O tych, co ze słowem „łączyć” na ustach cynicznie dzielili

Obrazek użytkownika kokos26
Kraj

Salonowe media zawsze z najwyższą troską apelowały do polityków, aby ich działania miały na celu łączenie ludzi, a nie ich dzielenie. Po zwycięstwie Pis-u ta kwestia w obliczu objęcia władzy przez faszystowską partię jednego człowieka i jego dworu stała się mottem dla pookrągłostołowych elit. Wyszła w całej krasie niepojęta wprost hipokryzja i zakłamanie tego towarzystwa wzajemnej adoracji. To właśnie oni przystąpili do dzielenia społeczeństwa na niespotykaną dotąd skalę.

Media zaprzęgły do tej roboty całą armię najemną złożoną z autorytetów, ekspertów, aktorów i innych różnej maści komediantów nie rezygnując ze współczesnej wersji księży patriotów.

Od rana do wieczora ci wszyscy werbalni miłośnicy łączenia wskazywali gawiedzi, z kogo można się śmiać i drwić. Kogo można bezkarnie obrażać i lżyć nie przebierając w słowach. Wskazywano jednocześnie przed kim należny bić pokłony, podziwiać wiedzę, erudycję, wielkość i wyjątkowość.

W tej nagonce liczono najbardziej na tych „młodych i dobrze wykształconych z dużych miast”. To oni mieli stać się mięsem armatnim w zwycięskiej wyborczej batalii. Po kraju rozjechały się czujące potrzebę chwili kabarety. W telewizyjnych studiach zaroiło się od Hołdysów, Olbrychskich, Kondratów, Majewskich, Wojewódzkich, Daukszewiczów. Wszystkie chwyty były dozwolone. Nawet w tak niepolitycznych programach jak transmisje z zawodów sportowych każdy poczuwał się do zaakcentowania swojej obecności po stronie światła. Trener Ryszard Niemczyk opowiadał jak to bracia Kaczyńscy grają na korcie tenisowym w siatkówkę, a Tomasz Lis rżał jak koń na antenie radiowej parodiując nieudolnie ku uciesze Jacka Żakowskiego śmiech moherowej dziennikarki Lichockiej. Język szyderstw i nienawiści stał się obowiązująca mową. Lidera partii rządzącej nazywano Gomółką lub Putinem, a jego współpracownicy otrzymywali miano enkawudzistów. Ten szał poniewierania i poniżania udzielił się nawet Władysławowi Bartoszewskiemu.

 Oglądanie i naprawianie świata widzianego przez pryzmat warszawki i krakówka oraz studia telewizyjnego TVN, TVN 24 wyrobiło w tych samozwańczych elitach przekonanie, że mogą oni niczym sam Pan Bóg, kształtować miejscowy motłoch na swój obraz i podobieństwo.

I nagle rozpoczął się czas bolesnych rozczarowań.

Z oburzeniem i zdziwieniem Wielki Brat zauważył, że jego najlepsi słudzy po wyjściu z blasku świateł rampy i udawszy się w tak zwany tłum zamiast aplauzu słyszą gwizdy, wyzwiska i buczenie. Szarpią włosy z głowy dziennikarskie autorytety, że na uroczystości z okazji powstania WZZ nie zaproszono Wałęsy, Lityńskiego i Borusewicza. Już nie pamiętają jak w czasie różnych spędów urządzanych przez Instytut Lecha Wałęsy pomijano i szydzono z Anny Walentynowicz i małżeństwa Gwizdów. Dziś ci, którym salon podarował bohaterstwo na wyłączność zamiast szacunku spotykają się wręcz z nienawiścią. Mimo to oni jeszcze do końca nie zrozumieli, że kto sieje wiatr ten zbiera burzę.

 Jeszcze w swojej głupocie i poczuciu wiary, że mogą wszystko brną coraz bardziej w stronę kompromitacji.

Do debaty na temat upadku obyczajów zapraszają przed kamery tych, dla których chamstwo stało się trampoliną do pseudo-popularności.

W idiotycznych programach publicystycznych fałszywie zatroskani o jakość debaty publicznej dziennikarze pochylają się nad tym problemem w towarzystwie takich chamów, pieniaczy i cyników jak Wałęsa, Niesiołowski, Karpiniuk, Nowak czy Palikot.

Jeszcze do nich nic nie dotarło.

 Oburzonych kombatantów, powstańców warszawskich czy stoczniowców Niesiołowski zwie żulią Kaczyńskiego.

Cały ten misterny plan wcześniej czy później musiał wziąć w łeb. Niechęć i nienawiść zwróci się przeciwko tym, którzy pod pozorem łączenia podzielili społeczeństwo tak jak nikt do tej pory.

Oby kara była jak najsurowsza. Im się to należy.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

politycy PO oraz osoby z tą partią związane, np. dziennikarze na dzień dzisiejszy są zupełnie bezkarni. Jeśli "profesor" Bartoszewski może publicznie nazwać ludzi głosujących na PiS bydłem, Niesiołowski oburzonych kombatantów, powstańców czy stoczniowców żulią, a Chlebowski i Kopaczowa insynuować jakoby na PiS głosowali ludzie chorzy psychicznie, Palikot obrażać głowę państwa i nawoływać do zniszczenia człowieka - o. Rydzyka - i nie spotyka ich za to żadna kara to salon staje się coraz bardziej bezczelny, a mogąc liczyć na życzliwość salonowych mediów daje popis swojego wulgarnego i pogardliwego stosunku do Polaków. Mam więc prostą radę gardźmy nimi tak jak oni nami. Wygwizdujmy ich zawsze i wszędzie rzy każdej okazji

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#3802

Bardzo dobry tekst! Jest tak jak piszesz - świat jest podzielony na ten sztuczny i wirtualny stworzony przez media dla możliwości panowania obłudników i oszustów oraz ten rzeczywisty gdzie nastroje już nie są tak miłe. Bezczelni dziennikarze chcieli stworzyć matriks, udalo im się wygrać wybory posługując się masami "młodych wykształconych" lemingów. Zapomnieli jednak, że na oszustwie daleko sie nie zajedzie - to ślepa uliczka..

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ratujmy Nasze Polskie Lasy!
AIM(S) - Artificial, Intelligent Moderation (System) © Gawrion

#3803

Ludzie naturalnie dzielą się na uczciwych i nieuczciwych, złodziei i okradzionych, katów i ofiary...
Podobno wystarczy dziesięcioro przykazań, albo nawet "Będziesz miłował Pana Boga i bliźniego swego, jak siebie samego", w czym katolicyzm i judaizm są zgodne.
Reszta to interpretacje.
W wykonaniu polityków i mediów - często nadinterpretacje.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#3807

Dziś ci, którym salon podarował bohaterstwo na wyłączność zamiast szacunku spotykają się wręcz z nienawiścią. Mimo to oni jeszcze do końca nie zrozumieli, że kto sieje wiatr ten zbiera burzę.

Miejmy taką nadzieję, bo jak na razie, cała ta medialna "mafia" jest przekonana o swojej słuszności i potędze manipulacji.  Patrząc z perspektywy blogosfery, to trudno walczyć z tą medialno-polityczną sitwą, skoro "dziennikarze" mają monopol na interpretacje polityki.  Sondaże są korzystne dla rządzącej koalicji, dlatego, że wielu "wykształconych" Polaków wierzy w manipulacyjny przekaz. 
Reasumując: trudno jest walczyć z głupotą.
Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#3811