Środa i Czubaszek, a sprawa Polska

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

 

Do tej całej katastrofy i nieszczęścia, jakie sprowadziła na Polskę banda szkodników, którzy przy pomocy Berlina, Moskwy i miejscowych, magdalenkowych okupantów, wetknęli Tuskowi w tyłek kolorowe piórko mianując go wodzem, dochodzi jeszcze jedna tragedia.

Polska, wliczając zarobkową emigrację ostatnich lat, właśnie odnotowała największy od drugiej wojny światowej ubytek substancji narodowej.

Jak wytłumaczyć to, że ostatni raz współczynnik dzietności 2,1 zapewniający prostą zastępowalność pokoleń osiągnęliśmy w 1988 roku i dokładnie od historycznego roku 1989, czyli od geszeftu kolaborantów zawartego przy okrągłym stole Polska wymiera?

Według Eurostatu, na 223 kraje świata zajmujemy pod względem dzietności 209 miejsce i są to dane wstrząsające gdyż doszliśmy do wskaźnika 1, 3 oznaczającego przyspieszone wymieranie narodu.

Te wszystkie peany michnikoidów na temat wielkiego sukcesu, jaki zgotowali nam oni wraz z ojcami demokracji, Jaruzelskim i Kiszczakiem, trzeba jak najszybciej wyrzucić na śmietnik i w końcu zrozumieć, że ta lewacka, czerwono-różowa hołota z premedytacją wyniszcza Polskę i Polaków w takim tempie, że porównywalna jeszcze jakoś dzisiaj z nami Hiszpania, w 2060 roku będzie miała o 20 milionów ludności więcej niż Polska.

Brak jakiejkolwiek przemyślanej polityki rodzinnej w Polsce, prowadzi naród do zguby i robione jest to z rozmysłem.

Z wyrachowaniem skraca się urlopy macierzyńskie, podnosi stawki VAT na produkty dziecięce oraz wprowadza rozliczenia podatkowe uderzające w pełne rodziny.

Pod względem rocznej wartości zasiłków przyznawanych na dziecko w poszczególnych krajach europejskich zajmujemy ostatnie miejsce z kwotą 98 euro, podczas gdy wszędzie są to sumy sięgające kilkuset euro nie mówiąc już o takim Luksemburgu z niemal 2000 euro rocznej pomocy na dziecko.

 

Nawet Węgry „totalitarysty” Orbana, przeznaczają na ten cel kilkakrotnie więcej pieniędzy w przeliczeniu na dziecko, niż rząd miłości Tuska.

Na tym tle, ciągle powracająca dyskusja narzucana przez czerwoną hołotę o legalizacji aborcji, homoseksualnych małżeństwach z możliwością adopcji i pierwszeństwa prawa do kariery przed macierzyństwem, to nic innego jak popychanie Polaków do samobójstwa przez wyrafinowanych i cynicznych drani.

Nie wiem czy te „elity” III RP zdają sobie sprawę, że taką anty-polską polityką same uwiarygodniają, wyśmiewaną przez siebie samych „teorię spiskową”, głoszoną najczęściej przez Kazimierza Świtonia i Henryka Pająka, jakoby „Rząd Światowy” dążył do ograniczenia polskiej populacji do 15 milionów tak zdrowych, jak i głupich parobków?

Miejsce tylko jednej polskiej uczelni i to na szarym końcu w światowych rankingach oraz wymieranie narodu powodują, że mnie raczej do śmiechu z owej „spiskowej teorii” nie jest.

Może to czytelników zdziwi, ale pomysł poruszenia tego tematu przyszedł mi do głowy na skutek tragicznego, zakończonego śmiercią, losu małej Madzi z Sosnowca, a właściwie dyskusji jaka wokół tej tragedii się toczyła.

Pomijam cynicznego „pieczeniarza” Dziewulskiego, który przy okazji tego dramatu wspólnie z Morozowskim, próbowali w TVN24 uczynić sąd nad rodziną Olewników, jakoby winną dzisiejszej nieudolności i „delikatności” policji.

Policja przecież tam gdzie trzeba skopać demonstranta, dokonać prowokacji przeciwko patriotom albo wykryć włamywacza na stronę internetową premiera czy w końcu dopaść chłopaka, który śmiał zażartować z Komorowskiego, jest niezwykle skuteczna.  

