Skąd się bierze poparcie RAŚ

Obrazek użytkownika Jadwiga Chmielowska
Kraj

W drugiej połowie XIX w. nastąpiło wielkie ożywienie stowarzyszeń polskich na Górnym Śląsku. Niemcy postanowili przeciwdziałać. W latach 1872- 75 było wydawane pismo „Schlesier – Ślązak”. Wśród nieuświadomionych narodowo Ślązaków zaczęto szerzyć „podbudowaną naukowo” teorię o „Wasserpolakach”. Prym wiodła powstała w 1870r. Patria „Centrum” - Deutsche Zentrumspartei, która była uważana za reprezentantkę i głosicielkę interesów niemieckich katolików. Na początku myślano nawet o utworzeniu nowego Landu.
„Autonomiści Śląscy to zwolennicy ruchu inspirowanego przez niemieckie koła junkiersko-przemysłowe, zmierzające do neutralizacji Górnego Śląska w celu zachowania przez niemczyznę jej politycznej, ekonomicznej i kulturalnej pozycji.” – podaje Encyklopedia Powstań Śląskich. W końcu XIX stulecia w Niemczech rozwijał się komunizujący ruch socjalistyczny. Tym bardziej parto do autonomii licząc na konserwatyzm Ślązaków. Po klęsce państw centralnych zwolennikiem autonomii Śląska w ramach Prus była Partia Centrum. Wykorzystała ona zapowiedź rządu berlińskiego z 13 XI 1918r. przeprowadzenia laicyzacji państwa i szkolnictwa. Na spotkaniu w Kędzierzynie 9 XII 1918r. Partia Centrum zgłosiła postulat utworzenia samodzielnego państwa śląskiego. Hasło Niemieckiej Partii Centrum to „Górny Śląsk dla Górnoślązaków”. Już w połowie grudnia 1918r. zarysowały się dwie frakcje. Pierwsza związana z Hansem Lukaschkiem i popierana przez „Centrum”, propagowała autonomię w ramach Reichu. Druga – independentów założyła później Związek Górnoślązaków – Bund der Oberschlesier chciała założyć odrębne państwo.
Jedni i drudzy autonomiści prowadzili bardzo prężną i akcję propagandową w celu zneutralizowania polskiego ruchu narodowowyzwoleńczego. Szermowano hasłami równouprawnienia językowego i poprawy bytu ludu śląskiego. W 1920r. Centrum przestało promować autonomię, i zaczęło popierać Związek Górnoślązaków, gdyż ten przeciwstawiał się dążeniom stowarzyszeń polskich. W akcji plebiscytowej nawoływał do głosowanie za Niemcami, czym bardzo zaszkodził stronie polskiej. Przechwycił on ok. 25% głosów nie uświadomionych Ślązaków. Istniały też mniejsze organizacje autonomistów. Polski Związek Górnoślązaków Autonomistów (1920) Jedność Górnośląska A Stronki oraz grupki wydające „Głos Górnośląski”(1920-21) i „Wolę Ludu” ( Teofil Kupka). Organizacje te były powiązane z Karlem Spieckerem, szefem ekspozytury wywiadu niemieckiego MSZ. Teofil Kupka został zlikwidowany jako agent przez polskich bojowców. Należał on do najbliższych współpracowników Korfantego. Pracując w Polskim Komitecie Plebiscytowym znał prawie wszystkie tajemnice polskich akcji propagandowych. Alojzy Pronobis posuwał się nawet do promowania autonomii w obozach uchodźców po powstaniach. Wybuchły aż III powstania by Ślązacy mogli powrócić do Polski po wiekach pod czeskim panowaniem i od 1742r. w niemieckiej niewoli.
W Polsce międzywojennej Śląsk był autonomicznym województwem z własnym sejmem. Endeckie środowiska z Korfantym na czele były w stanie przekonać rząd polski do przyznania Autonomii. Po stronie niemieckiej obszaru plebiscytowego miała też być autonomia ale przeprowadzono referendum i żadnej autonomii nie wprowadzono. Trzeba pamiętać, że po III powstaniu, Polaków po stronie pozostawionej w granicach Rzeszy dotknęły represje. Niektóre rodziny musiały uciekać do Polski.
