Niemcy-państwo poważne

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

Po decyzji Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Niemiec w polskich mediach natychmiast pojawiły się czerwone paski z entuzjastycznym napisem „FTK orzekł zgodność traktatu lizbońskiego z konstytucją Niemiec”. Po tym fakcie brak jest jakiejkolwiek dyskusji o tym, co tak naprawdę się stało.

Skoro zgodny to, dlaczego prezydent Niemiec nie może go jeszcze podpisać?

Dyskusja w Polsce na ten temat jest dość niewygodna gdyż ukazałaby społeczeństwu jak na dłoni, że mamy do czynienia u nas, w przeciwieństwie do Niemiec, z państwem niepoważnym i klasą polityczną oraz czołówką dziennikarską, która powinna zostać przez społeczeństwo wyrzucona na śmietnik historii, jeżeli doszedłby do głosu instynkt narodowego przetrwania.

W skrócie można rzec, że sędziowie z Karlsruhe stwierdzili, że przed podpisaniem traktatu lizbońskiego należy wzmocnić gwarancje suwerenności państwa tak, aby bez zgody niemieckiego parlamentu żadna unijna regulacja nie mogła obowiązywać.

W tym miejscu warto przypomnieć sobie naciski na naszego prezydenta, aby bezwarunkowo, natychmiast podpisał traktat bez ustawy kompetencyjnej, która zakładałaby to, że przedstawiciele Polski na forum UE będą musieli dysponować zgodą prezydenta, Sejmu, Senatu i Rady Ministrów w sprawach dotyczących zmiany sposobu podejmowania decyzji przez instytucje unijne.

Trzeba sobie też przypomnieć „powalający” argument z ostatnich dni, jakim dociskano Lecha Kaczyńskiego. Tu szczytem głupoty i szafowaniem suwerennością państwa popisali się tacy „mężowie stanu” jak Tusk, Komorowski i Sikorski, wspierani przez „wybitnych dziennikarzy”.

Ni mniej ni więcej stwierdzili, że natychmiastowe podpisanie traktatu lizbońskiego zwiększy szanse Jerzego Buzka na piastowanie przez dwa i pół roku czysto dekoracyjnej funkcji przewodniczącego PE.

Właśnie dwa i pół roku to maksymalny horyzont myślowy naszych wybrańców narodu.

To już nie jest polityka, a odbywający się na naszych oczach kabaret w wykonaniu żałosnych komediantów, dla których „racja stanu” to pojęcie nieznane.

Zamiast dyskusji na ten właśnie temat ,wszyscy w Polsce pasjonują się „nową jakością” jaka rodzi się na polskiej scenie politycznej. Ta nowa jakość to Piskorski, Lis, Widacki, Filar i TW „Must”, czyli Andrzej Olechowski.

Kto wie czy do tej zbawiennej dla kraju inicjatywy nie dołączy wkrótce nadzieja polskiej demokracji, Janusz Palikot? Wszak to on sam powiedział:

"Jestem skromnym satyrem na dworze Tuska i błaznem w orszaku Olechowskiego".

Którą z tych ról wybierze? To bez znaczenia.

Niemal cała nasza klasa polityczna i dziennikarski kwiat, to stado szkodliwych satyrów i błaznów.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Niebawem dołączy niejaki Maryś Filar, profesor, dla którego zboczeńcy i bandyci zawsze byli ważniejsi od ich ofiar!
pzdr
p.s.
a ta grafika to czyżby nowe twarze, nowa broń PO?!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#24729