Panaceum na szkodliwą głupotę

Obrazek użytkownika Free Your Mind
Kraj

Pomysł P. Kownackiego, by za czarter prezydenckiego samolotu zapłacił T. Arabski jest znakomity, szkoda tylko, że niewykonalny.

Oczywiście nie z powodów finansowych, tylko prawnych. Nie ma chyba takiego przepisu, by za bufonadę jakiegoś urzędasa, któremu się roi, że jest władny nad wojskowymi samolotami, tenże urzędas miał wyskakiwać z jakichś pieniędzy. Ponadto to, że Arabskiemu się wydawało, że rządzi samolotami, a nawet stoi wyżej od prezydenta, czyli "prywatnej osoby", to przecież i tak tylko jedna strona medalu, wszak decyzję o "niedaniu samolotu" podjąć musiał sam premier. 

Szkoda jednak, że takiego przepisu nie ma. Szkoda, bo gdyby taki Arabski i jemu podobne Palikoty czy Niesiołowscy musieli finansowo odpowiadać za swoją głupotę, to nie tylko budżet państwa by się wzbogacił, ale i każdy kolejny śmiałek do idiotycznych popisów dziesięć razy by się zastanowił, nim otworzyłby usta.

Tym niemniej należy przyznać, że przepis, który nakazywałby płacić (w sensie dosłownym, nie zaś "płacić honorem przed Historią", jak to sobie ubrdali co bezczelniejsi komuniści, którym się nie spieszy do karnego odpowiadania za dokonane zbrodnie) politykom za popełniane błędy byłby niezwykle pożytecznym rozwiązaniem na poziomie ogólnospołecznym (nie tylko politycznym). Mógłby stanowić analogię do przepisów ścigających kogoś za działanie na szkodę spółki - tu zaś byłoby działanie na szkodę państwa.

Proszę zauważyć, jak wiele problemów zostałoby z marszu rozwiązanych. Przede wszystkim za powojenne doprowadzenie kraju do ruiny cywilizacyjnej zapłaciliby komuniści właśnie i to spłacaliby jeszcze w paru pokoleniach (dziedziczenie długów, oczywista sprawa) w XXI w., więc nie tylko nie mieliby w polityce nic do powiedzenia, żadnych nomeklaturowych biznesów by nie rozwijali, ale i krzątaliby się wyłącznie wokół kwestii zdobywania pieniędzy na spłatę zadłużenia.

W ten sposób odpadłaby (jak ręką odjął) kwestia dekomunizacji, gdyż z oczywistych względów, którykolwiek komuch chciałby się pchać do jakichkolwiek urzędów, to i tak wszystkie jego pobory (pomijając jakiś ekwiwalent na przetrwanie) automatycznie (na mocy ustawy) szłyby do budżetu państwa. Zniknęłyby więc natychmiast komunistyczne gazety i czasopisma. Specjaliści od "niezbędników inteligentów" też krzątaliby się, jak tu wyjść na prostą w związku z działaniem na rzecz utrwalania zapaści cywilizacyjnej Polski (więc ich też objąłby obowiązek spłaty zadłużenia), a i sami czerwoni intelektualiści (z rozmaitych ośrodków akademickich czy kulturalnych) musieliby się do nich dołączyć, jako że też rękę do destrukcyjnego pługa przez długie lata przykładali.

Piękne. Oczywiście, taki przepis (odpowiednio skonstruowany) miałby kolosalne znaczenie dla redukcji biurokracji. Gdyby każdy urzędas musiał z własnej kieszeni bulić za idiotyczne, szkodliwe decyzje, wtedy nie tylko panowałaby naturalna, niemal darwinowska selekcja przy kandydowaniu i naborze pracowników administracyjnych, ale i wszelkie bezrozumne osobniki, które są święcie przekonane, że siedzenie za biurkiem i udawanie, iż przewalanie papierów, to niezwykle odpowiedzialna robota (i jeszcze są przekonane, że one w niej się sprawdzają najlepiej) miałyby na tyle jeszcze instynktu samozachowawczego, że nie pchałyby się do instytucji, z których po paru miesiącach głupiego działania mogłyby być niewypłacalne do końca życia i nici byłyby z chałupy, nowego auta, atrakcyjnych wycieczek w ciepłych krajach i drogich studiów dla dzieci.

Zatem - redukcja biurokracji, lecz i to nie koniec. Taki przepis uderzyłby nareszcie w to pospolite ruszenie pchające się na posłów, senatorów, ministrów etc., wszak to decyzje sejmu, senatu itd. przekładają się bezpośrednio na nasze codzienne życie, wobec tego im głupsze są tego typu działania, tym większymi karami finansowymi powinni byli być obłożeni ludzie za takimi działaniami, decyzjami itd. stojący.

Czy nie byłby to znakomity bicz nie tylko na Palikotów czy Arabskich, ale i na wszelkiego rodzaju bezgłowie? Skoro to rozwiązanie ma tyle dobrych stron - zasilanie budżetu, redukcja biurokracji, odsiew tępaków pchających się na rozmaite urzędy a nie potrafiących zdania sensownego sklecić, odsiew matolstwa, które działa na szkodę państwa - to dlaczego do tej pory politycy na nie nie wpadli? No właśnie, to jest zagadka.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Panie FYM, czy zdecydowałby się pan na podcięcie gałęzi, na której Pan siedzi?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#6506