Województwo Śląskie w granicach państwa Polskiego rozwijało się znakomicie. Posiadało swój skarb, rozwijał się dzięki Mościckiemu nawet przemysł chemiczny. Olbrzymie zamówienia na stal do przebudowy torów (w zaborze rosyjskim był szeroki tor), budowy stoczni i portów a także rozwijającego się błyskawicznie przemysłu maszynowego i zbrojeniowego powodowało bogacenie się regionu. Do dziś dziadkowie wspominają jak było dobrze za starej Polski. Jest to pożywka dla autonomistów. Była autonomia i było dobrze! Zapominają, że w tych 18 latach spokoju w całej Polsce rozwijał się przemysł i Polacy czuli się u siebie. Powstańcy dostawali prace w urzędach, policji i Korpusie Ochrony Pogranicza. Młodzież śląską kształcono by mogła zając miejsca sprowadzonych z wielkopolski i małopolski urzędników. Weteranów Powstań honorowano.
Przyszła wojna. Śląska młoda inteligencja ginęła masowo w niemieckich obozach koncentracyjnych a także w Katyniu. Korpus Śląskiej policji był na niemieckich listach proskrypcyjnych więc dostał rozkaz wycofania się na Wschód do Tarnopola. Trafili więc Ślązacy do Ostaszkowa. Urzędnicy i oficerowie do obozów w Kozielsku i Starobielsku.
Wielu udało się uciec na Zachód. Dywizjon 304 walczący w „Bitwie o Anglię” był śląskim dywizjonem. Obrona samego Śląska była słaba. Nie można było bronić tak rozległego frontu. Zgodnie z planami obrony wycofano wojsko na inne pozycje. Obrona Śląska była symboliczna. Chodziło czasami o powstrzymanie Niemców na kilka godzin Konspiracja AK-owska była silnie rozwinięta. Zaczęły się problemy ze zmuszaniem Ślązaków do przyjmowania Volkslisty. Na początku można się było jeszcze migać. Najwyżej trzeba było uciekać do Generalnej Guberni. Później było coraz gorzej. Dochodziło do tego, że przyznawano nie pytając o zgodę tzw. „II VL” i wysyłano na front. Generał Anders pytany skąd weźmie uzupełnienia do swojej armii odpowiedział bez wahania – z Wermachtu – Ślązacy i Pomorzanie. Tak też było. Trafiali głównie do Dywizji gen. Maczka, ale wielu było też u gen. Andersa. Dezerterowali lub w obozach jenieckich zgłaszali gotowość bić się o wolną Polskę.
Doczekali się Ślązacy nie Polskiej Armii a sowieckich żołnierzy i posuwających się za nimi NKWD-zistów i żołnierzy w polskich mundurach pod sowieckim dowództwem. Mordowano, grabiono co się da. Rosjanie demontowali i wywozili całe fabryki. NKWD i Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) już dwa tygodnie po zajęciu Śląska zakładało łagry. Nie trzeba było niczego budować – wykorzystano poniemieckie obozy zagłady. Przy każdej kopalni był mały podobóz. Największe i najbardziej znane to świętochłowicka Zgoda, Mysłowice, Jaworzno i Łambinowice. W Oświęcimiu radzieccy towarzysze – nowi strażnicy urządzili na dachu krematorium tancbudę. Było równo i można było tańczyć. Do tych nowych zakładanych na sowiecka modłę łagrów trafiali wszyscy; Niemcy, Polacy, AK-owcy, Ukraińcy z „Akcji Wisła”. Warto tutaj wspomnieć, że w obliczu wspólnego wroga NKWD AK i UPA zawarły porozumienie o nieagresji. Szefem Wydz. IV MBP w Katowicach był niejaki Reich - Ranicki, później skierowany do Londynu by namawiał do powrotu i rozpracowywał Rząd Polski. Po 1956 roku wylądował w RFN, gdzie prowadziła słynny program TV, promujący niemiecką elitę kulturalną. Do komunistycznych łagrów na Śląsku trafiano również za to, że komuś spodobało się mieszkanie, lub znienawidzony sąsiad chciał się zemścić. Niemcy uciekali sami bojąc się zemsty. Opustoszałe mieszkania grabili szabrownicy. Przeszło 150 tys. górników wywieziono na wschód do Związku Sowieckiego. W kopalniach nie miał kto pracować, Zatrudniano żołnierzy górników, którzy ginęli w masowych wypadkach. Tylko dlatego udało się części wywiezionych wrócić. I kto ma jeszcze wątpliwości czym była Polska po 1945 roku?
