100 metrów
Minister Miller (fachowiec od obróbki skrawaniem, prezesowania i... awiacji) stwierdził, że dowódca Tu-154M nr 101 sądził, że na sekundy przed katastrofą jest na wysokości 100 metrów, choć w rzeczywistości był na 40 metrach, bo nawigator źle go informował. W kokpicie nr 101 każdy z członków załogi miał na pulpicie (w najdogodniejszym miejscu do obserwacji) zegar wysokościomierza ciśnieniowego (WB) wyskalowanego w metrach.
Oczywiście dwaj piloci mogli (choć nie powinni) nie obserwować WB i polegać tylko na przekazie nawigatora.
Zadałem sobie trud prześledzenia poprzedniej konferencji komisji Millera ze stycznia br. i skonfrontowania słów przewodniczącego komisji z faktami. Każdy może to zrobić i przekonać się, że minister kłamie.
W momencie kiedy nawigator melduje "100 metrów" wskaźniki radiowysokościomierza (RW) i WB wskazują dokładnie 100 metrów. Wcześniej można zauważyć, że nawigator po odczytaniu wysokości "300 metrów" (prawdopodobnie z RW) natychmiast ją poprawia na "250 metrów" (prawdopodobnie z WB, bo w tym momencie RW wskazuje więcej). Z tego oczywisty wniosek, że nawigator kontrolował wysokość na RW, ale także na WB.
Faktem jest, że nawigator po chwili mówi: "Sto. Dziewięćdziesiąt", ale WB wskazuje wtedy 80 metrów. Potem następuje szybki odczyt zmniejszającej się wysokości z RW (zbocze), ale jakie to ma znaczenie skoro podjęto już decyzję o odejściu. Kluczowy jest brak odejścia w automacie, które było wcześniej zaplanowane.
Przestawienie cyfrowego wysokościomierza barometrycznego VBE-SVS nie miało znaczenia. Prawdopodobnie było to rutynowe działanie w celu wyeliminowania uciążliwych komunikatów TAWS.
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 4059 odsłon
Komentarze
@Kuki
30 Lipca, 2011 - 19:22
Wytknąłeś kłamstwo oszustowi i bardzo dobrze, bo Rzepa nabrała wody w usta.
Swoją drogą to Rzepa chyba zaczyna już dryfować w kierunku salonu, biorąc pod uwagę komentarze dziennikarzy tuż po raporcie.
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".
Warto przypomnieć ...
30 Lipca, 2011 - 19:27
Jak podało RMFFM 8 września 2010 roku , w artykule "Cudowne ocalenie pasażerów Tu-154M" cyt. Tu-154 M to ten sam typ samolotu, który 10 kwietnia rozbił się pod Smoleńskiem. Przed lotem polski tupolew był sprawdzany przez ekipę ściągniętą do Warszawy z zakładu w rosyjskiej Samarze. Mechanicy usuwali awarię bloku sterowania w układzie autopilota. http://tnij.org/h7pb
pozdrawiam
Re: Warto przypomnieć ...
30 Lipca, 2011 - 19:53
może nie było czasu na próby po "naprawie".
nadal nie mogę pojąć, dlaczego "Uchod" w automacie może działać tylko z ILS. przecież to nielogiczne. czy nie ma pilotów, którzy odchodzili bez ILS, żeby dali świadectwo. jak nie było ILS, to jak stosowano "Uchod"?
@Kuki
30 Lipca, 2011 - 20:14
Zgadzam się z Tobą, a media milczą w tej sprawie.
Również nie odnoszą się do innych kłamstw i kłamstewek raportu. Może dziennikarze nie potrafią czytać ze zrozumieniem raportu? Nie mają googla, aby porównać wcześniejsze wypowiedzi z tymi, które zostały przedstawione w raporcie? Albo się boją o swoje 4-litery?
Raport jest pełen sprzeczności na przyklad to "do czasu uderzenia w ziemię wszystkie systemy (Tu-154M) były sprawne".
Albo inny dylemat, czy na wysokości 17 metrów uległ awarii system zasilania elektrycznego wraz z systemem komputerów? Co było tego przyczyną? Na takie pytania i inne nie ma odpowiedzi.
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".
Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".
Kuki!, wydaje się oczywistym, że załoga miała to wszystko pod
30 Lipca, 2011 - 20:50
kontrolą, dopóki przyrządy właściwie wskazywały pozycję samolotu!
