GROŹNA ROSJA cz.2

Obrazek użytkownika fotoamator
Kraj

Idea…

„Cała ta organizacja państwa i społeczeństwa, (…), tyczy się tylko narodu polskiego; lecz nie żyjemy w izolowaniu, stanowimy część Europy, a do jakiego stopnia związani jesteśmy ze współczesną historią powszechną, wiemy z doświadczenia; co więcej, nawet we własnym państwie jesteśmy jakby wśród narodów.

Normalne poczucie narodowe mieści w sobie prąd dośrodkowy i odśrodkowy; poszukuje się swojej wyłączności od reszty, lecz także łączności z resztą. Patriotyzm nie pozbawia patrioty poczucia uniwersalizmu; nie ma to związku z kosmopolityzmem; nie przeczy się bowiem istnieniu narodów, lecz zachowując odrębności narodowe, marzy się wiele i trochę się myśli o czymś uniwersalnym, ponadnarodowym.

Tak bywa zazwyczaj, co wskazuje, że sprawa znajduje się jeszcze w stanie prymitywności; powinno bowiem być przeciwnie; trochę marzyć a dużo myśleć. Mieć w sobie coś ponadnarodowego, coś historycznie powszechnego, stanowczo trzeba.

My niesiemy Europie hasła odrodzenia cywilizacji łacińskiej i wprowadzenia etyki totalnej. O tym trzeba myśleć realnie, a nie marzyć; trzeba się liczyć z brutalnością polityczną i działać wśród niej, na jej tle – bo inaczej nie postąpimy ani na krok ku ideałom. Dzieje Polski załamywały się niestety pod naporem wpływów wschodnich z Litwy i Rusi, aż w końcu zawładnęli Polską „królikowie” ze Wschodu i doprowadzili wszystko do zguby.

Nie wolno nam popaść na nowo w te bezdroża. Musimy nasz wschód odsunąć od wpływów na umysłowość polską i od wpływów na państwo, dopóki cywilizacja łacińska nie zapanuje między nimi bez zastrzeżeń.”

Krótki fragment tekstu Feliksa Konecznego, napisanego siedemdziesiąt lat, temu może stanowić doskonałą przyczynę rozwinięcia tezy szerszej niż to, co profesor Koneczny mógłby napisać, gdyby dane mu było żyć bliżej naszych czasów.

Historyczne położenie Polski, pomiędzy odwiecznymi agresorami, którzy w ciągu wieków łupili, plądrowali i niszczyli nasz kraj jest faktem, który nie powinien podlegać dyskusji. Tak samo nie powinna podlegać dyskusji periodyczność tych tragicznych dla Polski wydarzeń, które apogeum swe znalazły w rozbiorach Polski i wieloletnim zniewoleniu narodu przez sąsiadujące z Polską mocarstwa.

Krótki okres historii porozbiorowej był niewystarczający dla odrodzenia się państwa polskiego. Dwudziestolecie międzywojenne było okresem niespokojnym, zapoczątkowanym wojną polsko – bolszewicką. Względny spokój trwał potem bardzo krótko, by zakończyć się w 1939 roku napaścią hitlerowskich Niemiec i stalinowskiej Rosji na Polskę. Kolejna wojna światowa „dobiła” powstające dopiero „młode” państwo, a Jałtańskie „przymierze” przypieczętowało los Polski na kolejne lata.

Lecz jeżeli przyjrzeć się tej tragicznej historii naszego kraju można zauważyć, że aż do czasów współczesnych metody działania agresorów zmierzały albo do unicestwienia państwa polskiego, albo do takiego podporządkowania, by de facto, państwo polskie było nim tylko z nazwy. Metody te odpowiadały oczywiście czasom historycznym i generalnie cechował je prymitywny terror. Dla człowieka, jako jednostki, niezależnie od jego narodowości terror wywołuje wewnętrzny bunt, który może zostać „wyeliminowany” jedynie poprzez fizyczne unicestwienie. Takie więc metody w pierwszej kolejności stosowali najeźdźcy i okupanci, aby zapanować nad narodem.

