O czym przeciętny łyk w sprawach ukraińskich wiedzieć nie chce, część 3.

Obrazek użytkownika sobek
Świat

Ale z polskiej strony granicy: czyż można być obiektywnym? Może należy wysłuchać też i tego co mówią po drugiej stronie granicy…

A cóż mówią Ukraińcy? Czy wszyscy czczą Ostapa Banderę i dla niego porzucą nałogi, by bić rekordy kolarskie?

„Dzisiaj, 6 lipca, na słupach i postumentach centralnych ulic Łucka zostały rozlepione plakaty, których treść skierowana jest przeciw postawieniu w mieście pomnika przewodniczącego ukraińskich nacjonalistów Stepanowi Banderze.
W plakatach z napisem "Pomnik dla kata?" umieszczona jest fotografia przewodniczącego OUN-UPA połączona z niemiecko-faszystowską symboliką.[…]
Taka jest prawda! Mordercom i odcinaczom głów pomników się nie stawia! Przeklina się ich! - pisze na plakatach”

Całość: http://zik.com.ua/ua/news/2009/07/06/187466

Cóż mówią Ukraińcy w temacie pojednania, wybaczenia i miłości bliźniego, w sprawach religijnych?

„Podczas wizyty w Łucku, patriarcha Cyryl odprawił krótkie nabożeństwo w cerkwi p.w. Wszystkich Świętych Ziemi Wołyńskiej, po czym podarował wiernym tej parafii ikonę Matki Boskiej Kazańskiej, a natomiast otrzymał z rąk metropolity łuckiego i wołyńskiego Nifonta kopię ikony Matki Boskiej Wołyńskiej z XIV w. Wierni z Łucka i okolic odśpiewali tradycyjne wołyńskie «Sto lat!» patriarchowi Cyrylowi, po czym wysoki gość z Moskwy udał się do zabytkowego klasztoru w Zymnym.
Moskiewskiego patriarchę «powitali» w Łucku i przeciwnicy jego wizyty, którzy zorganizowali kila pikiet na trasie jego wizyty. Przy wjeździe do miasta i w pobliżu świątyni, w której odbywało się nabożeństwo z udziałem patriarchy uczestnicy pikiet skandowali: «Sława Ukrainie!», «Cyryl okupanta!», «Won moskiewskiego patriarchę!», «Won Cyryla z Ukrainy!», «Nasz patriarcha Filaret!», «Niepodległemu państwu – niepodległą Cerkiew!», «Jedno państwo! Jeden język! Jedna Cerkiew!». Patriarcha Cyryl opuścił Łuck pod skandowanie hasła: «Won moskiewskiego popa!».

Całość: http://zik.com.ua/pl/news/2009/08/04/190989

A jak zdaniem Ukraińców traktuje ich rodaków Polska, a jak Ukraina? Może Rosja jest dla nich lepsza?

„Ukraińcy w Polsce już od 17 lat nie znajdują w państwie ukraińskim „adwokata" swoich interesów. Ukraińską gazetę „Nasze słowo", na której szpaltach mówią o swoich krzywdach i pretensjach do Polski i Polaków, finansuje polski rząd. Finansuje również festiwale kultury ukraińskiej w Polsce, których organizatorzy zapraszają i finansują na polskie koszty wizyty wykonawców z Ukrainy.
Co do rosyjskich Ukraińców, sprawa wygląda jeszcze gorzej. Ani swoich instytutów nie potrafią zachować przy wsparciu Ukrainy, ani tych, którzy wyjechali do pracy, Ukraina nie jest w stanie obronić, ani wesprzeć ukraińskie szkoły. A co już dopiero mówić o Ukraińcach Naddniestrza, dla których Federacja Rosyjska jest jedynym obrońcą przed ewentualnym zagrożeniem ze strony Kiszyniowa.”

Całość: http://www.zaxid.net/articlepl/5566/

A cóż mówią ukraińcy parlamentarzyści? Na przykład o swych elitach politycznych?

„Teraz są wszystkie podstawy do wszczęcia sprawy kryminalnej i wybrania środku zapobiegawczego w postaci aresztowania Kuczmy, Litwina, Derkacza, jako wspólników przestępstwa, bezpośrednio zamieszanych do namowy i organizacji porwania Georgija Gongadze. O czym oświadczył były przewodniczący tymczasowej śledczej komisji parlamentu ds. morderstwa Georgija Gongadze Grzegorz Omelczenko w wywiadzie dla gazety Ukraina Młoda.
Według jego słów, w marcu 2004 roku tymczasowa śledcza komisja doszła wniosku, że eks-prezydent Kuczma, ówczesny przewodniczący Administracji Prezydenta Włodzimierz Lytwyn, Minister Spraw Wewnętrznych Krawczenko i szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Derkacz są wspólnikami «w organizacji i porwaniu dziennikarza Georgija Gongadze, co doprowadziło do ciężkich skutków, czyli śmierci».