Nowo zainstalowana władza sowieckiej strefy okupacyjnej w Polsce wprowadzała na Śląsku nowe porządki. Choć w latach 40-tych podziemie było jeszcze silne, a 3 maja 1946 mogła odbyć się w Wiśle defilada oddziału „Bartka” to w latach 50-tych lasach dogorywał WIN i NSZ. 3 maja 1946r w Katowicach i w Chorzowie odbyły się wielkie manifestacje poparcia Mikołajczyka.
Namiestnicy Kremla nakazywali zmieniać nie tylko nazwiska ale i imiona. Karano w szkołach za mówienie gwarą. Mierni ale wierni komuniści przybyli z Generalnej Guberni i nie mieli pojęcia o historii Śląska ani o tym, że o Volkslistę w GG trzeba było prosić a na Śląsku odwrotnie. Trzeba się było bardzo starać by jej nie mieć.
W PRL-u nie uczono prawdziwej historii a przez ostatnie 22 lata zrobiono dużo by młodzią nie poznała współczesnej historii swego kraju. Starożytność uczona jest szczegółowo trzy krotnie a na czasy współczesne brak już czasu. Obecnie praktycznie likwiduje się w szkołach średnich nauczanie historii.
Na kopalniach panował zamordyzm, zdarzały się kary cielesne. I szła propaganda jak żyje się na Śląsku. W 1970 r. przychodziły w grudniu węglarki z wybrzeża z napisami „Ślązacy to chuje nie Polacy”. Komuniści stosowali zasadę dziel i rządź.
Nadszedł sierpień 1980r. Ku rozpaczy komunistów do strajku przyłączył się Śląsk. Stanęła Huta Katowice i jastrzębskie kopalnie. Jak wspomina Andrzej Gwiazda prowadzący rozmowy w Komitecie Strajkowym w Gdańsku od razu się zorientowano, że coś się stało bo komuniści odpuścili. Po kilku godzinach przyjechała pierwsza delegacja ze Śląska i sprawa stała się jasna. Ślązacy uwierzyli w „Solidarność”. Odzyskali godność. Poczuli się gospodarzami swoich kopalń i hut. Dla nich wybuch Solidarności był bezkrwawym powstaniem. 13 grudnia postanowili walczyć. Choć cała Polska poddała się i strajków nie było to Śląsk stał. Zmilitaryzowane od samego początku były wszystkie kopalnie i huty. Polała się krew w Katowicach na kopalni „Wujek” i w Jastrzębiu na „Manifeście Lipcowym”. Dziewięciu górników oddało życie. Setki zostały ranne. Inne kopalnie się minowały by uniknąć pacyfikacji. Górnicy „Piasta” i „Ziemowita” zjechali na dół. Strajk trwał niemal dwa tygodnie. Gdyby tak walczyła cała Polska Jaruzelskiemu nie starczyło by czołgów i wojska na pacyfikacje. Polska już w 1982 r. była by wolna. Potwierdzają to dokumenty z archiwów sowieckich. Stan wojenny na Śląsku potraktowano poważnie. Jedyny członek Zarządu Regionu Śl. Dąbrowskiego NSZZ „S”, który nie dał się złapać w akcji „Jodła”, pisząca ten tekst Jadwiga Chmielowska zeszła do podziemia 13 grudnia 1981r. Już na przełomie lutego i marca powstała Regionalna Komisja Koordynacyjna Reg. Śląsko - Dąbrowskiego. Ślązacy byli radykalni. Powstała już we wrześniu 1982 „Solidarność Walcząca”. Legion Polski wywodzący się z działaczy KPN wysadzał pomniki Armii Czerwonej. Jednym z przywódców tej organizacji był Brunon Ponikiewski – Ślązak z Rozbarka (dzielnica Bytomia). Na Śląsku ukrywały od 13 grudnia 82r. się do końca 3 osoby. List Gończy za Jadwigą Chmielowską odwołano 1 VIII 1990r. Tak jak za czasów Wawelberga i przygotowania powstań śląskich tak współcześnie Ślązacy potwierdzili, że znają się na konspiracji i nie ma wśród starych śląskich rodów kapusi. Można było zawsze liczyć na wschodniaków zza Buga, oni wiedzieli co to Sowieci i na Ślązaków bo też odczuli ich na własnej skórze. Najwięcej gazetek podziemnych wychodziło na Śląsku.
