mać
Wymiana zdań na temat Święta Matki pozwoliła uczestnikom na popisy erudycyjne i wymianę okolicznościowych uprzejmości, za które to (jedne i drugie) pragnę im w tym miejscu podziękować.
Czytałem to bladym świtem, dla ukojenia nerwów skołatanych przez potwornie rozerotyzowane synogarlice (nie każdy ma tyle szczęścia żeby mu nie dawały spać słowiki, które mają jakiś inny zegar biologiczny) i ogarniał mnie coraz większy podziw, a potem, rzecz jasna, zazdrość.
Nie była wprawdzie paląca (i tak za dużo palę, a tytoń coraz droższy), ale na impuls czy asumpt akurat w sam raz.
Proszę pozwolić, że nieco pozgrzytam.
***
Bardzo to miłe, że na portalu poświęconym polityce znaleźć można majową porą intymne wyznania i tkliwe westchnienia oraz tę odrobinę poezji, bez której życie ludzi wrażliwych stałoby się jeszcze trudniejsze do zniesienia.
Nadmiar nie uczyni go jednak łatwiejszym.
Cokolwiek trafia na portal polityczny staje się polityczne,
nawet jeśli uprzednio polityczne nie było; Dzień Matki nie jest tu żadnym wyjątkiem, a gdy tak się złoży, że wypada w Wigilię Zesłania Ducha Świętego, staje się polityczniejszy niż wspomniane cokolwiek.
Najważniejsze realne problemy polityczne współczesnej Polski to macierzyństwo i duchowość; główne determinanty bytu narodu i siły państwa, uformowane w społeczne mikro-struktury rodzin i makrostrukturę Kościoła powszechnego, nie tylko ulegają przyspieszonej erozji, ale są poddawane destrukcyjnej obróbce, również na poziomie symbolicznym.
Gdyby z okazji Dnia Matki zestawić choćby tylko niektóre fakty polityczne - od deformacji języka, zachwaszczanego szyderczymi neologizmami ("becikowe", "urlop tacierzyński", "surogatka" itd), poprzez kolportaż antywzorców "rodziny patologicznej" "przemocy w rodzinie" "ochrony praw dziecka" i mecenat nad działalnością deprawatorów - indywidualnych, czy instytucjonalnych - w tym "pozarządowych", aż po takie konstruowanie, stanowienie i egzekwowanie prawa, które narusza sens, istotę i wartość macierzyństwa, brakło by pewnie miejsca na "Niepoprawnych".
Może przecie powstanie kiedyś taka Czarna Księga, i będzie - mimo obowiązku ochrony danych osobowych - adresowa, żeby prokuratorzy nie mieli trudności z wzywaniem podejrzanych na przesłuchania - w Sprawie.
Bo jest taka sprawa; a są też cierpienia, i - zwłoki.
Może się uda, i słowo "mama" czy "mamusia" będzie można usłyszeć w naszym pięknym kraju częściej, niż ... mać.
Może.
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 719 odsłon
Komentarze
Może się uda ?
29 Maja, 2012 - 14:48
Witam Pana w imieniu swoim i "skowronka",który tego osobiście zrobić nie może.U "komara" wczoraj napisał swoje wspomnienie o Mamie i smutno się to dla niego skończyło.Dzisiaj przysłał mi to:
Nie będę się więcej użalał, ale jest mi przykro, bo tak prowokowali, że pod byle pretekstem, bez żadnej wiadomości zablokowali mi konto. Uważaj na siebie, bo Ciebie też ta grupa nie lubi. Jeśli do kogoś napiszesz, możesz mego maila przytoczyć. Dzięki z góry i serdecznie pozdrawiam.
Z przyjemnością daję dziesiątkę.
Prawdę się czasami uwalnia,bo nie ona jest najgorsza.Najgorsi są ci,którzy ją głoszą-tych się krzyżuje. Waldemar Łysiak "MW"
Prawdę się czasami uwalnia,bo nie ona jest najgorsza.Najgorsi są ci,którzy ją głoszą-tych się krzyżuje. Waldemar Łysiak "MW"
@Empedokles
29 Maja, 2012 - 16:05
Tym razem całkowicie poważnie i bez żadnej złośliwości.
Czy uważa Pan za taktowne publikowanie tego rodzaju notki na cudzym blogu, tym bardziej, że nie jest ona w najmniejszej mierze związana z treścią tekstu Gospodarza.
Czy nie mógł Pan opublikować tej notatki "pod własną flagą"?
Pozdrawiam
PS. Nie ja oflagowałem Pański komentarz. Dodaję to na wszelki wypadek.
@tł
29 Maja, 2012 - 16:38
Ze względu na to,że zablokowany"skowronek" zawsze komentował u Pana Andrzeja ,prosił mnie o to.
Autor wie,że jest z treścią notki związana.
Kto mnie oflagowal-wiem ze 100% pewnością.Ona też wie,że ja wiem.Ale-nosi dzban wodę dopóty...Byli nietykalni,np.romantyczny i muzykalny "lekarz" o historycznym nazwisku.
