XV. Samolot którego nie było

Obrazek użytkownika Romek M
Kraj
POLSAT NEWS
 Podczas moich wcześniejszych rozważań celowo pominąłem kilka początkowych fragmentów stenogramu z wieży. Chciałbym teraz przywołać jeden z nich i zastanowić się nad nim.   

Anatolij Murawiew (Dyspozytor): Pale Waleriewiczu, o (jakiejś godzinie – RMj) minut 55 ASKIL będzie przechodził pierwszy Polak 0-31 PLF. / Пал Валерьевич, в 55 минут АСКИЛ первый поляк 0-31 ПЛФ.

  

Któż by to mógł być ten „pierwszy Polak”? Odpowiedź na to pytanie nie wydaje mi się jednak  wcale prosta. 

Choć wszystko wskazuje na to, że samolot z dziennikarzami miał właśnie taki callsign (sygnał wywoławczy): „PLF 0-31”. Tyle tylko, że skoro miał on lądować na „Siewiernym” (jak przyjąłem w mojej hipotezie) o godzinie 6:50, to skąd mógł się wziąć zapis o godzinie X:55 w stenogramach z wieży? (Przypomnę, iż założyłem, że dziennikarski Jak, miał lądować jako pierwszy z naszych samolotów już o godzinie 6:50.) Gdyby jednak rzeczywiście Jak-40/044 miał lądować o 6:50, to w punkcie ASKIL powinien znaleźć się około godziny 6:30  

 << Dziennikarz Jan Mróz prezentuje kartę pokładową Jaka-40/045 – fot. z blogu FYM-a. 

Aby jednak moja hipoteza dotycząca Jaka mogła okazać się słuszna, musiałbym dowieść, że to nie o niego w tym komunikacie Murawiewa chodzi..  

Jeśli zaś nie o niego miałoby chodzić, to jaki inny samolot,  wywołujący się jako PLF-031 (a może PLF-131*, bo w pewnym momencie Pliusnin tak ma go wywoływać – przyp. mój), mógł znaleźć się nad punktem ASKIL (znajdujący się około 5-10 minut lotu od kręgu„Siewiernego”, przy granicy rosyjsko-białoruskiej) o godzinie X:55 ?



Co przemawiałoby za wylotem trzech polskich samolotów w ogóle?

Paweł Wudarczyk, który leciał "dziennikarskim Jakiem" relacjonuje w dniu 10 kwietnia 2010 ze Smoleńska - dla stacji Polsat News - szybko, chaotycznie, myląc pojęcia (http://www.youtube.com/watch?v=vTulgxIJjmQ ): 

To co zadzwonił ktoś do tej Delegacji, bo tu już jest Delegacja, która przyleciała drugim samochodem... To jest samolotem. Przepraszam. Tym samolotem o którym mówimy. Ci ludzie, o których wspominałeś, czyli Marszałkowie Sejmu, pan Prezydent z Małżonką, no i wszyscy ministrowie, to był samolot jeden, ale był jeszcze jeden samolot. 

Mówi to, przypomnijmy, dziennikarz, który przyleciał Jakiem-40/044. Moim zdaniem, mówiąc o „drugim samolocie” (wobec tego którym mieli lecieć „Marszałkowie Sejmu, Pan Prezydent z Małżonką”) nie może mieć przecież na myśli, swojego samolotu.  Poza tym Wudarczyk mówi wyraźnie - „ tu już jest Delegacja ”, co ja rozumiem w ten sposób, że część Delegacji) już (to znaczy po dziennikarzach) przyleciała kolejnym samolotem. Moim zdaniem, gdyby ta Delegacja miała pojawić się na przykład wcześniej (przed dziennikarzami) to Wudarczyk nie użyłby słowa „ już" (ja rozumiem to słowo w znaczeniu - „już tu są” -RM). 

