13 grudnia, szesnastolatka i Bromba...

Obrazek użytkownika Iwona Jarecka
Kraj

Stoję. Ulica Kolejowa . Rok wiadomy. 13 grudnia. Wracam z kościoła. Mam szesnaście lat! Pretensję do świata i ….nie ważne. Nagle budzi mnie to, że Polska, Polsce wypowiedziała wojnę! Wojna polega na tym, że niszczy się każdy przejaw wolnego myślenia. Myślenia, który mógłby zagrażać SOCJALISTYCZNEJ OJCZYŹNIE!

Łał!

Mam szesnaście lat. Akurat po długiej, niekończącej się chorobie …nie ważne dziś zresztą. Stoję na takiej krawędzi. Mam te szesnaście lat, niby świat przede mną otworem, lecz, no cóż, zamknięty na cztery spusty przez generała i WRONę.

Ktoś może by pomyślał, że ja wtedy taka patriotką …nie. Nie. To nie to.

Fakt, byłam zawsze patriotą, zawsze w pamięci miałam trzy słowa - Bóg, Honor i Ojczyzna. Tylko, że to nie zmienia faktu, że patrzyłam na przerażone twarze w kościele! Na wydłużone profile, gdy ksiądz na ambonie powiedział, że dziś w nocy generał Jaruzelski ogłosił w Polsce stan wojenny. Ja, ta szesnastoletnia dziewczyna, nie wiedziałam cóż to znaczy. Obok mnie stała moja przyjaciółka(do dziś zresztą przyjaciółka jedyna), ona nim do tego kościoła przyszła już wiedziała… ja nie wiedziałam. Ja wciąż naiwnie wierzyłam, ech…myślałam, że przejaw wolnościowy, to, to, czego naprawdę można oczekiwać po wolnym człowieku, nie skażonym żadnymi zaszłościami. Tak myślałam o Socjaliźmie!

Ja się nawet wtedy wstydziłam z mojego szlacheckiego pochodzenia, uważałam to za pewien niepotrzebny balast.

Nie, żebym ufała Gierkom i Gomułkom…to nie tak, tylko, że byłam naiwna, bo byłam dzieckiem. Bo na słowa mojego ojca (zm. 1982), że nie ufa już nikomu, że nawet na konspiracyjnych zebraniach NSZZ Solidarność w kopalni węgla brunatnego Pątnów Adamów Konin, uczciwych można policzyć na palcach jednej ręki. I, że to mogą uczynić tylko ci, którym maszyna ucięła je prawie wszystkie. Tak, zawsze na te słowa, lub podobne reagowałam alergicznie. Spierałam się z własnym ojcem, że powinniśmy ponieść konsekwencję wszystkiego, wraz z długiem zaciągniętym przez Gierka, bo jak mi się wtedy wydawało, to był znów balast, pewna zaszłość…ale taka, którą można szybko wyrównać, potem ma nastąpić raj na ziemi, z wszystkimi dobrami i z wyjątkową swobodą osobistą.

A potem stojąc na ulicy kolejowej, w głowie jedna jedyna myśl , Stan Wojny! I zomo, ormo i MO na ulicach, kontrolujących tych, których nikt by nigdy nie skontrolował.

Strach!

Świat zatrzaśnięty!

Może na zawsze!

Odległy o lata świetlne!

Monotonny głos tow. generała… potem tylko Bromba i inni.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

jestem rozczarowana, nikt nie odkrył alegorii?
" Upupa Epops ".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

" Upupa Epops ".

#207741