"I święcić będą nam potomni po pierwszym września, siedemnasty"?

Obrazek użytkownika Przemysław Mandela
Historia

"Kłamstwo zdąży obiec pół świata zanim prawda chociaż buty ubierze" - powiedział kiedyś znany brytyjski polityk, James Callaghan. Jednak, gdy już prawda te buty ubierze to może z łatwością kłamstwu nakopać, Szanowny Czytelniku.

Tylko czy prawdzie chce się w ogóle za kłamstwem gonić by spuścić mu łomot? Jakie to ma w ogóle znaczenie? I co dobrego może przynieść poza oskarżeniami o "rozdrapywanie starych ran", "granie trefnymi kartami" czy "ciągłym wypominaniu błędów z przeszłości". Wszak życie toczy się tu i teraz, a jak pokazują sondaże mało kogo obchodzą jakieś "kombatanckie sprawy". Czy można się więc dziwić, że naszej rodzimej prawdzie zwyczajnie nie chce się wciąż ubierać butów i ganiać za coraz to nowymi kłamstwami?

Trudno jest bronić rzetelnymi argumentami tezy opartej na przeinaczeniach czy po prostu zwyczajnych oszczerstwach i łgarstwach. Toteż autor wcale nie dziwi się premierowi Putinowi, iż przed spodziewaną wrześniową wizytą w Polsce, gorączkowo zasięgał opinii kremlowskich historyków, by podołać trudnemu zadaniu walki o dobre imię Rosji oraz przeciwdziałać dążeniom do pomniejszania "roli Związku Radzieckiego w zwycięstwo na faszyzmem". O jakości argumentów jakie premier miał do dyspozycji dobitnie świadczy kontrolowany przeciek jakoby Władimir Putin wciąż wahał się nad wzięciem udziału w uroczystościach rocznicowych z okazji 70 rocznicy ataku Trzeciej Rzeszy na Polskę.

Sygnał z Kremla jest, więc jasny. Albo strona polska zwyczajnie przemilczy fakt ówczesnego sojuszu niemiecko-radzieckiego i udziału Związku Radzieckiego w rozbiorze Polski albo premier Putin nie zaszczyci swoją obecnością międzynarodowego towarzystwa na Westerplatte. O historii Rosji przy premierze Putinie można mówić albo dobrze albo wcale.

Jak słusznie zauważyli dziennikarze "Dziennika" jest to zachowanie niezwykłe dla protokołu dyplomatycznego, bowiem raz zapowiedzianą wizytę na tak wysokim szczeblu można odwołać jedynie z bardzo poważnych przyczyn. Premier Putin jednak na kilka tygodni przed uroczystościami zwyczajnie się waha...

W zasadzie nie ma się czemu dziwić. Przecież 1 września 1939 roku według radzieckich/rosyjskich historyków nie stało się nic tak naprawdę ważnego. A może i się stało, ale na pewno nie był to wybuch drugiej wojny światowej, która jak wie najmłodsze choćby dziecko z irkuckiej podstawówki rozpoczęła się 22 czerwca 1941 roku. Toteż jedynie dobrą wolą premiera Federacji jest udział w jakimś polskim widzimisie i to w dodatku tak wrogiej Rosji polityce historycznej uprawianej nad Wisłą...

Z uspokojeniami pod adresem nerwowych Rosjan natychmiast pośpieszył szef Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, pan Andrzej Przewoźnik, który stanowczo zaprzeczył jakoby pierwszo-wrześniowe obchody zawierałyby "elementy prowadzące do konfliktu". Wszak powinno to być przecież święto pojednania, a nie pamięci, zawierającej "elementy prowadzące do konfliktu" (jak Pakt Ribbentrop-Mołotow, 17 września czy zbrodnia katyńska). Wszelkie uroczystości dotyczące przypomnienia udziału Związku Radzieckiego w wojnie przed rokiem 1941 zostały zaplanowane (zgodnie z kalendarium historycznym) na 17 września. Wówczas to na Zamku Królewskim wystąpi Lisa Gerrard i Klaus Schulze.

Premier Putin może, więc spać spokojnie. Nikt mu "elementami prowadzącymi do konfliktu" (takimi jak prawda historyczna) na Westerplatte świecił w oczy nie będzie. Cytując pana Przewoźnika: "będzie to wyłącznie przypomnienie dnia wybuchu wojny". Prawdziwą rolę Związku Radzieckiego w omawianych wydarzeniach można przecież przypomnieć dwa tygodnie później, kiedy już ani pani premier Merkel ani pana premiera Putina w Polsce nie będzie...

A i nasza rodzima, zmęczona prawda odpocznie sobie. Bo choćby i chciała to kłamstwo po świecie gonić to i tak nie może, bo sami przezornie chowamy jej buty...

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Przecież "jego ludzie" w Warszawie nigdy by sobie nie darowali, gdyby car nie poklepał ich po plecach. A jeśli już komuś przyjdzie do głowy, żeby przedstawić Prawdę, to od czego mamy Gazetę Aborczą i WSI24 (ministerstwo prawdy). Zaraz każą Polakom się wstydzić. Łeeee... jaki wstyd....

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Siekciu

#26766

Mnie dużo bardziej od medialnego wrzasku Gazety i jej podobnych dużo bardziej niepokoi postawa pana Przewoźnika, który w imię doraźnej korzyści medialnej podnoszącej status uroczystości rocznicowych, wydaje się być w stanie brać udział w politycznej polityce miłości i zamiatania drażliwych kwestii pod dywan. To przypomina nieco postawę małego dziecka, któremu zakrywając swoje oczy wydaje się, iż go nie ma.
Problemy nie zniknął same. Je trzeba przede wszystkim rozwiązywać i to nawet jeśli premier Putin poczuje się dotknięty czy obrazi się na Polaków.

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli"
- Józef Piłsudski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli"
- Józef Piłsudski

#26788