Poseł w Berlinie (1)

Obrazek użytkownika Godziemba
Historia

Józef Lipski odegrał znaczną rolę w podpisaniu deklaracji o nieagresji z Niemcami w styczniu 1934 roku. 

Józef Lipski urodził się 5 czerwca 1894 roku we Wrocławiu, jako najmłodszy syn Wojciecha i Zofii Lipskich. Jego ojciec (herbu Grabie) zasiadał w pruskiej Izbie Panów jako ziemianin – dziedziczny właściciel dóbr rycerskich w Lewkowie w Poznańskiem. Jednocześnie był współtwórcą Związku Ziemian, a w 1918 roku został starosta ostrowskim – jako pierwszy polski urzędnik tej rangi w Wielkopolsce.
 
Józef Lipski początkowo pobierał nauki w domu, w 1906 roku wstąpił do gimnazjum pruskiego w Ostrowie, a w 1911 roku przeszedł do gimnazjum w Paczkowie na Śląsku, które ukończył w 1915 roku. W tym samym roku rozpoczął studia prawnicze na uniwersytecie w Lozannie, które ukończył w 1918 roku.
 
W czasie studiów wiązał się z Agencją Lozańską, stąd po ukończeniu studiów wyjechał do Paryża, gdzie włączył się do pracy w Komitecie Narodowym Polski, zostając październiku sekretarzem „misji polskiej przy rządzie angielskim”. Uczestniczył następnie w pracach polskiej delegacji na konferencję pokojową w Wersalu.
 
W czerwcu 1919 roku został sekretarzem „legacyjnym misji polskiej przy rządzie angielskim”, a w styczniu 1922 roku został przeniesiony na analogiczne stanowisko w poselstwie polskim w Paryżu. Wedle współpracującego z nim w Paryżu Stanisława Schmitzka  „miał zalety i przywary ludzi z poznańskiego ziemiaństwa. W atmosferze panującej, dzięki Józefowi Wielowieyskiemu (radcy poselstwa RP w Paryżu – Godziemba) w Poselstwie osobiście czuł się dobrze, był jednak człowiekiem zanadto inteligentnym, by mimo swojej dyskretnie okazywanej wyższości nad plebsem - nie rozumieć, że obracanie się w kołach prawicy francuskiej i ignorowanie polityków reprezentujących ówczesną lewicę może kiedyś fatalnie odbić się na interesach państwa polskiego. Wrodzone poczucie dyscypliny, a być może do pewnego stopnia także snobizm i źle rozumiany obowiązek solidarności z ludźmi w typie Wielowieyskiego nakazywały mu dostosować się do diapazonu panującego wówczas w Poselstwie. Stwierdzenie to nie umniejsza w niczym faktu, że w ciągu swego pobytu w Paryżu wielokrotnie podziwiałem obok swady, zręczność Lipskiego w prowadzeniu rozmów politycznych i jego nieprzeciętne zdolności negocjatorskie”.
                                                                                                          
Jego praca na paryskiej placówce została doceniona w Warszawie – został sekretarzem delegacji polskiej na Konferencję Ambasadorów w Paryżu, za co miedzy innymi został w maju 1923 roku odznaczony Krzyżem Kawalerskim Odrodzenia Polski.
 
Po odbyciu krótkiego stażu (styczeń-marzec 1925 roku) w poselstwie RP w Berlinie, został 15 marca 1925 roku kierownikiem referatu niemieckiego w Wydziale Zachodnim MSZ, a w październiku tegoż roku mianowany radcą ministerialnym. Jako ekspert od spraw niemieckich prowadził szereg rokowań z Niemcami w sprawach gospodarczych, handlowych i emigracyjnych, zyskując opinię zręcznego negocjatora oraz zaufanie samego Józefa Piłsudskiego. W dniu 1 lutego 1928 roku został naczelnikiem jednego z najważniejszych ogniw polityki zagranicznej - Wydziału Zachodniego MSZ, nadal prowadząc najważniejsze negocjacje w sporach polsko-niemieckich.
 
Uczestniczył także jako sekretarz polskiej delegacji w konferencji haskiej, podpisując w imieniu strony polskiej jego końcowy protokół.
 
Jego pozycja w MSZ nieustannie rosła, czego dowodem było pełnienie funkcji wiceministra w czasie urlopów Becka w latach 1930-1931. W listopadzie 1930 roku odznaczony został Krzyżem Komandorskim Orderu Polonia Restituta za „wyjątkowe zasługi położone w związku z zawieraniem umów międzynarodowych”.
 