Przyszło lato 1988 i znów stanęły jastrzębskie kopalnie. Wałęsę gaszącego strajk chciano wywieźć na taczce. Ostrzegano przed okrągłym stołem. Największe w Polsce manifestacje szły w śląskich miastach. Niestety zwyciężyli kunktatorzy. Od 22 lat Polska jest w likwidacji. Zniszczono przemysł. Kopalnie na Śląsku zamykał Ślązak cieszyński premier Jerzy Buzek. Rządzą krajem nieudacznicy na zasadzie - nie zna się - to się pozna. Mierny ale wierny potakiwacz w cenie w każdej partii. To się na Śląsku nie podoba. Nie podoba się ośmieszanie religii, walka z Krzyżem. Rozbijanie rodziny. Korupcja i zwykłe złodziejstwo. Zabieranie nam pieniędzy należnych z NFZ. Niska frekwencja wskazuje, że ludzie nie mają na kogo głosować. Boją się też głosować na porządnego człowieka z dołu listy, by nie pomóc jakiemuś RAŚowcowi, czy łobuzowi, dostać się do parlamentu Porządni ludzie stronią od polityki lub są eliminowani, bo stanowią zagrożenie dla miernych ale wiernych. Przestrzeń publiczna zaczyna być zawłaszczana przez osobników ze sfałszowanymi życiorysami. Ślązacy znów czują, że w zasadzie nic nie mogą, że tak naprawdę nie wiadomo kto podejmuje w Polsce decyzje.
RAŚ trafił na podatny grunt. Choć organizacja powstała w 1990r. to nikt w Polsce jej nie zauważał. Pozwalano na to by rosła w siłę i miała już placówki w każdym mieście. Nikt nie chciał zwracać uwagi na to, że posłem z poparciem RAŚ był już w 1991 Kazimierz Świtoń. Teraz umieścili swych kandydatów na posłów na wielu listach. Kilku przeszło.
Powstały w 1989r. Związek Górnośląski mający pielęgnować kulturę i tradycję też daleko odszedł od pierwotnego programu. Są jednak koła nie podzielające żądań autonomistów. Związek Ludności Narodowości Śląskiej został założony przez Gorzelika w 1996r. W 2008r. ZLNS poprał rosyjską interwencję w Gruzji. Od wielu lat trwają próby kodyfikacji języka Śląskiego. By powstał naród musi być język. Autonomiści nie baczą na to, że próby kodyfikacji niszczą bogactwo gwar śląskich. Zwracają na to uwagę zarówno prof. Simonides jak i red. Maria Pańczyk – dziennikarka, senator, nestorka promocji kultury śląskiej. Specjalnie powołana organizacja Pro Loquela Silesiana Towarzystwo Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy, którego członkami honorowymi jest Kazimierz Kutz i Maria Nowak – posłanka PiS, sponsoruje wydanie elementarza do nauki języka śląskiego.
Od jesieni 2011 r. RAŚ współrządzi województwem. Przewodniczący RAŚ Jerzy Gorzelik odpowiada w Zarządzie Województwa Śląskiego za kulturę i edukację. RAŚ głosi - zobaczcie co się dzieje w państwie polskim. Oderwijmy się będziemy rządzić sami po swojemu. Przed wojną była autonomia i było dobrze. Nie chce się identyfikować z całym tym chaosem panującym w III RP, która jest spuścizną prawna PRL-u - czyli takim PRL-bis. Mówi wprost - Jestem Ślązakiem nie Polakiem. Więcej niczego Polsce nie ślubowałem.
Nie wszyscy w RAŚ-u są złymi ludźmi. Nie wszyscy wiedzą, że organizacja współpracuje z niemiecką organizacją „Inicjatywą na rzecz Autonomii Śląska” zarejestrowana w Bawarii i mająca wsparcie Rudiego Pawelki.
To nie Polska niszczy Śląsk to cała Polska od 22 lat stacza się w niebyt. Bezrobocie na Śląsku jest wyjątkową tragedią, gdyż tu jak nigdzie od wieków było tak wielkie poszanowanie pracy. Jak młodzi ludzie mają zakładać rodziny? Jak kontynuować wspaniałe tradycje przodków? Kolejni politykierzy w rodzaju Gorzelika chcą zaistnieć na grzbiecie Ślązaków.
Przodkowie powstańcy się w grobach przewracają.
Edukacja i jeszcze raz edukacja! A wtedy Śląsk znów się poderwie i być może za nim podąży Polska cała!
Jadwiga Chmielowska

