Lewicowość czy przyzwoitość? Skandal w TOKfm

Obrazek użytkownika igorczajka
Kultura

W radiu Tylko Oikofobiczne Kłamstwa (TOK fm) miała miejsce bardzo ciekawa rozmowa. Oto bożyszcze

teatralnego "młodego" pokolenia, nadzieja środowisk krążących wokół Krytyki Politycznej, dramaturgiczno-reżyserski duet Strzępka-Demirski wyszedł ze studia. Zwyczajnie się wkur…li na tendencyjne pytania redaktora.

Można oczywiście potraktować to jako kolejną akcję marketingową, po której znowu wszyscy będą mówić o wałbrzyskiej parze. Można potraktować to jako kolejną rysę na gładkiej powierzchni społecznego status quo. Można też cieszyć się, że kolejne osoby w końcu przeglądają na oczy i dostrzegają realną rzeczywistość, w której tak zwanego pospolitego odbiorcę traktuje się jak idiotę. Nie wiem która z tych diagnoz jest najbliższa prawdzie, co więcej, mam niejasne przeczucie, że żadna. A może każda po trochu? Jednak bardziej istotne jest to, co mówi nam ta sytuacja pomiędzy wierszami.

Są ludzie, którym zależy na kulturze wysokiej. Ludzie się uaktywniają. Były protesty, np. przeciw likwidacji szkół. Nie widzicie tego, nie słyszycie? - pytał Demirski, zwracając się do wirtualnych dziennikarzy.

- Nie, bo ze studia wsiada do swojego samochodu i ląduje na podziemnym parkingu swojego apartamentu. Jesteście odklejeni od rzeczywistości. To jest całkowita prawda - irytowała się Strzępka.

To cieszy, że Strzępka i Demirski zauważyli krakowską głodówkę, że zauważyli różne protesty, o których zdawkowo informują media. Jednak radość mąci nieco fakt, że duet ten zignorował inne aspekty rzeczywistości, którą tak "wnikliwie" stara się śledzić i dostrzegać. Czy byli oni tak samo jak redaktor prowadzący odklejeni od realnego życia, gdy podpisywali list w obronie Krytyki Politycznej, która 11 listopada 2011 roku dała schronienie antypolskim bojówkom bijącym chodzących po Nowym Świecie ludzi z polskimi flagami oraz tymże samym bojówkom plujących na paradujące grupy rekonstrukcyjne?A przecież niszczenie polskości, niszczenie narodowej pamięci, dumy, świadomości jest jednym z elementów dążących do tego samego celu. Likwidacja ludzkiej przyzwoitości i solidarności.

Na posiedzeniu Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych w dniu 21 grudnia 2011 roku komendant stołeczny policji Adam Mularz opowiadał:

udział w kontrmanifestacji zapowiedzieli przedstawiciele niemieckiej skrajnej lewicy, lewicy antyfaszystowskiej oraz komunistycznych skinheadów. Z informacji, które otrzymaliśmy od policji niemieckiej, naszego oficera łącznikowego w Berlinie, z BOR i ABW, wynikało, że owa grupa była nastawiona na bezpośrednią konfrontację z uczestnikami marszu oraz z policją. Bojówka niemiecka mogła być wyposażona w ochraniacze i kaski, materiały pirotechniczne, kamizelki kuloodporne, protektory, wzmacniane kwarcem rękawice, zakamuflowany monitoring do nagrywania działań Policji. Ponadto grupa ta posiadała informacje co do taktyki oddziałów prewencji polskiej Policji oraz dotyczące trasy przemarszu środowisk skrajnie prawicowych. Dysponowała instrukcjami, jak zaatakować policjanta, gdzie są jego najsłabsze miejsca, aby go bolało. Przyjechali po prostu bić się z policją.

Jak to się skończyło wszyscy pamiętamy. Jeszcze przed Marszem niemieckie bojówki urządziły sobie polowanie na polskich patriotów, chroniąc się przed policją w siedzibie Krytyki Politycznej. Po ataku na grupę rekonstrukcyjną słusznie zauważył Paweł Rozdżestwieński z Fundacji Polonia Militaris:

Wyobraźcie sobie państwo, że na 14 lipca we Francji ktoś zatrzymuje paradę kirasjerów francuskich albo na placu Czerwonym paradę Armii Czerwonej czy współczesnej armii rosyjskiej?

Trudno też nie pamiętać o pochwałach metod terrorystycznych i lżeniu polskości na spotkaniach i w tekstach członków i sympatyków Krytyki Politycznej. Dzisiejsze  odżegnywanie się tego środowiska od zaproszonych chuliganów i od znalezionych w Nowym Wspaniałym Świecie kastetów i pałek jest równie śmieszne i żałosne co zapewnienia Jaruzelskiego, że nie miał nic wspólnego z masakrami w Grudniu 1970 czy w czasie stanu wojennego.