Całość: http://zik.com.ua/pl/news/2009/07/31/190711

A co dziś mówią autorytety „Pomarańczowej rewolucji”? Na przykład Babcia Rewolucji”?

Nadal jeździ po kraju i przypomina o Majdanie. Przed wyborami parlamentarnymi we wrześniu tego roku odwiedzała obwody wschodnie. – Przekonywałam ludzi, że muszą walczyć o swój kraj. Opowiadałam im o reżimie komunistycznym, w którym żyłam. O wszach i pchłach, które nas gryzły. O słomie, na której spaliśmy. O mojej matce, która została wtrącona do więzienia, bo zerwała w polu kilka kłosków pszenicy. Pytałam ich: dlaczego nadal nie macie gorącej wody i gazu? Dlaczego jesteście tak zastraszeni i boicie się zachodniego dobrobytu? Dlaczego koniecznie chcecie do Rosji? Kiedy zwolenniczki Janukowycza mówiły na Julię Tymoszenko „złodziejka”, babcia stawała w jej obronie: „Mnie nie ukradła nic, ani krowy ani konia. A to, że zarobiła na rosyjskim gazie, to jej szczęście”.

Całość: http://www.rp.pl/artykul/73452.html

Jak dzisiaj Ukraińcy oceniają Babcię Paraske i „Pomarańczową Rewolucję”? Na przykład lwowski dziennikarz?

„Początkowo byłem zwyczajnie zakochany. Babcia Paraska była żywym wcieleniem narodu. Zabawna, wojownicza i dobroduszna jednocześnie. Ale dzisiaj, kiedy w ten zimny wieczór natknąłem się na nią - jakbym zobaczył marę. Stanęła przede mną parodia całego narodu w jednej osobie. Nachalnie przerysowana kpina. Każdy mieszkaniec Wschodu Ukrainy, który ją zobaczy, powie: jeśli wszyscy jesteście tacy w tej Galicji, to przyjmijcie wyrazy współczucia. I będzie miał w pewnym sensie rację. W Galicji wszyscy są tacy: chorzy politycznie.
Szybko oddalałem się od postaci z megafonem i coś mną w środku aż trzęsło. Jest mi wstyd, że jestem z Galicji. Bóg mi świadkiem, że przecież nie jestem winien temu, że moi przodkowie żyli właśnie tu. I dlatego jest mi po prostu wstyd. Nic dziwnego, że babcia Paraska pochodzi z Galicji – tylko tu mogą się narodzić takie zjawiska. To bardzo galicyjskie: być oczarowanym i się rozczarować, później posypać głowę popiołem i przekląć tych, za których jeszcze wczoraj zapalało się świeczkę w cerkwi. Mierzyć wszystkich swoją miarą. Nie tak dawno Babcia dawała na mszę za prezydenta, a teraz pozdejmowała z serwantki wszystkie kalendarze z jego podobizną, a pomarańczowe flagi gdzieś upchała. Dlatego ja sam nie przynoszę do domu politycznej symboliki – i bez tego różnorakiego „barachła” mam pod dostatkiem.
Patrząc na babcię Paraskę, muszę po raz kolejny stwierdzić, że Galicja ma swoją specyficzną mentalność, która nie ma analogii w żadnym innym rejonie na Ukrainie. Mieszkańcy Galicji to odrębna rasa, a sama Galicja to nieprzemijająca babcia Paraska: pocieszna, chuda, miła, romantyczna, naiwna i wiecznie politykująca, czyli histeryczna i przez to nie całkiem zdrowa- histeria jest przecież oznaką bezsilności. To właśnie Galicja w całej swej okazałości. […]
W Galicji nie myślano w kategoriach całego państwa. Galicja była i jest hamulcem Ukrainy. Jej działacze z wielką pewnością siebie uważali, że galicyjski światopogląd ma być automatycznie światopoglądem całego kraju, że galicyjski model nowego państwa jest jedynym właściwym. Piemont narzucał swoje idee, zapominając, że jednolita nacja ukraińska, istnieje jedynie w romantycznej wizji mieszkańców Galicji, którzy mają z mieszkańcami Donbasu wspólny jedynie paszport i przekleństwa. To wszystko zobaczyłem w obrazie babci Paraski - całą Galicję, i bardzo cieszę się, że babcie nie rozprzestrzeniły się po całym kraju. Bo wtedy nabudowałyby te przysłowiowe chochoły, nabudowały…
Dopóki Galicja będzie wchodzić w skład Ukrainy, dopóty Ukraina będzie zła. Jeśli nawet Galicja ma misję, to raczej taką, by wiecznie szczekać na cały kraj. Korzyści z tego tyle, ile z byka mleka. Galicja jest chodzącym wyrzutem sumienia Ukrainy. Wyrosła z cudownego Imperium Austro-Węgierskiego i wiecznie marudzi: „Nasza Ukraina nie jest ukraińska, krajem rządzą antypatrioci”. I ciągle tylko marudzi i marudzi. A jak można polubić kogoś, kto ciągle coś wyrzuca i moralizuje? Trzeba być głuchym jak pień albo masochistą.”

