TERAZ ONI

Obrazek użytkownika kokos26
Kraj

 

W zamierzchłych wydawałoby się czasach PRL-u codziennemu życiu towarzyszył taki oto sielski obrazek. Rano przed godziną 6.00 rano tramwaje, autobusy zatłoczone były mężczyznami i kobietami podążającymi do pracy.

 Atmosfera panowała senna i odbywało to się raczej w ciszy. Każdy w jakiejś wymiętej pustej torbie, teczce, siatce czy torebce wiózł zapewne tylko drugie śniadanie zaś umysłowy być może jeszcze dodatkowo jabłko. Sytuacja diametralnie ulegała zmianie po syrenie otrąbiającej fajrant. Wtedy na ulice wylewała się masa ludzka, która podążając do swych domów oprócz zaliczonej kolejnej dniówki wlekła zdobyte tego dnia łupy. Teczki i torby były już obłe i zaokrąglone. Mężczyźni nieśli na swych barkach jakieś starannie opakowane gazetą deski, listewki, rurki, kawałki kątowników.

No cóż, zakłady pracy były oczywiście nasze wspólne, ale w gospodarce niedoboru na prywatne domowe potrzeby potrzebne było to i owo.

W handlu uspołecznionym elitę stanowiły kierowniczki sklepów mięsnych. Tu oprócz przynależności partyjnej potrzebne były dobre układy z lokalnym prezesem PSS czy WSS.

W ten sposób „zagospodarowane” nadwyżki mięsa i wędlin z zakładów mięsnych poprzez prezesów i kierowniczki trafiały na rynek w drugim obiegu.

Zjawiska te były tak powszechne, że nikogo to nie dziwiło i nie gorszyło. Sytuacja jednak ulegała na jakiś krótki okres zmianie, kiedy  na samej górze w PZPR trwały jakieś rozgrywki personalne lub przygotowywano propagandową akcję.

Jeżeli trzeba było się pozbyć ministra od przemysłu metalowego to wysyłano oddelegowanego na odcinek dziennikarski funkcjonariusza, który filmował bądź fotografował kilku delikwentów z kątownikiem czy metalową rurką pod pachą, co miało dowodzić nieudolności wytypowanego do odstrzału ministra.

Jeżeli na rynku mięsnym zaczęło brakować towaru to urządzano pokazówkę i skazywano kilku prezesów, kierowników sklepów, konwojentów i dyrektorów zakładów mięsnych.

W 1965 roku po załamaniu się rynku mięsnego, skazano w ten sposób na karę śmierci w pokazowym, haniebnym procesie ojca znanego aktora Pawła Wawrzeckiego. 

Oczywiście kłopotów z zaopatrzeniem to nie rozwiązało, ale dzielni dziennikarze stanęli na wysokości zadania. Ich praca może nie wymagała intelektualnego wysiłku, ale oddania swoim mocodawcom na pewno. Oczywiście na koniec sypały się nagrody i awanse dla „wybitnych” żurnalistów.

Wracam do tamtych czasów pod wpływem kolejnego odkrycia Ameryki przez wybitną i nagradzaną różnymi laurami parę dziennikarską Sekielski-Morozowski.

Mariusz Walter, twórca TVN to osoba doświadczona w czasach PRL-u na odcinku mediów. Według Urbana to był najlepszy kandydat rekomendowany Rakowskiemu do trudnego zadania ocieplenia w mediach wizerunku SB i ZOMO. Jak widać zatrudnieni przez niego dziennikarze nie szukają inspiracji w takim na przykład BBC, lecz czerpią garściami z doświadczeń swego mistrza.

Najpierw funkcjonariusze Sekielski-Morozowski w porozumieniu z jedną a z partii politycznych założyli podsłuch po to by pogrążyć inną partię. Przestępstwem miał być powszechny i patologiczny w demokratycznym partyjnym świecie proceder negocjacji politycznych polegający na kupczeniu stanowiskami. Przypadkowo w sejmie czekała już cała wierchuszka PO z gotową konferencją prasową i dwoma namiotami mającymi stanowić zaczątek miasteczka założonego przez oburzonych obywateli. Za to wybitne osiągnięcie okrzyknięci zostali obaj panowie z TVN dziennikarzami roku.

