Niewystarczające uzasadnienie wypędzeń Niemców ze wschodu?

Obrazek użytkownika Przemysław Mandela
Historia

Wypowiedzi Pani Eriki Steinbach nie raz dowodziły o jej populiźmie, całkowitej ignorancji dla podstawowych historycznych faktów czy też zwykłej głupocie bądź złej woli. Pani Steinbach ciężko pracuje na opinie osoby, która bardziej szkodzi niż pomaga polsko-niemieckiemu dialogowi historycznemu i cieszy fakt, iż jest to dostrzegane również po zachodniej stronie Odry. Niemniej jednak szefowa Związku Wypędzonych (BdV) co jakiś czas przypomina o swoim istnieniu, wypowiadając się w coraz bardziej radykalnym tonie, co nie powinno ujść uwadze przede wszystkim historyków.

O tym, iż niektóre środowiska w Niemczech najchętniej podzieliłyby się odpowiedzialnością za tragiczny okres lat 1933-1945 z innymi państwami, głównie Europy Środkowej i Wschodniej wiadomo nie od dziś. Polacy reagują na tego typu działania z mniejszym lub większym zaangażowaniem, a często nie dostrzegając powagi sytuacji zwyczajnie je marginalizują. Nie można naturalnie odpowiadać na wszelkie tego typu zachowania w Niemczech. Jest to niemożliwe i zwyczajnie niepotrzebne, ponieważ w przypadku ugrupowań radykalnych o znikomym poparciu społecznym, tego typu wejście z nimi w dyskusje może je jedynie nobilitować.

Lecz, gdy za zniekształcanie historii bierze się osoba powiązana z bądź co bądź istotną i funkcjonującą w sferze politycznej Niemiec organizacją jaką jest BdV, powinna doczekać się z naszej strony należytej reakcji. Wyważonej, ale także odpowiednio ostrej.

Pani Steinbach na dorocznym spotkaniu Związku Wypędzonych w Berlinie, z rozbrającym przekonaniem stwierdziła, że sama hitlerowska polityka przemocy nie jest wystarczającym uzasadnieniem wypędzeń Niemców ze wschodu. Jako przykład bardziej cywilizowanego  podejścia do spraw mniejszości niemieckiej podała za to Belgię oraz Francję, gdzie tego typu praktyki nie miały miejsca, a przecież oba te kraje również wiele wycierpiały z rąk niemieckich okupantów.

Jako zestawienie z czeskimi Lidicami, gdzie w czerwcu 1942 roku SS w odwecie za zamach na protektora Czech i Moraw, SS-Obergruppenführera Reinharda Heydricha  wymordowało 173 mężczyzn powyżej 15 roku życia, a kobiety i dzieci wysłała do obozów koncentracyjnych, pani Steinbach podaje przykład belgijskiej wioski Vinkt, w której Niemcy rozstrzelali 86 cywilów. 

Prawda, że to proste? Są Lidice i jest Vinkt, porównywalne skale obu zbrodni, a jednak to Czesi a nie Belgowie zdecydowali się na tak brutalną rozprawę z niemiecką mniejszością na ich terenie.

Wypada zastanowić się dlaczego pani Steinbach w swojej argumentacji odwołała się akurat do czeskich Lidic, a nie na przykład do wyników zbrodniczej Operacji Tannenberg z jesieni 1939 roku, kiedy to tylko w czasie dwóch miesięcy trwania tzw. zarządu wojskowego ziem polskich, dokonano 714 podobnych egzekucji, w których zginęło ok. 20 tysięcy Polaków i Żydów?

Dlaczego pani Steinbach nie zestawiła masakry w belgijskiej wiosce z akcjami pacyfikowania wsi polskich na Zamojszczyźnie? Czy tego typu działania niemieckie realizowane w ramach Generalnego Planu Wschodniego mają swoje odpowiedniki we Francji czy Belgii? 

Raczej nie. Nawet w sąsiednim Protektoracie Czech i Moraw trudno znaleźć porównywalne zbrodnie do tych jakie popełniono na ziemiach polskich. Idealnie dokumentują to słowa samego Generalnego Gubernatora, Hansa Franka, który już na początku 1940 roku miał powiedzieć: 

Gdybym o każdych siedmiu rozstrzelanych Polakach chciał rozwieszać plakaty, to w Polsce nie starczyłoby lasów na wyprodukowanie papieru na takie plakaty.

