Czy (nie)rząd Tuska sięgną już kredytowego dna? Gdzie jest 130 mld zł?

Obrazek użytkownika MD
Kraj

W zawiązku z przygotowaniami do mistrzostw piłkarskich mieliśmy wykonać, niejako przy okazji, "wielki skok cywilizacyjny". Taki wielki skok już w dziejach jedno mocarstwo wykonało. Jego efekty są przedmiotem wnikliwych badań naukowych, ale nie bynajmniej powodem do dumy kogokolwiek. Wiele wskazuje, że i u nas będzie podobnie.

Rząd Donalda Tuska, jak wieść gminna niesie, wydał na modernizację infrastruktury niebagatelną kwotę 130 mld zł. Dla porównania za rządu Leszka Millera na modernizację dróg i kolei wydawano około 6-7 mld zł rocznie. Efekty użycia tychże środków odbiegają drastycznie nawet od planów i oczekiwań rządzących. Nikt się przecież nie spodziewał, że drogi u nas okażą się dwukrotnie droższe niż na bagnach Florydy, czy też w austriackich Alpach.

I tu zaczyna robić się ciekawie. W stosunku do Europy Zachodniej mamy tańszą siłę roboczą a realizacja projektów okazała się o wiele droższa. Zatem polski robotnik nie miał okazji się wzbogacić. Nie spadło też bezrobocie. Przynajmniej z tego tytułu. Wnioskować zatem należy, że firmy, które wygrały przetargi, przewidując, że po mistrzostwach modernizacja infrastruktury zostanie wyhamowana, wytargowały większe dochody aby mieć środki na przestawienie profilu działalności lub na wkroczenie na inne rynki.

Zatem po skończonej realizacji projektów infrastrukturalnych wykonawcy winni być silni finansowo. Tymczasem obserwujemy serię ich bankructw. Do tego podwykonawcy nie otrzymali w dużej mierze zapłaty za swoją pracę. Gdzie się zatem podziały te wielkie pieniądze? Część z pewnością powędrowała do kieszeni rządzących w postaci pospolitych łapówek. I co do tego nie ma wątpliwości. Gdzie jest zatem reszta tych pieniędzy?

Jeżeli podwykonawcy nie otrzymali jeszcze zapłaty, to znaczy, że pieniądze są na kontach głównych wykonawców lub jeszcze w budżecie państwa. Trudno założyć, że rządząca ferajna celowo chce pogrążyć swoich znajomych, których dopuściła do kontraktów rządowych. Dlaczego zatem mamy bankructwa? Sądzę, że są dwie możliwości. Albo Jan Vincent, ksywka "profesor", sięgnął "niespodziewanie" dna kredytowego i zwyczajnie nie ma już skąd wziąć kasy. Bądź też gwałtownie pęcznieją pewne konta bankowe na Kajmanach albo w jeszcze bardziej zacisznym miejscu. Zaznaczyć należy, że jedna z tych możliwości nie wyklucza drugiej.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wysmiewany przez pro-tuskowe mendia Jan Tomaszewski, ma racje nazywajac Stadion Narodowy "Narodowym przekretem''.

Jasne jest, ze lwia czesc tej publicznej kasy zostala przez ''rzadzacych'' i ich wspolnikow od geszeftow ukradziona, dlatego koszty sa rekordowe, a efekty mierne, do tego bankructwa kontrachentow, niewyplacone naleznosci za dzielo, itd..

Wszystko co Pan tu opisal, to smutna prawda, ale dzielny Narodek Polski w wiekszosci sie nie przejmuje, bo wazne by ''nie rzadzil Kaczor!'' I zeby bylo jeszcze cos do wrzucenia na gryla, przy ogladaniu kopaczy na Euro 2012. 

A jak sie ma NIK? dobrze, spoko, nic sie nie dzieje.

No i przeciez Pitera sie wykazala w aferze dorszowej, wiec wszystko w tuskolandzie gra!  

 Panter74

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Panter74

#262451

To że złodziej kradnie jest prawdą oczywistą,a co do kld i POźniejszych stadiów żaden średniorozgarnięty człowiekokształtny nie POwinien mieć złudzeń.
Każdą inwestycję można rozliczyć PO zakończeniu,nawet PO kilku latach,oby tylko ci którzy będą mieli takie możliwości nie zaPOmnieli o tym.
Pozdrowienia
zib1

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrowienia
zib1

#262479

Spokojnie, pojawi się następny łotr i krzyknie: ZRÓBMY GRUBĄ KRESKĘ !

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#262503

że nowo pobudowane drogi na potrzeby igrzysk w Soczi, wyszłyby taniej, gdyby je zrobić z astrachańskiego kawioru pierwowo sorta.

Nie znam cen kawioru w Polsce :) tak na oko, to wyszłaby z 10 cm warstwa tych jaj.

A w takiej Austrii to muszą z asfaltu jednak. Jaja nie przejdą.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#262568

Gdzieś czytałem że firmy zaniżały oferty na przetargu aby wygrać, jednak wyszło dużo drożej niż gdziekolwiek na świecie.
Jakie zarobki są w Polsce to też wiemy.

Ktoś jest w stanie mi to wytłumaczyć?

Pozdrawiam niepoprawnie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#262648

Albo Jan Vincent, ksywka "profesor", sięgnął "niespodziewanie" dna kredytowego i zwyczajnie nie ma już skąd wziąć kasy. Bądź też gwałtownie pęcznieją pewne konta bankowe na Kajmanach albo w jeszcze bardziej zacisznym miejscu. Zaznaczyć należy, że jedna z tych możliwości nie wyklucza drugiej. 

 

Bardzo celne spostrzeżenie, a wnioski 10/10.

Dlatego 10 punktów do puli ocen :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#262685