Nie! Nie będę prezydentem Warszawy!
Poniżej przekazuję treść swojego oświadczenia związanego z medialnymi pogłoskami na temat mojego udziału w wyborach samorządowych.
Jestem zaszczycony propozycjami jakie w ostatnim czasie składają mi przedstawicele najróżniejszych sił politycznych. Cieszę się, że lewica (np. w słynnym manifeście pt. "Wolę żółwia niż HGW") , podobnie jak prawica i centrum, uważają mnie za poważnego, ponadpartyjnego kandydata do stanowiska prezydenta Warszawy.
Niestety do wyborczej gry włączyły się już media określające moją kandydaturę jako niedoprecyzowaną...
("Hanna Gronkiewicz-Waltz już od niemal czterech lat piastuje urząd prezydenta Warszawy. Na horyzoncie pojawił się kandydat, mogący pozbawić ją stanowiska. Jest nim bliżej niedoprecyzowany przedstawiciel rzędu Testudines, czyli... żółw").
Traktuję tę akcję (w tym publikację moich zdjęć z wyraźnie otępiałym wyrazem twarzy) jako przejaw czarnego PiaRu moich konkurentów i w ramach protestu przeciwko medialnemu niszczeniu mechanizmów młodej polskiej demokracji rezygnuję z dalszego udziału w wyścigu prezydenckim.
Chłodny Żółw
Poniżej prześmiewcze zdjęcie...
(źródło: politykier.pl)
"Czytelnia na powietrzu" - 16.10.2010, (sobota) godz. 12.00
Punkty koordynacyjne akcji:
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 1271 odsłon
Komentarze
Wybory Prezydenta Warszawy
19 Września, 2010 - 11:45
Musze przyznac, ze "buzia" ze zdjecia jest mi sympatyczniejsza niz znana z wielu publikacji fizjonomia Bufetowej! Ale Panska rezygnacja nie wynika chyba ze swiatlego przykladu Premiera, ktory tez zrezygnowal? A moze boi sie Pan, ze mogli by wpasc na pomysl wprowadzenia do meniu zupy zolwiowej? Ale jestesmy juz w EU i zolwie sa pod ochrona. Zachecam wiec do kandydowania, nawet przy typowej zolwiej szybkosci, gorzej byc nie moze!
jest jeszcze szansa...
19 Września, 2010 - 14:14
zgodziłbym się, ale jako kandydat zgody narodowej. Czekam aż pani HGW wraz z pomniejszymi kandydatami poprosi mnie bym wziął odpowiedziałność za stolicę...
Fizjonomia "Bufetowej"
19 Września, 2010 - 15:05
Sympatyczka p.p. Kaczyńskich
Warszawski taksówkarz, z którym często jeżdżę, mówi: - Ja to bym się bał do niej podejść. Wygląda tak, jakby za chwilę miała ukąsić. Żmija! Dorzuca jeszcze (oczywiście, "za przeproszeniem") parę określeń, których - przez wzgląd na delikatność czytelników - nie będę tu cytować.
Inny taksówkarz - z Międzylesia - opowiadał jak to "przed wyborami do kościoła latała i do komunii przystępowała (tyle, że nikt jej u spowiedzi nie widział)".
W każdym razie, pani Hania nie jest powszechnie kochana nawet w naszem stołecznem mieście i być może żółw, jako zwierz niejadowity, miałby szansę...
Sympatyczka p.p. Kaczyńskich
Jestem przekonana, że Hania z poparciem PO
19 Września, 2010 - 15:46
jest kochana przez "młodych, wykształconych" i na pewno przyjezdnych.