W świecie bezkręgowców

Obrazek użytkownika kokos26
Kraj

„Nie zmieniam
poglądów”

Z takim oto komicznym ze względu na autora hasłem wystartował w wyborach parlamentarnych w 2001 roku Stefan Niesiołowski.

Po dotkliwej klęsce postanowił, że takiego błędu już nigdy nie popełni i w przyszłości postara się stanąć po stronie pewniaków, dzięki którym nie spotka go już nigdy takie rozczarowanie i wielki
zawód.

Wiedział,
że nie cieszy się u szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego zbyt dużą sympatią, więc postanowił zaskarbić sobie jakoś jego względy. Niewielu pamięta, że umizgi do przewodniczącego PiS-u rozpoczął od walenia w swoim oryginalnym stylu w raczkującą Platformę Obywatelską.

PO według Niesiołowskiego, który nigdy nie zmienia poglądów to ugrupowanie

„dające popisy hipokryzji i cynizmu, dość skutecznie żerujące na znanych fobiach, ignorancji i naiwnej wierze ludzi zniechęconych do polityki. Liderzy PO już zaczynają napotykać trudności z przekonaniem wyborców do szczerości intencji swych polityków, dobrze przecież znanych, i to nie zawsze z najlepszej strony”

„PO najprawdopodobniej skończy tak jak wszystkie ruchy, które spaja jedynie cynizm,hipokryzja i konformizm. Liberałowie udowodnili, że nie mają żadnych, najmniejszych kwalifikacji ekonomicznych, i nigdy w żadnej koalicji;
gdyby do takiej kiedykolwiek doszło; nie mogą obejmować resortów ekonomicznych, bo zrujnują kraj”

„Platforma jest przede
wszystkim wielką mistyfikacją. Mamy do czynienia z elegancko
opakowaną recydywą tymińszczyzny lub nowym wydaniem Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, której kilku liderów znakomicie się odnalazło w PO. Uważam, że PO to twór sztuczny i pełen hipokryzji. Oni nie mają właściwie żadnego programu. Udają, że wprowadzają nową jakość, że są tam nowi ludzie."

Niestety, nawet takie wielkie zaangażowanie w niszczenie PO nie zmiękczyło serca Jarosława Kaczyńskiego i Stefan Niesiołowski posypawszy głowę popiołem poszedł na żebry do Donalda Tuska.

W tej chwili nasz bohater od trzech lat uwiarygodnia się przed władzami PO waląc w PiS, jego przewodniczącego i w Prezydenta RP jak w bęben. W tym amoku i szaleństwie obraża nawet całe państwa w tym i to, które było bohaterem kampanii wyborczej Tuska.

Oto wypowiedź z konferencji prasowej czołowego liberała, a dawniej największego krytyka liberalizmu

„Traktatu nie ratyfikują tylko małe, zapyziałe kraje”

Nie krytykuję
Niesiołowskiego za sypanie kolegów kilkadziesiąt lat temu, bo nigdy nie można wiedzieć jak człowiek sam zachowałby się w takiej sytuacji w obliczu zagrożenia karą wieloletniego więzienia. Dziwi mnie jednak, że kwiat polskiego dziennikarstwa, który w trybie ekspresowym dotarł niegdyś do poszukiwanego Huberta H. czy do słynnej małżeńskiej pary amerykańskich gejów jakoś nie może odnaleźć narzeczonej Niesiołowskiego z tamtych lat, która jest obecnie dziennikarką i pisarką bynajmniej nieukrywającą się, a twierdzącą, że wybranek jej serca doniósł i na nią.

Niesiołowski to przykład tchórzliwego kameleona, który gdy widzi za sobą siłę zachowuje się jak niesforny mały kundel szarpiący za nogawkę i zerkający ukradkiem czy jego Pan jest w pobliżu i czy jest, aby zadowolony. Wystarczy odwrócić się, tupnąć nogą, a nasz bohater z podkulonym ogonem popędzi w bezpieczne otoczenie.

 Z telewizyjnych archiwaliów zawsze poruszają mnie dwie sceny. Pierwsza to filmowane przez SB bohaterskie szamotanie się Michnika z milicjantami na więziennym korytarzu. Skąd mundurowi filmowcy akurat znaleźli się nagle w tak odpowiednim miejscu i czasie? Kolejna zastanawiająca rzecz to zagadka, dlaczego funkcjonariusze nieporadnie przepychają się z Michnikiem tak, jak gdyby zależało im na długości ujęcia, mimo iż mają mnóstwo okazji do zastosowania najprostszego chwytu transportowego. 