 Dziś bez dziennikarskiego wysiłku za pomocą prostej prowokacji i nie wychodząc z gmachu, w którym pracują wykonali zlecenie na PSL. Czy będą kolejne laury?

Inni nagrodzeni autorzy ze stacji Waltera to Anna Machowska i Grzegorz Kuczek, którzy według zlecenia zrealizowali film o ojcu Rydzyku.

 Zostawiając nieopatrznie kilkupunktowy scenariusz na przednim siedzeniu samochodu umożliwili jego sfilmowanie przez studentów uczelni ojca Rydzyka. Zadanie z gotowa tezą, jakie kazano im wykonać dla TVN przypominało nagonki Urbana na księdza Popiełuszkę. Nie wywołało to jednak ogólnopolskiego skandalu mimo opublikowania zlecenia na paszkwil w Naszym Dzienniku..

Dla „młodych, dobrze wykształconych z dużych miast” Sekielski, Mrozowski, Olejnik, Miecugow, Kajdanowicz czy Kuźniar to zapewne podziwiane wzory dziennikarstwa. Dla mnie to zwykli funkcjonariusze frontu ideologicznego, a ich metody to stare wypróbowane chwyty dobrze znane ich pryncypałowi.

Wcale nie jest powiedziane, czy za jakiś czas nie wyjdzie zamówienie na PO. Wystarczy przysłowiowa rurka czy kątownik i odpowiednie nagłośnienie. Nie trzeba wychodzić ze studia. Oni naprawdę to potrafią.

Cóż, takie czasy. TERAZ ONI.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

Akurat nepotyzm w PSLu to nic nowego...

Ale faktem jest, styl "Teraz My" i "Szkla kontarkowego" bliższy jest tabloidowi, niż poważnemu dziennikarstwu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#3859

A jak wymienieni panowie starali się poprzeć nakręcenie filmu Westerplatte, wraz z niby aktorem - komediantem Lindą.
Dobra radziecka szkoła!

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#3860

Linda nie jest złym aktorem, świetnie zagrał Robaka w "Panu Tadeuszu", tylko że w tym wypadku popełnia błąd.

...A JA CHCE "MONTE CASSINO" W STYLU "SZEREGOWCA RYANA"!!!!!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#3862

Ja tez chce takie "Monte Cassino"!

Czytalam, ze miedzynarodowa publicznosc znakomicie przyjela polski film "Rysa" ( chyba na festowali w Wenecji?).

Widziales to?

Kaska

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#3875

Żałosna para wykorzystująca tanie sztuczki ku uciesze otumanionych lemingów. Kompletne zera dziennikarskie. Do pięt nie dorastają przeciętnym śledczym dziennikarzom.

Kolejny przykład żałosnej, tendencyjnej obrony piłkarzy pokazał wczoraj Lis w swoim programie. Na siłę próbowano oczyścić trampkarzy z zarzutów. Wszystko zaplanowane i odegrane zgodnie z postawioną tezą, że są niewinni. przedstawicieli Policji zakrzyczano i próbowano przekonać tanimi sztuczkami. Grubymi nićmi szyta i narzucona widzom interpretacja materiału z kamery przemysłowej miała za zadanie wybielić piłkarzy w oczach opinii publicznej. Niski poziom profesjonalizmu i obiektywizmu. Jak na moje to Lis ugadał się z oskarżonymi i odstawili przedstawienie..Żenada.. Za co mu płacą takie pieniądze?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ratujmy Nasze Polskie Lasy!
AIM(S) - Artificial, Intelligent Moderation (System) © Gawrion

#3865

Sekielskosis Moroziplex...

Okowita

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Okowita

#3868

Dziś mamy kolejny "normalny" dzień w życiu stacji walterowców.

W polityce nic się nie dzieje.