Warto, by ktoś przypomniał o tym szefowej BdV. Liczę tutaj szczególnie na polskich historyków, którzy na tego typu tezy i argumentacje powinii być wyczuleni. I fakt, iż mówi to akurat pani Steinbach nie powinien być tutaj okolicznością mogącą łagodzić ewentualną reakcję. To, że szefowa BdV od lat myśli, iż Rumia znajdowała się przed 1939 roku w Niemczech, można jeszcze tłumaczyć poważnymi brakami w wykształceniu. Lecz głosy tak radykalne jak ten o niedostatecznym uzasadnieniu wypędzeń, powinny być bezwględnie kontrowane. Zanim na stałe wejdą w obieg niczym słynne już polskie obozy koncentracyjne.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

nie jest głupia. To cyniczny, wyrachowany szkodnik. Człekokształtny drań,ktorego jakby kto przejechał, to by się przysłużył społeczeństwu. Ale mniejsza o epitety.
Z P. Eryką (zwaną przeze mnie Erynią - zdrobniale a w sedno) nie ma sensu szerzej dyskutować. Trzeba za to:
- prowadzić OBCOJĘZYCZNE strony z FAKTAMI dot. II wojny światowej (kto wywołał, kto mordował, ile wymordował, kogo, w jaki sposób, itp.);
- do niemieckich organów kierować formalne skargi na Wypierdzonych (pardon! "Wypędzonych" miało być), po co bardziej jaskrawym wybryku liderki;
- WZMACNIAĆ POLSKĄ MNIEJSZOŚĆ w NIEMCZECH, uporczywie, stale i z naciskiem molestować ichnie włądze o przyznanie nam statusu mniejszości (jak nie, to wystąpić do naszych władz o cofnięcie przywieljów mniejszości niemieckiej -na zasadzie wzajemności);
- wspierać Łużyczan (nie wiem czy będą chcieli, bo mają inne cele, ale co szkodzi spytać?);
- PODEJMOWAĆ I WSPIPERAĆ działania mające na celu: egzekucję reparacji wojennych, uznanie granicy;
- kontynuować robotę śp. L. K. (fachowe opracowanie strat poniesionych przez Wawę na skutek działań niemieckich - każde miasto i gmina powinno takie mieć!! - w razie "wu" rzucimy tym na stół międzyanrodowych rokowań...);
- zapytać (i wracą do kwestii) opinię międzynarodową, co tatuś Eryni robił na terenie Łeby(?) i KIEDY oraz w jakich okolicznościach się tam dostał.

PS. Kiedyś (jako reakcja na wybryki Eryki) istniało prześmiewcze centrum przeciw wypędzeniom. 1-szym wypędzonym był Twardowski (wypędzony z karczmy na Księżyc). w Plaanch było zorganizowanie atrakcji turystycznej - pędzanie chętnych wokół czegoś tam i przyznawanie im potem dyplomu wypędzonego. Takie siupy też by warto wspierać. Jak dla mnie moglibyśmy się pędzac wokół spłupa z portretem patronki wypędzonych św. Eryni, albo czegoś równie głupiego - żeby totlanie wykpić jej "linię".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#149989

aby po szczególnie wrednych występach Eryni i nie tylko, wykupić stronę w ichnich Szpiglach i odpowiedzieć z nawiązką, tak aby zbulwersować "opinię". Faktów jest aż nadto. A na młodych Niemców, zwłaszcza tych ultratolerancyjnych, powinno to mocno podziałać. Tylko że do tego trza chęci i pieniędzy, a obu brak :(

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#149995

piesek pogrzebany - wielu pyszczy, ale na naszym podwórku. A "głupiego" maila do gazety takiej, czy innej ktoś posłał?
Ja już parę lat temu posłałam Eryni maila z linkami do obcojęzycznych stron na wiki nt. Auschwitz, Zamojszczyzny, "kaczyńskiego" opracowania nt. Wawy i takich tam. Odpowiedzi oczywiście nie było;). No i adres był głupi. Ale jak ktoś zna niemieckie realia i język, to niechby się ruszył bardziej produktywnie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#149997

Z tym ,że reakcja zależy od ich dobrej woli, tak jak z "polskimi obozami". Mogą się bożyć, ale nie muszą.

Zmusić mógłby np. sąd. Niemiecki skazał Arciszewską-Mielewczyk na wysoką grzywnę. Mógł. A polski nie może skazać takiej Eryni czy innego ekskrementa. Bo tu też potrzebna jest wola i kasa. Cholera, no przede wszystkim wola !

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#150004

http://free.art.pl/czersky/centrum/
(pomyliło mi sie, to nie z karczmy go wypędzono, lecz Amerykanie z Księżyca). A w ogóle, to Centrum uznaje prawo do czucia się wypędzonym za jedno z podstawowych praw człowieka. W tym też duchu Centrum proponuje objęcie swymi działaniami: Rosjan wypędzonych z Afganistanu, Amerykanów wypędzonych z Wietnamu, Japończyków z Korei i tak po kolei:)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#150001

Świetniejsze byłoby oczywiście po niemiecku i po angielsku.

I to jest ten ból, mamy trafiać przede wszystkim do nich.

Ja po niemiecku niestety nie mogę, "wargi mi pierzchną".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#150006

zajmują się historią a nie p. Sztajnbach i brakami w jej wiedzy. Czym zajmują się Sikorski i Zdrojewski, tego nie wiadomo. Wiadomo czym są zajęci urzędnicy MF, dodatkowymi fuchami w zarządach państwowych spółek, mianowicie.

M. in. dlatego, być może, nie ma pieniędzy na np. publikowanie prac polskich historyków w wersji angielskiej i niemieckiej, choćby tylko w internecie. A Sztajnbach tylko sonduje sytuację, prawdziwa akcja dopiero nastąpi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#149990

polać mu. (I posłuchać...)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#149993

polane! :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#149994