Nie płacz, kiedy odjadę…

Obrazek użytkownika sobek
Blog

Więc pijmy wino, szwoleżerowie
Niech troski zginą w rozbitym szkle!
Gdy nas nie stanie, nikt się nie dowie
Czy dobrze było nam czy źle!

Smutno mi. Piję. Ale nie rozpaczam.
Nie ma co rozpaczać. To od Nas zależy: czy Historia będzie nam wrogiem, czy kochanką… Czasem niewierną, czasem nienawistną, bywa że znienawidzoną lub przepłaconą, niekiedy żoną a niekiedy przed światem zatajoną – jednak wciąż pożądaną.
A Ona, jak każda kobieta – lubi szydzić z niedoceniających jej umiejętności zarozumialców.
Zmienną, kapryśną i przewrotną jest ta pani.

Prezydent podpisał…
Cóż: nie on – to następca by podpisał.

Stała się rzecz zła, ale to wbrew jewropejsom nie jest koniec. To początek czegoś nowego, nowe rozdanie, kolejna walka, następny etap. I będzie „CHANGE” – choćby nie wiem jak unikany.

I Wojna Światowa wybuchła w wyniku dążeń Niemiec i Rosji (a i Francji) do zmiany istniejącego porządku geopolitycznego. Wbrew oczekiwaniom polityków inicjujących ją mocarstw, skończyła się zaskakując wszystkich włączeniem się do gry nowego szulera.
Syjoniści włączyli się w bieg wydarzeń w momencie prawie pewnego zwycięstwa Niemiec.
Wciągając do gry Stany Zjednoczone odwrócili bieg wydarzeń, w imię powstania żydowskiego państwa. Benjamin Friedman powiedział „Bylem swiadkiem naciskow na prezydenta Wilsona,aby podwyzszyl podatki,oraz wspieral dzialania Banku Rezerwy Federalnej,swiadkiem indoktrynacji prezydenta przez syjonistow.Wilson byl naiwny jak dziecko,dlatego z taka latwoscia wciagnieto nas w wojne.” Ameryki użyto jako „sabbath goim” jak Żydzi nazywają gojów najmowanych do zajęć których zabrania im religia. I Ameryka się wykrwawiła, lecz wolę swych elit spełniła. Niemcy pokonano.

Bernard Baruch ze swoją drużyną zadbali, by Paryska Konferencja Pokojowa obracała się wokół osi którą była kwestia zgody na powstanie państwa Izrael. Porządek wersalski był jej wynikiem, obarczonym syjonistyczną „piętą Achillesową”. Bo to syjoniści byli zwycięzcami I WŚ. Przejęli znienawidzoną przez nich carską Rosję dzięki desantowi „internacjonalistów”, mieli powody by uważać iż decydują o losach Europy. Ale zapomnieli, że Niemcy i Austriacy nie zapomnieli. Historia to ironiczna pani, drwi z podręcznikowej wiedzy i lubi zmiany.

Niemcy (a także „internacjonaliści” z kraju światowej rewolucji) nie zamierzali się pogodzić z porządkiem Wersalskim. Jak i dynamicznie otwierająca się na świat Japonia. Dążyli do wojny i mieli wojnę. Lecz największa mafia świata też włączyła się do gry wraz ze swym amerykańskim mięśniakiem i przywróciła nieco zaktualizowany Wersal, rozciągając go na glob cały. Ponownie to syjoniści byli zwycięzcami globalnego konfliktu. Ponownie zaczęli dyktować prawa i warunki, a tym razem także i rozpychać się na ziemi do której ich prawa dawno wygasły, lub nie istniały nigdy. Lecz Historia to nieobliczalna pani.

Znów są narody nie godzące się na istniejący stan rzeczy, są państwa uważające iż nie zajmują należnego im w świecie miejsca. Społeczeństwa nie cenią swej tożsamości i zapomniały o cenie swego bytu. Elity przekonane są o swej bezkarności, a generałowie o nieomylności. I namnożyło się cwaniaków mącących wodę ku uciesze pożytecznych idiotów.
Dookoła tak namnożyło się „sabbath goim”, że czas już chyba zawiązać komitet dla postawienia pomnika Julianowi Ursynowi Niemcewiczowi za wizjonerski „Rok 3333 czyli Sen niesłychany”. Szkoda tylko, że proroctwo spełniło się tak przedterminowo.

Dyktat Luksemburski także obarczony jest „piętą Achillesową”, nawet niejedną i wiecznie trwać (jak i wieża Babel) nie będzie. Nie takiej przyszłości oczekiwałem, ale to od Nas zależy czym i czy w ogóle będziemy. Dinozaury nie były ani pierwsze, ani ostatnie.
Wiele już narodów które nie ceniły swej odrębności - znikło.

Historia to ironiczna pani. Będzie CHANGE, ale kto będzie z niej zadowolony?

A dla jewropejsów… Tuwim będzie adekwatny:

Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

problem polega na tym, ze na rozwoj UE maja wplyw elity, a nie obywatele... predzej czy pozniej bomba wybuchnie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#34015

Problem polega na tym, że elity (a na pewno ich większość)mają w dupie lojalność wobec elektoratu, dotrzymywanie zobowiązań etc.
Mamy do czynienia nie tyle z władzą reprezentującą wolę suwerena, ile z władzą traktującą elektorat jak stado baranów.
Stado mające swoje humory (stąd popularność sondaży), ale ogólnie rzecz biorąc możliwe do kontroli, urabiania i sprzedania temu kto lepiej płaci.
Przerażające jest, że tzw. elektorat zachowaniem swym sugeruje iż mają rację...

Ja jestem za unią, zawsze byliśmy częścią Europy, czasem nawet istotną. Jednak nie o takiej unii była mowa.
Złapano nas na lep "Europy ojczyzn", a dają nam nawet nie "ojczyznę Europę", tylko macochę jakąś.

Nie będę się oblewał benzyną, to rozwiązanie ma swoje plusy, ale nie jest dobre z powodu kształtu Traktatu Lizbońskiego i nadmiernej władzy biurokracji. Pierwsze absurdy już nam narzucili...

Niestety zgodzę się, że bomby wybuchną. Już wybuchają - a my udajemy że nie ma sprawy. Co gorsza, to także nasze wybuchy - daliśmy z siebie zrobić izraelskiego "sabbath goja". I nikt nie mówi o Trybunale dla Kwaśniewskiego i Millera za złamanie Konstytucji.

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#34034