Mnie chodzi o jeden z symboli, a w zasadzie jedną z lewackich fanatyczek, która temu upadkowi Polski kibicuje. Nie przesądzam czy świadomie.

Mam tu na myśli córkę „wybitnego komucha”, socjologa religii, profesora Edwarda Ciupaka, czyli Ciupakównę juniorkę, Magdalenę Środę.

Oto wywód tej profesorki i „intelektualistki”:

„Byłam przekonana - teraz mogę o tym mówić - że porwanie było zaplanowane i że maleńka, pulchna dziewczynka o błękitnych oczach, trafiła do bogatej rodziny w Europie. Myślałam, że rodzice są młodzi, głupi, prymitywni, pewni, że mogą mieć wiele kolejnych dzieci, więc uznali, że to pierwsze, najbardziej niewygodne, można sprzedać za godziwe pieniądze. W sumie - niezły los. Jest tysiące par, dla których dziecko jest szczytem marzeń, dla spełnienia, których gotowi są na przestępstwo "handlu żywym towarem", ale że zarazem gwarantują dziecku bezpieczne i komfortowe warunki życia.”

I dalej:

„Jestem nawet w stanie zrozumieć młodych. Z jednej strony są bardzo religijni nie używali zapewne środków antykoncepcyjnych, nie mieli pojęcia o edukacji seksualnej, zaszli w nieplanowaną ciążę, bali się aborcji.”  

Wykorzystując wielką i niewyobrażalną ludzką tragedię ten cyniczny babsztyl przemyca bez skrępowania całe swoje lewackie przesłanie, które głosi od lat.

Nienawiść do kościoła, legalizacja aborcji, edukacja seksualna w szkole od najmłodszych lat i antykoncepcja w każdej możliwej formie i dla każdego.

Małżeństwo z Sosnowca, bez kościelnego ślubu z nieochrzczonym dzieckiem to według Środy „ludzie bardzo religijni”, bo przecież poznali się w kościele. Kościół odhaczony.

Ona jest prawie pewna, że nie używali środków antykoncepcyjnych, bo jeżeli religijni to oczywiście prymitywni i dodatkowo niewyedukowani. Edukatorzy od Środy nie mieli dostępu za młodu do tej tragicznej pary, no i mamy dramat na własne zamówienie.

No i na koniec ten prymitywny irracjonalny, staromodny strach przed aborcją, jak przed dentystą.

A przecież gdyby poradzili się profesor Środziny to tę uroczą „pulchną dziewczynkę o błękitnych oczkach”, mogli unicestwić, kiedy matka nosiła ją jeszcze pod sercem i była wtedy jeszcze bardziej „maleńka” oraz mniej „pulchna”.

Dzisiaj Polska nie musiałaby żyć sprawą śmierci Madzi, dzięki lewackiej ikonie edukującej polską młodzież na Uniwersytecie Warszawskim. Zgroza i włosy stają dęba.

Pech, widać jak na dłoni, że wszędzie tam gdzie nie przebijają się poglądy Magdaleny Środy i niewcielane są w życie, mamy tylko płacz i zgrzytanie zębów. Tak naprawdę właśnie takie przesłanie płynie z wywiadu Magdaleny Środy, reklamującej się nie gorzej niż detektyw bez licencji, Rutkowski.

Aby uzmysłowić wam drodzy czytelnicy to, że dane o wymieraniu Polski nie są wcale, jakby się wydawało, oderwane od działalności takich promowanych w III RP indywiduów ja prof. Środa to posłużę się innym przykładem.

Oto kilka cytatów z Marii Czubaszek, „klawej i równej babki” serwowanej nam jako wzór przez media z TVN-em na czele. Źle się dzieje skoro salon w poszukiwaniu postępowych rezerw, sięga już po 73 letnią, nieźle szturchnietą babinę i używa jej jako zanęty dla „młodych wykształconych z dużych miast”. Przypomina to raczej coś w stylu filmu „Mumia IV”.

No cóż, jakie „elity” takie „autorytety”.

