Opowiadanie część IX

Obrazek użytkownika Iwona Jarecka
Kultura

Nie wiedział co o tym myśleć, czyżby człowiek na zdjęciu obok Magdy i dziecka, to przykładny ojciec rodziny i lekarz tutejszej przychodni?

Nie miał jednak zbyt wiele czasu, bo mama Kasi i Szymona już wychyliła się z uśmiechem z kuchni.

- O witam! I zapraszam, oczekiwałam pana już od rana.

- Dzień dobry, przepraszam, trochę zaspałem…
- O widzę, że jak mój mąż pan po nocach nie śpi…- uśmiechnęła się, ale raczej był to uśmiech ironiczny - wczoraj nagle o jedenastej został wezwany do chorego i wrócił po pierwszej.

- Naprawdę?- coś mu zakiełkowało w głowie – A czy wie pani do kogo?

- Wie pan, nie bardzo mnie ciekawiło, choć byłam trochę zła na niego bo mieliśmy ten późny wieczór spędzić razem. A co, wie pan do kogo go wezwano?

- Nie skąd, tylko tak się zapytałem i wie pani jestem Karol, będzie nam chyba łatwiej rozmawiać, jak będziemy na ty?

- No tak, fakt, nawet się wczoraj nie zapytałam pana…to znaczy Ciebie o imię. Ja jestem Agnieszka, ale znajomi mówią mi po prostu Aga. I wejdź do kuchni, upiekłam wczoraj taki placek…szarlotkę, ale prawie dzieciaki już zjadły.

Wszedł znów do tej pięknej, chirurgicznie czystej, przestronnej kuchnio-jadalni, woda w elektrycznym czajniku już się gotowała, a filiżanki były przygotowane.
Na stole, na gustownej szklanej tacy leżała pokrojona w romby szarlotka…

- Wiedzę, że całe przyjęcie uszykowałaś!- Uśmiechnął się ujmująco – a ja nawet ci kwiatka nie przyniosłem…mea pulpa!

- Nie przesadzaj- zarumieniła się. O jak jej pięknie było z ty rumieńcem. Przyjrzał się jej, była śliczna mimo lekkiej nadwagi, ciemno-blond włosy spadały jej kaskadą na czoło, przy każdym szybszym ruchu, a ona ślicznie je poprawiała, a głęboko osadzone chabrowe oczy, okalały długie ciemne rzęsy. Cała jej twarz była ciepła, pełna uroku, a różowe usta miały śliczny wykrój. – czemu mi się tak przyglądasz? – Znów zapłonęła rumieńcem - czy coś mam na twarzy?

- Przepraszam – zawstydził się – podziwiałem twoją urodę, bo jesteś bardzo piękną kobietą, nie da się ukryć.

Zapadało milczenie, bo otwartość Karola wprowadziła ich obu w zakłopotanie. Pili kawę w milczeniu i jedli szarlotkę. Pierwszy odezwał się on;

- Przepyszna ta twoja szarlotka, to dlatego twój synek na mnie patrzył z ukosa?

- Szymon? Czemu?

- Ze mu cały placek zjem.- uśmiechnął się – żartuję, wcale nie patrzył na mnie z ukosa, tylko zaznaczył, że mu podobno nie pozwoliłaś tej szarlotki ruszyć. Urocze masz dzieci, ja mam dwie córki, trochę starsze od Twoich, no ale ty jesteś młodziuka.

Zarumieniła się znów, najwyraźniej nie często słyszała ostatnio komplementy.

- Wiesz, jesteśmy małżeństwem już 15 lat, pobraliśmy się na studiach i wcale nie jestem już taka młodziutka…ale dość o mnie, przecież chciałeś się wywiedzieć o Magdę, prawda?

- No tak, rzeczywiście, pewnie przeszkadzam, a moje kulawe komplementy pewnie ci tylko przeszkadzają, przepraszam.

- Nie, to nie to, tylko wiesz…poznałam cię zaledwie wczoraj, wzbudzasz zaufanie, aż mnie to przeraża i…

- I?

- W sumie opowiadam ci o Magdzie, a ona jest mi dość bliska, może nie przyjaciółka, bo raczej tak blisko nikogo do siebie nie dopuszcza, ale dość dobra znajoma. Ty jesteś niby nią zainteresowany i nagle zaczynasz mi mówić, że i ja jestem piękna, choć widzę się w lustrze i wiem że wyglądam jak beza. Mój mąż mnie ostrzegał, bym ci nic nie mówiła, co nie jest ogólnie wiadome, a nawet się złościł na mnie i Kasię zrugał, choć mu się to nie zdarza.