`
Prawdę się czasami uwalnia,bo nie ona jest najgorsza.Najgorsi są ci,którzy ją głoszą-tych się krzyżuje. Waldemar Łysiak "MW"
Prawdę się czasami uwalnia,bo nie ona jest najgorsza.Najgorsi są ci,którzy ją głoszą-tych się krzyżuje. Waldemar Łysiak "MW"
@Empedokles
29 Maja, 2012 - 16:50
Treść Pańskiego/@skowronka komentarza nie jest w najmniejszej mierze związana z treścią notki A.T. Co najwyżej, tytułem. Nie wiem skąd, czerpie Pan przeświadczenie, że "Autor wie..."?
Reszta Pańskiej odpowiedzi nie jest w żadnej mierze związana ani z notatką Gospodarza, ani też z treścią mojego, skierowanego do Pana, komentarza.
Na tym chciałbym zakończyć tę - przykrą dla mnie ze względów estetycznych - wymianę zdań.
PS. Jeśli nie może Pan - z niezrozumiałych dla mnie względów - opublikować jakiejś notki na własnym blogu - to służę moim. W imię wolności słowa...
Jaki tam ze mnie gospodarz..
29 Maja, 2012 - 16:47
Miło mi, gdy ktoś zechce wpaść w gościnę, nawet jeśli nie ma dobrych wiadomości.
Mam nadzieję, że jakieś przekonywujące wyjaśnienie przykrego incydentu, o którym dowiaduję się ze zdumieniem, znajdzie się w miejscu łatwiej dostępnym i częściej odwiedzanym - bo nie tylko ja chciałbym się dowiedzieć, O CO CHODZI ??
Wszystkich tajnych agentów, prowokatorów i prostych świrów obojga płci bardzo serdecznie pozdrawiam. Proszę się mną zupełnie nie przejmować, nie ma czym. AT
Andrzej Tatkowski
@Andrzej Tatkowski
29 Maja, 2012 - 16:54
Przepraszam.Rzadko mam ochotę zwracać komuś uwagę w formie poważnej, ale czasami mi się to zdarza. Mea culpa...brak opanowania. Czasami...
Pozdrawiam
Panie Andrzeju - przyznaję - że to ja byłem tym "prowokatorem"
29 Maja, 2012 - 18:33
Oczywiście, moja "prowokacja" nie mogła dotyczyć i nie dotyczyła, żadnych osób, które pojawiły się przy moim wpisie.
Uważałem że ten Dzień jest dla mnie/okazało się, że i nie tylko/na tyle ważny, że winien mieć zwłaszcza w naszym środowisku - wyższą rangę. Potem? - zrobiło się zamieszanie.
Dopisuję na gorąco swoją uwagę, gdyż w międzyczasie, zanim wkleiłem swój wpis /może zbyt przydługi/ zrobiło się podobnie.
Moi Kochani blogerzy - czy to jest to - do czego dążymy?
Odpowiedzcie sobie sami.
Dla uspokojenia Ducha - przeczytajcie.
Życie za Życie, jak? ząb za ząb.
Takim sloganem? -sięgnijmy w głąb,
Wtedy stwierdzamy, gdzieś Dusza jest,
To o nią w sporze? -jest Bóg i Bies.
Życie? -to wodne rozlewisko,
Swoją powierzchnią? - kryje wszystko.
Ząb - kiedy boli? - Zycie "skraca",
Boli - przechodzi, znów powraca.
Kiedy nas boli? - mu życzymy,
Piekła i Biesa wraz z innymi.
Kiedy przestaje? - odpuszczamy,
I się cieszymy, tym? - co mamy.
Kto chce odnajdzie - porównanie?,
Czy macierzyństwo? - tkwi w sloganie?.
Zycie nas boli, ząb? - doskwiera,
A macierzyństwo? - plony zbiera.
Straciłem wątek , tak też bywa,
Gdy nam pisanie? - górę skrywa.
Skleroza Żyje, a ząb? - boli,
Bies mi słowami coś gryzmoli.
Do macierzyństwa wracam z "woli",
Gdyż Serce Matki? - nieraz boli.
Życie jej tego - nie żałuje,
Więc toczy walkę - popłakuje.
W Sercu u Matki - szukać sloganu,
To jakby wlewać uchem do "dzbanu".
W Sercu u Matki - tyle Miłości
By nie uniosło i milion "gości".
W Sercu u Matki - zawsze nadzieja,
Że życie dziecku da "wodzireja".
W Sercu u Matki - tkliwość jak morze,
Tęczą podparte niebiańskie zorze.
To Serce Matki - czuwa nad nami,
Ponad górami, ponad lasami.
To Serce Matki - w "ostatniej chwili",
Ze łzą umiera, abyśmy żyli.
Panie Andrzeju - tak ze mną było,
Gdy Serce Matki, na świecie żyło.
Teraz me Serce - za nią wciąż płacze,
Gdy łez zabraknie? - głośno kołacze.
To o niej w wierszu - wczoraj pisałem,
Serce dla Serca, które Kochałem.
Panie Andrzeju - mój Drogi Bracie,
Kto nie ma Matki? -też nie jest w "stracie",
Gdy wierz w Boga - On mu pomoże,
By mu świeciły? - Matczyne Zorze.
Dziękuję za Pana słowa i przepraszam za moje, że zmusiły Pana do tak wczesnego ich "odczytywania
Pozdrawiam serdecznie - komar
komar