Oddajmy zatem głos gwieździe sezonu:

"Wiem, że nie pasuje do stereotypu matki-polki, ale chyba wolę być "zimną suką"

Zapytana o niechętny stosunek do dzieci odpowiada: "A wiadomo, co z tego wyrośnie. Hitler też był kiedyś dzieckiem; dzieciństwo jest tylko okresem przejściowym, a mnie interesują tylko ludzie dojrzali"

- „Usunęłam dwie ciąże za czasów komuny. O aborcji się wtedy nie mówiło. Kobieta chciała usunąć, to szła i usuwała. Nie było to zbrodnią. Ani lekarz nie popełniał przestępstwa ani ja. Jedne kobiety przeżywały traumę, inne nie. Ja nie przeżywałam. Aborcja była dla mnie oczywistym rozwiązaniem.”

- „Nigdy z tego powodu nie miałam traumy, tylko mówiłam: Boże, jak to cudownie, że ja to zrobiłam. Gdyby się zdarzyło, że zaszłam w ciążę, i byłby to siódmy czy ósmy miesiąc, to ja bym skoczyła z któregoś piętra, pod pociąg bym się rzuciła, ale na pewno bym tego dziecka nie urodziła”

- „Od dziecka nie lubiłam dzieci. I tak mi pozostało. Nie lubiłam siebie jako dziecka i nie lubiłam innych dzieci. Najlepsze w dzieciństwie jest to, że w końcu przemija. Moja mama bardzo szybko się na mnie obraziła, bo powiedziałam, że moim marzeniem było urodzenie się "sierotką Marysią". Nie chciałam mieć żadnej rodziny. Szkoda, że dzieci nie przynosi bocian. Byłoby to mniej paskudne i bardziej estetyczne.”

"Ja nie wierzę w te mamy, które mówią, że są najszczęśliwsze przy tych dzieciach. Ja rozumiem, że rodzice kochają swoje dziecko i że się kocha dzieci, ale nie można żyć tylko dla dziecka. Trzeba mieć swoje życie [...]. Nie można się spełnić tylko przy pieluchach, zupkach, puciu puciu puciu i przy opiekowaniu się dzieckiem".

Jak myślicie Rodacy, te panie są promowane w mediach dla zwykłej hecy i „jaj”, czy stoi za tym jakiś zamysł i bardziej „ambitny” plan?

Każdy niech sobie sam odpowie na to pytanie.

Ja obiecuję, że tym czymś nie będę się już więcej zajmował, bo trafię w końcu, którejś Środy do „CZUBaszKÓW”.

Źródła:

http://www.se.pl/rozrywka/plotki/maria-czubaszek-o-dzieciach-w-dupe-bym-kopnela_225372.html

http://www.tokfm.pl/Tokfm/1,102433,11088904,Straszna_smierc_obciazajaca_nas_wszystkich.html?utm_source=dlvr.it&utm_medium=twitter

Artykuł opublikowany w Warszawskiej Gazecie

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Te baby to dno..albo gorzej
Żenujące wypierdki społeczne i tyle
Dorzucić jeszcze do nich Szczukę i mamy obraz polskiego feminizmu
Takie społeczne szkodniki należy po prostu tępić na każdym kroku

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

czasem trzeba jak krowie na rowie

#224285

Panie kochany! ;-) Do dorzucania jest jeszcze cała masa "towaru"...! Dorzuć Pan jeszcze niejakie: Agnieszkę Bielik-Robson, Agnieszkę Graff, Manuelę Gretkowską, Monikę Płatek, Henrykę Bochniarz, etc. etc. etc... "Impulsy" wysyłane przez te Panie różnią się jakością i częstotliwością, tudzież "maskirowką", ale w gruncie rzeczy nie różnią się niczym...Tzw. feminizm nie ma nic wspólnego z wartościowaniem społecznej, kulturowej i politycznej roli kobiet. Nie ma również nic wspólnego z ich równouprawnieniem, wynikającym z praw ludzkich, Boskich czy z tzw. praw przyrody (do wyboru!). I - co ważne - nie ma "polskiego feminizmu"! Feminizm jest zjawiskiem globalnym (no, może półglobalnym, odnoszącym się do tzw. cywilizacji zachodniej). Zjawiskiem patologicznym - dodam. Natomiast starałbym się ograniczyć epitety. Nie "wypierdki", nie "dno", nie "szkodniki". A już na pewno nie "tępić". Tego rodzaju Panie "zasługują" na rzeczową polemikę. Może ona być skuteczna, czego dowiódł przypadek Joanny Najfeld występującej przeciwko Wandzie Nowickiej.

Tak to się robi! I tak należy to robić!!! ;-)

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224289

... niedługo dołączy do Wisi.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#224520