Bandyci, mordercy i towarzysze

Obrazek użytkownika Henryk Dąbrowski
Historia

Jak czują się dzisiaj „autorytety”, które poprzez przynależność do PZPR (do 1948 PPR) ponoszą współodpowiedzialność za mordy popełnione w latach czterdziestych i pięćdziesiątych na Polakach? Jak czujecie się towarzysze? Jak możecie z tym żyć? Jak żyje się z wiedzą, że należało się do zbrodniczej organizacji? Żaden eufemizm typu „okres błędów i wypaczeń” nic tu nie pomoże – to tylko ucieczka dla tchórzy. A może wystarczy dużo pić, aby nie słyszeć jęków torturowanych? Jak to jest, towarzysze, kiedy patrzy się na siebie w lustro? Na swoją współpracę z sowieckim okupantem, budowę kolonii o nazwie PRL i doprowadzenie kraju do ruiny. Przecież musi być w was wstyd i pogarda dla samych siebie, bo nie niszczylibyście stenogramów, dokumentów, teczek i wszelkich śladów waszej działalności, gdyby była w was duma. Z tą hańbą umrzecie, choćby na wasze pogrzeby zapędzili cały Sejm, Senat, Rząd i Prezydenta.

Czy dobrze słyszę? Mówicie, że to były zbrodnie stalinowskie? Czyżby sam Stalin wpadał od czasu do czasu wymordować trochę Polaków? Stalin umarł w 1953, sprawiając radość nie-towarzyszom i wprawiając w ogromny smutek połączony ze szczerymi łzami towarzyszy, a zbrodnie trwały dalej. Wy zapewne nie wiedzieliście... Tak jak Niemcy. Oni też nie wiedzieli. I może nawet część naiwnych uwierzyłaby w wasze dziewictwo, gdyby nie Leon Wudzki. Ten towarzysz, chyba głęboko wstrząśnięty działaniem partyjnych bandytów i morderców, na VIII Plenum KC PZPR w październiku 1956 roku powiedział

„W na wpół faszystowskim ustroju sanacyjnym mogliśmy znaleźć drogę do ministra, na przykład Świętosławskiego, który ze swej strony mógł wpłynąć na to, aby zwolnić z więzienia ludzi obcych, wrogich ustrojowi sanacyjnemu, jak na przykład redaktora "Lewego Toru" tow. Bobowskiego. Nie będę przytaczał wszystkich. Jest tu towarzysz, siedzi na sali, któremu też pomógł Świętosławski, i jest wielu innych towarzyszy, w sprawie których udawaliśmy się o pomoc i znajdowaliśmy ją.

W latach 1950 - 1951 ja, członek prezydium Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej, nie mogłem zrobić nic, aby pomóc nawet towarzyszom, co do których święcie byłem przekonany, że cierpią niewinnie. Kiedy teczka moja nabrzmiała od łez i krzywdy ludzkiej, postanowiłem dostać się do ówczesnych sekretarzy. Najpierw zapukałem do tow. Zambrowskiego, aby przedstawić mu kilka spraw tego rodzaju, że na przykład: ludzi łapano na ulicy i wypuszczano po 7 dniach badania niezdolnych do życia. Ludzi tych trzeba było odwozić do Tworek. Ludzie chronili się do Tworek, żeby nie dostać się do UB. Udawali wariatów.”

i dalej

„Tow. Berman złożył tutaj nam swoją samokrytykę. Tow. Berman tłumaczy się brakiem kolegialności, niewiedzą i niedostatecznym nadzorem. Tow. Berman należał do komisji Biura Politycznego do spraw bezpieczeństwa i tow. Berman nie wiedział nic, co tam się działo. Całe miasto wiedziało, że ludzi mordują, całe miasto wiedziało, że są karce, w których ludzie po trzy tygodnie stoją w ekskrementach po kostki, całe miasto wiedziało, że Różański zdziera ludziom paznokcie osobiście z rąk, całe miasto wiedziało, że oblewa się ludzi zimną wodą i stawia na mrozie, tow. Berman, członek komisji do spraw bezpieczeństwa - nie wiedział.”

Prorocze były słowa towarzysza Edwarda Ochaba, który przerywając wystąpienie Wudzkiego mówił: „czas wasz się kończy, towarzyszu”. W istocie, czas Wudzkiego nie trwał długo, szybko został wymanewrowany na boczny tor historii. Zapomniał, że porównywanie komunizmu do faszyzmu jest niedopuszczalne. Nawet dzisiaj jest niedopuszczalne.

Zatem cała Warszawa wiedziała, a towarzysze nie wiedzieli. Jakiej operacji na własnym mózgu trzeba dokonać, aby się od ciężaru odpowiedzialności uwolnić? Czy wzajemne poświadczanie honoru wystarczy? Czy nazywanie siebie elitą narodu (po wymordowaniu kontrkandydatów) poprawia nastrój? Przypisywanie sobie wyłącznego prawa do rozliczania samych siebie pomaga? Ile razy trzeba sobie w myślach powtarzać, że „kłamstwo antykomunistów rozliczających komunizm” jest takie samo, jak „kłamstwo komunistów rozliczających faszyzm”. A skąd ta pewność, że za rozliczeniem komunizmu stoi kłamstwo? A może to PRAWDA domaga się szacunku dla mordowanych, zabijanych, dręczonych, torturowanych, bitych, poniżanych, pozbawianych godności, skazywanych na wieloletnie więzienia, wywożonych do pracy w kopalniach uranu, ...


Czas wasz się kończy, towarzysze!

