Okradziona spółdzielnia - sąd.

Obrazek użytkownika Leszek Smyrski
Idee

W zeszły piątek otrzymałem pismo z sądu, wniosek o uchylenie uchwał złożyłem prawie rok temu.

 

Sąd Okręgowy w Rzeszowie

I Wydział Cywilny

Plac Śreniawitów 3

35-959 Rzeszów

Sygn. akt IC 891/15                                                                                                 Rzeszów 10 sierpnia 2015r.

 

Leszek Smyrski

Sąd Okręgowy wydział I Cywilny w Rzeszowie w sprawie z powództwa Leszka Smyrskiego przeciwko spółdzielni socjalnej Akacja w Krasnem wzywa o uzupełnienie braków formalnych pozwu przez:

-dołączenie odpisu pozwu – pisma z dnia 30.09.2014r.,

-wskazanie o uchylenie ilu uchwał Pan wnosi, wskazanie ich numerów celem identyfikacji lub dołączenie ich odpisów lub kopii w 2-ch egzemplarzach,

-zwięzłe przytoczenie okoliczności faktycznych uzasadniających żądanie – w 2-ch egzemplarzach,

Wszystko w terminie tygodniowym, pod rygorem zwrotu pozwu.

Gdybym nie trzymał wszystkiego w teczce, byłoby kiepsko. Odpowiedziałem.

Sąd Okręgowy w Rzeszowie

I Wydział Cywilny

Sygn. akt I C 891/15

 

 

Wnoszę o uchylenie wszystkich uchwał walnych zgromadzeń spółdzielni socjalnej „Akacja” z 2014 roku, ponieważ były podejmowane w sytuacji wprowadzania w błąd spółdzielców, ukrywania dokumentów i zastraszania. Zarząd spółdzielni socjalnej „Akacja” nie prowadził spółdzielni ale prywatną firmę Andrzeja P. Sam prezes używając zasobów spółdzielni prowadził własną działalność, za którą wynagrodzenie brał do własnej kieszeni, nie wykazując przychodów (na czarno)

Będąc członkiem spółdzielni socjalnej i jej współtwórcą, napisałem wraz z Pawłem K. biznes plan, który otrzymał dofinansowanie. Pomagała nam przy tym Alicja S. (wiceprezes), jednak jej rola sprowadzała się do wpisywania cyfr w tabelki . Nie rozumiała specyfiki tego planu.

Dlatego też bez jakiejkolwiek zgody walnego zgromadzenia zarząd spółdzielni usunął z realizacji rękodzieło artystyczne, które było istotne, dla osiągnięcia rezultatów komercyjnych. Produktem kluczowym był komplet damskiej bielizny wykonany z koralików, który jest moim dziełem, (obiecałem spółdzielcom że przekażę spółdzielni prawa autorskie) i który miał nam przynieść  spore dochody. Odbyłem nawet w tym celu wyjazd do Francji, gdzie szukałem zbytu na kostium jak również znalazłem poważnego przedsiębiorcę budowlanego, z którym mieliśmy nawiązać współpracę w zakresie projektowania i wykonywania ogrodów. Był to mój znajomy z lat osiemdziesiątych, który zrobił karierę biznesową w Paryżu.

Do tej pory nie umiem podać wszystkich naruszeń prawa przez zarząd spółdzielni, ponieważ odmawiali udzielania informacji. Wiem że wartość przedmiotu sporu to 380 tysięcy złotych wsparcia publicznego, z czego 200 tysięcy to dotacja z Unii Europejskiej a 180 tysięcy to wsparcie pomostowe. Jednak prawdopodobnie dochodzi do tego zwrócony podatek VAT.

Projekt spółdzielczy nie był dla mnie przypadkowy, od 2007 roku studiowałem socjologię na UR i pasjonowałem się społeczeństwem obywatelskim i spółdzielczością. O spółdzielczości napisałem pracę magisterską. W tej chwili rozpoczynam drugi rok studiów doktoranckich i rozszerzyłem moje zainteresowania spółdzielczością o badanie zabezpieczeń funduszy unijnych przed defraudacją.

