o pluciu
Dziś dowiedziałem się od pana posła B., że został opluty.
Fakt ten dowodzi skuteczności działań edukacyjnych "Gazety Wyborczej", na łamach której pan redaktor Blumsztajn - jakoś tak przed Jedenastym Listopada - pisał o pluciu w "jedną z najbardziej odrażających polskich twarzy", nie mając jednak chyba na myśli urodziwego posła Biedronia, ale kogoś zupełnie innego.
De gustibus non est disputandum; uroda pana posła B. mogła się komuś nie spodobać, ale mógł on był również paść ofiarą pomyłki, gdyż obraca się w towarzystwie dość specyficznym; plujący mógł nie trafić, albo nie zauważyć skąd wiatr wieje.
Wśród wychowanków systemu edukacji zdarzają się jednostki tak znudzone i zblazowane że niezdolne już do większego wysiłku niż obserwowanie Muchy czy plucie i łapanie; nie mając pewności, że będą dobrze trafiać, należy wobec nich zachowywać bezpieczny dystans, czasem podsuwając inny cel, najlepiej nieruchomy.
Gdyby udało się upowszechnić ten rodzaj aktywności również wśród pozostałej części społeczeństwa nie grozi nam susza, przed ewentualną powodzią chronić nas będą wały, i tylko potop pozostanie potencjalnym zagrożeniem.
Jeśli nadejdzie, to po nas.
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 1105 odsłon
Komentarze
Andrzej!, a taki mróż trzeba odkrztusić! nie da się inaczej!
12 Lutego, 2012 - 12:13
pzdr
antysalon
W "Najwyższym Czasie"
13 Lutego, 2012 - 18:44
felietonista izraelski Kataw Zar pisał, że w Tel Awiwie opluwanie się na ulicy jest czymś zwyczajnym. No, ale przecież Warszawa to nie Tel Awiw.
Szpilka
:)
18 Lutego, 2012 - 15:09
Ze względu na różnice klimatów zwyczaj ten jest obserwowany raczej w pomieszczeniach klimatyzowanych, z wykorzystaniem zaawansowanych technologii. :) AT
Andrzej Tatkowski