O czym przeciętny łyk w sprawach ukraińskich wiedzieć nie chce, część 2.

Obrazek użytkownika sobek
Świat

Smutne jest, że wobec Ukrainy, jak gdyby nikt w Polsce nie zdawał sobie sprawy z drobnego niuansu, zabójczego w polityce. Wciąż niestabilna Ukraina nie jest antykomunistyczna, ona jest antyrosyjska i antymoskiewska. Antypolska i antyżydowska zresztą też.
Liczy się tylko to co Ukraińskie i to w stopniu aż nacjonalistycznym. Władza na Ukrainie ma charakter nie ideologiczny, lecz oparta jest o ugrupowania oligarchiczne. A oligarchia stara się utrwalić sytuację nawiązując do siczowych tradycji kozaczyzny.

A przecież wolna Ukraina zaistniała z łaski Moskwy, nie wywalczyła swej niepodległości, jak na przykład Litwa. Zawdzięcza ją konfliktowi Gorbaczowa z Jelcynem i klapie puczu Janajewa. Elity pierwszych lat wolności Ukrainy to porozumienie komunistów i okres rywalizacji klanów: kijowskiego, donieckiego i dniepropietrowskiego.
Te koterie po roku 2000 straciły na znaczeniu, ale nie na rzecz demokracji - ustąpiły przed mafią pogrobowców nacjonalizmu i faszystów. Co osobliwe: przy bardzo aktywnej pomocy strony polskiej.
Opozycji antykomunistycznej praktycznie na Ukrainie nie było, zaś demokratów co kot napłakał. Ukraina prócz postkomuny miała tylko niedobitki banderowców. Efektem jest nie dekomunizacja, tylko władza nacjonalistów i gloria dla postkomuny - pod warunkiem że ukraińskiej. Na dowód tego parlament wolnej Ukrainy niemal jednogłośnie uczcił 90 rocznicę powstania Komsomołu.

Polska taszczy Ukrainę do Europy na swoich plecach , kosztem swej reputacji i na własne życzenie tak się kompromitując. Żadne z państw regionu, ani Słowacja, ani Węgry, ani Rumunia, ani nawet Białoruś nie prowadzi tak służalczej wobec OBCYCH nacjonalistów polityki - jak kolejne władze Polski.

Pierwszy w panteonie był Leonid Krawczuk, typowy i przeciętny partyjniak z Ukrainy. Wyróżnił się tym, że był pierwszym z automatu. W 1994 wygryzł go Leonid Kuczma, idealny przykład postkomunisty uwolnionego od nadzoru centrali w Moskwie. Kwestią czasu było wypłynięcie jego przekrętów, stracił zaufanie wyborców po ujawnieniu udziału w zabójstwie Georgija Gongadze - założyciela "Ukraińskiej Prawdy", najrzetelniejszej wtedy witryny politycznej Ukrainy.
W tych dniach Ukraina żyje zatrzymaniem eks-szefa kryminalnego wywiadu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Aleksego Pukacza po sześcioletnim ukrywaniu się. Potwierdził, że był zamieszany w morderstwo dziennikarza. "On również poinformował, że to morderstwo nie było przypadkowym".

Wiktor Janukowycz za młodu dostał dwa wyroki, ale zajął się pracą naukową i został profesorem. Zaliczany do klanu donieckiego. Wspierany początkowo przez Leonida Kuczmę, opiera się na swej "Partii Regionów". Kuczma i Medwedczuk popierali go jako "mniejsze zło", jedynego zdolnego przeciwstawić się Juszczence. W 2004 pozwolił sobie odebrać zwycięstwo wyborcze przez presję "Pomarańczowej Rewolucji", nacisk obserwatorów i... Wałęsę, Kwaśniewskiego i... Gazetę Wyborczą. Zastanawiające wsparcie. Wiktor Poliszczuk pisze o tym:

"Na czym opiera się poparcie Zachodu dla Wiktora Juszczenki, na czym oparte jest nieuznawanie przez Zachód wyników wyborów II tury? Okazuje się, że na oświadczeniach Wiktora Juszczenki i na opiniach niektórych grup obserwatorów wyborów, których, jak nigdy i nigdzie dotąd, było na Ukrainie około 5 tys.!! Obok nich działały struktury socjologicznego podliczania wyników wyborów, tzw. "Exit pool". W zależności od tego – czy pochodziły one z Zachodu, czy z Rosji i innych postsowieckich państw, ich wyniki różniły się w sposób zasadniczy – jedne wskazywały na wygraną Juszczenki, inne na wygraną Janukowicza. Te wyniki, jako nie mające charakteru prawnego, nie mogą stanowić podstawy do uznawania czy nieuznawania wyborów. Jedynym upoważnionym do tego organem jest, w wypadku Ukrainy,
wybrana przez Radę Najwyższą Ukrainy Centrala Komisja Wyborcza.
Tymczasem na Ukrainę poleciał Lech Wałęsa, który w przemówieniu do buntujących się poprał Wiktora Juszczenkę. Poparcia Juszczence udzielili inni polscy politycy z prawicy i lewicy. Prezydent Kwaśniewski, marionetka w rękach Waszyngtonu, podważył wyniki wyborów na Ukrainie. Wszystko odbywa się tak, jak za czasów Związku Sowieckiego:
jak tylko Moskwa nadała sygnał, że trzeba coś lub kogoś potępić, wtedy wszystkie kraje tak zwanego bloku socjalistycznego, bez jakiejkolwiek żenady, potępiały kogo wskazała Moskwa. Są to działania polityczne niskiego gatunku. A. Kwaśniewski okazał się być stronniczy wobec konfliktu i jako taki jego rola jako mediatora jest co najmniej dwuznaczna, wręcz nierzetelna, czego dowodzi fakt, że samolotem prezydenckim, którym on udał się na mediację do Kijowa, dostarczono zwolennikom Juszczenki transport 30 000 egz. "Gazety Wyborczej" wzywającej buntowników do niepoddawania się."

Więcej:
http://www.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/ukraina2.html

Tamże wypowiedź Rona Paula - kongresmena USA:

"Nie wiemy dokładnie ile milionów - czy dziesiątek milionów dolarów - amerykański rząd wydał na wybory prezydenckie na Ukrainie. Wiemy jednak, że wiele z tych pieniędzy zostało przeznaczonych na pomoc jednemu, wybranemu kandydatowi, i że poprzez szereg odpowiednio przygotowanych organizacji pozarządowych (NGOs) - zarówno amerykańskich jak i ukraińskich - miliony dolarów poszło jako pomoc dla kandydata na prezydenta, Wiktora
Juszczenki."

Wiktor Juszczenko to protegowany Wadyma Hetmana. Też członek KPZR po Uniwersytecie Marksizmu-Leninizmu (propaganda). Z zastępcy głównego księgowego w kołchozie pod Iwano-Frankiwskiem nagle stał się prezesem oddziału Banku Państwowego ZSRR, potem prezesem Banku Rolno-Przemysłowego w Kijowie.W 1993 został prezesem ukraińskiego banku centralnego. W 1996 uczestniczył we wprowadzeniu ukraińskiej waluty (hrywny). W grudniu 1999 objął stanowisko premiera kraju. W 2002 wsparł się na Bloku Nasza Ukraina, teraz to "Megablok" vel "Nasza Ukraina - Ludowa Samoobrona".
Opowiada bardzo ciekawe bajki:
"– Mój ojciec to mój mistrz i bohater. Był nauczycielem. Podczas wojny walczył z Niemcami, został ranny i trafił do niewoli. Siedem razy uciekał z obozów, ostatni raz z Oświęcimia."
Siedem ucieczek z hitlerowskich lagrów i przeżył! Ja wiem o kilku tylko skutecznych i jednorazowych ucieczkach. Zazwyczaj Niemcy uciekinierów dość łatwo łapali i osadzali w ziemi. Nic dziwnego, że synek prezydentem został. Teściu też niezwykły i przez szczęście za rączkę prowadzony:
"– Był żołnierzem Armii Czerwonej, tak jak mój ojciec. I tak jak mój ojciec trafił do obozu koncentracyjnego. Przeżył. Teściowie chcieli wracać na Ukrainę, ale okazało się, że on ma ciężką gruźlicę. Zostali w Niemczech, stamtąd wyemigrowali do Ameryki na zaproszenie wspólnoty cerkiewnej z Chicago."
"– Żona urodziła się w Chicago i tam chodziła do szkoły. Studia z zakresu finansów międzynarodowych i biznesu kończyła na renomowanym Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie i Uniwersytecie Chicago. Pracowała, żeby zarobić na naukę. Udzielała się w ukraińskich organizacjach. Po odzyskaniu niepodległości przyjeżdżała na Ukrainę z ramienia różnych organizacji finansowych. Tak się poznaliśmy."
Że dla Kasi porzucił pierwszą żonę – nie wspomni. Że Kasia za młodu była członkinią Związku Ukraińskiej Młodzieży (OUN) lepiej nie mówić. Że skończyła jezuickie Georgetown University (gdzie na wykłady zaproszono Kwaśniewskiego) lepiej nie świecić w oczy. Pracowała w kierownictwie Ukraińskiego Komitetu Kongresowego, 1985–1988 w Biurze Praw Człowieka Departamentu Stanu i w biurze ds. kontaktów zewnętrznych (Office of Public Liaison) Białego Domu, następnie w Urzędzie Rezerw Federalnych, Komitecie Ekonomicznym Kongresu i w Fundacji Ukraina–USA. Od 1991 roku z ramienia USAID organizowała m.in. program szkoleń dla pracowników bankowości Ukrainy (przy tej okazji poznała Juszczenkę). Od około 1994 roku mieszka stale na Ukrainie, w latach 1994–1999 kierowała ukraińskim przedstawicielstwem Barents Group LLC.
Jak ktoś nie wie czym jest Barents Group LLC, to wyjaśniam że jest na utrzymaniu USAID.
Czy komuś trzeba jeszcze tłumaczyć definicję agenta wpływu? Czy może przybliżyć definicję pożytecznego idioty, amerykańskiej marionetki kontrolowanej nawet we własnym łóżku?

