Moja emerytura

Obrazek użytkownika grzechg
Kraj

Odpal kawałek życia komuś innemu, nie bądź sknerą. Zamiast toczyć się wyczerpany po czterdziestu kilku latach pracy z głodową emeryturą, weź się w garść i opchnij z dwa lata życia komuś młodszemu – córce, synowi, wnuczce. Zatruwasz swoją starczością to życie samemu sobie. Twój świat za dwadzieścia lat skończy się, kiedy odbierzesz ostatnią wypłatę. Będziesz wyczerpanym facetem, z numerkiem 2007 do lekarza specjalisty, co oznacza, że zoperują Ci twoje prawe oko, jak już nie będziesz na nie nic widział. Nie bądź więc upierdliwy.

 
Czy to fikcja? Niemożliwe?

Może przesada, ale w końcu dlaczego nie ma być tak, że ktoś zmęczony, bez środków do życia, po przekroczeniu 67 roku życia nie uzna za stosowne, by zgodnie z obowiązującym wtedy już prawem, nie oddać komuś kawałka swojego czasu, jak w niedawnej produkcji filmowej pod tytułem „Wyścig z czasem”.

 

Być może za dwadzieścia lat będziemy żyć znacznie dłużej i średnio emeryt będzie miał jeszcze przed sobą nie cztery, a dziesięć lat oglądania wschodów i zachodów słońca. Ale to jest tylko być może. Tak samo jak być może średnia emerytura pozwoli na to, by mieć jeszcze siłę oglądać te wschody i zachody z przekonaniem, ze fajne jest życie staruszka. Nie ma takiej gwarancji, a nawet więcej, nic na to nie wskazuje, biorąc pod uwagę, że naszymi pieniędzmi zarządza bizantyjska instytucja ZUS. Marmury i elektroniczne wyświetlacze, i najczęściej zagubiony w tym świecie i skazany z góry na porażkę petent. Nie partner, nie ktoś, kto latami składał  w tej instytucji swoje pieniądze, ale petent.

 

Przez dwadzieścia lat nie uczyniono nic, by ZUS służył przyszłym emerytom, zrobiono natomiast wszystko, by służył samemu sobie. Gdy wprowadzano OFE, miliony Polaków dało się skusić na drugi filar, sądząc, że za ileś tam lat da im to godziwą emeryturę i wakacje, może nie w Hiszpanii, ale przynajmniej nad Bałtykiem. Wiosną ubiegłego roku czar prysł. OFE to już prawie wydmuszka i doprawdy nie wiadomo, ile pieniędzy odłożymy do emerytury, choć przecież fundusze emerytalne przysyłają nam co jakiś czas wyliczenia, ile już odłożyliśmy.

 

Być może łagodniejszy wariant momentu przejścia na emeryturę zostałby przyjęty przez społeczeństwo, ale tylko i wyłącznie w atmosferze zaufania społecznego i wiary w to, że tak duże wyrzeczenia milionów Polaków będą służyć następnym pokoleniom, w tym naszym dzieciom. Takiej atmosfery nigdy jednak Donald Tusk i jego rząd nie wytworzyli, a sondażowe i wyborcze poparcie od początku było oparte na różnych niespełnionych kolejno obietnicach i straszeniu Jarosławem Kaczyńskim. Pierwsza kadencja dodatkowo została wsparta blisko trzystoma miliardami złotych unijnych dotacji i kolejnymi trzystoma, które powiększyły i tak gigantyczny już dług państwa. Może nie do końca w sposób politycznie zorganizowany i nie tylko w tej sprawie społeczeństwo mówi dziś Platformie sprawdzam. I okazuje się, że nic już nie jest takie jak było, ani takie jakie miało być. Gdybym jednak miał rząd, któremu ufam, który przedstawiłby całościowy plan naprawy państwa, być może zgodziłbym się na późniejszy wiek emerytalny. Ale zgoda na wyrzeczenia wymaga zaufania. A zaufanie to Donald Tusk utracił już nawet we własnym elektoracie. To jest dobry czas na dymisję całego gabinetu. Jednak po krzyku ministra Rostowskiego w Sejmie, który słychać było na końcu ulicy Wiejskiej, prędzej spełni się fiction z początku tej notki, niż przyznanie się do rozmontowania całego państwa, doprowadzenia do chaosu, którego skutki dopiero zaczynamy odczuwać.       

Rozpatrywałem tu tylko propozycje wydłużenia wieku emerytalnego dla mężczyzn, gdyż przez szacunek dla Pań, nie brałem w ogóle pod uwagę propozycji rządowych dla kobiet.

 

 P.S. 

Dyrektor ds. Życia miejscowego ZUS-u przyjął mnie z troską i od razu przyznał, że moja sytuacja jest beznadziejna. Z uznaniem wyraził się o decyzji przekazania moich dwóch lat życia córce. To piękny gest z Pana strony - powiedział. Dodał z wdzięcznością w głosie, że dzięki temu gestowi państwo zaoszczędzi dwuletnie wypłaty mojej marnej skądinąd emerytury. Podpisałem zgodę.      

    

 

 

 

 

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

A więc stawką jest ŚMIERĆ. Nasza śmierć. Czy tego chcemy? Czy po to najpierw cierpliwie, zbyt cierpliwie znosilismy upokorzenie i nędzę lat gomułkowszczyzny i gierkowszczyzny? Czy walka lat osiemdziesiątych była niepotrzebna? Po to klepaliśmy biedę lat dziewięćdziesiątych? Po to wreszcie tak wielu głosowało na tuska i jego mżonki? Po to aby teraz oddawać kawał swojego życia w imię jakiejś chorej solidarności z jeszcze żywymi? Choćby to miały być nasze własne dzieci?
Gdzie my zyjemy? czy to jest kraj naszych marzeń? Kraj który kochamy już za sam fakt że tu się urodzilismy? JAk widać coraz częściej młodzi dokonują racjonalnych wyborów nie kierując się altruizmem poświęcania swoich lat zycia dla beznadziejnej sprawy istnienia PRL bis. Wolą pożyć o te dwa lata dłużej. Nawet za cenę wyjazdu na zawsze. Tak dobrze to nie będzie! Ten orwellowski czas ma się powoli ku końcowi i zakończy się zapewne krwawo. Nikt nie oddaje życia za darmo.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#228615

Przechodzień idzie obok Sejmu i słyszy: „sto lat, sto lat!”.
Pyta:
- czy to czyjeś urodziny?
- Nie, to uchwalają wiek emerytalny.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Petronela

#228713