Skoczylas w lesie

Obrazek użytkownika LunarBird
Blog

Jerzy Skoczylas z Krakowa rozpoczął wojnę podjazdową z Kataryną. Miota się, biedak, po Salonie24 pod nickiem rozpylaczka i robi co może, by się oprzeć podłej propagandzie. A co jedno słowo, to bardziej się pogrąża.

Historia konfliktu zaczęła się od tego, że Skoczylas napisał dla GW prześmiewczy tekst „Jak Michnik z Wajdą Polskę Sowietom sprzedawali ”, o którym sam potem pisał tak:

W tekście „Jak Michnik z Wajdą Polskę Sowietom sprzedawali” (GW, 14-7-2004) szydziłem z bredni historyka Antoniego Dudka i dziennikarzy Łukasza Perzyny oraz Magdaleny Bajer wygadywanych o „tajnej wizycie” Adama Michnika w Moskwie.

W odpowiedzi na szyderstwa Kataryna zauważyła:

Szkoda, że w swoim prześmiewczym tekście pan Skoczylas nie wskazuje gdzie Dudek to właśnie Michnikowi i Wajdzie zarzuca. Bo sam Dudek mówi „Myślę, że ci ludzie milczą z obawy, aby nie posądzono ich o działania agenturalne, co byłoby absurdem.”, jak widać, oskarżenie Michnika przez Dudka o sprzedawanie Polski Sowietom „istnieje tylko w głowie Skoczylasa”. Rozumiem motywy, trzeba szefa bronić, ale żeby posuwać się aż do takiej manipulacji? Nie czytałam tekstów Dudka, może rzeczywiście zarzucił Michnikowi i Wajdzie „sprzedawanie Polski Sowietom”, jeśli tak, pan Skoczylas z szacunku dla swoich czytelników, powinien wskazać jakiś cytat zamiast sprowadzać tezy Dudka do absurdu.

Skoczylas z widoczną złośliwością komentuje rzekome niedokładne rozumienie jego tekstu z GW przez Katarynę w swoim tekście na Salonie24.

Tekst został zawieszony na stronach internetowych GW wieczorem dnia poprzedniego. Kataryna skomentowała go już o 20:49. Można więc przypuszczać, że był to komentarz na gorąco, po jednokrotnej i zapewne niezbyt dokładnej lekturze. Nie wymagam - rzecz jasna - wielokrotnego wczytywania się w moje teksty. W ogóle nie wymagam czytania moich tekstów. Od tych jednak, którzy je komentują – wymagam czytania ze zrozumieniem. W stosunku do Kataryny są to wymagania zbyt surowe.

Cała dyskusja rozbija się o swoistą logikę Skoczylasa. Ów bowiem na dowód, że Dudek oskarżał Michnika o zdradę przytacza cytaty, w których Dudek zastanawia się, dlaczego nie wiadomo, o czym Michnik rozmawiał w Moskwie i dlaczego sam Michnik jakoś dziwnie oględnie się wyraża na ten temat. Innymi słowy nie ma tam uzasadnienia dla tezy, jakoby Dudek o coś Michnika oskarżał. Tymczasem Skoczylas podle kłamie, jakoby Dudek „zarzucił Michnikowi tajne, a być może zdradliwe (za plecami Wałęsy) knowania z Sowietami.” I znowu w następnym zdaniu mamy zonk:

Perzyna poszedł krok dalej i domysł Dudka (że skoro Michnik przyjechał do Moskwy w lipcu 1989, to tajne rozmowy musiał prowadzić już wcześniej) zamienił w pewność

To w końcu Dudek stawiał zarzuty i był pewien czy tylko pytał i snuł domysły? Bo zaprzecza pan samemu sobie i raz pisze pan tak, a raz tak, panie Skoczylas.

Nadal pozostaje aktualne pytanie Kataryny, w którym miejscu Dudek zarzuca Michnikowi jakiekolwiek knowania. Z podanych przez Skoczylasa cytatów nic takiego nie wynika, pański prześmiewczy tekst jest więc IMO zwykłą manipulacją, zresztą za konkretne pieniądze.

 

To nie pierwszy raz gdy Skoczylas uczestniczy w przysrywaniu czyimś ideologicznym wrogom dlatego, że mu za to płacą. Warto przytoczyć przytoczony przez „Gazetę Wyborczą” komunikat PAP:

Kolejny z utajnionych funkcjonariuszy UOP zeznawał, że ustalił, iż to nie Domaros napisała książkę "Erotyczne immunitety", lecz dziennikarz Przemysław Ćwikliński z "Nie" i Jerzy Skoczylas z Krakowa, zaś głównym jej "promotorem i orędownikiem powstania" był Jerzy Urban.