- To co? Jako pokorna żona nie powiesz mi żadnych rewelacji? I wybacz, że moja skromna osoba wywołała niewczesną burzę w twoim domu. To co mam sobie iść, rozumiem?

- Nie, zaczekaj, to nie to! Zdziwiłam się tylko, że Jurek tak emocjonalnie zareagował, potem nagle oświadczył, że musi pojechać do chorego, bo dostał wezwanie, choć nie słyszałam jego służbowego pagera. Potem był tam ponad dwie godziny, a jak wrócił nawet się do mnie nie odezwał. Wiesz, nasze małżeństwo może nie jest idealne, ale on się stara dla nas, pracuje czasem całe dnie, nawet w weekendy. Może fakt…ostatnio to trochę z domu ucieka, wiesz nie jestem już tą dziewczyną…zwiewną, wiotką. No i dzieci, wszędzie ich pełno, a on często szuka w domu ciszy. Już nie jęczę, sorry…nie myśl, że chcę się wyżalić, jestem dość szczęśliwa, połowa kobiet mi zapewne zazdrości męża lekarza, mojej pracy jako nauczycielki, pięknego domu, samochodów, udanych dzieci, czegoż więcej chcieć od życia?

- Na pewno jesteś szczęśliwa?

Zamyśliła się po tym pytaniu, milczała i chyba analizowała własne za i przeciw w końcu skinęła głową.

- Tak, mam wrażenie, że tak, choć do ideału zapewne dużo brakuje, ale wiesz…tylko w marzeniach może być idealnie. Proza życia, często brutalnie sprowadza nas na ziemię, ale tak to już jest, więc wolę się cieszyć tym co mam, niż bujać w obłokach fantazji.

- Jasne. Przepraszam, że zmienię temat i coś ci się zapytam, czy twój mąż leczył Ewę, żonę Janusza?

- Tak, skąd wiesz? Magda ci mówiła? Ona do niego miała zaufanie, nawet potem gdy popadła w tą paranoję i często dzwoniła do niego już ze szpitala, by przyjechał i sprawdził czym ją faszerują. Był u niej nawet w dzień jej śmierci, błagała mnie bym go poprosiła o to, by ją odwiedził, nawet poszłam do Ośrodka Zdrowia, by mu to powiedzieć.

- Nie, Magda mi nic nie wspomniała, ale nie ważne. Jeszcze jedno, zadam pytanie bardzo osobiste, jak chcesz możesz mi nie odpowiadać, ok.?

- Dobrze.

- Czy twój mąż miał romans z Ewą, albo Magdą?

- Szczerze? Nie wiem, był czas, że go o to podejrzewałam i…wiesz trudno mi o tym mówić, Magdy dziecko było by dziś w wieku mojego Szymona, wiem że to głupie, ale wiedziałam, że Janusz nie mógł być ojcem, bo kiedyś po pijaku Jurek mi powiedział, że on jest bezpłodny, robił sobie badania, leczył się, ale i tak nie mógł mieć dzieci. No a Jurek był u nich, znaczy Magdy i Janusza bardzo częstym gościem, mnie rzadko do nich zabierał, jakby mieli jakieś tajemnice, no a potem nagle Magda była w ciąży. Co do Ewy, tu jest to bardziej skomplikowane, wiem, że mogła się podobać mężczyzną, była taką damą, piękną i niedostępną…ale było w niej zbyt wiele dumy, a za mało kobiecości, ja tak sądzę i myślę, że może mój Jurek ją wielbił, ale chyba między nimi nigdy nie było romansu.

CDN…

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

No i idzie w dobrym kierunku: "jesteś piękna", słodziutka szarlotka wyjadana dzieciom (robię to notorycznie - jestem więc gruby, ale córkę mam szczupłą), ona wygląda jak beza i martwi się, że nie podoba się mężowi oraz nie wie czy małżonek ją zdradza (swoją drogą po co ma wiedzieć?). Sam smak życia uczuciowego i towarzyskiego stolicy.
Tak trzymaj. Pozdrawiam serdecznie.

Piotr W.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#20162

ho, ho, bez korekty!

A sama widzę, że trochę do poprawki.;p

Taa, wiem coś o facetech łasuchach...a wiesz, mądra kobieta nie przykłada tak wielkiej roli do zdrad, tzw. skoków w bok.

I wiesz, naprawdę zaczyna mi się to opowiadanko łączyć w całośc.

Serdeczności.:D

" Upupa Epops ".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

" Upupa Epops ".

#20221