Palikot problemem dla Kościoła?

Obrazek użytkownika GnidaDworska
Kraj

W czasie zeszłorocznej kampanii prezydenckiej napisałem tekst zatytułowany „Historia zchamienia”. Oj, dostało się Gnidzie za ten tekst, dostało! Gdyby każdy negatywny komentarz na jego temat zamienić na porządnego kopniaka, nie byłbym w stanie usiąść chyba do dnia dzisiejszego. Dzisiaj, dzień po wyborach parlamentarnych, wpis ten niestety zdaje się być jeszcze bardziej aktualny. Jeśli ktoś chce może sobie ten wpis przeczytać jeszcze raz. Jeśli ktoś nie chce, przypomnę tylko, że traktował on o nowym mesjaszu polskiej polityki, czyli o Januszu Palikocie. Nie będę jednak rozdzierał tutaj szat z powodu dostania się do parlamentu Winiarza z Biłgoraja, a wraz z nim baby, która jeszcze niedawno była chłopem i innych „cudów” natury. Nie będę rozdzierał szat i odpowiem dlaczego. Właściwie odpowiem słowami biskupa Pieronka, który na pytanie, co sądzi o wyniku Ruchu Poparcia Winiarza, odpowiedział: „Palikot? Nie widzę problemu.”

Żeby nie było wątpliwości: Gnida widzi problem. Posłużyłem się jednak słowami biskupa Pieronka celowo, ponieważ jako katolicki kołtun, widzę problem, ale nie w Palikocie, a właśnie w ludziach takich, jak jego ekscelencja Pieronek. Jako katolicki kołtun wierzę jednak, że na tym świecie nic nie dzieje się bez powodu. I z tej perspektywy patrzę także na to, co wydarzyło się wczoraj. Być może potrzebny jest w Polsce ktoś taki, jak Winiarz z Biłgoraja i jego szemrane towarzystwo, aby w końcu kilka biskupich tyłków dostało porządnego kopniaka. Bo niestety Kościół w Polsce, w osobach większości biskupów, śpi. Być może tak, jak jego ekscelencja Pieronek, biskupi ci śpią i śnią, że Winiarz w sejmie przeistoczy się w potulnego baranka. Nie liczyłbym na to. No, ale skoro dla biskupa Kościoła katolickiego nie jest problemem, że reprezentantem ponad miliona Polaków (z czego pewnie zdecydowana większość, przynajmniej formalnie, to katolicy) będzie w sejmie ruch popierany przez Urbana, no to czym mają się martwić szeregowi katolicy?

Niestety, tytuł profesorski nie zawsze idzie w parze z mądrością. Tak samo, jak nie wystarczy spędzić większości życia w cieniu Świętego, aby stać się automatycznie autorytetem dla maluczkich. W nawiązaniu do tego ostatniego, coraz bardziej zaczynam się zastanawiać, czy dowcip, który niedawno przeczytałem w internecie, to aby na pewno dowcip. A mianowicie, jakie trzy warunki trzeba spełnić, aby zostać biskupem w Krakowie? Trzeba być ochrzczonym, wierzącym i popierać PO. Przy czym z dwóch pierwszych warunków można otrzymać dyspensę.

Tak więc, śpijcie dalej drodzy biskupi, śpijcie snem niczym nie zmąconym. My, szeregowi katolicy będziemy musieli sobie poradzić bez naszego brzuchowieństwa tzn. duchowieństwa…

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Parę tyłków może i dostanie kopniaka, ale nie sądzę, aby to był akurat ten wymieniony. Dowcip bardzo fajny - niestety.

Serdeczne pozdrowienia dla GD. :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#190459