Według mnie, to że mogło być z tą Delegacją, tak jak napisałem, potwierdzają kolejne słowa Wudarczyka, w których ten albo się pyta czy ktoś się z tą Delegacją telefonicznie kontaktował (jest widocznie pewien ich przybycia), albo też stwierdza, że taki kontakt już miał miejsce. W każdym razie dziennikarz mówi tu, moim zdaniem wyraźnie, że Delegacja została rozdzielona na dwa samoloty i jeden z nich już tu (w Smoleńsku) jest. 

 

Inny Jak-40/?  

Każdy z zagranicznych korespondentów wsiadających do Jaka-40, numer boczny 45, (tego który miał „nie odpalić”) o godzinie 5:00 na Okęciu, otrzymał boarding-pass (kartę pokładową). Jedną z nich, na wyżej zamieszczonej fotografii prezentuje w TVN-owskim programie „Polska i Świat” reporter Jan Mróz. Ten sam, którego relacje ze startu i lądowania Jaka-40/044 już przytaczałem. Jest tu wyraźnie widoczny callsign PLF-031.  

Mający się wywoływać jako PLF-031 - Jak-40/045 miał jednak (przynajmniej w godzinach porannych 10 kwietnia 2010**) nie wylecieć z Okęcia. Zamiast niego miał wystartować z Warszawy „Jak czterdziesty czwarty”. Według raportu Millera tylko lot tego Jaka-40, czyli o numerze 044 był zgodny z prawem. Choć gdyby nie „awaria samolotu Jak-40 nr 045, to przelot delegacji dziennikarzy do SMOLEŃSKA zostałby wykonany samolotem, dla którego nie została wydana zgoda dyplomatyczna przez FR” (patrz Raport Millera str. 169 http://www.tvn24.pl/raporty/raport-millera,364). 

Jak już o tym wspomniałem w przypisie do rozdziału VI („Ruski bardach?”), prokuratura praska poczyniła jednak inne ustalenia niż komisja Millera: „Ostatecznie w dniu 8 kwietnia 2010 roku Grzegorz Cyganowski przekazał drogą elektroniczną do Szefostwa Służby Ruchu Lotniczego SZ RP i 36SPLT numery zgód na 10 kwietnia 2010 roku dla samolotów TU154M i Jaka-40. Zgoda na przelot dla samolotu TU-154M (nr rejestracyjny 101) miała numer 176 CD/10, a dla samolotu Jak-40 (nr rejestracyjny 045) numer 177 CD/10”*** Odnotuwują to tylko gwoli ścisłości. Najprawdopodobniej bowiem jest to tylko pomyłka prokuratora piszącego uzasadnienie umorzenia. Istotne wydaje się być w tym wszystkim, moim zdaniem to, że była tylko jedna zgoda na przelot dla Jaka-40, posiadająca numer 177 CD/10.  

Jeśli zatem tak trudno jest ustalić, czy oprócz „044” mógł lecieć jakiś inny Jak-40, to może spróbujmy do tego komunikatu Murawiowa podejść od innej strony.



Co mogą oznaczać słowa „pierwszy Polak”?  

Czy ten mający przechodzić ASKIL o godzinie X:55 samolot, to był „pierwszy polski samolot” zmierzający na „Siewiernyj” w tym dniu, czy może raczej „Pierwszy Polak” (albo ktoś, kogo kontrolerzy za takiego wzięli)?  

Skąd mi przyszło do głowy określenie „Pierwszy Polak”? A choćby z uwagi na pseudonim jaki miał dowódca koordynujący w tym dniu działania na „Siewiernyj”. Miał on mieć kryptonim „Pierwszy”. Poza tym również sam Krasnokutski mówiąc o jakimś notablu używa tej nomenklatury (stenogramy godzina 10:32:34): ”To decyzja (niezrozumiale) Międzynarodowego Numer Jeden, on tam sam (niezrozumiale) / Это решение (нрзб). Международного номер один, он там сам (нрзб)”. 

Moim zdaniem widać, choćby na podstawie tych dwóch przykładów, że Rosjanie (a przynajmniej ci wojskowi z „Siewiernego”) lubowali się w tego rodzaju oznaczeniach za pomocą cyfry jeden. 