Innych barbarzyńskich sposobów na podporządkowanie społeczeństwa było również sporo. Zakaz posługiwania się językiem polskim w szkole, prześladowania za przejawy patriotyzmu, zakaz nauki historii Polski, prześladowanie i eliminacja inteligencji. Celem najeźdźców było stworzenie bezwolnego i posłusznego społeczeństwa, pozbawionego korzeni narodowych. Jednak właśnie z przyczyn wrodzonego buntu jednostki przeciwko terrorowi i barbarzyńskiej sile, nigdy nie udało się „wynarodowić” Polaków i stworzyć z nich „niewolniczego ludu Europy”.

O ile jednak przed nastaniem XX wieku można było mówić o mniej ukierunkowanych sposobach i próbach zniewolenia, których podłożem były m.in. roszczenia terytorialne, lub zwyczajny „bandytyzm” imperialnych władców, którzy za wszelką cenę starali się zawładnąć jak największym „terytorium” , o tyle początek XX wieku przyniósł ze sobą „wynalazek” „nowoczesnego” systemu totalitarnego, w którym miejsce zachłanności królewskich i cesarskich rodów zajęła patologiczna idea, ewoluująca i kiełkująca powoli do czasu trafienia na podatny grunt.

Tą „ziemią obiecaną” dla idei zniewolenia była wyniszczona wojną Rosja.

Idea jest znacznie potężniejszą bronią niż prymitywny i barbarzyński terror. Jednak, jeśli je połączyć, powstaje bardzo niebezpieczny melanż, w którym poszczególne składniki, uzupełniając i wzmacniając swoje działanie tworzą najpierw pierwotną a później ewoluującą mieszaninę, nad którą nawet jej twórcy nie są w stanie zapanować.

Rosja jest w tym przypadku państwem szczególnym. Z jednej strony aspirująca pod koniec XIX wieku do grona państw cywilizacji Zachodu, z drugiej zaś strony dzika i niebezpieczna. Państwo kontrastów, którym pozostawało zawsze, położone pomiędzy Europą a Azją, nigdy właściwie nie dookreśliło swojej tożsamości kulturowej.

Państwo kontrastów społecznych, gdzie przepych i bogactwo władców było tak wielkie jak bieda i zacofanie poddanych. Gdy idea powoli zaczęła docierać do ludzi, za sprawą wąskiej grupy „mędrców”, trafiła na bardzo podatny grunt. Ludzie biedni, prości i niewykształceni łatwo dali jej zawładnąć, choć zapewne nie przypuszczali, że za chwilę staną się jedynie narzędziem w rękach „terroru”.

Na pewno nie wiedzieli również, że rewolucja to jednocześnie chaos, który pochłonie nie tylko tych, przeciwko którym powstały „masy”, ale życie stracą w niej również ci, którzy do niej się przyczynili.

System stał się silniejszy niż ludzie. Zaczął stanowić samodzielny byt, którego „rozkwitowi” nie mogło już nic przeszkodzić. Powstanie, rozwój i w końcu zanik systemu totalitarnego w Rosji przypomina pożar, który powstał z małego ognia, następnie wybuchł z wielka siłą, wypalił wszystko dookoła i gdy zabrakło już „paliwa” praktycznie samoistnie wygasł. Pozostawił jednak po sobie same zgliszcza i szczątki.

Gdy państwa europejskie, chociaż dotknięte II wojną światową, uchroniły swoje korzenie cywilizacyjne, swoją kulturę a także szybko odbudowały podstawy ekonomicznego rozwoju i pomimo zniszczeń wojennych potrafiły w bardzo krótkim okresie, kilkunastu lat po wojnie, doprowadzić do tego, że młode pokolenia żyją obecnie w warunkach dobrobytu, to w tym czasie w państwach objętych totalitarną pożogą trwało zniszczenie.

