Polak, katolik i co tam se jeszcze chcecie, chłopaki

Obrazek użytkownika Free Your Mind
Kraj

Sądziłem, że kto jak kto, ale Jaruzel nie jest już w stanie mnie niczym zaskoczyć, a tu nie – wprost przeciwnie, zaskoczenie może być całkowite. Kto by pomyślał bowiem, że „generał” mógłby być prawicowcem, katolikiem, a nawet działać w Narodowych Siłach Zbrojnych. Takich rzeczy nie wymyśliłby żaden z „młodych satyryków” ani też żaden Palikot czy inny Niesiołowski. Nie wiem nawet, czy coś takiego przyszłoby Jamajce do głowy. Przyszło natomiast na myśl wielkiemu monarchiście dr. A. Wielomskiemu, którego wielkość intelektualna rośnie w moich oczach z tekstu na tekst oraz J. Engelgardowi. Tak sobie zresztą dumam, czy jakąś formą uznania dla realnych dokonań „pana generała” oraz dokonań urojonych nie byłaby jakaś forma jego intronizacji. Myślę, że Wielomski z Engelgardem powinni wystąpić z taką propozycją, odwołując się do najlepszych tradycji I RP, ewentualnie do tradycji rosyjskich, które w pewnym okresie historycznym potrafiły wypracować formułę personalnego łączenia stanowiska cara i króla Polski.

To ‘geralt9’, przyznam szczerze, natchnął mnie do zajrzenia na stronę „Myśli Polskiej”, pisma zresztą, które już po wielokroć wykazywało się sympatiami prorosyjskimi, aczkolwiek chyba od niedawna zaczęło wprost obnosić się z sympatiami prosowieckimi. Te ostatnie są nieco spóźnione z tego choćby powodu, że ZSSR znikło z powierzchni ziemi, choć złośliwi twierdzą, że to tylko pozory, więc może tacy prawicowcy, jacy są skupieni w „Myśli Polskiej” też mają wiedzę o tychże pozorach i wierzą jednocześnie w jakieś wyłonienie się z popiołów historii kolejnego czerwonego feniksa? Kto wie, kto wie? Eurokomunizm może w tym względzie dawać wiele nadziei właśnie jako budowa zaplanowanego w czasach sowieckich „europejskiego domu”. Wprawdzie jeszcze wtedy Jaruzel stał na twardym gruncie „obrony socjalizmu”, RWPG, Układu Warszawskiego, no i – co oczywiste – „Ziem Zachodnich”, no ale czy nie możemy założyć, iż w kolejnym wywiadzie przyzna się skrycie, że tak naprawdę, to on nigdy w żaden sowietyzm nie wierzył i od początku był zwolennikiem budowy europejskiego superpaństwa, tylko nie za bardzo wiedział, kiedy to na którym zjeździe PZPR powiedzieć lub też na którym plenum z tym do towarzyszy szczerze wyjechać.

O ile jednak „those bodyguards of lies” jak śpiewał kiedyś o politykach D. Coverdale (na płycie z J. Pagem, jeśliby ktoś pytał) i jak można bez cienia przesady powiedzieć o komunistach takich jak Jaruzel czy Kiszczak, są specjalistami od sowieckiej dezinformacji i właściwie trzeba by lat pracy „de-dezinformacyjnej”, by odsiać kłamstwa od resztek prawdy w tym, co ci aparatczycy i zbrodniarze stulają już od kilku dekad – o tyle ludziom uznającym się za prawicowców Pan Bóg jednak chyba więcej oleju wlał do głowy i choćby z tego powodu powinni oni nieco poskromić chore fantazje w sytuacji ku bajaniu zupełnie niestosownej. Równie dobrze bowiem można by spytać swego czasu Stalina: „Soso, a czy gdybyś tak miał dom na Florydzie i bryki oraz życie jak Jack Nicholson, to wyzabijałbyś tyle milionów ludzi? Chciałoby ci się?” Na co Soso odrzekłby: „A gdzie tam bym kogoś zabił. Historia jednak ułożyła się trochu inaczej, no i musiałem trochu namordować gadziny ludzkiej, no.”