Tekst ukazał się w "Gazecie Ślaskiej" i "Gazecie Warszawskiej" z dn,17.02.2012r.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

http://wsieci.rp.pl/opinie/horyzonty/Schlesien-nur-fur-Schlesier-Slask-tylko-dla-Slazakow-

Felietonista katowickiej „Gazety Wyborczej” Michał Smolorz wyraził swoje oburzenie postawą pewnego gimnazjalisty. Uczeń zataszczony wraz z całą klasą w ramach zajęć na seminarium Domu Współpracy Polsko-Niemieckiej w Gliwicach publicznie dał wyraz swojej niechęci do lansowanej mainstreamowej wersji śląskości (czy raczej schlezjeryzmu od „Schlesien”) i oświadczył, że czuje się Polakiem. Oburzony felietonista organu Michnika uznał odważnego gimnazjalistę za reinkarnację Pawlika Morozowa, wzoru dla komunistycznych pionierów donoszącego na swoich rodziców. (…)

Mnie postawa gimnazjalisty otoczonego wylewającą się zewsząd apologetyczną propagandą śląskości w wersji RAŚ (Gorzelik jest nie tylko najlepszym politykiem, ale także np. najlepiej ubranym) kojarzy się raczej z Marcinem Borowiczem (bohater "Syzyfowych Prac" Żeromskiego – red.). Jeszcze trochę lekceważenia tej problematyki w kraju a czekają nas prawdziwe problemy.

Ale nie tylko gimnazjalista godzien jest potępienia. Smolorz zrugał też nowego metropolitę katowickiego, który ważył się powiedzieć w świątecznym wywiadzie:

W Tarnowie, gdzie byłem biskupem przez 14 lat, mówili mi: nie ma śląskiego akcentu, ale to Ślązak, bo działa jak Ślązak. Oceniali mnie po stylu pracy, załatwianiu konkretnych spraw: szybko, konkretnie, dokładnie, kompetentnie. Przyznam, że to był bardzo satysfakcjonujący komplement.

Dla wielu Ślązaków śląskość to dziś Ruch Autonomii Śląska i dążenie do autonomii.

Z perspektywy czasu i Małopolski, z której przybyłem, te emocje są dla mnie niezrozumiałe. Tym bardziej, że pamiętam historię rodzinną związaną z powstaniami śląskimi. Moja rodzina w 1922 r. przeniosła się z niemieckiego Zabrza do polskiej Rudy Śląskiej. Podstawową opcją wyniesioną z domu była opcja polska. Dla nas to był powrót do macierzy.

Czy można mówić o narodowości śląskiej, czy jest to nadużycie?

Chyba nadinterpretacja. Ani w domu, ani w tradycji rodzinnej nie spotkałem się z takim pojęciem. Owszem, żyjemy na Śląsku, ale jesteśmy Polakami.

Smolorz, choć zaraz po wyborze abp. Skworca nie krył zachwytu, bo "znają się blisko 40 lat" i "można docenić jego osobisty spokój, powściągliwość i umiarkowanie w sądach". Jednak mięsiąc później bez pardonu pisze:

Pomińmy zastosowaną przez arcybiskupa retorykę, rodem z języka oficjalnej propagandy sprzed 1989 roku ("powrót do macierzy"), stosowaną dziś głównie przez ugrupowania nacjonalistyczne. Pomińmy też nielogiczność argumentacji, wszak Ślązacy, którzy w 1922 roku przenosili się na polską stronę granicy (a wśród nich również rodzina arcybiskupa), wybierały nie scentralizowaną metropolię, a śląską autonomię i w niej się osiedlali. Ale uznajmy to za lapsus i spuśćmy miłosiernie zasłonę. (…)

Proszę mi pozwolić usłużyć sobie wiedzą, którą myśmy przez te lata sobie przyswoili, która została powszechnie przyjęta i zaakceptowana. Dla nas stało się oczywistością, że Śląsk różni się od reszty Polski, (…) Proszę tego bezcennego dorobku nie niweczyć nieprzemyślanymi enuncjacjami już na początku biskupiej posługi.