Po dojściu Hitlera do władzy w styczniu 1933 roku, Józef Piłsudski postanowił wymusić na Berlinie rewizję jego polityki wobec Rzeczypospolitej Polskiej. Zamysłowi temu służyła między innymi koncepcja wojny prewencyjnej przeciwko Niemcom. Szerzenie propagandy wojennej przez kwiecień 1933 roku odniosło zamierzony skutek – Hitler przystał na negocjacje. Na początku maja 1933 roku poseł RP w Berlinie Alfred Wysocki został przyjęty przez Hitlera, który zadeklarował gotowość rozwiązania wszelkich spornych kwestii we wzajemnych relacjach. Niejako w odpowiedzi Marszałek Piłsudski przyjął niemieckiego attache wojskowego gen. Maxa J. Schindlera. Równocześnie niemiecki poseł w Warszawie von Moltke w rozmowie z wiceministrem spraw zagranicznych Janem Szembekiem podkreślił konieczność wykorzystania dobrej atmosfery dla dalszego odprężenia w stosunkach polsko-niemieckich. Pierwsze oznaki ocieplenia ujawniły się w Gdańsku, gdzie po wygranych przez NSDAP wyborach, prezydent Senatu Hermann Rauschning w inauguracyjnym przemówieniu potwierdził istniejące traktaty, następnie na początku lipca 1933 roku przyjechał do Warszawy, gdzie został przyjęty przez Józefa Becka oraz Józefa Piłsudskiego.
 
Zmieniające się warunki polityczne sprawiły, iż w siedzibie MSZ zaczęto rozważać zmianę kierownika polskiej berlińskiej placówki. Jej dotychczasowy szef, Alfred Wysocki, znany był z sympatii profrancuskich oraz nieustępliwego stanowiska w sporach z Niemcami. Ostatecznie Wysocki opuścił Berlin w połowie lipca 1933 roku i zajął wakujące stanowisko ambasadora RP w Rzymie, co było dla niego niewątpliwym awansem. Jednocześnie nominację na nowego polskiego posła w Berlinie otrzymał Józef Lipski. Nominacja ta nie była dla nikogo zaskoczeniem. Nowy poseł, mimo młodego jak na posła wieku,  był znawcą spraw niemieckich, władającym „nader biegle językiem niemieckim ze wszystkimi jego finezjami”, znakomicie przygotowanym do tej roli. Sekretarz Becka, Paweł Starzeński napisał o nim:  „Jego uzdolnienia i zainteresowania były wszechstronne. Był biegły nie tylko w obrębie czystej polityki, sprawy gospodarcze i finansowe były mu równie bliskie, stanowił pod tym względem rzadki wypadek nie tylko w naszym własnym ministerstwie, ale tez i innych państw. Był świetnym negocjatorem i potrafił łączyć wielką bezpośredniość w postępowaniu z drugimi – z twardą obroną interesów własnego kraju”.
 
Nowy poseł, który zawitał do Berlina na początku października 1933 roku, został powitany wyjątkowo dobrze. Jeszcze przed wręczeniem listów uwierzytelniających został przyjęty przez niemieckiego szefa dyplomacji von Neuratha oraz niezwykle serdecznie przez jego zastępcę von Bulowa. Na początku listopada 1933 roku przyjechał do Warszawy, gdzie osobiście Piłsudski udzielił mu dokładnych instrukcji do rozmowy z kanclerzem Rzeszy. Wizyta u Hitlera miała miejsce 15 listopada. W jej trakcie Poseł zaproponował przeprowadzenie rozmów polsko-niemieckich mających na celu wyrównanie bezpieczeństwa RP wobec niedawnego wystąpienie Niemiec z Ligi Narodów. W odpowiedzi Hitler wykazał zainteresowanie tą propozycją zaznaczając, że szczególnie chce wykluczyć możliwość wojny między obu krajami, czemu można by było nadać formę traktatową.
 
16 listopada 1933 roku na posiedzeniu Rady Ministrów Rzeszy, na wniosek Hitlera. zadecydowano o nadaniu porozumieniu z Warszawą formy traktatowej. Ostatecznie na propozycję niemieckiego MSZ przyszłemu układowi miano nie nadać formy paktu, a jedynie deklaracji o nieagresji. Tam też powstał projekt deklaracji, który po akceptacji Hitlera, został 27 listopada wręczony Piłsudskiemu przez niemieckiego posła von Moltkego. Komendant zaaprobował główną linię niemieckiego projektu, stwierdzając jednocześnie, ze odpowiedź strony polskiej co do poszczególnych punktów projektu zajmie trochę czasu. Tym samym odwlekał przyszłe negocjacje, które Berlin chciał przeprowadzić jak najszybciej. Do Warszawy na początku grudnia 1933 roku przyjechał Lipski, aby z Beckiem przeanalizować dokładnie propozycje niemieckie. Postanowiono przedłużać rozmowy, aby skłonić Niemców do ustępstw.
 
