Falstart jaj wielkanocnych.

Obrazek użytkownika Moherowy Fighter
Kraj

Platfusiani “ojcowie pijarzy” właśnie zapodali sesnacyjkę, jakby odkryli u siebie potwora z Loch Ness, że przyczyną frekwencyjnej kompromitacji w ostatniej szopce, którą urządziła ta kanapa, było to, że tysiąc kart do głosowania wysłano na błędne adresy. Kto nie wierzy, niech kliknie zrzucik ekranu. No i moim skromnym zdaniem tym obwieszczeniem kanapa zrobiła falstart jaj wielkanocnych.

(Podkr. na czerwono moje. – MF)

Dlaczego falstart? Ano dlatego, że przy frekwencji 47,7 proc., gdy głosów było ok. 21 tys., to cóż znaczy owe brakujące tysiąc. Eh, “ojcowie pijarzy” mogliby się bardziej postarać, i wymyślić jakiś bardziej wiarygodny kit. Wszak owe tysiąc głosów, to nie jest brakujące 52,3 proc. pogłowia. Oczywiście chyba, że przyjmiemy, że te tysiąc głosów daje dopełnienie do 100 proc. To zaś wszakże stawiałoby kanapę w niekorzystnym świetle, jeśli chodzi o liczbę jej rzeczywistego członka. Lecz może jest coś na rzeczy, skoro w sensacyjce mowa jest o wysłaniu na błędne adresy. Tak, bardzo to ciekawe, bardzo…. Podobnie jak potwór z Loch Ness. We “Władcach Marionetek” Sekielski rozwodzi się nad “zniknięciem” list z podpisami platfusianego elektoratu pod sławną poniekąd platfusianą szopką, kiedy partyjna wierchuszkado gmachu sejmu wnosiła kartony oblepione “3 x 15″ (czy jakoś tak). Analogia się samonarzuca.

W jajecznym falstarcie jest jednak pewna intrygująca informacja o tym, jakoby premier miał głosować nie za pomocą internetu lecz “wybrał głosowanie tradycyjne przez ostrożność.” (Wybite przeze mnie.) Cóż to bowiem oznacza? Ano to, że to wszystko, co było do tej pory promowane przez różnorakie tam Instytuty Spraw Publicznych, Fora Obywatelskie, takie lub owe postępowe fundacje, stowarzyszenia i ciała, jako rewolucja w metodach głosowania, tzn. via internet, byłoby zakwestionowane przez nikogo innego tylko jednego z najgłośniejszego orędownika takiej rewolucji. I to w jakich okolicznościach? Ano własnej, wewnętrznej imprezy, gdzie rzecz jasna “zaufanie to piękna rzecz lecz kontrola jeszcze lepsza”. Czyli, co? By nas wybierać do samorządów, parlamentu i na urząd prezydenta, to dopuszczalne są metody jakby niezbyt ostrożne, zaś gdy my się wybieramy spomiędzy siebie to nie ma w nas tyle zaufania do siebie, by robić to innymi, nowocześniejszymi metodami? Ciekawe to, arcyciekawe…. Tak jak potwór z Loch Ness.

W sumie oceniając dzisiejszą sensacyjkę krojona jest ona na miarę gustów dennomyślnej publiki, suflując jej znowu żenującą zabawę w “Co zrobiło Słonko Peru?” Dzisiaj więc miliony polskich rodzin przy śniadaniu Wielkanocnym będą zajęte rozważaniom nad tym, że Słonko Peru głosowało, a może nie… A może, jeśli jednak tak, to jak? Na dzień Zmartwychwstania Pańskiego, tresowana gawiedź ma więc już  zadany event do zajmowania się nim. Stąd też może sensacyjka nie został wrzucona wczoraj, w dzień Wszystkich Głupków, bo to, by odebrało jej pozory wiarygodności. Platfusiani wyznawcy w takiej okoliczności przyrody nie załapaliby tej “wrzutki”, zaś związany z nią “przekaz dnia” nie zagrałby. I psu na budę byłaby robota platfusianych “selekcjonerów informacji” – pardon, “ojców pijarów”. Chłopaki, wam w tym falstarcie, to nieszczęśliwie zbuk się przytrafił. Wymyślcie coś lepszego.

Ocena wpisu: 
Brak głosów