Ponadto, jak już zwracałem uwagę, powołując się na rozmowę Krasnokustkij – Sypko, ze Smoleńskiej godziny 9:00 (7:00), oraz na zeznania Pliusnina w sprawie wylotu Tupolewa z 7:27 - Rosjanie, pomimo zapewne usilnych starań naszych służb, w rzeczywistości, mieli - moim zdaniem – mniej więcej pojęcie, kto i czym wylatuje do nich tego dnia z Polski. Może jedynie dokonywanych w ostatniej chwili „roszad”, nie mieli oni tylko aktualizowanych na gorąco****.  

08:39:17 major Kurtiniec: No, dopiero co wczoraj dopiero wydobyliśmy (informację - czyli po prostu "rozpracowaliśmy" - RM) i (niezrozumiale) /  Ну, вот то, что вчера раскопали только и (нрзб).  

Tu gdzie „niezrozumiale” Kurtniec, informuje najprawdopodobniej Pliusnina, jakie było wczorajsze rozpoznanie co do wylotu Prezydenta. Świadczyłaby o tym fraza wypowiedziana poniżej –  żeby "uściślić". Nie ustalić, a uściślić właśnie.   

08:39:19 Pliusnin: Acha / Ага. // A taki telefonik zapiszcie: 231-56-93, to centrala Główna UWD (chodzi tu raczej o Ministerstwo Spraw Wewnętrznych niż o Kierowanie Ruchem Lotniczym - obydwa podpadają pod ten sam skrót - RM) tam na pewno powinni wiedzieć, czywyleciał czy nie wyleciał”. / А вот такой телефончик запишите: 231-56-93, это главный центр УВД (z zestawienia słów jakie wypowiada Pliusnin, moim zdaniem wynika, że chodzi tu o Главное управление внутренних дел, a nie Управление воздушным движением – RM)   там, наверное, должны знать, вылетел, не вылетел.   

Bardzo bym prosił, aby zwrócić uwagę na podkreślony przeze mnie akapit. Jaki to "on" miałby według Pliusnina wylecieć bądź nie wylecieć? Moim zdaniem chodzi tu o Prezydenta, ale jeśli ktoś się upiera, że nie i twierdzi, że o samolot, to jestem w stanie z nim się zgodzić. Tak. Może tu chodzić o samolot z Prezydentem na pokładzie. No bo kogo innego mogliby Rosjanie rozpracowywać dzień wcześniej? Dziennikarzy? Rodziny katyńskie?   

08:39:33 major Kurtiniec: A no, w głównym uściślę, tak dobrze. / А, ну в главном я уточню, так хорошо.  

    

Co przemawiałoby za wylotem Jaka-40/? 

Jeśli nawet moje przypuszczenia co do określenia „Pierwszy Polak” byłyby słuszne, to nie zbliża nas to przecież ani na krok do rozwiązania zagadki - czy i jaki  samolot mógł przechodzić ASKIL o godzinie X:55. Czy Lech Kaczyński mógł na przykład lecieć Jakiem-40? Mógł. Być może była nawet taka koncepcja uruchomienia więcej niż jednego Jaka-40. Świadczyłyby o tym moim zdaniem: 

1) słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” (http://www.rodaknet.com/rp_art_4809_czytelnia_wywiad_jaroslaw.htm): Pamiętam, że pytałem go (doc. Lubińskiego – prezydenckiego lekarza – RM) nawet, jakim samolotem polecą do Smoleńska. Przez pewien czas byłem przekonany, że będzie to JAK, a nie tupolew****. 

2)  relacja Gerarda Kwaśniewskiego (funkcjonariusza BOR pełniącego równocześnie funkcję kierowcy Ambasadora Jerzego Bahra) – http://polska.newsweek.pl/smolensk—nieznana-relacja-oficera-bor,68588,1,1.html: Była zmiana dwóch, trzech nazwisk. Wtedy właśnie dowiedziałem się, że choć na liście nie figurowała, na pokładzie była żona mojego dobrego kolegi, Agnieszka Węcławek(funkcjonariuszka BOR - RM). Miała lecieć Jakiem (dziennikarzom, ani starszemu referentowi Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta ochrona BOR nie przysługiwała - RM), ale zamieniły się z koleżanką na Okęciu****. 

