Zepsuta scena rozstania

Obrazek użytkownika kataryna
Kraj

Nie taki był scenariusz. Najpierw Eryk Mistewicz, bardzo zaangażowany w snucie narracji rozłamowców (Eryk Mistewicz "O 40 małych Murzynkach opuszczających łódkę - jeden po drugim co trzy dni - masakra dla wizerunku partii" ) intensywnie pompował wejherowski balon, zapowiadając w swoich wpisach na twitterze (dziś już częściowo pousuwanych) przełom i początek Wielkiej Zmiany (Eryk Mistewicz "To Wejherowo w piątek o 12.00 stanie się symbolem Zmiany w polskiej polityce? Jej zdehermetyzowania, odbetonowania?" ), zaplanowane na piątek pojawienie się Poncyljusza u boku kandydata popieranego przez Platformę miało miało wywołać polityczne trzęsienie ziemi (Rzepa cytując anonimowego współpracownika Kluzik "To, co nastąpi w południe w Wejherowie, będzie początkiem końca
dotychczasowej formuły sceny politycznej i dominacji dwóch partii") a poranne piątkowe gazety donosiły nawet, że tego dnia Poncyljusz może zostać wyrzucony z PiSu. Nie stało się ani jedno, ani drugie. Słowa warte zapamiętania nie padły, przełomu nie było, a PiS uznał, że sprawa Poncyljusza pilna nie jest i nie zamierza się nim zajmować.

I tu właśnie, mam wrażenie, plan się rypnął. Scenariusz przewidywał bowiem, że po "apelu wejherowskim" PiS wyrzuci Poncyljusza, i będzie można spędzić weekend na przeżywaniu tego dramatu wspólnie z dziennikarzami zatroskanymi o wewnątrzpartyjną demokrację i losy do niedawna jeszcze obciachowych polityków. Tymczasem dzień się kończył, a spodziewanej dymisji nie było, choć Poncyljusz chyba do końca nie tracił nadziei bo jeszcze w wieczornym programie "Piaskiem po oczach" mówił "Decyzję o ewentualnym wyjściu z PiS podejmę w ciągu najbliższych dni, przed wyborami samorządowymi (...) Nie przesądzam, że odejdę sam (...) Czekam na decyzję PiS dotyczącą przywrócenia wyrzuconych posłanek".

Dzisiaj okazało się, że ściemniał, bo decyzja była już podjęta, i nawet ogłoszona, choć jeszcze nie wszystkim. Wczoraj, gdy Poncyljusz apelował o przywrócenie Jakubiak i Kluzik i udawał, że jeszcze nic nie jest przesądzone, jego słowa musiały być spisane, autoryzowane, a kto wie czy i nie złożone do druku.

Paweł Poncyljusz: Nie chcę się już dłużej zajmować tą partią. Niech koledzy Kuchciński i Błaszczak robią, co chcą. Mnie to już nie interesuje. Pępowina została odcięta (...) Ja wychodzę z tego podwórka za bramę. Może mnie hycel złapie i zawiezie do najbliższego schroniska. Ale może się uda.

Nic dziwnego, że po występie Poncyljusza w "Piaskiem po oczach" Tomasz Machała, autor wywiadu we Wprost dopytywał na twitterze.

Tomasz Machała: Czy P.Poncyljusz powiedział w Piaskiem po oczach coś nowego? Pytam bo nie mogłem oglądać? Coś czego do tej pory nie słyszałem. Powiedział coś o swojej przyszłości w PIS, o nowej partii? 

A gdy dostał odpowiedź, że nic nowego nie padło, odetchnął.

Tomasz Machała: OK, ulga :-) Polecam poniedziałkowy WPROST.

W końcu to, że PiS popsuł Poncyljuszowi szyki nie wyrzucając go zanim jego wywiad, w którym żegna się z partią ukaże się drukiem, nie znaczy, że ktoś miałby podkraść Machale ekskluziwa, wyjawiając wcześniej konkurencji, to co miało zostać ogłoszone w gazecie, za pośrednictwem której nowa partia prowadzi swoją politykę. Poncyljusz powinien być wdzięczny PiSowi, że wczoraj nie odpowiedział pozytywnie na jego apel o przywrócenie Kluzik i Jakubiak, bo dopiero miałby problem z już udzielonym, drukującym się wywiadem, w którym sam porzuca PiS.

I tak oto, między piątkiem a sobotą, sympatyczny skądinąd Paweł Poncyljusz zakiwał się na śmierć, po tym jak uwierzył, że z nieuchronnego rozstania z PiSem trzeba wycisnąć co się da, wyeksploatować medialnie, póki jeszcze podstawiają mikrofony. Przykry widok i źle wróży całemu projektowi, który z każdym dniem traci walor autentyczności i spontaniczności, gdy okazuje się rozpisaną na role telenowelą, na dodatek fatalnie odgrywaną. Kamiński spontanicznie recytujący wiersze do kamery TVN rozśmieszył nawet moją nieznoszącą Kaczyńskiego i PiSu przyjaciółkę. Trudno uwierzyć, że w takim stylu rodzi się coś poważnego. Ja w każdym razie, jako potencjalny target, poważnie traktowana się nie czuję.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

że ...sPOntaniczność!
Mdławo ,łzawe rozmemłane dziumdzie i POncyliusz!, tu było dominujące!
A co będzie dalej!?
Kamiński odwiedzi jeszcze kilka redakcji, bo dziewczyny już się raczej się przejadły.
Muzealnicy niezbyt rozmowni, może napiszą kilka listów!
Ale nie mam wątpliwości, że ta cała medialna mdławo-łzawa telenowela może odebrać PiS w przyszła niedziele kilka mandatów i w to grają dziumdziowate posłanki i niemniej dziumdziowaci Kamiński z Poncyliuszem!, to ma być ich kapitał założycielski.
Tylko czy wystarczy na spontaniczność i autentyczność? skoro je właśnie na starcie niszczą?
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#104933

Kataryno, gdybyś była nawet dużo większym targetem, i stałabyś bliżej Poncyliusza to i tak w ciebie nie trafi. Zamiast programu mają tylko kolorowe baloniki nadmuchane przez TVN i Gazetę Maleszki. Mistewicz to strasznie marny ekspert od kreowania, on raczej służy tylko do gadania.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ixi band

#104958