Co mają wspólnego Petru z Janukowiczem?

Obrazek użytkownika Leopold
Blog

Można ich nazwać „politykami sponsorowanymi”. Ich ścieżki kariery prowadzone były przez jakąś „niewidzialną rękę”. Politykami stali się z dnia na dzień; nie musieli mozolnie zdobywać swojej pozycji, jako działacze samorządowi, czy przebijać się przez hierarchiczne struktury partyjne.

 

Gdy w 2001 roku Condolezza Rice gościła na prywatnym przyjęciu w daczy Putina, zauważyła jakiegoś osobnika o fizjonomii ochroniarza, który kręcił się w pobliżu. W pewnym momencie gospodarz przedstawił faceta mówiąc, że to przyszły prezydent Ukrainy. Putin rzeczywiście był wizjonerem, bo wkrótce Janukowicz został premierem (2002), stanął na czele Partii Regionów(2003), a w 2010 roku proroctwo Putina spełniło się – Ukraińcy wybrali Janukowicza swoim prezydentem. Imponująco wygląda również „kariera naukowa” tego polityka, choć wg. Wikipedii „wykształcenie i tytuły naukowe Janukowycza budzą kontrowersje”.

W 2001 ukończył Ukraińską Akademię Handlu Zagranicznego, obronił doktorat w Instytucie Badań Ekonomiczno - Prawnych Narodowej Akademii Nauk Ukrainy. Następnie uzyskał tytuł profesorski i został członkiem Prezydium Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, członkiem rzeczywistym Akademii Nauk Ekonomicznych Ukrainy i Kalifornijskiej Międzynarodowej Akademii Nauk, Edukacji, Przemysłu i Sztuki.

I pomyśleć, że w latach 70-tych Janukowicz był profesjonalnym kryminalistą – recydywistą dwukrotnie odsiadującym wyroki za kradzieże i pobicia...

Po ucieczce (ewakuacji) Janukowicza z kraju (2014), jego rezydencja udostępniona była do zwiedzania. Na ludziach największe wrażenie robił złoty sedes w staroegipskim stylu.

 

Petru na swój złoty sedes jeszcze musi poczekać. W1995 roku nosił teczkę za prof. Balcerowiczem jako jego asystent. Później – w przerwach między pracą w bankach – zasiadał w radach nadzorczych. W maju 2015 roku założył partię Nowoczesna i stanął na jej czele. Przedsięwzięcie okazało się wielkim sukcesem. Program partii („Budowa nowoczesnego społeczeństwa opartego na innowacyjnej przedsiębiorczości”) dosłownie porwał Polaków, którzy powierzyli liderowi (wraz z gromadką pięknych myszek - agresorek) mandat posła.

Nie wiadomo, czy „Rumun Tuska” jest rzeczywiście Rumunem, czy przedstawicielem jakiegoś innego narodu, ale z pewnością polskie kody kulturowe są mu obce. Mówiąc o „sześciu królach” postawił się w rzędzie tych „polskojęzycznych Europejczyków”, którzy słyszeli, że Polacy w święta czymś się dzielą, ale kiedy opłatkiem, a kiedy jajkiem to nie są pewni, a Rota, czy „Boże coś Polskę”- to to samo.

Po dniu, w którym Beata Szydło tłumaczyła się przed europejskim lewactwem, Petru udzielił wywiadu mówiąc, że był to czarny dzień w historii Polski, że reputacja państwa została zniszczona itp. A na opinii o Polsce jemu szczególnie zależy, ponieważ on, Petru, „będzie następnym premierem tego kraju”. Wypowiedź wygłoszona z absolutną pewnością siebie była tak kabotyńska, że redaktorzy wycięli to zdanie w następnych edycjach dziennika.

