Opowiadanie część VIII

Obrazek użytkownika Iwona Jarecka
Kultura

Wiedziony ciekawością cicho zszedł ze schodów i ruszył w stronę dochodzących głosów, próbując rozróżnić choć kilka słów. Z urywanej rozmowy nic nie mógł zrozumieć, zwłaszcza, że Magda chyba płakała.
Chciał jej pospieszyć na ratunek, ale potknął się na wystającym kamieniu i zaklął…nagle wszystko ucichło i gdy po chwili był już na tyłach domu zastał tylko płaczącą Magdę, trzymała się za policzek, który nabierał bardzo intensywnej czerwieni.

- Co ci się stało i kto ci to zrobił?- Wykrzyknął oburzony.

- Nic się nie stało, gałąź mnie uderzyła, zabolało i dlatego płaczę…

Chciał wykrzyknąć że kłamie, zwłaszcza, że zaczerwienienie przybrało kształt dłoni, ale zobaczył w jej oczach tak przerażający strach, że zrobił mu się jej żal. Podszedł do niej i chciał ja przytulić…wtedy kątem oka zauważył domykające się drzwi od podwórka, nie przewidziało mu się, ktoś oprócz nich był w tym domu i tego kogoś Magda się bała.

Wieczorem, gdy kładł się spać, wciąż rozmyślał o tym co widział na tyłach domu, o tym co mówiła mu mama Kasi i o tym zagadkowym Pawle- detektywie.
Pomyślał, że powinien zrobić sobie dzbanek kawy i czuwać dzisiejszą noc. Jeżeli ktoś tu jest oprócz niego i Magdy i ten ktoś ma jakieś złe zamiary, to on musi to wykryć i ją uratować, dość już wycierpiała.
Na tych przesuwanych drzwiach oparł krzesło, pomyślał, że może ktoś zmusza Magdę, by paradowała tu u niego nago…wciąż widział tą czerwoną rękę na jej policzku i lęk w jej oczach.
Spojrzał na zegarek, dochodziła dwunasta w nocy, wstał i poszedł do kuchni by zrobić sobie kawy, bo zaczął go morzyć sen.
Gdy ekspres do kawy cicho „prychał”, a dom wydawał się pogrążony w ciszy usłyszał szept, choć był bardzo nikły, wyraźnie było słychać w tym szepcie zniecierpliwienie, potem wszystko ucichło.
Gdy wrócił do pokoju coś mu nie pasowało, sprawdził portfel…nic nie brakowało, ale nadal czuł, że ktoś tu był pod jego nieobecność. Wsunął rękę do kieszeni spodni, by sprawdzić, czy jest to znalezione zdjęcie…zdjęcia nie było, sprawdził drugą, też pusto. Złapał te spodnie i zaczął je przeszukiwać, ale zdjęcia nie było.
Pomyślał, że jest idiotą, że je tu zostawił i wtedy zauważył, co go tak zaniepokoiło, krzesło, które postawił na drzwiach, było odstawione i rolety które zaciągnął wychodząc były podniesione.
Pomyślał, że jutro spróbuje Magdę zaprosić na spacer i tam jej się wypytać, kogo ona się boi i kto tu jeszcze jest.
Zgasił światło i siedział w ciemnościach popijając kawę, a fosforyzujące wskazówki zegarka informowały go o godzinie…Kiedy się zbudził była godzina 11. 15, był przerażony, że zasnął, nawet tego nie zauważając…jakby ktoś dosypał mu czegoś do tej kawy, bo pamięta tylko, że o godzinie drugiej jeszcze nie spał, a potem nic nie pamięta.

Wstał, odruchowo przeciągnął rękę po podbródku, zaszeleściło nieprzyjemnie…szybko przemknął się do łazienki by pozbyć się zmęczenia i zarostu.

Wszedł do kuchni, na stole leżała kartka, że ona musiała nagle pojechać do powiatu, coś tam załatwić i że bardzo przeprasza, ale będzie dopiero po południu, a wszystko na śniadanie i obiad znajduje się w lodówce z kartkami.
Otworzył lodówkę, na półce stała kartka z opisem jak rozgrzać śniadanie i obiad.
Właściwie nie chciało mu się jeść, ale pomyślał, ze będzie podejrzane jeśli nie zje tego co ona mu przygotowała, więc wstawił na gaz kiełbaski i ukroił chleb.

Gdy po śniadaniu wychodził, na szafce w przedpokoju znów była kartka, że klucz ma zawiesić, na haczyku za domem. Poszedł i gdy stał już przy tych drzwiach od podwórza złapał odruchowo za klamkę, czy są zamknięte, ale drzwi były zamknięte na głucho i wydawały się mało używane.

Poszedł prosto do mamy Kasi, gdy zapukał w drzwiach stanął chłopiec w wieku może dwunastu lat.

- Pan do mamy? – zapytał

- Tak, a ty to pewnie Szymon, co?

- Skąd pan wie?

- Jestem znajomym Kasi – uśmiechnął się szeroko

- A Kaśki, no tak pan letnik tej Magdy. Mama jest w kuchni i chyba czeka na pana, nawet wczoraj szarlotkę upiekła i nam nie pozwoliła zjeść.

- To, co mogę jej spróbować?- mrugnął porozumiewawczo – i choć jestem wielbicielem szarlotki, mogę dać ci słowo honoru, że całej nie zjem. – znów się uśmiechnął i przyglądał się chłopcu. Był bardzo podobny do…człowieka ze zdjęcia!

CDN...

Ocena wpisu: 
Brak głosów