Eutanazja

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

 

                 Co dopiero wstałem od telewizora, gdzie śledziłem dyskusję na temat eutanazji. Głosy w tej sprawie były rożne. Wypowiadał się też jakiś ksiądz profesor, niestety nie uchwyciłem nazwiska, głos zabierał też jakiś inny profesor, także mi nieznany, ale mówiono o nim jako o humaniście. Głos zabierał też pan  Kornel Morawiecki, a więc polityk, dalej, Jacek Karnowski, dziennikarz – nota bene podziwiałem jasność jego wypowiedzi – także inni uczestnicy dorzucali swoje uwagi. Po pewnym czasie, mimo, że sam temat mnie bardzo interesował, zrezygnowałem z dalszego śledzenia dyskusji, gdyż po pierwsze, jak się zorientowałem miano nadzieję na kompromis w sprawie eutanazji, a po wtóre krążono koło tematu, jak przysłowiowy kot koło gorącej miski. Odniosłem wrażenie, że jasno za eutanazją i to bez żadnych ograniczeń wypowiadają się ateiści. Cała reszta kluczy, wywija się, żeby tylko nie powiedzieć otwarcie, może nie tyle, że są przeciwni, ile dlaczego tak jest. Ktoś, czy nie przypadkiem właśnie  pan Morawiecki, powiedział odpierając argument użyty przez kogoś innego, że eutanazji dokonywał Hitler, bo zgładził 100 tys. niepełnowartościowych istnień. Proszę zauważyć, że Niemcy używali określenia „minderwertige Wesen”, a więc wcale nie chodziło o kogoś, kto przy życiu nie może się utrzymać. Warto może by było zajrzeć do kazań ówczesnego biskupa Monasteru, Klemensa Augusta hr. von Gallena, który najwłaściwiej określił i napiętnował te praktyki III Rzeszy, a nie kombinować żonglując dywagacjami co czym wówczas było. Odżegnywanie się dzisiejszych zwolenników eutanazji od hitleryzmu mogę zrozumieć, ale nie ma ono rzeczowo żadnego uzasadnienia. Jest co najwyżej listkiem figowym   Po prostu, tak wtedy,  jak teraz człowiek zakwalifikowany do uśmiercenia uznany był i   jest za  jednostkę mniej wartościową. Wracając do wspomnianego tu dyskutanta,  powiedział on, że tamto w III Rzeszy, to wcale nie była eutanazja, ale mord. Dość naiwne myślenie. Było jednym i drugim, a łączyło ten akt zbrodni zastosowanie bezbolesnej śmierci. Czyli w taki sposób  tu zastosowano to greckie „eu”. Dziwnie jałowa była to dyskusja, a trzeba zważyć, że dotyczyła kluczowej dla człowieka rzeczy. Argumentów za eutanazją można się doszukać sporej ilości, ale kluczowym  jest postulowana wolność człowieka, dodajmy, wolność niczym nie ograniczona. Wiemy, że taka walność w żadnej dziedzinie życia faktycznie nie istnieje, a już w sprawach dla człowieka istotnych tym bardziej. Poza tym każdy rozsądny człowiek wie, że wolność absolutna raczej działa przeciwko człowiekowi aniżeli na jego korzyść.

            Ale zostawmy to, gdyż jeśli szukamy w tym temacie – eutanazji – drogi do kompromisu, to równie dobrze możemy jej szukać wszędzie tam, gdzie człowiek czyni się panem życia i  śmierci. Od tego tylko mały kroczek do praktyk wszystkich tyranów, bo nie tylko Hitlera i Stalina. 

            Nawiązałem do rzeczonej dyskusji, nie jako jeden z dyskutantów, ale dlatego, że zdumiało mnie pominięcie rzeczy najważniejszej, mianowicie, postawienia sprawy na płaszczyźnie eschatologicznej. Po prostu, nie owijając w bawełnę: człowiek, który wierzy, że istnieje Bóg, a on sam nie wypoczwarzył się  z żadnego zwierzęcia, ale ma to czego tamto nie ma, co należy do Stwórcy, nigdy nie może akceptować  eutanazji. Każdy, kto to czyni, powołując się w gruncie rzeczy na argumenty bytowe – innych nie ma – jest po prostu człowiekiem niewierzącym. I ani on nie chce kompromisu, bo trwa przy swojej wierze materialistycznej, ani wierzący człowiek, bez względu na wyznanie, nie może w tej materii myśleć  o kompromisie. To jest granica i dlatego nie warto dyskutować z ludźmi, którzy głoszą apoteozę eutanazji, bo jest to bez sensu.

            Podejmowanie takich  rozmów podobne jest do debat n. p. na temat okropieństw wyprawianych przez ISIS, przy jednoczesnym przemilczaniu sprawy dostarczania tej organizacji broni i amunicji. Oni tego nie produkują, ktoś im to dostarcza, kto wie czy nie ktoś taki, kto w debacie uczestniczy. Obłuda i chęć wyłgania się  z własnej winy. Zabrakło sumienia. Z eutanazją jest podobnie, choć tu nikt nie stara się niczego niczym okrywać, bo wszedł w rolę Boga i tym się szczyci.

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:15)

Komentarze

Jasno, dobitnie i prosto. Dziękuję. Poziom dyskusji rzeczywiście był mierny.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Stasiek

#1524522

Proszę o wyjaśnienie, czy pan Kornel Morawiecki był za eutanazją czy przeciw. Ten klip z TVP się u mnie w USA nie otwiera.

Dziękuję i pozdrawiam.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Jerzy

#1524533

Lewckie gnidy.Jeżeli jesteście zwolennikami eutanazji , zacznijcie od siebie .

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1524613

W życiu dane mi było spotkać wielu tzw "ateistów". W zasadzie dzielą się oni na dwie kategorie. Jedni to demagodzy, którzy rozpowszechniają ateizm ponieważ czerpią z tego wymierne korzyści materialne. Drudzy to pożyteczni idioci którzy wyznają go jak religię. Pierwsi traktują ateizm jak klasyczne "opium dla mas" drudzy budują swój eklektyczny światopogląd na mniej lub bardziej urojonej krzywdzie rzekomo doznanej od tzw "ludzi wierzących". Jedni i drudzy wierzą że ich światopogląd jest "naukowy" i "racjonalny", ale co właściwie to oznacza nie potrafią zdefiniować.

Wyznawcy ateistycznej religii przykrywają (osłaniają) nią jak maską jakąś tajemnicę. Kiedy uda się odsłonić tę maskę, ateizm  ujawnia się jako stary, siarką cuchnący satanizm.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

LechG

#1524632