W związku z tym walterowcy wreszcie po 10 miesiącach "rządów" Donka zdecydowali się w dzisiejszych "Faktach" "znaleźć czas" na poruszenie problemu obiecanej budowy autostrad która nie wiedzieć czemu nie postępuje mimo obiecanego cudu naczelnego czarodzieja III RP.

Byłem mimo ogólnego odruchu wymiotnego na widok stacji towarzysza Waltera bardzo ciekaw jak też walterowcy ocenią dokonania Donka w tej dziedzinie zważywszy że za rządów PiS walterowcy niemal co tydzień wyśmiewali PiS że nie buduje nowych dróg.

No więc jak wypadło u walterowców pierwsze w historii ocenianie budowy dróg przez Donka (nie wiedzieć czemu dokonywane dopiero po 10 miesiącach).

Wypadło jak zwykle według najlepszych wzorów wyuczonych przez Jerzego Urbana.

Najpierw walterowcy zaczęli od tego jak to wszystkie rządy nie umieją zbudować autostrad. W tym kontekście raz mignęła postać Leszka Millera, dwa razy J.Kaczyńskiego a na koniec D.Tuska.
Zatem na poczatek walterowcy podzielili się odpowiedzialnością za brak dróg z PiS-em.
Jest to ciekawe bo za rządów PiS jakoś winny braku dróg co tydzień był tylko PiS a nie poprzednie rządy.
Za to za rządów Tuska głównym winnym dalej jest PiS.

W ciagu całego 5-7 minutowego materiału an razu nie padło przypomnienie o tym ze Tusk oszukał polaków w obietnicach wyborczych.
Oglądając walterowców można by pomyśleć ze Donek nikomu nie obiecywał budowy dróg.

Po krótkim wstępie mieliśmy 4 minuty opowieści o tym jak to ogólnie od lat ciężko u nas wybudować drogi. Przy tym można było się dowiedzieć ile to obiektywnych przeszkód stoi na drodze budowniczym autostrad.

Na koniec zaś pojawił się krótki wywiad walterowców z winnym tego że w Polsce nie buduje się dróg.

I kto się okazał tym winnym ???

Premier Donek ???

Nie, oczywiście że nie.

Walterowcy poszli domagać sie tłumaczeń od Jarosława Kaczyńskiego.

To oczywiście Jarosław Kaczyński ma sie wytłumaczyć a nie "rządzący" od 10 miesięcy Donek Tusk.

Tak oto minął kolejny "normalny" dzień z "Faktami" walterowni.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#3869

Walterowcy od pewnego juz czasu zajmuja sie ostrzeganiem Tuska co m o g a mu zrobic. Lekko i bez problemu, w ciagu jednego dnia moga skierowac ostrze swojej krytyki bezposrednio na jego rzad ( zapowiedz tago trendu juz pokazal Lis, w programie z Tuskiem)

Jeszcze sa umiarkowani, ale im blizej bedzie do wyborow, tym bardziej Donek zacznie dostawac po swoim kurzym rozumie.

Bo walterowcy wcale nie bronia PO ze wzgledu na sympatie do Tuska czy, tym bardziej, do Borusewicza.

Po pierwsze, poki nad karkiem dyszy im Kaczynski jako lider najsilniejszej po PO partii w parlamencie, a w prezydenckim palacu panoszy sie drugi K., ze zbyt bezposrednia krytyka "nalezy sie" wstrzymywac, co by , bron panie Boze, nie napukac punktow Tym Strasznym Blizniakom.

Po drugie, machanie rozeczka odnosi skutki: Donek za postsowieckie uklady sie nie ma odwagi zabrac choc pozwalaja sobie na numery ponizej wszelkiej krytyki ( np. "na linii" scigania Ziobry i wylawiania pojedynczych PiSowcow do ostrzalu)

Po trzecie, te drogi budowac trzeba, a glowne firmy do tego zdolne sa przeciez w ich rekach i oni tych kontraktow c h c a.

Fiaskiem na polu budowy drog i rozwijania infrastruktury straszyc jest Donka bardzo latwo, bo przeciez on nie narazi sie czerwonemu estabishmentowi. Gdyby mu cos takiego przyszlo do glowy, nie ma sily - musialby szukac odsieczy wsrod PiSowcow.

