Opowiadanie część IV

Obrazek użytkownika Iwona Jarecka
Kultura

Na te słowa, nagle się zarumieniła, wyraz jej twarzy wyrażał jednak coś innego, jakby ciekawość pomieszaną ze wstydem.

- Wie pan, panie Karolu, zaufałam panu korzystając z tych drzwi, a z resztą…bym usłyszała, gdyby pan chciał się do mnie dostać, bo tam stoi mój fotel i na pewno by się pan o niego potknął. Ale ma pan rację, powinnam dawno wynająć murarza i kazać te drzwi zamurować.-Uśmiechała się nadal, dużo by dał, żeby móc teraz znać jej myśli, bo jej twarz wyrażała tyle sprzecznych emocji.

Przyglądał się jej, była naprawdę piękna, taka róża na ugorze…co się właściwie w tym domu stało, jak, albo czemu zginął jej mąż, co ona ukrywa, bo że ukrywa, tego był pewien.
Jeśli z tego co mówi, byli młodym, szczęśliwym małżeństwem, to taka sprawa jak ta z dzieckiem, powinna była ich jeszcze bardziej związać, a nie poróżnić.
Spojrzał na zegarek, dochodziła dziesiąta, pomyślał, że chętnie wypiłby kieliszek wina przed snem.
- Nie wie pani, czy jakiś sklep w okolicy jest jeszcze czynny? Wypiłbym kieliszek wina, a może i dwa, chyba potrzebuję się po tych zwierzeniach zrelaksować.

- Sklep? Raczej o tej porze już nie, ale mam kilka butelek w piwnicy, wie pan, żadne francuskie winnice, ale całkiem dobre chorwackie i jakieś południowoamerykańskie…

- Wie pani, nie znam się za bardzo na winach, ale może wypijemy to chorwackie?

- Wypijemy? –Spojrzała na niego jak mu się wydawało kokieteryjnie- Tak, ma pan rację i mnie się przyda kieliszek przed snem…

- Oczywiście odkupię pani to wino, albo za nie chętnie zapłacę!

- Wie pan, wino trzymam dla moich lokatorów, ja raczej nie piję, czyli nie miewam okazji…raczej jestem zwykle sama, o to mi chodzi, a wszelkie alkohole wliczone są w koszty. To idę po to wino i nawet nie mam zamiaru tego panu doliczyć, polubiłam pana bardzo, wie pan, nigdy mnie nikt nie skłonił do takich zwierzeń…- wyszła do korytarzyka, poszedł za nią i zauważył, że to tam jest zejście do piwniczki, takie w podłodze, nie pamięta, kiedy takie widział.

-Może to ja zejdę, widzę, że tam jest drabinka, mogłoby pani się coś stać? -Spoglądał na otwarte wejście w podłodze. – Dobrze, że choć jest tam światło.

- Poradzę sobie, niech pan przyniesie z kredensu w stołowym dwa kieliszki, dobrze? Stoją za zieloną szybką i chyba trzeba je przemyć, bo są dawno nieużywane.- Uśmiechnęła się do niego schodzą po drabinie.

Poszedł do pokoju, przesunął szybkę w kredensie i wziął dwa kieliszki, kredens był z „epoki”Gierka, taki koszmarek ze sklejki, brzydki kawałek tzw. segmentu …już miał szybkę zasunąć gdy zobaczył w szparę wciśnięte zdjęcie…na zdjęciu była Magda…o kilka lat młodsza, uśmiechnięta z młodym mężczyzną z brodą…i małym dzieckiem! Wsunął zdjęcie do kieszeni, poczuł się jak złodziej, ale…no właśnie skoro jej dzieci urodziły się martwe…Usłyszał, że zamyka już piwniczkę, więc szybko zasunął szybkę i wrócił do kuchni.

Gdy wszedł, ona już mocowała się z korkociągiem.

- Może ja to zrobię, a pani z tymi kieliszkami?- Zaproponował i wyjął jej z rąk butelkę.

Siedzieli sącząc wino.
Patrzył na nią i…no właśnie wciąż czuł to zdjęcie w kieszeni, dręczyło go pytanie, kto jest z nią na tej fotografii, a z drugiej strony wiedział, że ona go kłamała, nie wiedział ile było prawdy w tym jej zwierzeniu…pomyślał, że powinien pogadać z tą małą Kasią, ona miała chęć mu wtedy nad urwiskiem coś powiedzieć.

-Nie smakuję panu wino? –wyrwała go z rozmyślań.

- Ależ nie, właśnie się nim delektuje…wie pani jest wino, może po prostu przejdźmy na ty?

- Hm…żeby pan nie żałował – Uśmiechnęła się, ale w jej głosie zabrzmiała jakaś groza.
Wyciągnęła w jego stronę kieliszek…

- Magda

On też wysunął kieliszek w jej stronę i przełożył rękę.

- Trzeba to zrobić klasycznie…Karol - i musnął ja delikatnie w policzek, zmieszała się, ale odwzajemniła pocałunek…pachniała miętą i…czymś, czego nie umiał rozszyfrować.

CDN…

Ocena wpisu: 
Brak głosów