dawanie posłuchu plotkom. To, że dziś są znów w awangardzie i nieodmiennie głoszą te same banialuki, wskazuje jednak na coś groźniejszego.

Nie oni zaprzątają moją uwagę, ale ludzie czytający te wywody, którzy nie byli w stanie ocenić ich wartości ani zdobyć się na samodzielną ocenę. Czy również im zabrakło zdrowego rozsądku, czy może stało się tak, bo dano im przekaz na który czekali - zapowiedź szybkiego zwycięstwa i erzac politycznej diagnozy. Pozwolono im wierzyć, że „już” i „niebawem”. Ofiarowano namiastkę prawdy i substytut nadziei, nie dbając o to, co stanie się z tym „darem” za kilka miesięcy. Jeśli tak – to postąpiono z nimi identycznie, jak reżim traktuje swoich wyborców i zastosowano ten sam mechanizm manipulacji.

Zapewne czytelnicy tamtych przekazów nie pamiętają nawet - kto i jakie głosił prognozy, o czym pisał i co obiecywał. Niewątpliwie, za kilka miesięcy nie będą pamiętali treści dzisiejszych artykułów i politycznych deklaracji. Z niesłabnącą estymą przyjmują głosy tych samych polityków i tych samych publicystów.

Nie potrafię ocenić, jak długo uda się karmić Polaków opowieściami o „ratowaniu demokracji” i „unikaniu podziałów”, wiarą, że „wystarczy wygrać wybory”, analizami o „przejmowaniu kontroli nad PO” i zapewnieniami o rychłym zwycięstwie. Być może - długo skoro gra toczy się od lat i nikt dotąd nie zapytał – na czym opiera się wiara w ową „demokrację”, jak wygrać wybory parlamentarne i skąd czerpać nadzieję na krótki marsz? Zadawanie tych pytań nie leży bowiem w interesie publicystów, a odpowiadanie na nie – w interesie opozycji.
Do kolejnego, złudnego „testu demokracji” dzielą nas trzy lata. Można je roztrwonić na uprawianie politycznej mitologii i przemierzanie wirtualnych stadiów „szybkiego zwycięstwa”. Można nawet uwierzyć w głupotę moich rodaków, w ich słabą pamięć i mocną wiarę.

Nie można jednak nie wiedzieć, że na końcu będzie pytanie – co dalej?

Aleksander Ścios
4.12.2012
http://bezdekretu.blogspot.com/2012/03/dugi-marsz-czy-krotki-bieg.html

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Dobry tekst.. - Z pewnością może być kanwą, gdyż nie wyczerpuje skali i zasięgu problemu.

- Tyle ze.. takim jak ja, pisanie "na Berdyczów" przestaje mieć jakikolwiek sens (pisałem o tym niedawno w komentarzu pod jednym z ostatnich wpisów "MarkD").
Od bicia głową w mur, nie tylko głowa boli, ale i obnaża się bezsens takowego zajęcia.

cornik
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cornik Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#312413

Istotnym problemem z którym nie mogą dać sobie rady Polacy jest ten, że nie dostrzegają własnego udziału w tym co się dzieje. Dzisiaj już nie trzeba nikogo przekonywać, że dzieje się źle. Przecież - co by nie mówić - ani PSL, ani PO nie zostało podrzucone nam przez ufoludków. Tragiczna konstatacja jest taka, że to sami Polacy wybierają z pośród siebie tych, którzy ich lekceważą - a wreszcie niszczą. Polska dzisiaj bardziej przypomina Pakistan, niż europejski kraj. I tam i tu zniszczono klasę średnią. Pozostałe grupy społeczne to oligarchie(klany, korporacje) posiadające wszystko, oraz ubogą(biedaków) wykorzystywanych jako tania siła robocza. Rządzącym oraz ich protektorom zależy aby ten stan trwał. Nie wierzę, w ewolucyjne przemiany.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#312421

Tylko co dalej?
Wiemy już ,opisywano to już w setkach jeśli nie tysiącach notek. I nic!
Nie wiem czy nasi politycy czytają blogi, zakładam że raczej nie. Publicystyki dającej spektum poglądów mamy na lekarstwo, zatem przekaz ludzi o krytycznym zdaniu na temat działań opozycji niedociera do właściwych osób w dostatecznym stopniu. Zresztą to partia powinna kreować kierunki działań dla swoich ewentualnych zwolenników i członków. Czy tak jest? Obseruję raczej działania od przypadku do przypadku. Bez polotu i pomysłu dającego się ująć w program działania. Czasem dociera do mnie że pomysły są, ale muszą być ukryte bo jak PO się dowie to... Tak możemy jeszcze czekać bardzo długo. Jak długo jeszcze?
Prasa prawicowa to raczej namiastka a bez szerokiego dostępu do wielu środowisk w tym samym momencie, skazuje nas na działania pozbawione swojej dynamiki nie mówiąc o docieraniu do szerokiej publiczności.
Polska nie jest normalnym państwem. Procesy przez które jako społeczenstwo przeszliśmy miały zupełnie inny cel niż nam to wmawiano. Stąd gdy dotarło do nas co z nami zrobono, nie mogliśmy się długo pozbierać. Oszustwo udało się znakomicie. Elity potrzebują swojego zaplecza i swoich korzeni podobnie jak drzewo. No i potrzeba czasu by takie elity powstały. Dopiero dojrzałe elity są w stanie wysunąć spośród siebie liderów o mocnej osobowości, gotowych chwycić się za bary z rzeczywistością. Miałkość naszych polityków bierze się właśnie z tego że oni - przepraszam - są znikąd i nikt naprawdę mocarny za nimi nie stoi. Jasna strona mocy w istocie nie ma mocy lecz niemoc. W dodatku nie widać aby ktokolwiek miał sensowny pomysł na remedium. PiS stał się hermetyczny obawiając się zapewne infiltracji wroga. Powstała sytuacja w której Kaczyński ma związane ręce aż do najbliższych wyborów. Pozostałe siły polityczne, jeśli istnieją to w formie miniaturek. I tak mija dzień za dniem i miesiąc za miesiącem w którym to czasie wcale nie zdobywamy nowych przyczółków dla sprawy Polski. Praca u podstaw może dać efekty najwcześniej za kilkanaście lat, a nasze życie upłynie na czekaniu aż ktoś wreszcie się wkurwi i zrobi coś po swojemu choć niekoniecznie po myśli większoći prawicowej. Wolę nie myśleć co ten ktoś zrobi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#312437

Czasami trzeba mówić i prowokować, wywoływać "wilka z lasu"??? To, też jest polityka. Czekanie na wybory, bez prowokacji, bez reakcji, bez próby zachwiania pewności siebie rządzących i wspierających ich decydentów i posłów, bez wkładania szpilki, byłoby to grzechem zaniechania??? To wszystko ma służyć, by Polski jeszcze coś, ostało się??? Więc, pochopne wyciąganie wniosków, wykazywanie błędów logicznych, negatywna ocena tych działań, nie służy sprawie obalenia reżimu. Jak walczyć z władzą absolutną, z frontalnym, masowym kłamstwem w rządowych mediach, które są monopolem, na "prawdę" objawioną??? Tylko presja personalna, wychodzenie o krok do przodu, uwypuklanie konsekwencji, jest nadzieją, na złamanie tego monopolu??? Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#312484

będzie to samo .

Nie można zdobyć władzy na ochwaconym koniu.

Nie ma rezerw i świeżej krwi.

Został ikonostas ochwatów.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#312497