3) rozmowa oficerów Centrum Operacji Powietrznych (PolsatNews  - program z dnia 03.04.2011 o godzinie 6:42):    



Oficer COP: Dowódca Jakiem wylądował? 

Generał X: Dowódca? 

Oficer COP: Tak, Jakiem wylądował? 

Generał X: Tak, wylądował, ale nie wiem, kto tam prowadził tego Jaka.  

Oficer COP: Rozumiem, ale prawdopodobnie dowódca był w Jaku. Nie jestem tego pewien.

Generał X: Ale dowódca nasz, dowódca sił powietrznych?  

Oficer COP: Tak.

Generał X: Aha.

Oficer COP: Dowódca sił wybierał się w delegację.  

Generał X: A, to, to... 

Oficer COP: Tylko nie wiem jakie było rozłożenie na samoloty (niezrozumiale)  

                                                                                Fotografia za  blogerem Bzik: http://www.salon24.pl/user/39904,bzik,8  



 

Generał X: A wcześniej było, że dowódcy będą lecieć Jakiem.   

4) fragment  (będący być może tylko przejęzyczeniem) z przesłuchania przed Zespołem Parlamentarnym urzędnika Kancelarii Prezydenta - Marcina Wierzchowskiego. (Stenogram autorstwa dra Pawła Przywary.)  http://freeyourmind.salon24.pl/401203,tajemnice-smolenska  

Poseł: A czy pan widział lub słyszał, jak lądowały wcześniej samoloty? Jaki? Jak lądowały?  

Marcin Wierzchowski: Nie 



5) artykuł z „Wiesti”, który jako pochodzący z rosyjskiej prasy, traktuję bardzo ostrożnie (http://www.vesti.ru/doc.html?id=353172&cid=549"cid=549): Nie bacząc na mgłę, lotnisko …. przyjmuje dwa rosyjskie Jaki-40 (nie da się ukryć, że Jaki są produkcji rosyjskiej – RM). A …. Ił-76 mimo to odchodzi na lotnisko zapasowe. Przychodzi czas na polskiego Tu-154: ludzie słyszeli, ale nie widzieli zza mgły, jak on długo krążył w tym rejonie. / Несмотря на туман, аэродром благополучно принимает два российских Як-40. А крупный Ил-76 все-таки уходит на запасной аэродром. Настает черед и польского Ту-154: люди слышали, но не видели из-за тумана, как он долго кружил в том районе. 

  

Czy ta koncepcja wylotu więcej niż jednego Jaka-40 (jeśli w ogóle była taka koncepcja) została zrealizowana? Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. Wydaje mi się, że jednak nie. O ile była ona rzeczywiście brana pod uwagę, to prawdopodobnie wycofano się z niej. Świadczyć by o tym mogła, moim zdaniem, wypowiedź Ewy Błasik, żony  gen. Andrzeja Błasika (http://niezalezna.pl/38798-dlaczego-generalowie-wsiedli-do-tupolewa): 

Na ostatniej odprawie z dowódcami mąż mówił, że chce zabrać generałów na pokład Jaka-40. Sam też miał lecieć tym samolotem jako pasażer. Jednak dzień przed wylotem do Katynia, 9 kwietnia 2010 r., gdy wrócił do domu i zapytałam go, jakim samolotem leci, odpowiedział, że jednak Tu-154 razem z prezydentem. 

Czy jednak w ostatniej chwili nie powrócono do tego pomysłu? 

Ale nawet jeśli scenariusz z wylotem dwóch Jaków-40 nie miał miejsca, to  może jakiś inny niż Jak-40 samolot, mógłby o godzinie X:55przechodzić nad ASKIL?



Czy samolotem "którego nie było" mógł być Tu-154?                        