Pietrasz ocenia, że Smolorz pisze bzdury. Istotnie: Zabrze i Ruda Śląska sąsiadują ze sobą – więc to był naturalny wybór, wybór tożsamości (mieli się przeprowadzić do Suwałk? Ojciec Arcybiskupa był górnikiem). Jednak jak zauważa szef katowickiego PiS - rzecz w tym, że takie sytuacje jak z gimnazjalistą i metotropolitą zdarzają się permanentnie:

W przypominaniu niemieckiego udziału w historii Górnego Śląska solidarnie rywalizują niemiecki „Polska Dziennik Zachodni” i polska katowicka „Gazeta Wyborcza”. W „PDZ” felietony piszą sympatycy lub członkowie RAŚ jak Jerzy Gorzelik, Krzysztof Karwat czy Michał Smolorz, a komentuje „niezależnie” dr Tomasz Slupik, szef koła naukowego śląskoznawczego na Uniwersytecie Śląskim i były lider listy RAŚ do Sejmiku w okręgu Sosnowiec. W katowickiej „Gazecie Wyborczej” Michał Smolorz i Kazimierz Kutz licytują się w poziomie ślązakowatości. (…)

W Niemczech ma powstać Centrum Wypędzonych a polityka historyczna jest realizowana na poziomie landów jak i państwa. Koncepcja stworzenia Muzeum Powstań Śląskich nie doczekała się akceptacji na poziomie rządowym ani za premierów Marcinkiewicza i Kaczyńskiego ani Tuska. (…) Premier Donald Tusk odrzucił możliwość objęcia patronatem Roku Korfantego ogłoszonego przez Sejmik Śląski, co zostało całkowicie przemilczane przez przychylne ślązakowcom lewicowo-liberalne media. Nie została zorganizowana planowana konferencja o Powstaniach Śląskich w Sejmie RP w 2011 r. – Roku Powstań Śląskich. Posłowie PO zamiast powstań chcieli świętować rocznicę przegranego plebiscytu. Operacja przeciwstawiania regionalizmu śląskiego polskości odbywa się od lat w mediach regionalnych przy całkowitej bierności polityków ogólnokrajowych.

Zdaje się, że niektórzy chcą już karać – gimnazjalistów czy biskupów – za niedostateczną "opcję śląską". Prosimy na listę proskrypcyjną dopisać i nas.

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#227101

RAŚ nie wyklucza współpracy z Palikotem

http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/358461,gorzelik-poparcie-ras-dla-palikota-teoretycznie-mozliwe,id,t.html#czytaj_dalej

Zaskakująca wypowiedź Jerzego Gorzelika w wyjątkowym wywiadzie dla Dziennika Zachodniego. Lider Ruchu Autonomii Śląska nie wzbrania się przed współpracą z Ruchem Poparcia Palikota.

Palikot może dać świeże powietrze
Oto fragment wywiadu, jakiego Jerzy Gorzelik udzielił we wtorek Marcinowi Zasadzie - dziennikarzowi Dziennika Zachodniego.

Wyobraża pan sobie, że RAŚ popiera Palikota w wyborach?
To teoretycznie możliwe, ale gdyby ta kwestia miała nas podzielić, na pewno się nie zdecydujemy. Chętnie spotkam się z Palikotem osobiście. Mamy wiele wspólnych zainteresowań, choć nie podzielam wszystkich jego poglądów.

Palikot za autonomią - to nie przedwyborcze umizgi?
Dokonamy tej kalkulacji i obliczymy zyski i straty, pamiętając, że działamy długofalowo.
==========
Ciekawe co na to konserwatywni i wierzący Ślązacy?

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#227110

Czy mamy problem z powstaniami?
http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/509751,rduch-powstancy-slascy-nie-sa-godni-czczenia,id,t.html

Prof. Ryszard Kaczmarek, Zakład Historii Śląska Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach:
Dyskusja na temat interpretacji powstań trwa już od co najmniej dwóch lat i mamy w tej sprawie trzy stanowiska. Z punktu widzenia polskiej racji stanu były to powstania śląskie, z regionalnego spojrzenia można je uznać za wojnę domową, choć nie była nią w myśli prawa międzynarodowego. Niemiecka racja stanu każe o tych wydarzeniach mówić jako o irredencie, akcji zbrojnej inspirowanej przez państwo polskie. Powstania śląskie funkcjonują w świadomości historycznej. Mówienie o powstaniach śląskich jest całkowicie uprawnione.

