‘PREZYDENCKIE PRAWY DO LEWEGO - czyli co ma Owsiak do wyborów?'

Obrazek użytkownika Michał Orzechowski
Kraj

W kilku niedawnych tekstach w Gazecie Polskiej ‘ i Gazecie Polskiej Codziennie’ m.in. redaktorzy Piotr Lisiewicz i Jerzy Targalskiego rozważali różnorodne polityczne pomysły i koncepcje na nadchodzące w 2015 r. wybory – najpierw wiosenne prezydenckie, a następnie parlamentarne na jesieni – a oprócz różnych porad natury taktyczno-strategicznej red. Lisiewicz przypomniał, że dzisiaj w Polsce nie ma autentycznego ruchu młodzieżowego, jakim była Liga Republikańska.

Osobno i niezależnie od tematu wyborów – mojej opinii niesłusznie - wałkowany był także coroczny ‘problem’ z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy Jerzego Owsiaka. ‘Problem’ polega na tym, że Jerzy Owsiak umiejętnie zawłaszczył i przejął wpływ na szerokie środowiska młodzieżowe, kontestacyjne i alternatywne, jednak pomstowanie na ‘zapitą młodzież’ jest klasycznym przypadkiem wylewania dziecka z kąpielą to znaczy ładowaniem do jednego worka zarówno młodzieżowego entuzjazmu, społecznikowskiego zapału i dobrych emocji związanych ze zrobieniem czegoś dla innych a samą osobą Owsiaka oraz związanych z nim różnych osób i instytucji, które jak wynika z ujawnionych dokumentów, pobierają z działalności ‘filantropijnej’ duże profity i gaże.

 

WPYCHANIE OWSIAKOWI MŁODYCH W RAMIONA

Wpychanie Owsiakowi i jemu podobnych młodzieży prosto w otwarte ramiona polska prawica robi od dawna. Po pierwsze już przez samo nazywanie się ‘prawicą’ – to, co dzisiaj określa się jako polska prawica to różnorodne środowiska solidarnościowo-patriotyczne, rozpościerające się od uczciwego lewicowca Ryszarda Bugaja (b. doradcę ŚP Prezydenta Lecha Kaczyńskiego), przez NSZZ ‘Solidarność’, po piłsudczykowsko-konserwatywny PiS aż po katolicko-patriotyczne środowisko Radia Maria. Używanie przez te szerokie spektrum społeczno-polityczne terminu prawica jest właśnie takim określeniem, które jest ograniczeniem, tzn. różnorodne osoby i środowiska które potencjalnie mogłyby współpracować z ‘prawicą’ i PiS-em, takie jak działacze na rzecz środowiska naturalnego, praw człowieka, społecznicy i tzw. Alternatywni i niezależni artyści, odrzucane często są obustronnym stwierdzeniem ‘Ale to nie jest prawicowe’, tak jakby ktoś gdzieś zadekretował jedyną obowiązującą definicję ‘prawicowości’ czy innego specyficznego ‘prawicyzmu’.

 

NIE MA LIGI NA PRZEDPOLU

Inny problem środowisk solidarnościowo-patriotycznych to wspomniany zasygnalizowany przez red. Lisiewicza realny brak w Polsce środowisk i organizacji młodzieżowych lub też skierowanych ku młodzieży, które dawałyby młodym, studentom, inteligencji alternatywę dla ‘poważnych partii’ takich jakim jawi się dla wielu Prawo i Sprawiedliwość, czy ugrupowania Gowina albo Ziobry.

NZS czy też Liga Republikańska mogły robić ‘więcej’ i ‘bardziej’ niż tradycyjne partie polityczne, ograniczone sztywną strukturą swojego aparatu biurokratycznego oraz ostrzałem mass-mediów, mogły być i był harcownikami rozrabiającymi na przedpolu, rozpoznającymi i prowokującymi przeciwnika, wprowadzającymi do masowego obiegu hasła, plakaty i filmy ostro i satyrycznie kpiące z przeciwnika politycznego, ale bez partyjnego ‘stempla’ na produkowanych przez siebie materiałach czy działaniach. Ugrupowania takie umiały przyciągać do siebie i mobilizować młodzież, licealistów i studentów w spontaniczny, happeningowy sposób, być pierwszym krokiem w kierunku działalności publicznej i obywatelskiej. Dziś NZS stał się młodą partią z całym obciążeniem sztywności i struktury politycznej, a Liga Republikańska przestała istnieć – mnie więcej od czasu powstania PiS, który przejął część jej aktywistów.