Jerzy Albrecht  (od 1942 w PPR)
Jerzy Andrzejewski (od 1950 w PZPR)
Jakub Berman  (od 1928 w KPP, od 1944 w BP PPR)
Bolesław Bierut  (od 1918 w KPP, od 1943 w PPR)
Juliusz Burgin  (od 1927 w KPP, od 1947 skierowany do dyspozycji KC PPR)
Leon Chajn  (od 1933 w KPP, od 1944 w SD)
Ferdynand Chaber  (od 1929 w KPP, od 1945 w PPR)
Władysław Ciastoń  (PPR)
Józef Cyrankiewicz  (od 1948 w PZPR)
Tadeusz Daniszewski  (właśc. Dawid Kirszbraun) (od 1921 w KPP, od 1944 w PPR)
Ostap Dłuski  (właść. Adolf Langer) (od 1918 w KPP, od 1946 w PPR)
Franciszek Fiedler  (właśc. Efroim Truskier) (od 1919 w KPP, od 1945 w PPR)
Bronisław Geremek  (właśc. Benjamin Lewertow) (od 1950 w PZPR)
Władysław Gomułka (od 1926 w KPP, od 1941 w WKP(b), od 1942 w KC PPR)
Henryk Holland  (KPP, PPR)
Tadeusz Hołuj  (PPR)
Henryk Jabłoński  (od 1948 w KC PZPR)
Mieczysław Jagielski  (od 1944 w PPR)
Wojciech Jaruzelski  (od 1947 w PPR)
Mieczysław Jastrun  (właśc. Mojsze Agatsztajn) (PPR)
Stanisław Kania  (od 1945 w PPR)
Józef Kapliński  (właśc. Izrael Kapłan) (PPR)
Oskar Karliner  (od 1930 w KC KPP, od 1946 w PPR)
Czesław Kiszczak  (od 1945 w PPR)
Zenon Kliszko  (od 1931 w KPP, od 1942 w PPR)
Stanisław Kociołek (od 1953 w PZPR)
Leszek Kołakowski  (od 1945 w PPR)
Tadeusz Konwicki  (od 1952 w PZPR)
Izolda Kowalska-Kiryluk  (PPR)
Wincenty Kraśko  (od 1948 w PZPR)
Jacek Kuroń (od 1952 w PZPR)
Oskar Lange  (od 1948 w KC PZPR)
Stanisław Jerzy Lec  (PPR)
Ignacy Loga-Sowiński  (od 1935 w KPP, od 1943 w KC PPR)
Franciszek Mazur  (od 1930 w KC KPP, od 1945 w KC PPR)
Stefan Michnik  (od 1947 w PPR)
Zygmunt Modzelewski (od 1918 w KPP, od 1945 w KC PPR)
Edward Ochab (od 1928 w KPP, od 1944 w KC PPR)
Józef Olszewski (KPP, PPR)
Julian Przyboś (od 1945 w PPR)
Janusz Przymanowski (PPR)
Mieczysław Rakowski (od 1946 w PPR)
Janusz Reykowski (od 1949 w PZPR)
Józef Różański (Goldberg) (od 1945 w PPR)
Leon Schiller (PPR)
Florian Siwicki (od 1948 w PPR)
Wisława Szymborska (od końca lat 40 w PZPR)
Maria Turlejska (od 1942 w PPR)
Jerzy Wiatr (od 1949 w PZPR)
Wiktor Woroszylski (PPR)
Roman Zambrowski (od 1944 w PPR)

 

PS.
Niektórych już się skończył. Na zawsze.

Cytowane fragmenty pochodzą z
Nowe drogi Organ teoretyczny i polityczny KC PZPR, nr 10 (88), październik 1956 - VIII plenum KC PZPR, 19-21 X 1956 r.

 

 

 

 

Czerwona zaraza

Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
byś nam kraj przedtem rozdarłszy na ćwierci,
była zbawieniem witanym z odrazą.

Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu
zbydlęciałego pod twych rządów knutem,
czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
swego zalewu i haseł poszumu.

Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
morderco krwawy tłumu naszych braci,
czekamy ciebie, nie żeby zapłacić,
lecz chlebem witać na rodzinnym progu.

Żebyś ty wiedział, nienawistny zbawco,
jakiej ci śmierci życzymy w podzięce,
i jak bezsilnie zaciskamy ręce,
pomocy prosząc, podstępny oprawco.

Żebyś ty wiedział, dziadów naszych kacie,
sybirskich więzień ponura legendo,
jak twoją dobroć wszyscy tu kląć będą,
wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia.

Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej,
skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.

Legła twa armia zwycięska czerwona
u stóp łun jasnych płonącej Warszawy
i ścierwią duszę syci bólem krwawym
garstki szaleńców, co na gruzach kona.

Miesiąc już mija od powstania chwili,
łudzisz nas czasem dział swoich łomotem,
wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.

Czekamy ciebie nie dla nas, żołnierzy,
dla naszych rannych - mamy ich tysiące,
i dzieci są tu, i matki karmiące,
i po piwnicach zaraza się szerzy.

Czekamy ciebie - ty zwlekasz i zwlekasz,
ty się nas boisz i my wiemy o tym,
chcesz, byśmy wszyscy tu legli pokotem,
naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

Nic nam nie zrobisz - masz prawo wybierać,
możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
lub czekać dalej i śmierci zostawić...
Śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
Nowa się Polska - zwycięska - narodzi
i po tej ziemi ty nie będziesz chodzić,
czerwony władco rozbestwionej siły.

 

 

Józef Szczepański "Ziutek" (1922-1944)

Ocena wpisu: 
Brak głosów