Niszczono kulturę, religie, zasoby naturalne, środowisko. I nawet, jeśli propaganda stworzona przez SYSTEM usiłowała, za wszelka cenę, zmienić postrzeganie zniewolonego społeczeństwa, to obraz przez nią tworzony był jedynie fasadą, za którą kryła się bieda, szarość i smutek.

Kilkadziesiąt lat ewolucji systemu, który objął swym „działaniem” wiele pokoleń doprowadził do powstania sprzecznych etycznie i moralnie zachowań społecznych. Alienacja jednostki stała się faktem, zaś normalny rozwój społeczeństwa został zahamowany. Ustrój prawny, a przede wszystkim wynikająca z tego ustroju „selekcja negatywna” na wielu płaszczyznach funkcjonowania społeczeństwa sprawiły, że nastąpiło zafałszowanie i przewartościowanie podstaw humanitaryzmu, który niosła ze sobą cywilizacja łacińska, oparta na chrześcijaństwie i dekalogu .

Człowiek stracił swoja podmiotowość na rzecz „klasowości” i przedmiotowego podporządkowania SYSTEMOWI. Marksistowska filozofia „walki klas” podzieliła ludzi na mających „dobre” i „złe” pochodzenie klasowe. „Selekcją negatywną” objęci zostali duchowni, urzędnicy, funkcjonariusze państwowi, oraz członkowie ich rodzin. Nowa rzeczywistość pozbawiła ich wszystkich praw politycznych, a także podstaw egzystencji w myśl art. 18 Konstytucji Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, który głosił wprost „Kto nie pracuje ten nie je”. Konstytucja wprowadziła nierówność praw politycznych również wśród pracujących, faworyzując ludność miejską na niekorzyść mieszkańców wsi.

CDN...

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Tekst merytorycznie wartościowy, ale pod względem formy przekazu, używanych pojęć i odniesień, skierowany raczej do wąskiej grupy osób, którzy mają przygotowanie do przyswajania i rozumienia poruszanych w nim treści.
Takiej edukacji brakuje polskiej młodzieży w normalnym urzędowo prowadzonym procesie kształcenia.
Ci co orientują się w poruszanej przez Ciebie tematyce, podstawy wynoszą na ogół z domu, by potem w drodze samokształcenia poszerzać swą wiedzę i rozumienie tych procesów społecznych w szerszym kontekście.
Mam nadzieję, ze jednak przysłuży się on do poszerzenia wiedzy w kręgu osób zainteresowanych sytuacją Polski w dobie obecnej na tle doświadczeń historycznych.
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#248862

Zawsze nasz sprzedadzą w imię interesów,skoro ubecka władza wchodzi wszystkim silniejszym w d--ę i POkazuje uległość,to nikt z wasalami i dupolizami nie będzie się liczył,słabych się wykorzystuje a POtem wont,tak to jest jak obco kulturowo bydlaki ze wschodu zdobędą władze,przed 1939 po prostu by dyndali na szubienicy za zdradę

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#248919

temat jest trudny i wielowarstwowy. Czasem trzeba użyć prostych przekazów werbalnych by skutecznie określić rzeczy, lecz w tym przypadku prostota formy spłyciłaby problem.

pozdrowienia !

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Zapraszam do odwiedzania autorskiego bloga http://wojnaznarodem.blogspot.com/

#248976

"Tekst merytorycznie wartościowy, ale pod względem formy przekazu, używanych pojęć i odniesień, skierowany raczej do wąskiej grupy osób, którzy mają przygotowanie do przyswajania i rozumienia poruszanych w nim treści."

Jakoś nie zgodziłbym się z Panem co do drugiej części Pańskiego zdania powyżej: "...ale pod względem formy..."

Nie docenia Pan chyba czytelników i ich zdolności pojmowania i przyswajania nowych faktów. A jeśli nawet pewna ich część nie zrozumie tego słowa albo tamtego -- to z pewnością gdzieś to zatrzyma się w ich pamięci i wróci przy encyklopedii lub słowniku, przy okazji oglądanego filmu... Nie sądzi Pan?

