Ośrodek Kultury Ochoty - spotkanie z Jackiem Sasinem

Obrazek użytkownika elig
Kraj

  Kandydat na prezydenta Warszawy z ramienia PiS, p. Jacek Sasin, dotarł w swej kampanii wyborczej do mojej dzielnicy, czyli do Ochoty.  Stało się to 24.10.2014 o godz 18:30.  Przed budynkiem Ośrodka Kultury Ochoty /przy ul. Grójeckiej/ widniały dwa duże banery z nazwiskiem kandydata.  W środku było gorzej.  Z trudem znalazłam drogę do małej salki na drugim piętrze, mieszczącej ok. 50 osób.



  Jak sie później okazało, ponad dwadzieścia z nich było kandydatami do rady miasta i rad dzielnic, a także politykami wspierającymi ich.  Zwykłych warszawiaków było mniej niż 30.   Frekwencja była jeszcze niższa niż na spotkaniu na Ursynowie, opisanym przez Ewarysta Fedorowicza  /TUTAJ/.  Tam przyszlo ok. 100 osób.  Europoseł Karol Karski przemawiający podczas spotkania wspomniał o tym, że również i w Wilanowie było mało ludzi.



  Zebranie zaczęło się od prezentacji spotu wyborczego Jacka Sasina  /TUTAJ/.  Potem głos zabrał p. Jerzy Wielgus, kandydat PiS do sejmiku województwa mazowieckiego.  Mówił on głównie o swej dzialalności związkowej w NSZZ "Solidarnośc" oraz wspominał czasy, gdy Lech Kaczyński był prezydentem Warszawy.  Po nim przemawiał Kazimierz Michał Ujazdowski, również europoseł.  Powiedział, że on spogląda na rządy PO w Warszawie z pewnego oddalenia, gdyż jest z Dolnego Ślaska, i zauważa brak jakiejkolwiek ich koncepcji.  Platforma sprawuje władzę dla samej władzy, bez innego celu.



  Wreszcie Karol Karski zapowiedział wystąpienie Jacka Sasina.  Przedstawił on pokrótce swój program.  Wspomniał o darmowej komunikacji miejskiej dla osób, płacacych podatki w Warszawie, poprawieniu opieki lekarskiej, wiekszych nakładach na kulturę, na opiekę społeczną itp.  Środki na to zapewni ukrócenie nieprawdopodobnego marnotrawstwa, jakie panuje obecnie w samorzadzie warszawskim.  Podkreślał, że miasto tworzą ludzie, a nie tylko asfalt i beton.  Mówił mniej więcej to samo, co na spotkaniu w siedzibie Stowarzyszenia KoLiber, które relacjonowałam  /TUTAJ/.



  Na koniec Karol Karski wygłosił mowę o charakterze mobilizacyjnym, porównując uczestników spotkania do Pierwszej Kadrowej Józefa Piłsudskiego, po czym wszyscy kandydaci do warszawskiego samorzadu, wsród których było wielu młodych ludzi, podpisali Deklarację Samorządowca PiS.  Imprezę zakończyło koło 19:45 wspólne zdjęcie wszystkich kandydatów.  Filmowała spotkanie jedna kamera.  Jacek Sasin zachęcał obecnych do zaglądania na jego stronę internetową  /TUTAJ/, oraz na stronę warszawskiego PiS  /TUTAJ/.



  Jako, że nie przewidziano pytań, ani głosów z sali, podeszłam po spotkaniu do p. Jacka Sasina i spytałam, czy czytał wywiad swego rywala, Przemysława Wiplera /od Korwin-Mikkego/ w najnowszym numerze "Najwyższego Czasu" /nr 43/2014/.  Wipler stwierdził, że:



  "[Sasin] Od początku popełnia też poważne błędy.  Np. nie zadbał o to, aby Warszawa była miejscem jego zamieszkania!  Chcąc zostać prezydentem stolicy po to, aby pomagać w niej lepiej i wygodniej żyć, sam nie tylko mieszka w Ząbkach, ale także płaci tam podatki!".



  Spytałam, czy to prawda?  Sasin potwierdził słowa Wiplera.dodając, że jak na razie władze Warszawy nie zrobiły nic, by zachęcić go do płacenia podatków w Warszawie.  Prawdę mówiąc - Sasin nie był w stanie uniknać tych błędów.  Przenoszenie się do Warszawy tylko na czas kampanii zrobiłoby jak najgorsze wrażenie, a co do podatków....  W kwietniu 2014, kiedy rozliczano poprzedni rok podatkowy, Sasin nie przewidywał pewnie, iż bedzie kandydował na prezydenta Warszawy, a następny okres rozliczeń to dopiero styczeń - kwiecień 2015.



  Obserwując kampanię Jacka Sasina odnoszę wrażenie, że Prawu i Sprawiedliwości wcale nie zależy na wygranej w Warszawie.  Pisał o tym Łukasz Warzecha  /TUTAJ/ w artykule "PiS oddaje Warszawę walkowerem?", a w ostatnim numerze tygodnika "Do Rzeczy" /nr 43/2014/ Piotr Gociek i Piotr Gursztyn stwierdzili:



  "Sprawy warszawskie zamknijmy opowieścią o hojności Jarosława Kaczyńskiego. Otóż odpalił on ładne kieszonkowe Jackowi Sasinowi, czyli PiS-owskiej wunderwaffe, która ma zmieść HGW. Jacek dostał 300 tys. zł na kampanię wyborczą. Dla mniej zorientowanych przypomnijmy, że Jacek „Kura” Kurski na swoją własną kampanię europejską wydał 450 tys., a wydatki HGW mogą wynieść co najmniej pięć razy tyle, ile dostał Sasin. I to z kasy partyjnej, nie licząc miejskiej na promocję pani prezydent.”  /TUTAJ/.



  No comment.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:10)