Tu triariusie chodzi o precyzyjny plan i przygotowywanie wyborcow na "nowa" sile polityczna, ktorej motorem w wyborach przedydenckich bedzie Olechowski ( lub Cimoszewicz), a "nowa" polityczna partia - w wyborach paralmentarnych.

Bo o n i MUSZA odzyskac polityczna wladze. Musza, aby przetrwac gospodarczo ( kontrakty rzadowe) i musza aby wypelnic zobowiazania wobec Kremla.

Cel walterowni jest wiec taki: oslabiac PO, jednoczesnie w zadnym wypadku nie pomagajac PiSowi. I ten cel w mediach bardzo wyraznie juz widac. Nagle przestawienie sie na cos w rodzaju krytyki pod adresem Tuska u wielu komentatorow bynajmniej nie jest wynikiem ataku "pomrocznosci jasnej", ale jest wylacznie etapem prowadzacym do celu, jakim jest odzyskanie calkowitej wladzy w Polsce przez czerwonego.

Elementem ewidentnej walki pomiedzy PO i czerwonym jest zapowiedz odebrania wysokich emerytur SBkom. Tu nie chodzi o pieniadze, tu chodzi o pokaz sily.

Kaska

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#3874

... minionych" :):):)
Teraz już nie trzeba, jak za Kaczyzmu i ziobryzmu, fatygować Służb, które mają co innego na głowie (kasę i prawdziwe interesy, wreszcie bez gorącego oddechu na karku), wystarczą sprawni dziennikarze, jak wcześniej.
Śmiesza mnie spekulcje, że skończył się sezon ochronny na PO. Skończy się, ale jeszcze nie teraz. Na razie Tusk pustawi do pionu Pawlaka )a lewica przy okazji swoje skubnie, jako jedyna nieskorumpowana:)). Ostatecznie nikt nie wydzwaniał powołując się na Schetynę, czy Palikota. No i uwage od przekrętów PO też się trochę odwróci. Do czasu, jak mówię.
PS
Z ust mi wyjąłeś "Szeregowca Ryana". Juz kilkakrotnie pisałem, że można i patriotycznie, i efektownie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#3873

Po wybuchu wojny i jeszcze podczas sojuszu hitlerowsko-stalinowskiego, Rzesza zajela sie przesiedlaniem Niemcow baltyckich ( z terenow oddanych sowietom) na polskie tereny przylaczone do Rzeszy.
Na przykladzie losu jakiejs jednej rodziny, mozna nakrecic znakomity material historyczny, jednoznacznie odpowiadajacy sympatykom pani Steinbach w temacie "Jak to bylo{.

Ci baltyccy Niemcy wcale nie byli tacy znowu sklonni do tych przeprowadzek z ziem, na ktorych zamieszkowali od setek lat i gdzie lezaly ich rodzinne groby. Wcale tez nie byli zbyt podatni na niemiecka propagande o "wyzszosci rasowej". Takze technika przesiedlen i osadzania ich na warunkach "kolonizacji" nie zachecala do dobrowolnego poddawania sie wyjazdom i dopiero stalinowskie wywozki mniejszosci narodowych ( oraz, ogolnie, stalinowskie porzadki) zmobilizowaly ich do poddania sie temu procesowi.

Na miejscu czekaly ich opustoszale gospodarstwa polskie, czesto swiadomie poniszczone przez zmuszonych do opuszczania ich Polakow, z reguly i tak prymitywne w porownaniu z ich wlasnymi, pozostawionymi na wschodzie. Otoczeni polska, nieprzyjazna ludnoscia, przeznaczona do "sluzenia" wiekiej Rzeszy, poddawani nachalnej nazistowskiej indoktrynacji, jak wiemy nigdy do swoich gospodarstw nie wrocili. Ich powojenne losy byly bardzo rozne....

Nic, tylko scenariusz pisac. Los ludnosci polskiej niby bylby w tle, ale dobre pioro i rezyser moglby z niego zrobic temat glowny.

Kaska

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#3876