Przejdźmy jednak do samego wywiadu, którego fragmenty są na stronie, a którego całość ma być opublikowana w piśmie monarchistów „Pro Fide, Rege et Lege” (!), co sprawi, że chyba pierwszy raz osobiście zakupię sobie numer tego pisma:

„- Czy gdyby nie wybuchła II wojna światowa, historia nie potoczyłaby się tak jak się potoczyła, gdyby były inne warunki geopolityczne, to czy nie wyklucza Pan takiej możliwości, że dziś miałby Pan poglądy katolickie i prawicowe?
- Prawdopodobnie tak by było. Na pewno tak by było!…”

Czy można chcieć więcej? Szkoda, że nam Jaruzel tego w przemówieniu grudniowym w 1981 r. nie powiedział. No ale czytajmy dalej to, co ma do powiedzenia teraz:

„…Sprawy potoczyłyby się tak jak Panowie mówicie. Jednak przypadek w życiu jednostki ludzkiej jest niezwykle ważnym czynnikiem, który rzutuje na całe jej życie. Gdyby moja rodzina i ja (miałem 16 lat) – nie bylibyśmy uchodźcami z naszego majątku, a zostalibyśmy na miejscu, to znalazłbym się w Armii Krajowej, może w NSZ – Podlasie było bardzo prawicowo radykalne, ze wszystkimi tego konsekwencjami. W czasie okupacji mógłbym zginąć w powstaniu warszawskim, a może bym posiedział, różnie mogło być. Gdybym zdążył do armii Andersa i znalazł się tam, to bym trafił pod Monte Cassino, jeślibym przeżył, to dotarłabym do Anglii, a jeślibym wrócił do Polski, to prawdopodobnie bym posiedział, zachowując przy tym system wartości, poglądów wyznawanych poprzednio, zweryfikowanych przez doświadczenia życia. Może należałoby go dostosować do nowych realiów. Polskie losy są bardzo różne.”

Każdy przyzna, że takiej wersji życiorysu Jaruzela to jeszcze nikt nie konstruował. A ile wcieleń! Jak nie śmierć „w powstaniu warszawskim”, to więzienie, jak nie pochówek pod Monte Cassino, to tułaczka na emigracji albo i znowu więzienie – mamma mia – łza się dosłownie w oku kręci, jak człowiek, którego chyba nie można posądzić o demencję starczą, ponieważ sowiecki mózg pracuje do samego końca na najwyższych obrotach, potrafi konfabulować na swój temat, a im więcej wymyśla, tym barwniejsze dzieje opowiada.

„Druga sprawa – religia. Cóż… Jestem z tych, którzy widocznie potrzebują Kościoła na co dzień, nie umieją żyć samą wiarą. Sześć lat byłem w gimnazjum katolickim, byłem ministrantem, działałem w sodalicji mariańskiej, z mlekiem matki wyssałem katolicyzm. Nawet w kościele parafialnym mieliśmy swoją ławę – mój dziadek był jednym z fundatorów tego kościoła. Szanuję historyczną rolę Kościoła, jego wpływ na moralność, ale widocznie nie było to we mnie zakotwiczone intelektualnie. Emocjonalnie tak, bo jeszcze z frontu pisałem listy do matki i siostry, opatrzone: „Opatrzność nade mną czuwa”, „wczoraj byłem u spowiedzi”, lepiej się dzięki temu czułem. Ale brakowało mi Kościoła na co dzień, kiedy słucha się kapłana, podlega pewnym normom – spowiedź, komunia itd. ”

Polak-katolik, słowo daję. Ki diabeł sprawił, że to akurat za rządów Jaruzela i jego kolegów prześladowano Kościół z zabijaniem kapłanów włącznie? Nieważne, o to zapewne Wielomski, przyklękając na oba kolana przed ex-monarchą sowieckim, nie będzie pytał. Pyta wszak o Dmowskiego, a jakże:

„- A co pan generał sądzi o Romanie Dmowskim. Polityk prawicowy, geopolitycznie, jak się to określa, prorosyjski. - Wiecie Panowie, ja jako młody chłopak jakiś czas nosiłem mieczyk! To określa moje ówczesne widzenie, wynikające z atmosfery w gimnazjum, bo dom był apolityczny, mniej angażujący się w politykę, bardziej zainteresowany cenami zboża. Aczkolwiek zamach majowy był oceniany krytycznie. Jeśli chodzi o Dmowskiego, to moja wiedza była dość ograniczona, ale jego ruch był prężny i dynamiczny. W naszej szkole był i ONR. I na mieczyku te trzy litery właśnie…

- Pan generał nosił taki z literami?
- Nie, ja bez liter (śmiech). Mógłby jednak nosić i taki. Mój horyzont był jednostronny: Bóg, Ojczyzna, Naród, żydokomuna, masoneria. Rolę Dmowskiego poznawałem później. On na lekcjach historii, w podręcznikach był marginalizowany. Tylko Piłsudski, Piłsudski, śpiewy, modlitwy, potem Rydz. Dmowski zaś był zepchnięty na dalsze miejsce. Dzisiaj oceniam go jako wybitnego męża stanu, jego rola w Paryżu była ogromna. Biorąc pod uwagę to, gdzie w czasie I wojny były legiony, to moglibyśmy być inaczej potraktowani. W tym sensie jego rola była równorzędna z Piłsudskim, aczkolwiek dziś, jakby nie patrzeć niektóre poglądy miał zaściankowe, w tym narastające tendencje antysemickie. Ale widział, że jesteśmy pomiędzy dwoma wielkimi państwami i uważał, jak potem kardynał Stefan Wyszyński, że ściana słowiańska jest realnością. ZSRR, komunizm, wcześniej czy później upadnie, ale Rosja będzie. Traktujmy to nie jako zło konieczne, ale jako szansę. Te różne dzisiejsze fobie są głupie. Nawracanie Rosji na demokrację? Demokracja rodzi się w długim procesie, z jajecznicy Putin zrobił jajko, ale żeby zrobić jajko naprężał muskuły.”


No i z tego wszystkiego oszołomieni osobowością ex-monarchy Wielomski z Engelgardem, pijani ze szczęścia, pytają Jaruzela nawet o to, czy ten czuje się spadkobiercą Dmowskiego. Na szczęście nawet sowiecki gensek wie, że co za dużo to niezdrowo i jednak tonuje te wiernopoddańcze zapędy, każąc interlokutorom w ten sposób wstać z klęczek i przestać obcałowywać Jaruzelowi buty. Przynajmniej dowiadujemy się w ten sposób, że jednak „pan generał” do spadkobierców Dmowskiego się sam nie zalicza. Aż pękam z ciekawości, co jeszcze w tym wywiadzie będzie, więc już teraz z góry dziękuję autorom za jego przeprowadzenie. Jeszcze więcej takich wywiadów i tytuł pisma będzie można zamienić na „Myśl Sowiecka” albo po prostu „Nowe Drogi”, czego redakcji i jej prawicowcom szczerze życzę.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Łoł! David Coverdale i Jimmy Page! Kto by pomyślał, że jeszcze ktoś pamięta ten odległy mariaż między Deep Purple i Led Zeppelin. Ale do rzeczy.

Czego innego można się spodziewać po "Myszy Polskiej" i jej redaktorze, apologecie Paxu? Co do Prezesa, to prędzej oczekiwałbym sensu od triariusa (bez ironii) niż od Adama Wielomskiego. Triarius przynajmniej czytał Platona...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#12687

z całym szacunkiem, ale Coverdale to Whitesnake, a nie Deep Purple,

pozdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#12694

był dobry jako tło u Roy Harpera - tam nie przeszkadzał gwiazdorstwem.

Ale być może nie znam jakichś prawdziwie dużych dokonań J.Page'a. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#12702

David Coverdale śpiewał w Deep Purple zanim założył Whitesnake. Zastąpił Iana Gillana w 1973 roku a Whitesnake założył 1976 po nagraniu trzech albumów z Deep Purple. Mistreated? Tak, to jest Coverdale.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#12700