Polacy nieraz zachowywali się dziwacznie. Dwukrotnie powierzyli władzę facetowi, dla którego „polskość to nienormalność”. Wyszli gromadnie na ulicę bronić czci szemranego noblisty – donosiciela. Ale Petru chyba nie jest aż tak naiwny, by wierzyć, że można wygrać wybory pod hasłem obrony banków, czy sklepów wielkopowierzchniowych. Jednak lider „Nowoczesnej” wygłasza internetowe „orędzia” do narodu i całkiem serio ogłasza się „przywódcą opozycji”, mimo, że lider największej partii opozycyjnej cieszy się dobrym zdrowiem. Czy Petru ma, podobnie jak Putin, dar przewidywania? A może jego bufonowata pewność siebie wynika z jakiejś tajemnej wiedzy?

„Ja zostałem poproszony o to spotkanie” mówił Petru po spotkaniu z Victorią Nuland, która przyjechała do Polski w związku z przygotowaniami do szczytu NATO.

Według Wikipedii „Victoria Nuland - asystent sekretarza stanu w amerykańskim Departamencie Stanu, szefowa Biura ds. Europy i Eurazji - urodziła się w rodzinie żydowskiej (...)”

Dyplomacja kraju, od którego zależy w dużym stopniu bezpieczeństwo Polski, zwyczajowo prowadzona jest przez ludzi pochodzenia żydowskiego. Jest to dla nas bardzo niekomfortowa sytuacja. Musimy stale pamiętać o kuriozalnych roszczeniach Światowej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego, która wyceniła sobie swoje „należności” na 65 mld $. Suma ma być rekompensatą za majątki pozostawione na terenie II Rzeczpospolitej przez Żydów – obywateli polskich – zmarłych i nie mających spadkobierców.

Ta sprawa wisi nad każdym polskim rządem, jak miecz Damoklesa. Wpływowy rabin ostrzegał parę lat temu, że Polska będzie tak długo szkalowana i poniżana na forum międzynarodowym, dopóki nie zapłaci. Konsekwencją tego są teksty o „polskich obozach koncentracyjnych”, „polskich komorach gazowych” itp.

Z Wikileaks dowiedzieliśmy się, że ekipa Tusk/Komorowski zobowiązała się do „uregulowania należności”. W tym celu podjęto nieudaną próbę zmiany konstytucji umożliwiającą sprzedaż lasów. Inicjatywę organizacji, która reprezentuje interesy (?!) zamordowanych Żydów, poparło aż 46 kongresmenów, którzy napisali w tej sprawie list do szefa amerykańskiej dyplomacji - Johna Kerry.

Czy rozmowa jego asystentki Victorii Nuland z przewodniczącym Petru ma jakiś związek z tą sytuacją?

Jest pewne, że absurdalne żądania organizacji żydowskiej nie mają szans na realizację przy obecnym rządzie w Polsce, ale kiedyś? Może znajdą się przy władzy „pragmatycy”, czy „realiści”.

Petru jawi się nam jako postać trochę operetkowa z żenującymi brakami wiedzy. Gdy pojawią się jednak wyraźne symptomy „pompowania” przewodniczącego „Nowoczesnej”, należy zachować czujność. Kalifornijska Międzynarodowa Akademia Nauk, Edukacji, Przemysłu i Sztuki jest z pewnością sowiecką wydmuszką służącą do dowartościowania różnych nominatów na ważne stanowiska – podobnie jak zakładane przez KGB „zachodnie” czasopisma służące do cytowania.

Jeśli Petru nagle zdecyduje się na ślub kościelny, lub zostanie zaszczycony członkostwem (obok kolegi Janukowicza) w kalifornijskiej „Akademii”, trzeba zacząć traktować go poważnie, bo poważne konsekwencje ponosimy do dziś przez innych sterowanych bufonów u władzy.



 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

Jego związki z ZSRR sięgaja rodzinnych peregrynacji po Kraju Rad...a tej służby odchodzi sie tylko na cmentarz...oczywiście i Żydzi przy okazji "powstania nowosmiesznej" ugrać chca swój mały geszeft...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1511627