Skoczylas na ten fragment reaguje osobliwie. Najpierw wyśmiewa się z Kataryny, że:

Po pierwsze przyjmuje Pani za prawdziwe zeznanie "utajnionego funkcjonariusza UOP", który pieprzy bzdury, bo jest debilem, który nie potrafi sprawdzić powszechnie dostępnych informacji.

Następnie zaś łaskawie wyjaśnia:

A ja nie byłem autorem "Ei", tylko ghost-writerem. Jak Pani nie odróżnia tych pojęć, to trudno. "Anastazja Potocka" to nie mój pseudonim, lecz Marzeny Domaros i to wyłącznie ona odpowiada za treść "Ei".

Na tej podstawie Skoczylas bezczelnie grozi wszystkim, którzy „powtórzą to swoimi słowami” sądem.

Tymczasem nie wiem, czy mnie oczy zawodzą? Bo ja w podanym przez GW i PAP zeznaniu nie widzę stwierdzenia, że Skoczylas jest autorem „Erotycznych Immunitetów”. Widzę stwierdzenie, że on je napisał. Czy Skoczylas się tego wypiera? Ano nie, nie wypiera się, pisze przecież, że był ghost-writerem. Innymi słowy napisał to, co mu kazała napisać Marzena Domaros. Na tej podstawie Skoczylas twierdzi, że jego winić za treść nie można i oburza się na tych, którzy jednak śmią mieć mu za złe pomocnictwo osobie z kryminalną przeszłością w obsrywaniu posłów RP za kasę.

Krócej: Skoczylas grozi sądem ludziom, którzy powiedzą, że to on napisał „Erotyczne Immunitety” i twierdzi, że zeznający przed sądem agent kłamał, jednocześnie przyznając się, że to on pisał „EI” opierając się na na słowach Marzeny Domaros. Ktoś tu widzi logikę?

Panie Skoczylas, jak zamierza pan komukolwiek udowodnić, że nie napisał pan „EI” skoro sam pan przyznaje się, że je pan napisał? Na zlecenie Marzeny Domaros, opierając się na jej słowach, ale jednak. Fizycznie to pan pisał, nie ona. Nikt panu pisać nie kazał, sam pan w to łajno wszedł z własnej nieprzymuszonej woli. I nie wmówi pan nikomu, że nie wiedział pan, co pan pisze. Gdyby więc pan miał choć źdźbło honoru, to by pan przynajmniej nie ośmieszał się twierdzeniami, że jest pan wporzo i za nic pana winić nie można.

Szanowny panie, płatny morderca też mógłby powiedzieć, że winić należy zleceniodawcę, pan prezentuje dokładnie ten sam typ moralności. A jednak jakimś dziwnym trafem głupie sądy płatnym mordercom nie wierzą i z tego powodu nie wiem, dlaczego morderstwo na zlecenie miałoby być niemoralne, a obsrywanie ludzi na zlecenie już miałoby obciążać wyłącznie zleceniodawcę. Może mi pan to wyjaśnić?

Może pan mówić co chce. Moim prywatnym zdaniem jest pan winien współudziału w przestępstwie z art. 212 Kodeksu Karnego. Jak się nie chce pobrudzić, to się nie włazi w bagno. Pan zaś wlazł, a teraz twierdzi pan, że jest pan czysty, bo przecież wszedł pan tam tylko dlatego, że panu za to zapłacono. Żałosne.

 

Swoją drogą Adam Michnik nagminnie w swoim brukowcu stosuje domysły na temat domniemanych motywów działania Jarosława Kaczyńskiego i o. Tadeusza Rydzyka choćby, często domysły nieoparte na niczym poza odpowiednio spreparowanymi i wyrwanymi z kontekstu urywkami. I to jest ok, Michnik ani jego cyngle nie uważają tego za nadużycie. A jak Dudek zastanawia się, dlaczego Michnik odmawia wyjaśnień na temat nieścisłości wokół swojej wizyty w Moskwie, to natychmiast szczuje się psa obronnego by naszczekał w GW na Dudka i nakłamał o podłych oskarżeniach. A Kataryna jest podła, bo pyta, w którym to miejscu mianowicie Antoni Dudek Michnika o coś wprost oskarżył.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Chodziło rzecz jasna o Skoczylasa z Krakowa, co już poprawiłem.

rip LunarBird CLH
BOW TO NO MAN. TRUST NO ONE.
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

rip LunarBird CLH
BOW TO NO MAN. TRUST NO ONE.

#174447