Druga scena pochodzi z
filmu „Nocna zmiana” i te rozbiegane, wystraszone oczy
Niesiołowskiego. Musiał już wtedy wiedzieć, że znalazł się na liście
agentów, jako TW „Leopold”.

Dla mnie wieloletnia praca
Stefana Niesiołowskiego w Katedrze Bezkręgowców Uniwersytetu
Łódzkiego urasta do pewnego symbolu z racji utraty przez niego
samego kręgosłupa moralnego.

Ostatnie apele, w tym
Władysława Frasyniuka i Daniela Olbrychskiego o niepodawanie ręki
Jarosławowi Kaczyńskiemu urastają do rekordu hipokryzji i skundlenia
obyczajów. Ten sam wielki aktor posła Palikota nazwał
„sympatycznym i niezwykle mądrym człowiekiem”.

Frasyniukowi zaś przypomnę, że tak on jak i pozostali
zaprzyjaźnieni z nim „intelektualiści” ochoczo podawali
dłonie takim zdrajcom i renegatom jak Jaruzelski i Kiszczak. Dodam
jeszcze, że te ręce są splamione polską krwią.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Błąd podstawowy! Każdy z członków tego ruchu był świadomy jednego, że nie wolno ujawniać, trzeba iść w zaparte!
Nie wiem , nie znam, nie byłem.
Tę instrukcje znali wszyscy.
Skoro dziewczyna, studentka jego narzeczona potrafiła wytrzymać ileś dni i iść w zaparte! To nie szukaj usprawiedliwienia dla Niesiołowskiego. To jest fakt; pierwszy się posypał i wygadał wszystko do najdrobniejszych szczegółów.
A mówienie dzisiaj w stylu, mnie tam nie było, nie potrafię ocenić jak bym się ja zachował jest po prostu bez sensu!
To nie ma znaczenia, czyn Ty byś wytrzymał!
Istotne w tej sprawie jest to, że Niesiołowski obrzydliwie wszystko wypaplał i nie dał szans swoim współaresztowanym kolegom i koleżankom na obronę!
On ich pozbawił szansy już pierwszego dnia! I to jest klucz a nie dyrdymalenie jak Ty czy byśmy się zachowali! W cholerę wdajesz się , włazisz w ślizg/k?/ą moralistykę relatywizowania zachowań Niesiołowskiego.
On sypał a najbardziej narzeczoną!
pozdr

pozdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#8790

http://www.polityczni.pl/niesiolowski_38_lat_temu_,_komentarz,audio,51,2652.html

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#8804

1. jeśli ktoś bazuje na etosie Solidarnościowca i bohatera, to jeśli jest otwarty, i świadomy, nie powinien mieć problemów z przyznaniem się do błędów, nawet jeśli z dzisiejszej perspektywy są one rażące.

to co zrobił, że kablował, no coż zdarza się, mógł to "nadrobić" działając dla wolnej Polski!

2. nie zmienia poglądów - to tymbardziej pokazuje jego cynizm - to jak to się stało, że z wroga liberałów stał się ich naczelnym szczekaczem? tu nawet nie chodzi o konsekwencję, ale świadczy to o jego słabości, że tak łatwo go sobie podporządkować?

3. o ile fakt pluralizmu zezwala i wręcz usprawiedliwia różnicę zdań, o tyle "szczekanie" i permamentne obrażenie ludzi, z którymi się po prostu nie zgadza, najwidoczniej świadczy o braku innych argumentów, zamiast powiedzieć, że się nie zgadza i podeprzeć się jakimiś badaniami, to łatwiej powiedzieć: ci mali zakompleksieni ludzie itp.

4. polityka bywa ostra i trzeba mieć twardą skórę, jak ktoś ma za cienką, albo coś przeskrobał, przeciwnicy polityczni nie będą mieli skrupułów - liczy się przedstawienie przeciwnika z najgorszej strony, wiec nie dziwi jak PO rozniosła temat "złego samopoczucia" pani poseł Kruk - i właśnie o to chodzi, że ciągle ktoś na łapska patrzy, popełnisz błąd, to zapłaci, popełniłeś błąd i okłamałeś, tymbardziej zapłacić powinieneś.

jednak zamiast tego, nasze media robią ze szpicla, pseudo bohatera - jakby był bohater, zaraz po transformacji, jakby wyszedl do ludzi i powiedzial jak bylo, by mu wybaczyli. i ten smród by się za nim nie ciągną (podobnie ma sie do naszego noblisty Bolka... przepraszam Lecha Wałęsy - ciągle mi się myli...)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#8808