Prof. Zygmunt Woźniczka, historyk Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach:
Historia Śląska ma wiele punktów zapalnych. To nie tylko kwestia powstań, ale też tzw. polskich obozów koncentracyjnych, które dla mnie były obozami komunistycznymi, totalitarnymi, to także sprawa autonomii, która miała swoje blaski i cienie, a także wciąż istotny problem volkslisty. Ci Ślązacy, którzy w powstania poparli Niemców otrzymywali od nich pomoc, a ci, którzy opowiedzieli się za Polską dostawali wsparcie od państwa polskiego. Nie zabijajmy się jednak dziś o przeszłość. To nie ma sensu, bo musimy tu mieszkać wszyscy. Nie wyemigrujemy przecież na księżyc.

Powstania śląskie - minęło 90 lat, a wciąż budzą wielkie emocje
=================================
Kto tych profesorów uczył historii????
Ślązacy sami parli do powstania i mieli problem właśnie z państwem polskim, które nie chciało pomagać. Pomagał po cichu Piłsudski ze swymi bojowcami z PPS!!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, áldd meg a magyart

#227159

Dziękuję pięnie za opinię i fakty dotyczące p. dr Tomasza Słupika.
Właśnie widziałem go dziś w TVP InfoDziennik komentujacego wprowadzaniem przez Pis większego akcentu na sprawy gospdarcze. Kalsyfikując rzekome skupienie się tylko w swojej retoryce na sprawie katastrofy smoleńskiej strwierdził: "pis zorientował się że >>radykalna retoryka<< (sic!!!) którą stosuje i oparcie sie tylko i wyłącznie na wyjaśnieniu katastrofy Smoleńskiej, budowanie właśnie na tym wyrażeniu swojego wizerunku jest nieskuteczna" głos narratora dodał jeszcze - "to nie pierwsza taka reflekscja w dziejach PISu" i następiła 3skeundowe wcięcie JK zwracającego sie do rosjan: "Panie i panowie przyjaciele Rosjanie" - Narrator: "tymi słowami ocieplał JK swój wizerunek przed dwoma laty, wczasie wygborów prezydenckich. Szefem swojego sztabu mianował wtedy umiarkowaną Joannę Kluzik Rostkowską. W ostanich wyborach parlamentarnych obraz partii osłądzały młode atrakcyjne kobiety okrzyknięte aniołkami PiSu, ale te zabiegi nie przyniosły zamierzonego efektu, dlatego teraz czas na gospodarkę. Partia będzie się domagać likwidacji ministerstwa Skarbu". itd

Ciekawe jak wcięto wypowiedź pana dra. T.Słupika jako - w domyśle: - niezależnego eksperta. Nie znałem go i dopiero ta wypowiedź o retoryce PiSu z predykatem "radykalna" zainteresowało mnie do sprawdzenia tej insynuowanej kontekstem i obrazem niezależności.

Ciekawe, że wcześniej nie wiedziałem że takowy istnieje. Teraz dzięki być może instrumentalnemu (z na 3sek pociętą wypowedzię dobry manipulator informacji potrafi dużo zrobić) występieniu szukam kim jest. Jak dalece promującą jakieć nazwisko i jakąkolwiek nieznaną osobę może okazać się sam fakt jej pokazania w publicznej telewizji informacyjnej. Pewnie welokrotnie powtarzanej, bo tvp.info powtarza swoje niektóre serwisy co 15 minut.

Pani notatka na temat tego pana pozwala mi wypracować stanowisko do całego przekazu, jak i do samej osoby pana Tomasza.

Najbardziej dziękuję za zaoszczędony czas poszukiwania info dotycznących jego ambicji politycznych, byłych i aktualnych oraz rodzajów zaangażowania które pzwolą ocenić osobę po owocach.

Dziękują - nawet po tak długim czasie.
Przy filtrowaniu portalu Nieporawni pod kątem nazwika tego pana. Był to jedyn wpis jaki wg Google pojawił się do tej pory na Niepoprawni.pl

To coś mało - ale lepsza psu i mucha....
:-)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#281160