To tchórzliwe, zaprzedane tałatajstwo od Początku gubi się!
Na ich nieszczęście internet umożliwia odtworzenie ich wypowiedzi i przyłapanie na łgarstwie!
pzdr
antysalon
Wersja aportu-zamaskowana
31 Lipca, 2011 - 08:17
JAN OLSZEWSKI
Katastrofa
31 Lipca, 2011 - 08:22
,,na kursie i na sciezce,,-to zdanie wypowiadane wielokrotnie przez osoby ktore sprowadzaly samolot,jest najwazniejsze w calym tym tragicznym zdarzeniu.Jest odpowiedzia na to kto jest winny katastrofy,ja osobiscie nazwalbym to zdarzenie zupelnie inaczej.
Katastrofa
31 Lipca, 2011 - 09:08
Rownie wazne bylo podawanie niewlasciwej odleglosci od pasa. Roznica odleglosci mogle wplynac na ocene wysokosci nad pasem
Re: Katastrofa
31 Lipca, 2011 - 11:27
pierwszy komunikat TAWS wywołuje reakcję 2 pilota, który przypomina dowódcy o obniżeniu terenu. dowódca odpowiada, że zdaje sobie z tego sprawę i, że spodziewa się obniżenia za moment.
z tej wymiany zdań wynika, że piloci wiedzieli, jakie jest ukształtowanie terenu, a zatem błędne informacje o odległości do pasa mogły mieć wpływ na podejmowane decyzje dot. utrzymywania samolotu na ścieżce.
uważam jednak, że piloci nie posiłkowali się danymi z wieży.
Katastrofa
31 Lipca, 2011 - 11:38
Nie rozumiem stwierdzenia, ze nie posilkowali sie danymi z wiezy! Ja uwazam, ze dali sie uspic tymi danymi. Bo potwierdzaly one prawidlowosc ich decyzji. A jezeli przesunac ich tor lotu o bledne dane, okazalo by sie, ze znalezli by sie nad pasen a nie przed brzoza!
Re: Katastrofa
31 Lipca, 2011 - 12:01
te informacje obarczone są zbyt dużymi błędami (opóźnienie), żeby się tylko na nich opierać, choć rzeczywiście mogły utwierdzać załogę w błędzie.
informacje z wieży są dziwne. wg nich samolot idzie jak po sznurku, a nagrania wideo nie ma...
Kuki: podczas rozlicznych komentarzy
31 Lipca, 2011 - 11:48
po publikacji zbioru opowiadań pod red. Millera tylko jeden kapitan samolotu (nie zapamiętałam nazwiska) zwrócił na to uwagę. Powiedział wyraźnie, że piloci znali lotnisko i wiedzieli, gdzie jest jar, i że za jarem jest już płasko.
W opowiadaniach Millera zabrakło tego kluczowego parametru: w jakiej odległości od pasa byli piloci, a w jakiej sądzili, że są - biorąc pod uwagę karty podejścia i rozstawienie radiolatarni, które na dodatek szwankowały.
Niestety, głos tego pilota nie jest przytaczany i wsiąkł wśród napaści na 36 spec pułk, bo tak jest wygodniej.
katastrofa
31 Lipca, 2011 - 09:54
Wszystko,co wydarzylo sie po po wypowiedzeniu przez rosjan zdania ,,na kursie i sciezce ,,jest nastepstwem tego jednego zdania.Nic co wydarzylo sie pozniej nie mogloby wydarzyc sie,gdyby nie to jedno zdanie.Wszystko co jest Nam podawane poza tym,ma na celu odwroceniu uwagi i sluzy Rosji,kazde klamstwo ktore przez Nas jest wychwycone,jest tylko pochodnym tego najwazniejszego wedlug mojej skromnej osoby.Pragne podziekowac kazdemu kto odkrywa Rosyjskie klamstwa,oraz udzial naszych pseudorodakow w tym klamstwie.Boniek
Re: 100 metrów
1 Sierpnia, 2011 - 11:54
podobno gen. Błasik odczytywał WB, a nawigator RW
można to zobaczyć na obrazkach w załącznikach raportu. tak czy siak WB był obserwowany.
przewodniczący komisji okłamuje Polaków! nie było takiego momentu, że pilot był informowany o 100 metrach, a samolot był na 40-tu. wystarczy spojrzeć na obrazki str. 2 i 3
http://www.fakt.pl/m/faktonline/files/raport/ZalacznikiDoRaportuKoncowego.pdf