Może Murawiew, mówiąc, że „o godzinie X, minut pięćdziesiąt pięć AKSIL przechodzi PLF-031” nie miał wcale na myśli Jaka, a Tupolewa właśnie? Ten jednak, aby się znaleźć w punkcie ASKIL, np. o 6:55 musiałby wylecieć z Warszawy tuż po 6:00. Jakąś godzinę po wylocie dziennikarskiego Jaka, gdyby ten jednak odbył się, mniej więcej, zgodnie z planem. 

Wojciech Cegielski. Dziennikarz Polskiego Radia  (http://www.youtube.com/user/stanislaw10042010#p/u/43/Or5-0bnonmY): Koniec końców dzisiaj o piątej rano wystartowaliśmy z lotniska Okęcie samolotem Jak-40. Wtedy, kiedy wchodziliśmy do tego samolotu TU-154M już, jak mówią piloci, grzało silniki.  

Paweł Świąder. Dziennikarz RMF24 (http://www.rmf24.pl/opinie/komentarze/pawel-swiader/news-pawel-swiader-boje-sie-powrotu-do-polski,nId,272706): Nasz samolot miał odlecieć o 5 rano. (...) Dopiero na Okęciu okazało się, że dziennikarze mają lecieć Jakiem, a dopiero godzinę po nas wystartuje Tupolew.  



Zastanawia mnie, czy bazując na obecnych w sieci materiałach można (jeśli nie ponad wszelką wątpliwość, to przynajmniej z dużą dozą prawdopodobieństwa)  ustalić czy w dniu 10.04.2010, około godziny 7:00 (a może 8:00, albo 6:00 – nie wiemy przecież która godzina jest tą X) polskiego czasu, w przestrzeni wokół lotniska „Siewiernyj” w Smoleńsku znalazł się jakiś polski statek powietrzny „którego oficjalnie nie było”? A jeśli się tam znalazł, to co to miałby być za statek?

Zanim jednak spróbuję podjąć się próby odpowiedzi na to pytanie, w pierwszym rzędzie chciałbym zastanowić się nad tym, którą właściwie godziną jest godzina X z meldunku Murawiewa: „Pawle Waleriewiczu, (o godzinie X... – przyp. RM) minut 55 ASKIL będzie przechodził pierwszy Polak 031-PLF”. 

 

...............................................................................................................................................................

* 09:04:03 РП Papa Lima Foxtrot one three onе. (PLF-131 to oznaczenie lotu technicznego TU-154, według http://lotnictwo.net.pl/5-poszczegolne_lotniska/21-warszawa_okecie_epwa_waw/1373-samolot_rp.html)

** Być może poleciał nim 10.04.10, ok. godziny 15:00 Edmund Klich, który zeznawał przed Komisją Infrastruktury: „I dostałem informację gdzieś o godzinie 14.50, że mam udać się do samolotu i mam lecieć do Smoleńska z panem premierem Tuskiem. Ale byłem trochę wcześniej i był pierwszy samolot Jak-40. (...) I dobrze, że poleciałem tym pierwszym.” (http://smolensk-2010.pl/2010-06-27-stenogram-z-przesluchania-edmunda-klicha.html)

*** Patrz - Uzasadnienie umorzenia postępowania w sprawie o niedopełnienie obowiązków służbowych przez wysokich funkcjonariuszy publicznych (V Ds 32/11 Uzasadnienie str. 305). (http://www.naszdziennik.pl/uploads/special/uzasadnienie.pdf)  

**** Piszę o tym szerzej w Rozdziale VI. Ruski bardach? na stronie  XL4.PL  (http://xl4.pl/Jak-40/044/).


 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:16)

Komentarze

,,, nie poleciały trzy samoloty, tylko cztery? Dwa Jaki i dwa Tupolewy?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1446216

Wydaje mi się, że nie można takiej sytuacji także wykluczyć.

Niemniej wystarczyłoby, moim zdaniem, wykazać, że był tylko jeden samolot więcej niż w wersji oficjalnej, aby obalić całą dotychczasową narrację. 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1446221