Sam nie znałem wielu słów, kiedyś, i pewnie nadal nie znam znaczenia wielu, ale: słownik/encyklopedia zawsze pod ręką. Mój syn pyta niekiedy (jeszcze), a co to słowo znaczy lub tamto. Odpowiadam, że nie jestem jego słownikiem i podaję mu ciężką księgę. Biedny chłopiec. Współczuję mu.

Panie Fotoamator: poleciłem notkę mojemu synowi i znakomita rozmowa się wywiązała. Wielkie dzięki. Pozdrowienia.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#248947

"Nie przejmuję się :) Raczej staram się tłumaczyć :)"

To bardzo ładnie z Pana strony. Proszę spojrzeć na moją odpowiedź do 35stan powyżej.

All best.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#248948

Polska nie ma dziś męża stanu, ludzi, których nazywano "opatrznościowymi". "Elity" solidarnościowe okazały się fałszem. O politykach pełniących najwyższe funkcje trudno powiedziec coś dobrego. Od czego zależy dziś los Polski? Od przypadku? Dobrej lub złej woli mocarstw? Mówią, że Polska się budzi. Zobaczymy. Oby nie zniknęła z mapy Europy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#248953

trudne pytanie. Nie tak dawno rosyjska gazeta, nie pamietam jaka, pamietam ze pisali "był sobie kiedys piekny kraj POLSKA". Było to kilka miesiecy po zamachu smoleńkim. Teraz tekst z tej gazety wydaje sie byc bardzo aktualny, nie ma w Polsce niko i nie bedzie kto moglby pociagnac za soba narod do walki o Polske, bo teraz tylko sila Polacy musza walczyc o Polskę, przy urnach wrogowie licza glosy, to po pierwsze, po drugie - Polacy nie chodza do wyborow, a jesli nie chodza do wyborów to czy pojdą stoczyc otwarty bój o ojczyznę? Tu już tylko cud, to co sie stało nad siewiernym pod smoleńkiem to był zamach stanu, nawet nie to był akt napasci obcych słuzb na delegacje prezydencką państwa polskiego. Akt napasci z najgorszymi skutkami dla delegacji i dla Polski, to był akt mordu POlitycznego.  Pierwszy taki akt był pod Mirosławcem, Smoleńsk był drugi, te dwa ataki terrorystyczne na elity polski były niczym innym jak kontynuacją Katynia. Aktami likwidacji narodu polskiego, mord na elitach a raczej jej resztkach - dożynanie watach dobiegło końca, teraz pozostał naród, który trzeba albo wymordować , albo rozgonić po swiecie na cztery wiatry. Taki jest scenariusz na najblizsze miesiace dla panstwa nad Wisłą.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#248958

scenariusz jest prawdopodobny. Bardzo nieprzewidywalne są dalsze losy Europy i Polski. Mam wrazenie, że "coś" toczy się bez naszej wiedzy i świadomości. Zmiany, które zachodzą są przecież gdzieś planowane i uzgadniane. Mam podobne odczucia, choć oczywiście mój "scenariusz" może wyglądać inaczej.

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Zapraszam do odwiedzania autorskiego bloga http://wojnaznarodem.blogspot.com/

#248981

To co prezentujesz, to jest właśnie przykład myślenia realistycznego, opartego na analizie interesów naszych wrogów. Z tego należy odczytywać czym jest Polska w ich grze i odpowiednio do tego kształtować strategię polskiej polityki.
To co czyni opozycja obecnie, to myślenie życzeniowe, oparte o stereotypy np. o przyjaźni z USA i Zachodem(ciekawe by było dociec, kto ma interes w tym, by tak myśleli patriotycznie nastawieni Polacy? ; wtedy łatwiej oszukać naiwnych!)
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#249000

Polecam wywiad z Cz.Bieleckim:
http://www.youtube.com/watch?v=zHMWDnY5QSc&feature=player_embedded

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#248996