Po powrocie do Berlina, w trakcie rozmowy z Neurathem Lipski przedstawił szereg zastrzeżeń strony polskiej do niemieckiego projektu. Niemiecki szef dyplomacji polecił mu omówienie szczegółowych problemów z dyrektorem Gausem. W czasie negocjacji z Gausem okazało się, że strona niemiecka skłonna była zrezygnować z niektórych stwierdzeń przyszłej deklaracji, wobec czego zaszła potrzeba opracowania polskiej wersji porozumienia. Uczynił to Lipski wspólnie z prawnikiem specjalista w zakresie prawa międzynarodowego, prof. Julianem Makowskim, w czasie kolejnej wizyty w Warszawie na przełomie grudnia i stycznia. Zaaprobowany przez Becka oraz Piłsudskiego polski projekt, Lipski przekazał Neurathowi w dniu 9 stycznia 1934 roku.
 
Z kolei strona niemiecka wysunęła szereg zastrzeżeń do polskiego projektu deklaracji, tak więc Lipski ponownie udał się do Warszawy, gdzie odbył zasadniczą rozmowę z Piłsudskim. W trakcie kolejnej rundy rozmów Lipskiego z Gausem znaleziono kompromisowe rozwiązanie większości kwestii spornych, problemem był sprzeciw Berlina wobec zamieszczenia wzmianki o lokarneńskim traktacie arbitrażowym. Niemiecka propozycja, że „strony zdecydowane są skierowywać na drogę bezpośrednich rokowań wszystkie powstające miedzy obu krajami problemy, jakiego by nie były one rodzaju”, mogła – zdaniem Lipskiego – sugerować możliwość rokowań nad niemieckimi roszczeniami.
 
Dopiero 23 stycznia 1934 roku doszło do przełomu w negocjacjach. Ustalono, iż tekst dokumentu miał pośrednio wspominać ww. traktat arbitrażowy. Tego samego dnia z tekstem uzgodnionej przez negocjatorów deklaracji zapoznali się Hitler oraz Beck, wyrażając nań zgodę. Ostatecznie 26 stycznia doszło do podpisania przez Neuratha oraz Lipskiego polsko-niemiecka deklaracja o niestosowaniu przemocy.
 
Deklaracja stworzyła podwaliny do współpracy polsko-niemieckiej, jednocześnie była szczytowym osiągnięciem Józefa Lipskiego, który był jednym z głównych autorów tego dokumentu.
 
Cdn.
Brak głosów

Komentarze

"W czasie studiów wiązał się z Agencją Lozańską, stąd po ukończeniu studiów wyjechał do Paryża, gdzie włączył się do pracy w Komitecie Narodowym Polski, zostając październiku sekretarzem „misji polskiej przy rządzie angielskim”. Uczestniczył następnie w pracach polskiej delegacji na konferencję pokojową w Wersalu."

Miał wtedy zaledwie 24 lata. W 1934, gdy podpisywano porozumienie, miał niespełna 41 lat. Rozmawiał jak równy z równym z najwyższymi urzędnikami niemieckimi i Hitlerem.

A dziś mamy takich, dla których "polskość to nienormalność", a rozmowa z Putinem czy Merkel prowadzona jest na kolanach. Wstyd.

Vote up!
0
Vote down!
0
#355592

Lipski uważany był za "cudowne dziecko" polskiej dyplomacji.
Obecne MSZ zajmuje się Twitterem a nie polityką.

Pozdrawiam

Godziemba

Vote up!
0
Vote down!
0

Godziemba

#355782

Mimo że teraz niby mamy czas spokojny
To zwykły plebs zasiada na wysokich stanowiskach
Nie mając pojęcia , bawiąc się w igrzyska
Myślę że wiele wody w rzece upłynie
Nim ze stołków odejdą czerwono-różowe świnie
Pozdrawiam

Vote up!
0
Vote down!
0

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#355637

Niestety.
Musimy dochować się nowej, patriotycznej i wykształconej elity.

Pozdrawiam

Godziemba

Vote up!
0
Vote down!
0

Godziemba

#355783