Niepodległość w/g Tuska

Obrazek użytkownika LunarBird
Kraj

Do oświadczeń Donalda Tuska powinno się dodawać słowniczek, bo on posługuje się własnym „slangiem”. Choćby specyficzny stosunek Donalda Tuska do patriotyzmu nie jest chyba dla nikogo tajemnicą. Skwapliwie jednak ukrywają takie detale prorządowe media.

Doskonałym przykładem jest krytyka Jarosława Kaczyńskiego, jaką wygłosił ostatnio premier Tusk.

I przykro mi, że człowiek tak dojrzały i tak często powołujący się na honor, ojczyznę biało-czerwoną, orła białego, że nie dostrzega tak oczywistej rzeczy, jak interes narodowy w tych skomplikowanych czasach.

Powyższe stwierdzenie wydaje się sugerować, że Kaczyński nie jest patriotą. Tymczasem przypomnijmy jak sam Donald Tusk definiuje interes państwa.

To ja decyduję, co jest polską racją stanu.

Innymi słowy stwierdzenie Tuska na temat Kaczyńskiego należy rozumieć tak: „przykro mi, że człowiek tak dojrzały w tych skomplikowanych czasach nie myśli przede wszystkim o własnej dupie, a zawraca sobie głowę jakimiś patriotycznymi mrzonkami, ojczyzną, godłem i podobnymi głupotami”. Przecież to oczywiste dla Tuska, że z Niemcami wygrać się nie da. Dla niego najwyraźniej jakakolwiek próba obrony Polski przez Niemcami jest zwykłą głupotą. Jedyną rozsądną zdaniem Tuska strategią jest skamlenie na kolanach o litość. Tchórzostwo? A co to Tuska obchodzi, ważne że tchórz ma większe szanse przetrwania. Tuskowi nie uśmiecha się umierać za cokolwiek, a na pewno nie za ojczyznę.

Donald Tusk jest zawsze i przede wszystkim egoistą i jakąkolwiek inną postawę niż egoizm uważa za głupotę. A ludzi, którzy zginęli za ojczyznę uważa za kretynów, którzy poginęli za mrzonki zamiast ratować własną dupę i dbać o swoje.

I od razu wszystko się wyjaśnia, prawda? W końcu to nie kto inny jak Tusk jest autorem stwierdzenia, że dla niego patriotyzm i polska tradycja są „brzemieniem, którego nie ma specjalnej ochoty dźwigać”.

Inne słowa:

Uprzedzam wszystkich, którzy mieliby zamiar z tego marszu zrobić zadymę na ulicach Warszawy: na pewno do tego nie dopuścimy. I przestrzegam tych, którzy chuligańskie działania nazywają patriotycznym odruchem.

Tu z kolei należy przypomnieć sobie, jak reżimowa Policja reagowała na rozróby niemieckiej Antify, a jak na drobne incydenty ze strony narodowców. Schwytani Niemcy i tak zostali na drugi dzień uwolnieni, a Krytyki Politycznej zaopatrującej niemieckich przestępców w broń póki co prokuratura nawet o nic nie podejrzewa. Jak byk wychodzi nam, że Tusk po prostu ostrzega wprost Kaczyńskiego, że zapowiadany Marsz Niepodległości zostanie brutalnie spacyfikowany, zaś jego uczestnicy pobici przez Policję i dodatkowo zostaną obwinieni w mediach o robienie zadym w Warszawie.

Podobnie słowa:

Tego typu demonstracje i bardzo ciężkie słowa, bo przecież prawicowa opozycja nie ukrywa, że według niej my nie żyjemy w niepodległym kraju. (...) Uważają, że żyjemy w kondominium, nie chcę już tego komentować, ale chcę powiedzieć, że to na pewno Polsce nie pomaga.

Dla Donalda Tuska niepodległość czy podległość to puste frazesy. Jaka różnica pod czyimi rządami Tusk się będzie bogacił? Pieniądz nie ma narodowości, prawda panie Tusk? Pecunia non olet. Jedynym wyznacznikiem suwerenności jest dla Tuska możliwość bogacenia się. Dopóki może się w Polsce bogacić to choćby rządzili nami hitlerowcy, on powie, że Polska jest krajem suwerennym.

Swoją drogą jak widzę siwego staruszka Leszka Millera trzęsącego głową, to kojarzy mi się on ze starym, zgrzybiałym zbrodniarzem hitlerowskim. I podobnie się w sumie wypowiada. To nie kto inny niż Miller winien jest okłamania Narodu i zmanipulowania referendum akcesyjnego przez pacyfikowanie głosów przeciwników UE. Miejsce Leszka Millera jest przed Trybunałem Stanu. Dla mnie Miller nie jest politykiem. Jest zdrajcą. To jasne, że zdrajca powie, że kto zdrajcą nie jest, ten nie jest patriotą. Bo konia z rzędem temu kto pojmie jakimże to cudem pozbywanie się przez Polskę suwerenności jest działaniem zgodnie z interesem Polski. Znaczy w najlepszym interesie Polski jest zostać częścią Związku Socjalistycznych Republik Europejskich dla zmyłki nazywanego Unią, a z niezależności finansowej, gospodarczej, politycznej i militarnej kompletnie zrezygnować? Millerowi to rzecz jasna na rękę. Mniej by się bał, że go postawimy przed sądem zdradę stanu. I tu wracamy do filozofii Tuska, że postawa inna niż dbanie o własny tyłek jest głupotą. Suwerenność Polski zdaniem Millera najlepiej zdefiniować tak, żeby uniemożliwić Narodowi postawienie jego samego przez Trybunałem Stanu. Bo Naród sam chciał.

Moment. Od kiedy to Naród nie ma prawa się rozmyślić? Ilość przeciwników UE w Polsce rośnie i żadne lingwistyczne tańce na linie tego nie zmienią. Przeciwników wejścia do strefy euro jest już teraz więcej niż zwolenników.

Ale co tam Naród, prawda, panowie? Pieprzyć Naród! Ważne, żeby sam Miller i Tusk mieli dobrze. A będą mieli dobrze jak Bruksela pogłaszcze po główce i rzuci jakieś ochłapy swoim wiernym pieskom.

 

Pozdrawiam czytelników.

Ocena wpisu: 
Brak głosów