Podczas wspomnianej na wstępie rozmowy przywołany został też (a całkowicie pomijany w relacjach o tej rozmowie) pewien radiowy przegląd prasy. Mowa o artykule o prezentach komunijnych. Statystyki pokazują, że kupujemy na prezent na komunię przede wszystkim smartfony i laptopy. Natomiast na komunię trzeba kupić też medalik. Medalik najlepiej kupić w lombardzie, bo tam jest ich na pęczki. ‎Monika Strzępka, słusznie zauważa, że po pierwsze, kto „my” kupuje te laptopy? Po drugie ktoś te medaliki do tych lombardów przynosi, a to są przecież niejednokrotnie cenne rodzinne pamiątki, coś zmusza tych ludzi do tej decyzji, lecz ten temat w ogóle nie istnieje, natomiast w tamtym radiowym studiu sytuacja wzbudziła salwy śmiechu.

Społeczna wrażliwość na biedę, krzywdę ludzką, na wady społecznych mechanizmów i niedostatki strukturalne jest postrzegana jako przejaw lewicowości. Nie zwykłej ludzkiej przyzwoitości tylko lewicowości. Te poznawcze klisze i uproszczenia popychają wrażliwe jednostki w ramiona ideologicznie i strukturalnie wątpliwych instytucji takich właśnie jak Krytyka Polityczna, Gazeta Wyborcza, czy inne kawiorowo lewicujące towarzystwa, żerujące na przyzwoitościowych hasłach i dążeniu ludzi do bycia dobrym człowiekiem. Poznawcze klisze, ideologiczne uproszczenia nie pozwalają dostrzec środowisk, które nie czerpią profitów z uwikłania w system, tylko prowadzą organiczną, niezależna pracę u podstaw, mając za fundament właśnie czystą ludzką przyzwoitość. Taki jest lewicujący Magazyn Obywatel, ale taka jest przecież także prawicowa Fundacja Republikańska.

W pełni popieram krytyczne opinie o braku społecznego dialogu oraz wadliwości systemowych rozwiązań dotyczących teatru. Jednak zdecydowanie brakuje dyskusji nie tylko o sytuacji teatru, ale jakiejkolwiek dyskusji o społecznie ważnych tematach. Urzędnicy podejmują arbitralne, z nikim niekonsultowane decyzje dotyczące teatrów, programów nauczania, emerytur itd. Ale z drugiej strony profil Krytyki Politycznej na Facebook-u blokuje komentowanie każdemu, kto punktuje hipokryzję tego środowiska, budując wśród akolitów sekciarskie poczucie, że są razem i u siebie. Dialog, dyskusja jako ścieranie się przeciwieństw nie ma racji bytu. Zaś jakiekolwiek analityczne publikacje w niezależnych środowiskach są przemilczane i nie komentowane, a często protesty określonego środowiska pojawiają się jedynie wtedy, gdy "biją naszych".

Strzępka i Demirski starają się sprawiać wrażenie, że dbają o własną intelektualna otwartość. Ich światopoglądowe sympatie spychają ich na lewo, ale ich przypadek jest też dla wszystkich dobrym przykładem na to, że jakiekolwiek ideologiczne szufladkowanie nie ułatwia dialogu ani porozumienia. Bo przecież nie chodzi o lewicę czy prawicę, które to pojęcia dawno przestały mieć jakikolwiek związek z realnym światopoglądem przedstawicieli różnych formacji. Chodzi o wolność jednostki w niepodległym państwie, które jest w stanie tą jednostkową wolność obronić i które nie przeszkadza obywatelom żyć przyzwoicie. Wrażliwość społeczna nie jest przecież niczym innym jak zwykła ludzka przyzwoitość. Mam nadzieję, że obecna sytuacja będzie początkiem powrotu na ziemię wielu osób dotąd bezrefleksyjnie wspierających instytucje, które od szczytnych idei przeszły na pozycje szowinistyczne i oikofobiczne.

Treść protestu ludzi teatru - plik pdf.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

nigdy dość przyzwoitości i honoru

Rzeczywiście śmiesznie brzmi ich oburzenie po ich wcześniejszym postępowaniu. Widać już bardzo wyraźnie że środowisko dawnych towarzyszy jest już niewielkie jeśli chodzi o głosy w wyborach, zaczynają się dobierać do SLD coraz mocniej. Tusk rękoma palikociarni będzie chciał przejąć wyborców SLD nie związanych układami z nimi wprowadzając stopniowo narracje typu ''no to właśnie my przeganiamy komuchów,mamy u siebie największych opozycjonistów jak Wujec,Niesioł,Bolek,Lityński...,odebraliśmy część emerytur , a PiS rządził z Samoobroną'',teraz ich dorżniemy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

nigdy dość przyzwoitości i honoru

#241309