Ukraina Juszczenki to kraj nie tyle kompromisu, co konformizmu. Wschodnia część toleruje fetowanie Bandery i Szuchewycza, a zachodnia nie czepia się ukraińskich komunistów. Polską policję przedwojenną można publicznie porównywać do gestapo. Są już lokale gdzie "Polakom i Rosjanom wstęp wzbroniony" ("Kryjiwka" we Lwowie, taka dla "upaszników" i "nachtigalców").
W sierpniu 2004 "Nasza Ukraina" Juszczenki współorganizowała razem z "Blokiem" Julii Tymoszenko ogólnoukraińską akcję: "Wołyń - ukraińska ziemia; OUN i UPA - nasi bohaterowie". Pikietowano przed polską ambasadą, uczestnicy protestów żądali, aby prezydent nie przepraszał Polaków za wołyńską tragedię.

Julia Tymoszenko zaczynała jako działaczka Komsomołu, zaliczana do klanu dniepropietrowskiego (wywodzili się z niego Breżniew i Kuczma). Jako wiceprzewodnicząca "Hromady" Pawła Łazarenki, po jego aresztowaniu w USA za pranie brudnych pieniędzy - założyła własną "Batkiwszczyne". Powiązana z szefem administracji Leonida Kuczmy - Wiktorem Medwedczukiem. W sierpniu 2000 aresztowano jej męża za niegospodarność, ona sama zdymisjonowana i aresztowana została w styczniu 2001 za korupcję. Później sąd zarzuty oddalił i ją uwolnił.
Na bazie "Batkiwszczyny" utworzyła jesienią 2001 umiarkowanie nacjonalistyczny "Blok Julii Tymoszenko".
Reprezentuje opcję proeuropejską, co zwłaszcza uwidacznia się w zestawieniu z Wiktorem Juszczenko. Udowodniła że potrafi się dogadać z Rosjanami i rozumie, że cokolwiek o nich nie myśleć - nie wolno ich lekceważyć.

Folklorystycznie ciekawa i pojawiająca się w polskich mediach partia "Swoboda" Oleha Tiahnyboka, zaczynała jako "Socjal-Nacjonalistyczna Partia Ukrainy" założona przez kombatantów z Afganistanu, z ewidentnie faszystowskim programem ("Ukraina tylko dla Ukraińców" też tam jest). W wyborach do Rady Obwodowej w Tarnopolu wygrała osiągając 34,5 % głosów i obawiam się że to nie jest kres ich możliwości.