Jedyne środowiska młodzieżowe i niezależne, gdzie istnieje dzisiaj pewien sojusz czy pewna sympatia wobec ze wspomnianych środowiskiem patriotyczno-solidarnościowych to jedynie regionalna poznańska ‘Naszość’ oraz część środowisk kibiców piłkarskich, oczywiście z całym idącym za tym bagażem plusów i minusów.

 

GDZIE JEST UCZCIWA LEWICA?

Inny problem, szerszy problem brak w dzisiejszej Polsce partii i ugrupowań uczciwej, nie-postkomunistycznej lewicy. Wrzucanie komunistów i ich przyjaciół w rodzaju Michnika czy Palikota do jednego worka z napisem ‘lewica’ daje tylko efekt niedźwiedziej przysługi. Przykłady przedwojennego PPS czy też środowisk niepodległościowej antykomunistycznej lewicy PRL, takich jak np. Jan Józef Lipski, środowiska 'Nowego Obywatela' (zob. np. Lewicowo.pl – Portal poświęcony tradycjom polskiej lewicy demokratycznej, patriotycznej i niekomunistycznej) czy wspomniany Ryszard Bugaj, pokazują, że słowa ‘lewica’ i ‘komunizm’ mogą mieć kompletnie dwie różne i często przeciwstawne znaczenia. Jest rzeczą naturalną i oczywistą, że w każdym normalnym kraju istnieje jakaś część obywateli która skłania się do tradycji, wartości i ideologii konserwatywnych i narodowych czyli tzw. wartości prawicowych, a część do lewicowych - społecznych i socjalnych, dlatego ważną rolą przedwojennej lewicy patriotycznej w Polsce takiej jak PPS było np. cywilizowanie dialogu z Kościołem Katolickim, zamiast radykalizacji i mniej czy bardziej jawnej agresji z jaką mamy dziś do czynienia w SLD czy TR.

 

ZNIKAJĄCY KANDYDACI ‘KOALICYJNI’

Innym ważnym faktem dla środowisk solidarnościowo-patriotycznych szeroko rozumianego PiS-u i rozległych okolic jest domniemana taktyka wyborów prezydenckich, którą można zaobserwować w ostatnich dniach i tygodniach – wystawianie przez koalicjantów PO – obecnych takich jak PSL albo potencjalnych SLD i TR - słabych kandydatów do wyborów prezydenckich – takich jak Magdalena Ogórek czy Janusz Palikot. Ponieważ można domniemywać z dużym prawdopodobieństwem pewności, że przy poparciu w okolicach 50 proc. dla Komorowskiego o tym czy będzie czy też nie druga tura wyborów decydować będą dosłownie pojedyncze procenty, możliwe jest że niektórzy albo nawet wszyscy wspomniani kandydaci partii ‘koalicyjnych’ mogą w ostatnich dniach przed głosowaniem w pierwszej turze wycofać swoich kandydatów i nawoływać do przenoszenie głosów na Komorowskiego – oczywiście dla uzyskania ew. wynegocjowanych wcześniej zysków politycznych.

Dlatego obóz PiS oprócz wspierania kandydatury Andrzeja Dudy powinien wspierać albo nawet samemu wystawić kandydata, który idąc pod hasłem np. ‘Uczciwa lewica’ czy też kontestacyjno-antysystemowych i antyoligarchicznych, mógłby przejąć ew. głosy kandydatów SLD, PSL i TR tak, by nie przeszły do Komorowskiego, i która to kandydat mógłby zacząć tworzyć i jednoczyć środowiska społecznikowskie i socjalne. Bo warto pamiętać o powiedzeniu że na bezrybiu i rak ryba, więc tak długo jak nie ma w Polsce normalnej, uczciwej, cywilizowanej lewicy, tak długo istnieć i funkcjonować będą twory ‘lewico-podobne’ w rodzaju SLD czy TR.

 

Michał Orzechowski – publicysta, pisarz, działacz obywatelski

 

 

 

'Od Solidarności do zawiści - Witold Bereś, Jerzy Skoczylas, 'Gazeta Wyborcza' 2004-03-19

Sylwetkę polityczną Ryszarda Bugaja przedstawiają Witold Bereś i Jerzy Skoczylas

/.../

'Jak zauważył Waldemar Kuczyński, opisując ewolucję poglądów politycznych człowieka, który wraz z nim układał program gospodarczy pierwszej "Solidarności", można się spodziewać, że Bugaj za chwilę znajdzie się w LPR.

To zbyt ostrożna przepowiednia. W "Samoobronie" pewnie już kosy kują, by pójść za Ryszardem Bugajem.'

]]>http://wyborcza.pl/1,76842,1978147.html]]>

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (3 głosy)