Prokurator, który na mój wniosek badał sprawę spółdzielni, uznał za nieuzasadniony jeden z moich zarzutów, ukrywanie dokumentów, ponieważ uznał że widziałem jeden dokument, który sfotografowałem. Ja jednak żądałem okazania wszystkich dokumentów, nie tylko faktur na zakupy. Sfotografowanym dokumentem była faktura VAT na wybudowanie kominka w prywatnym domu prezesa w Krasnem przez firmę „Faro”. Firma ta specjalizuje się w robieniu kominków i nie wykonuje żadnych innych usług, nie robi remontów pieców. W styczniu 2014 roku dzwoniłem do firmy „Faro”, manager który ze mną rozmawiał udzielił mi tych informacji, powiedział również że pamięta budowę kominka w Krasnem. Kominek został wybudowany w domu Andrzeja P. w listopadzie 2013 roku. Do września 2014 roku zarząd ukrywał jak zaksięgowana była ta faktura. Dopiero w styczniu 2015 roku dowiedziałem się od firmy B-4 że zaksięgowano ją jako remont pieca w lokalu przy ul. Plac Wolności 2 w Rzeszowie. Piec ten nigdy nie był remontowany, nie potrzebował remontu. Gdy rozmawiałem z właścicielem lokalu oraz poprzednim najemcą, piec był sprawny. Remont pomieszczenia zrobiłem wraz ze spółdzielcami w lipcu i sierpniu 2013 roku, w tym czasie zarząd spółdzielni socjalnej „Akacja” rozpoczął defraudację pieniędzy. Ani podczas przyznawania absolutorium, ani podczas walnego zgromadzenia zarząd spółdzielni nie wyjaśnił sprawy kominka, nie udostępnił również:

Listy środków nabytych z dotacji.

Zestawienia miesięcznych wypłat członków spółdzielni z uzasadnieniem dla każdej pozycji.

Książki przebiegu pojazdów z uzasadnieniem przejechanych kilometrów.

Wszystkich zawartych kontraktów z całej działalności spółdzielni.

Sprawozdań z zebrań zarządu.

Planu działania na 2015 rok.

Mimo wielokrotnych ustnych i pisemnych żądań zarząd spółdzielni socjalnej „Akacja” nie odpowiedział na żaden zarzut. Andrzej P. nie podpisywał kopii pism, które mu dostarczałem, mimo że je odbierał, zwyczaj ten przejęła od niego Alicja S. Dwa razy jednak udało mi się zmusić ich do złożenia podpisu i przybicia pieczątki ( kopia pisma z 7 I oraz 20 V 2014 w załączniku). Od tego momentu mieli oficjalny obowiązek na nie odpowiedzieć, najpóźniej w dniu udzielenia absolutorium. Skoro nie okazali dokumentów żądanych przeze mnie, nie spełnili warunku ważności udzielenia absolutorium.

Wykluczenie mnie ze spółdzielni również odbyło się z pogwałceniem prawa. Zarząd stworzył listę na której wszyscy się podpisywali, ja jednak o niej nie wiedziałem. Ta lista miała stanowić dowód mojej absencji w pracy. Jednak w spółdzielni nie było żadnej pracy, kiedy zaś była i otrzymałem wezwanie stawiałem się. Zarząd dokonał zwolnienia mnie z pracy na podstawie braku odpowiedzi na list, jednak list ten nadszedł sześć dni przed walnym zgromadzeniem i na tym zgromadzeniu zamierzałem przedstawić moje wyjaśnienia, wobec całej spółdzielni. Otrzymałem jednak wcześniej przygotowane rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia.

Mój opis jest najbardziej możliwie zwięzły, jednak sytuacja w spółdzielni socjalnej „Akacja” jest niezwykła. Pominąłem szereg wręcz niewiarygodnych faktów, które miały miejsce w spółdzielni , które opisuję w mojej rozprawie doktorskiej.

Oczekuję na kopię pisma z B-4, w której firma opisuje jak została zaksięgowana faktura VAT  277/FS/12/2013. Oryginał pisma zaginął mi, nie zdołałem go zabezpieczyć,  ponieważ przeżywałem stres z powodu śmierci mojej mamy.

Na mój wniosek sprawą nieprawidłowości przy budowie kominka zajmował się urząd skarbowy, niestety wszelkie ustalenia są tajne.

Proszę o rozpoznanie sprawy.

Z poważaniem.

Leszek Smyrski

 

W załączeniu:

Kopia pozwu z 30 IX 2015 roku.

Kopia dodatkowych informacji do wniosku z 23 XI 2014 roku.

Pismo odręczne do zarządu spółdzielni socjalnej z wezwaniem do okazania dokumentów i wyjaśnienia sytuacji spółdzielni jednak data 7 I 2013 jest ewidentną pomyłką, prawdziwa data to 2014 rok.

Wezwanie zarządu spółdzielni socjalnej „Akacja” do przedstawienia dokumentów i odpowiedzi na pytania. Z 20 V 2014 roku.

Fotografia faktury VAT  277/FS/12/2013 – oryginał w posiadaniu spółdzielni socjalnej „Akacja”

Zdjęcie pieca, który rzekomo był remontowany z 16 lipca 2013 roku. Zdjęcie po rzekomym remoncie znajduje się wśród materiałów pokontrolnych w firmie B-4, która była operatorem projektu. Piec niczym się nie różni. Jednak księgowa z firmy B-4 potwierdziła prawidłowość zaksięgowania faktury.

Od roku piszę w zasadzie głównie o tej sprawie. Dziś kolejny etap. Proszę o modlitwę o sprawiedliwe rozstrzygnięcie.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.6 (głosów:2)