Następna figura ukraińskiej planszy to skrajnie nacjonalistyczna OUN-UNSO Jurija Szuchewycza (syn Romana Szuchewycza, ”Rzeźnika Wołynia”). Organizacja mająca regulamin, liczna, posiadająca strukture brygadową, umundurowanie, stopnie wojskowe, dowódców, broń. Panuje tez tam żelazna dyscyplina, regularnie ćwiczą na poziomie wymagań większych niz w Armii Ukraińskiej. Andrij Szkil obiecywał Niemcom z NPD granicę niemiecką na wschód od Katowic, a ukraińską na zachód od Krakowa. Oczywiście Kaliningrad ma być znów niemieckim Koenigsbergiem. To oficjalne oświadczenie jest dobrą zapowiedzią ich możliwości:

„Ministerstwo Obrony FR masowo rozpowszechnia dezinformację o mitycznej obecności oddziałów UNA-UNSO w wojnie gruzińsko-rosyjskiej, których celem jest wywoływanie różnych zajść. Władze kremlowskie są godnym uczniem Goebbelsa i Berii. Jedni poszerzali bajki o mordach żołnierzy czechosłowackich, którzy niby to rozpruwali brzuchy ciężarnym niemieckim kobietom. Inni stwarzali oddziały pseudo-UPA dla dyskredytacji ruchu narodowo-niepodległościowego na Ukrainie Zachodniej.
Te wszystkie bzdury wywołują u nas - członków UNSO - dwa uczucia. Po pierwsze to radość z tego powodu, że na Ukrainie istnieje organizacja, która jest kością w gardle Kremla i wywołuje strach i wściekłość u wrogów Ukrainy. Po drugie zaszczyt od uświadomienia swej przynależności do tej organizacji. Jednocześnie zdajemy sobie sprawę z ważności zamiarów Kremla, który rozumie, że przed okupacją Ukrainy musi za pomocą wszystkich środków zlikwidować UNSO jako awangardę Ukraińskiego Narodu. Od dziś staje się jasne - ktokolwiek, kto będzie szczekał cokolwiek przeciwko UNSO, jest wrogiem Ukrainy i agentem Kremla”.

To nie w imię polskich interesów Kwaśniewski postawił na "pomarańczową rewolucję" i nie z myślą o zjednoczonej Europie. To w interesie USA ustawił na lata naszą politykę jako antyrosyjską. Tak jak w interesie USA złamał Konstytucję wysyłając wojsko na antyarabskie awantury. I poza klepaniem po plecach nie widać z tego żadnych korzyści dla Polski.
Tak też i w interesie USA rzucił nas na kolana przed ukraińskimi nacjonalistami, polskimi rękami realizując politykę USA. Politykę która w końcu postawi nas wobec promoskiewskiej Ukrainy, bo to ona jest popierana przez większość - która w końcu odzyska władzę, to tylko kwesta czasu i wydarzeń.
A my zostaniemy z rękami i głową w nocniku - jako odrodziciele nacjonalistycznego potwora i gnębiciela prorosyjskiej tak naprawdę Ukrainy. Ja osobiście siedząc w nim zastanawiać się będę nad jezuickim tłem kontaktów "rezydenta (sic!) wszystkich Polaków" z panią Czumaczenko...
Jedynym pocieszeniem może być fakt, że dużo głębiej będą w nim siedzieć politycy zarówno PiSu jak i PO. A już Kwaśniewski to mam nadzieję gdzieś przy dnie.

Nie jest żadnym pocieszeniem ciągłe powtarzanie przez pożytecznych idiotów i agentów wpływu, nieustannych frazesów: o pojednaniu, o wybaczeniu, o wspólnej przyszłości, o zapomnieniu urazów. To jest w aktualnej sytuacji manipulacja i zdrada spraw własnego narodu.

PS
Tiaaa: jestem sowieckim i żydowskim, a nawet katolickim szpiclem.
Ale wszystko powyższe jest dostępne w necie. Lub na Ukrainie.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Wspaniały wpis, ale przerażający.
Pozdr.

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

...Obnoszę po ludziach mój śmiech i bukiety
Rozdaję wokoło i jestem radosną
Wichurą zachwytu i szczęścia poety,
Co zamiast człowiekiem, powinien być wiosną. K.Wierzyński

#27714

Bardzo mało wiem o Ukrainie i o ukraińskiej polityce. Dziękuję za ten wpis.

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#27778