Całość: http://www.tryzub.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=415&Itemid=55#paraska

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Ciekawy wpis...
Pozdr.

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#27761

... po tych wpisach. Ale generalnie widzę, że Polska polityka względem Ukrainy powinna ulec zdecydowanej zmianie.

Konieczne zmiany to:
- silna pomoc dla społeczności Polskiej na Ukrainie - musimy w Galicji mieć silną mniejszość narodową, o dużych wpływach i pozycji społecznej. Nie można pozwolić na zapomnienie o przeszłej polskości tych terenów, nawet jeśli zgadziliśmy się na ich odłączenie od Polski. Nie można opuścić naszych rodaków w trudnej sytuacji.
- potępienie i napiętnowanie, również na arenie międzynarodowej, ukraińskiego nacjonalizmu, faszyzmu i organizacji ten nacjonalizm reprezentujących, nawet, jeśli ich członkowie zajmują wysokie stanowiska w rządzie ukraińskim
- współpraca z Ukrainą i RE w zakresie rozwiązywania problemów energetycznych - konflikt Ukraina-Rosja godzi w nasze bezpieczeństwo energetyczne.
- zaakceptowanie prorosyjskości Ukrainy przy jednoczesnym wspieraniu tego kraju jako niepodległego bytu państwowego, którego istnienie jest kluczowo ważne dla naszego długoterminowego bezpieczeństwa.

Tyle na gorąco, bardzo dziękuję za wpisy, dużo mi się w głowie rozjaśniło.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#27780

Najlepiej byłoby wspierać polonię, współpracować biznesowo i w resztę się nie wcinać. Ale się nie da tak łatwo.

Na pewno nie wolno nic im dyktować.
Jeśli nie staną na nogach sami, narodem nie będą.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#27832

..., że o władzę na Ukrainie walczą tylko agenci Rosji, tyle, ze reprezentujący różne mafie. Ci są "proeuropejscy", tamci "prorosyjscy" a inni "nacjonalistyczni". Nie twierdzę, że mam racje. To moje prywatne zdanie.
Ostatnim newsem jest problem "Rajdu Bandery". Tusk i Schetyna zachowali się jak "premier i wicepremier wszystkich Polaków", czyli... zeszli z linii ciosu pod dziecinnie oszukanym pretekstem. Pewnie tak samo się zachowają, jeśli pojawi się koncepcja "Rajdu Hitlera". Wobec tak bezczelnej prowokacji temat "niemieckich tanków" w "Top gere" to pikuś.
Historia polsko-ukraińska jest bolesna od czasów wojen kozackich. Ktoś, kto ma choć krztę rozumu, powinien wiedzieć, że nie można dopuszczać do "Rajdów Bandery" (nawet, jeśli ten był patriotą, a internowanych banderowców Alianci zapakowali do wagonów i odesłali na śmierć do ZSRR, powinno się natomiast organizować obozy konsolidacyjne dla polskiej i ukraińskiej młodzieży. To jedyny sposób - jasny sprzeciw i propozycja interesującej alternatywy. Propozycja i wyciągnięta ręka powinna nawet wyprzedzać inne ruchy.
Żeby nie być niekonstruktywnym krytykiem proponuje konne rajdy po Bieszczadach. Tam, przy ogniskach, młodzi ludzie mogliby się dowiedzieć, że to komuna przesiedliła Łemków, po których zostały cerkwie, zręby domów, studnie, sady w których pasa sie niedźwiedzie...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#27810

Moim zdaniem mają powiększony do karykaturalnych rozmiarów nasz problem. Jest postkomuna, jest mafia, są służby, jest wielki brat.
My mamy lżej, bo nacjonalizm u nas jest marginalny i nie jesteśmy tak rozdarci: Ukrainy tak na prawdę są dwie - Ukraina i Galicja.
Natomiast nie mają takiego problemu z Polakami, jak my ze Związkiem Ukraińców w Polsce:

"Bowiem ZUwP jest neobanderowski, a neofaszystowski daleko mniej."

http://forum.bieszczady.info.pl/showthread.php?s=183c1b9a57e1d79b30d7ec5f8c6880f3&p=81590#post81590

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#27833